Jaskiniowy grób koczownika

Pierwszy jaskiniowy pochówek wojownika turskiego – z końca X bądź pierwszej połowy XI wieku – odkryła polsko-rumuńska ekipa badawcza na terenie Europy Południowo-Wschodniej.

– To pierwsze, archeologicznie zadokumentowane odkrycie takiego grobu w Dobrudży oraz pierwszy jaskiniowy pochówek koczownika znany w tej części Europy – wyjaśnia Bartłomiej Sz. Szmoniewski z Krakowskiego Oddziału Instytutu Archeologii i Etnologii Polskiej Akademii Nauk, który współkieruje badaniami.

Polscy i rumuńscy archeolodzy odkryli pochówek w jaskini Baba na terenie parku krajobrazowego Cheile Dobrogei (Klucze Dobrudży) w Rumunii.

Szkielet należał do około 40-letniego, dobrze zbudowanego mężczyzny o lewostronnie zdeformowanej czaszce. W grobie odkryto m.in. metalową szablę, 2 sprzączki z brązu, strzemię żelazne, pobocznice, elementy pasa, krzesiwo, nóż i kościane części kołczanu.

W niższych warstwach tej samej jaskini archeolodzy natrafili też na nieznane wcześniej na tym terenie ślady obecności dwóch neolitycznych kultur: Cucuteni C i Cernavoda.

Naukowcy badali też dwie inne jaskinie: La Izvor i X. W pierwszej odkryli m.in. fragment szkieletu konia z V-VI w. n.e. oraz ceramikę będącą prawdopodobnie pozostałością po Protobułgarach. W drugiej natrafili zaś na intencjonalnie odciętą górną część ludzkiej czaszki złożoną na fragmentach amfor bizantyńskich z IV-VI w.

Dużo więcej i zdjęcia w Nauce w Polsce.

~ - autor: Wojciech Pastuszka w dniu 30.12.2009.

Komentarzy 16 to “Jaskiniowy grób koczownika”

  1. co to za lud turski żył na tym terenie w X-XI wieku?

    • Pewnie chodzi o Pieczyngów. Bizantyńczycy jakoś w X w. pozwolili się tam osiedlić małym grupom tego ludu, zresztą niewykluczone, że jacyś Pieczyngowie zostali potem w Dobrudży po najazdach na Bałkany.

      Jest też możliwość, że osiedliły się tam jakieś grupy Uzów/Torków, którzy urządzili wielki najazd na Bałkany w XI w. (zakończony wielkim fiaskiem zresztą, do czego przyczyniła się epidemia, która ich zdziesiątkowała)

      • Dodam jeszcze, że właśnie z Pieczyngami i Uzami niektóre teorie wiążą pochodzenie Gagauzów – grupy etnicznej posługującej się językiem z grupy tureckich, występującej do dziś głównie w Mołdawii (ale chyba też w Dobrudży właśnie).

        Więc pochówek koczownika w tych stronach nie jest zaskakujący, chociaż mnie trochę dziwi jego forma – z tego co pamiętam Pieczyngowie i inni koczownicy tego okresu chowali zmarłych pod kurhanami – a obok wojownika chowali jego konia.

        • >chociaż mnie trochę dziwi jego forma
          Moze byl to pochowek tymczasowy?
          Zabezpieczenie zwlok waznej osobistosci do czasu zorganizowania pochowku pod kurhanem?

          Natomiast w warstwie wczesniejszej

          „W paleniskach związanych z aktywnością osiadłej ludności neolitycznej (kultura Gumelnica) odkryliśmy ludzkie człony palcowe (paliczki) oraz liczne ozdoby kamienne i narzędzia”

          Pozostalosci jakis amputacji medycznych, po ktorych palce wrzucano w ognisko?
          Moge sobie wyobrazic, jak po odcieciu odmrozonych, z poczatkami gangreny, palcow, wrzucano je dla „oczyszczenia” w ogien.

          • To byłby zabieg, powiedzmy, magiczno-sanitarny, a jeśli do tego samego ogniska wrzucali ozdoby i narzędzia to mogę sobie wyobrazić cel czysto magiczny bądź symboliczny. U niektórych plemion indiańskich oznaką żałoby jest obcinanie sobie palców. A co do obcinania paluchów w czasach zamierzchłych to przypadkiem trafiłem na coś takiego:
            http://www.kontrowersje.net/tresc/niewyjasniona_zagadka_obcietych_palcow

            • Nie chcialem uzywac „wytrycha” – „zapewne w celach kultowych badz religijnych”, dlatego poprzestalem na „wizji” zabiegu chirurgicznego polaczonego z utylizacja szczatkow uniemozliwiajaca ich zniewazenie przxez zwierzeta, badz wykorzytanie przez….i tu juz szamanstwo..

              Link o palcach ciekawy, podobnie jak racjonalne i nieracjonalne proby wyjasnien.
              Obcinanie palcow na znak zaloby (rowniez wymieniane w probach wyjasnien) wystepuje w wiekszej ilosci kultur – pamietam opowiadanie Londona, bodajze „czlowiek zwany koniem” , gdzie pojawia sie motyw obcinania palcow po smierci bliskiego przez kobiety indianskie.

              Rowniez obyczaje yakuzy moga miec glebokie, pradawne korzenie.

              • Wydaje mi się, że ten „wytrych”, jeśli go nie nadużywać, jest jakimś kluczem do zrozumienia tzw. „społeczeństw tradycyjnych” – z prac antropologów i religioznawców wynika, że życie takich ludów przesiąknięte jest wiarą w nadprzyrodzone moce obecne na każdym kroku i że ich działaniami często kierują względy z naszego punktu widzenia zupełnie irracjonalne – więc właśnie trzymając się wyjaśnień stricte racjonalnych oddalamy się od ich zrozumienia.

                Oczywiście są ludzie, którzy zżymają się na samą myśl o interpretacji religijnej czy magicznej – ale w ten sposób zamykają oczy na potężny kawał dziedzictwa ludzkości.

  2. […] This post was mentioned on Twitter by Wojciech Pastuszka, Panorama Kultur. Panorama Kultur said: RT @Archeowiesci: Jaskiniowy grób koczownika: http://wp.me/p7xd8-18f […]

  3. @ibn_stahu

    Wytrych nie powinien byc „nadrzedny” przy interpretacjach (moim zdaniem) i nalezy (tak sadze) uwzgledniac wtornosc otoczki religijnej przy wielu czynnosciach majacych podloze w pelni racjonalne – np. nakazy higieniczne w religii zydowskiej.

    Wspolczesnie chyba praktycznie wszedzie resztki pooperacyne nie sa wyrzucane do smieci, a palone w roznego rodzaju krematoriach przyszpitalnych lub zewnetrznych – zeby trzymac sie jednej z interpretacji do porownania. A czlowiek zawsze czuje sie nieswoj widzac odciety kawalek swojego ciala, zwlaszcza tak rozpoznawalny jak palec czy konczyna i czuje potrzebe jakiegos „specjalnego” potraktowania takiego elementu, niezaleznie od przyczyny jego odciecia.

    Probuje w powyzszym znalezc podloze czysto racjonalne, byc moze pozniej wzbogacane elementami kultowymi, niz siegac od razu do interpretacji typu „Bogowie dali ci ujsc z zyciem z niebezpieczenstwa ale wzamian domagaja sie ofiary z twojego ciala”.

    • „Probuje w powyzszym znalezc podloze czysto racjonalne”
      – czyli w interpretacji postępowania ludzi, w których życiu dominował pierwiastek irracjonalny kładziemy nacisk na motywacje racjonalne? Wybacz, ale to podejście wydaje mi się nieracjonalne :)

      „niz siegac od razu do interpretacji typu “Bogowie dali ci ujsc z zyciem z niebezpieczenstwa ale wzamian domagaja sie ofiary z twojego ciala”.”
      – a co w tej interpretacji niewłaściwego? jeszcze dziś w wielu chrześcijańskich świątyniach znajdziesz ołtarze obwieszone wotami dziękczynnymi. Oglądałem niedawno program o lotniku, który z wdzięczności za ocalenie życia powiesił przy ołtarzu model samolotu :)

      „nakazy higieniczne w religii zydowskiej”
      – fakt, to bardzo ładny przykład zdroworozsądkowych zasad postępowania usankcjonowanych religijnym nakazem. Ale jest to też przykład nieco zwodniczy, bo jak się rozejrzeć to znajdziemy o wiele więcej przykładów zachowań religijnych bądź podyktowanych względami religijnymi, w których na próżno szukać racjonalnych przesłanek. Powiedzmy spożycie „pięciu darów krowy” przez pobożnych hinduistów – a więc: mleka, zsiadłego mleka, masła, kału i uryny. Albo samookaleczenia u Indian prerii, hinduistów, szyitów podczas święta Aszura i pewnie u wielu innych. Albo masowe pielgrzymki katolików do sanktuarium jasnogórskiego i innych. Dla jakiej racjonalnej przesłanki miałoby to wszystko stanowić otoczkę? Wspominałem to już kiedyś o sprawie tak oczywistej, jak ogromny – i irracjonalny – wysiłek, jakim było wznoszenie katedr, piramid itp. Historia ludzkości pełna jest przykładów ideologii biorącej górę nad względami praktycznymi.

      Powiedziawszy to wszystko dodam jeszcze, że nie bronię tu bynajmniej nadrzędności „wytrycha religijnego” – uważam raczej, że w interpretacji takich znalezisk nadużywanie go jest tak samo szkodliwe, jak nadużywanie”wytrycha racjonalistycznego”, sprowadzającego wszystko do przesłanek racjonalnych.

      Pozdrawiam i życzę dobrej nocy :)

      • Nie wiem jak uryna, co zawiera, ale kal krowi moze byz cennym zrodlem witaminy bodajze B12 – nie googlam, podaje z pamieci, moglem pomylic witaminy, w kazdym razie mozna znalezc uzasadnienie dla 4-o daru w srodowiskach w ktorych wystepuja niedobory .

        Troche wchodzimy w dyskusje typu, „co bylo pierwsze, jajko, czy kura”.
        Ja jestem zwolennikiem takiej interpretacji, ze przynajmniej poczatkowo, rozne zwykle czynnosci „wzmacniano” dodajac do nich stopniowo akcenty, ktore mozemy zaklasyfikowac jako religijne.
        Czesc z rzeczywistej wiary w pomoc i opieke czynnikow nadprzyrodzonych, lub zabezpiecznie przed ich gniewem, a czesc, w niektorych przypadkach, z wyrachowania, zeby ukryc w otoczce zaklec itp. , wlasciwe czynnosci zwiazane z leczeniem, wykonaniem jakiegos przedmiotu, tropieniem zwierzyny itd.

        W kazdym razie sadze, ze przy kazdej interpretacji niejasnych, nieudokumentowanych i niejednoznacznych zachowan trzeba zachowac umiar, nie dokonywac projekcji swoich oczekiwan, raczej pozostawic mozliwosc wyboru „czytelnikom” przedstawiajac im ewentualne alternatywy.

        Rowniez pozdrawiam i dobranoc :)

        • No cóż, w fundamentalnym sporze o pierwszeństwo kury albo jajka zapewnie nie osiągniemy porozumienia, więc nie ma co go przeciągać.

          A z tymi witamiami w czwartym darze to jestem pod wrażeniem :)

  4. „nakazy higieniczne w religii zydowskiej”
    A może to właśnie racjonalizowanie tych przepisów ma charakter wtórny, względem typowo religijnych (absurdalnych i nieracjonalnych pozornie) przepisów? Co ma być owym higienicznym nakazem religii żydowskiej? Nakaz rytualnych obmywań, czy może przepisy kaszrutu? A więc zakładamy, że starożytni Żydzi mieli wiedzę o bakteriach i szkodliwości wieprzowiny na układ krwionośny? Może cholesterol już znali? Takie interpretacje to w rzeczywistości pokłosie oświecenia i pozytywizmu. Przepisy religijnego prawa żydowskiego pełne były takich racjonalnych zasad, jak zakaz noszenia ubrań złożonych z dwóch rodzajów włókien, obsiewania pól dwoma rodzajami zboża, czy noszenia frędzli przy szatach.
    Nie sądzę by zamykanie oczu na prace antropologów, religioznawców, czy socjologów było rozsądnym postępowaniem badawczym. Przed XVIII wiekiem jakoś nikomu nie przychodziło do głowy racjonalizowanie przepisów religijnych, a etnografowie i antropolodzy mimo poszukiwań jakoś nie odkryli racjonalizmu w kulturach tradycyjnych (znajomości w nich bakterii i cholesterolu też nie udało się potwierdzić), odkryli za to tysiące absurdalnych, nieracjonalnych zachowań, które wytłumaczyć można jedynie religią i magią oraz kolejne tysiące zachowań wynikających z wielopokoleniowego doświadczenia – obie kategorie wymieszane w sposób nieprzewidywalny.

    • Biologowie (czy też socjobiologowie) ewolucyjni nie zgodziliby się z Tobą. Gorąco namawiam do zapoznania się z tezami tej stosunkowo nowej dziedziny nauki, a ja pozwolę sobie wskazać tylko jedną Twoją tezę, która jest szczególnie wątpliwa: Nie trzeba znać racjonalnych powodów pewnych działań (strategii, tabu, wierzeń itd), żeby owo działanie było racjonalne. Paw stroszy pióra, żeby zdobyć partnerkę i to świetnie działa, choć nie możemy powiedzieć, żeby rozumiał, że jego okazały ogon to oznaka zdrowia, więc jest racjonalne, żeby kura na ten aspekt zwracała uwagę. Podobnie można tłumaczyć różnice w strategiach przekazywania genów u mężczyzn i kobiet, które wynikają z konkretnych różnic biologicznych między płciami. A przecież przeciętny Donek Juanski poznający nową kobietę w każdy łykend (i bądź co bądź nigdy nie zapominający o prezerwatywie) nie ma pojęcia, że jego nieograniczony popęd wiąże się z pradawną potrzebą jak największego rozprzestrzenienia swoich genów… Na podobnej zasadzie można tłumaczyć wiele tabu czy nakazów, np. zakaz kazirodztwa w tak wielu znanych nam kulturach (i nie ma znaczenia, że ludzie, którzy stosowali ten zakaz nie rozumieli mechanizmu który powoduje, że ze związków kazirodczych często rodzą się dzieci niepełnosprawne). Jestem pewny, że amputacje kończyn wprowadzono znacznie wcześniej, niż zrozumieliśmy co powoduje gangrenę…

      To wszystko oczywiście nie znaczy, że nie istniały przepisy czysto religijne (przypuszczam, że tak), ale Twój sposób obrony ich istnienia jest nietrafny.

  5. >>antropolodzy mimo poszukiwań jakoś nie odkryli racjonalizmu w kulturach tradycyjnych (znajomości w nich bakterii i cholesterolu też nie udało się potwierdzić

    ależ nie musieli tego znać – wystarczy, że to wielowiekowe doświadczenie, o którym wspominasz, informowało ich, że od kontaktu z trupem można zachorować i umrzeć, a od jedzenia takiego a nie innego żarcia – również zachorować i umrzeć. Oczywiście nie wszystkie, niektóre zakazy są ewidentnie nieuzasadnione z racjonalnego punktu widzenia. Na tym zresztą polega „medycyna naturalna” stosowana przez szamanów – zbiór oderwanych od rzeczywistości rytuałów dla wygonienia duchów i – często skuteczna ale niekiedy bezużyteczna – chemioterapia w oparciu o substancje dostępne w naturze (roślinne, mineralne, zwierzęce). Bez świadomości mechanizmu „jak to działa”.

    • No tak należało najpierw przeczytać wszystkie posty do końca (patrz moja odpowiedź Guntherowi powyżej).

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

 
%d blogerów lubi to: