O stanie zębów dawnych ludzi na przykładzie neolitycznych rolników z Kujaw

Ludzie, którzy ponad 6 tysięcy lat temu żyli na Kujawach, często używali swoich zębów jako narzędzi. Płacili za to poważnymi uszkodzeniami, które mogły nawet prowadzić do śmierci.

Bardzo silne starcie przedniej części łuku zębowego w wyniku narzędziowego użycia zębów. Szczęka pochodzi z cmentarzyska w Osłonkach. Fot. Wiesław Lorkiewicz

Antropolog dr Wiesław Lorkiewicz z Uniwersytetu Łódzkiego przebadał pod kątem występowania śladów użycia zębów do innych czynności niż jedzenie 76 czaszek osób reprezentujących ludność tzw. grupy brzesko-kujawskiej kultury lendzielskiej. Czaszki pochodzą z dziewięciu stanowisk archeologicznych na Kujawach i mają 6600-6000 lat.

Okazało się, że aż 36,8 proc. osób ma uszkodzenia zębów spowodowane używaniem ich podczas pracy jako narzędzi. Zniszczenia te dużo częściej występują u kobiet (47,1 proc.) niż u mężczyzn (27,5 proc.)

Największą grupę stanowią charakterystyczne bruzdy na siekaczach i kłach. Występują one najczęściej u kobiet, ale u mężczyzn są one głębsze i szersze, co wskazuje na obróbkę jakiegoś grubszego materiału. Uszkodzenia te antropolodzy wiążą z tkactwem, wytwarzaniem koszy i produkcją przędzy. Wykazały to badania prowadzone na ludzkich szczątkach m.in. z Bliskiego Wschodu (dzisiejszy Izrael i Syria), Anatolii i Ameryki Północnej. U prehistorycznych mieszkańców Kujaw powody zniszczeń są najwyraźniej takie same. Na przykład niektóre bruzdy na ich zębach są bardzo podobne do tych, które znaleziono na zębach ludzi żyjących tysiąc lat temu w północnej Anatolii. W oparciu o współczesne dane etnograficzne z terenu Turcji antropolodzy ustalili, że bruzdy u mieszkańców średniowiecznej Anatolii powstały w wyniku przeciągania między zębami włókien pochodzenia zwierzęcego (wełny), w celu nawilżenia i wzmocnienia produkowanej z nich przędzy. Najwidoczniej ponad 5 tysięcy lat wcześniej mieszkańcy Kujaw postępowali podobnie.

Żuchwa kobiety z neolitycznego cmentarzyska w Pikutkowie. Doskonale widać typowe bruzdy spowodowane przeciąganiem włókien między zębami. Oprócz tego zęby są bardzo starte. Fot. Wiesław Lorkiewicz

Jednak analogia do innych stanowisk nie jest jedynym argumentem świadczącym o tym, że rowki na zębach prehistorycznych mieszkańców Kujaw powstały podczas tkania albo robienia koszy. Na stanowiskach, z których pochodzą czaszki, archeolodzy znaleźli wiele dowodów występowania tych dwóch rodzajów rzemiosła, w tym ciężarki tkackie oraz zachowane w przepalonej glinie odciski tkanin, mat i koszy. W dwóch grobach wśród złożonych darów były również przedmioty służące do prac rzemieślniczych. Pod głową pewnej kobiety leżały gliniany ciężarek tkacki oraz igła bądź szydło z kości. W grobie jednego z mężczyzn archeolodzy znaleźli natomiast kamienne narzędzia do obróbki kości i poroża oraz wyroby z tych materiałów. Co istotne u obu tych osób stwierdzono ślady używania zębów do pracy.

Innym częstym uszkodzeniem zębów jest bardzo silne starcie siekaczy, kłów i zębów przedtrzonowych, a czasami nawet pierwszych trzonowców. W niektórych przypadkach odsłonięta została nawet miazga zęba. Trudno określić jakie działania spowodowały tak poważne zniszczenie zębów. Z badań etnograficznych są jednak znane podobne przypadki takich uszkodzeń u inuickich kobiet, które zmiękczają zębami skóry. Jednak w przypadku czaszek z Kujaw zniszczenia te występowały głównie u mężczyzn.

Szczęka z cmentarzyska w Osłonkach. Silne starcie przednich zębów na skutek używania ich jako narzędzi. Fot. Wiesław Lorkiewicz

Nie ma za to wątpliwości, że tak silne starcie zębów miało poważne konsekwencje dla zdrowia ówczesnych ludzi. – Jeśli sięgało ono jamy zęba – co w badanej populacji nie było rzadkością – bakterie gnilne rozwijające się w jamie ustnej na resztkach pokarmowych infekowały żywą miazgę zęba, prowadząc do jej zgorzeli. Taki stan zapalny praktycznie zawsze rozszerza się dalej, w kierunku zębodołu, obejmując tkanki wokół wierzchołka korzenia, w tym kość szczęki bądź żuchwy. Współcześnie takie zaawansowane stany chorobowe wymagają nawet terapii antybiotykowej bądź interwencji chirurgicznej w celu usunięcia powstałej wokół wierzchołka torbieli. W niektórych przypadkach stan zapalny może rozszerzyć się na cały organizm, doprowadzając nawet do stanu zagrożenia życia. Obecnie przyjmuje się, że w dawnych populacjach ludzkich zakażenia miazgi zęba powodowane nadmiernym starciem zębów (zwłaszcza w wyniku używania ich jako narzędzi) oraz głęboką próchnicą były częstą przyczyną śmierci. Jeszcze w pierwszej połowie XX wieku w Europie nierzadko notowano zgony spowodowane takim źródłem i drogą zakażenia, a kres temu położyło dopiero wynalezienie i stosowanie antybiotyków – opowiada dr Lorkiewicz.

Antropolog badał również trochę większą grupę czaszek z tych samych stanowisk pod kątem występowania przedśmiertnej utraty zębów oraz wspomnianych wyżej zmian okołowierzchołkowych (zmiany chorobowe tkanek wokół wierzchołka korzenia zęba spowodowane zakażeniem), które mogły być powodowane używaniem zębów jako narzędzi. Mimo stosunkowo młodego wieku osób, od których pochodziły badane czaszki (średnia wieku zmarłych w całej populacji nie przekraczała 40 lat) obie zmiany chorobowe obserwowano często. Co najmniej jeden ząb straciło przed śmiercią 32,1 proc. mężczyzn i 36,7 proc. kobiet. Zmiany okołowierzchołkowe występowały zaś u 40,4 proc. mężczyzn i 35,6 proc. kobiet. Okazało się też, że powyższe patologie dużo częściej występują u osób, które miały również uszkodzenia zębów spowodowane wykorzystaniem ich do pracy.

Przeprowadzone przez dr Lorkiewicza badania uzębienia prehistorycznych mieszkańców Kujaw to pierwsze systematyczne analizy użycia zębów do innych czynności niż jedzenie, prowadzone na szczątkach odkrytych w naszym kraju. Jak podkreśla dr Lorkiewicz dzięki takim badaniom lepiej poznajemy czynności, których ludzie podejmowali się, by zapewnić sobie byt. Uzyskujemy również informacje o społecznym podziale pracy.

Żuchwa z cmentarzyska w Brześciu Kujawskim z licznymi śladami nadmiernego starcia przednich zębów w wyniku używania ich jako narzędzi. Praktyka ta odpowiada też najpewniej za zniekształcenie głowy żuchwy (C). Fot. Wiesław Lorkiewicz

W badaniach antropolog wziął pod uwagę wyłącznie szczątki osób dorosłych, gdyż u dzieci i młodocianych nie znaleziono żadnych śladów używania zębów jako narzędzi. Zdaniem dr. Lorkiewicza zjawiska tego nie da się wytłumaczyć jedynie tym, że zmiany uwidaczniały się dopiero po upływie pewnego czasu. Najwidoczniej w badanej społeczności prace tego typu wykonywali jedynie dorośli.

Żyjący na Kujawach przedstawiciele kultury lendzielskiej byli rolnikami. Uprawiali pszenicę, jęczmień i groch. Hodowali bydło, owce, kozy i świnie. Parali się też dorywczo łowiectwem i zbieractwem. Badania makro- i mikroelementów zawartych w zębach wykazały, że ich dieta opierała się głównie na produktach roślinnych i nabiale, w mniejszym stopniu na mięsie hodowanych bądź upolowanych zwierząt. Żyli oni w okresie, gdy ten sposób pozyskiwania żywności, wprowadzony na ziemie dzisiejszej Polski tysiąc lat wcześniej przez przybyszów zza łuku Karpat, w coraz większym stopniu wypierał gospodarkę opartą wyłącznie na łowiectwie i zbieractwie, sięgającą korzeniami środkowej i starszej epoki kamienia (mezolitu i paleolitu).

Opisane wyżej zniszczenia powodowane przez używanie zębów do pracy nie były jednak jedynym stomatologicznym problemem prehistorycznych rolników z Kujaw. Wiele bólu przysparzały im również doskonale nam znane próchnica i paradentoza. Są tu jednak pewne istotne różnice. Ubytki próchnicowe ma tylko 45 proc. dorosłych członków badanej neolitycznej społeczności, podczas gdy obecnie dotykają one ponad 90 proc. mieszkańców Polski. Co więcej, próchnica prawie nie występowała wówczas u najmłodszych. Teraz ma ją 90 proc. dzieci w wieku 6-7 lat.

Rzadziej występująca próchnica nie jest jednak efektem lepszego poziomu higieny neolitycznych rolników. Ogromne złogi kamienia nazębnego wskazują wyraźnie, że zębów nie czyścili. Tak samo wyglądają zresztą zęby ze średniowiecza i wieków późniejszych. Jedynym zabiegiem higienicznym rolników z Kujaw było używanie wykałaczek. Nie jest to jednak wyjątkowym osiągnięciem. Charakterystyczne rysy, które zostawia grzebanie wykałaczką, naukowcy znaleźli nawet na neandertalskich zębach (m.in. z Jaskini Stajnia w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej).

Mniejsze kłopoty dawnych ludzi z próchnicą były związane z ich dietą. Jest to zresztą zjawisko doskonale widoczne w całej historii człowieka. Wynika ono głównie z ilości i formy węglowodanów w diecie: ich duży udział oraz miękki pokarm o kleistej konsystencji sprzyjają rozwojowi próchnicy. Schorzenie to było więc rzadkie w czasach, gdy człowiek był łowcą i zbieraczem (choć ślady próchnicy zaobserwowano nawet u australopiteków sprzed 3 mln lat). Pierwszym przełomem w częstości występowania próchnicy było pojawienie się rolnictwa, które spowodowało oparcie naszej diety na zbożach. Kolejna wielka zmiana miała miejsce już w czasach nowożytnych. Wprowadzenie do diety cukru rafinowanego oraz zastąpienie w masowym żywieniu chleba ziemniakami, co w Europie miało miejsce w ciągu XVII i XVIII wieku, doprowadziło do rozpowszechnienia się próchnicy.

Próchnica nie tylko rzadziej dotykała rolników z Kujaw, ale dotyczyła wyłącznie zębów tylnych. Kły i siekacze tracili jedynie na skutek walk albo używania zębów do pracy. – O ile więc dzisiaj uśmiech ukazujący niekompletne uzębienie nie najlepiej świadczy o jego właścicielu (zwłaszcza o poziomie jego higieny), to w populacjach neolitycznych z terenu Kujaw mógł być wyznacznikiem pracowitego rzemieślnika bądź dzielnego wojownika – komentuje dr Lorkiewicz.

Również paradentoza nękała prehistorycznych rolników rzadziej, ale wynikało to w dużej mierze z tego, że umierali zazwyczaj w wieku 30-40 lat, a choroba ta nasila się z wiekiem.

Nadmierne starcie zębów ówczesnych ludzi wynikało nie tylko z ich narzędziowego użycia, ale też ze spożywania gruboziarnistej mąki uzyskiwanej za pomocą ręcznych, kamiennych żaren, do której dostawał się piasek ze startego kamienia. – Można powiedzieć, że człowiek w neolicie w ciągu swojego życia dosłownie zjadał takie żarna. W konsekwencji zęby ludzi 30-letnich sprzed 6 tys. lat były tak starte jak u współczesnych siedemdziesięciolatków – opisuje dr Lorkiewicz. Z czasem kamienne żarna były coraz doskonalsze i w średniowieczu starcie zębów było już słabsze. Jednak problem zniknął całkowicie dopiero w XIX w., gdy w miejsce kamieni weszły stalowe walce.

Badania dawnych zębów ukazały jeszcze jedno ciekawe zjawisko. – Gdy porównałem pomiary zębów populacji neolitycznych, średniowiecznych i nowożytnych, stwierdziłem wyraźny trend do zmniejszania się zębów w ciągu ostatnich kilku tysięcy lat. Zjawisko to jest zresztą także opisane w literaturze naukowej dla innych części świata – mówi dr Lorkiewicz. Zmiana ta jest wiązana ze zmniejszaniem się obciążenia aparatu żucia – nasze jedzenie jest po prostu dużo łatwiejsze do pogryzienia.

W zbadanych zębach rolników neolitycznych z Kujaw nie znaleziono żadnych śladów leczenia zębów. Nie ma jednak wątpliwości, że już w bardzo zamierzchłych czasach próbowano różnych zabiegów. W literaturze antropologicznej można znaleźć informacje np. o znalezionych w Danii nawierconych zębach z próchnicą z około 3200-1800 lat p.n.e. Również z Danii pochodzi średniowieczna czaszka z wprawionym w rozwiercony ząb policzkowy żuchwy kościanym koralikiem z różańca, który wykorzystano chyba jako plombę. Sprzed 2,5 tys. lat pochodzi złoty mostek odkryty w grobowcu etruskim. Dane o zabiegach stomatologicznych znane są także ze starożytnego Egiptu. Dużo trudniej naukowcom jest za to znaleźć ślady wyrywania zębów, które mogło być najpowszechniejszym zabiegiem „leczniczym”. Nie jest bowiem łatwo orzec na podstawie czaszki, czy ząb sam wypadł, czy też został wyrwany, by zakończyć męki jakiegoś nieszczęśnika.

Szczegółowe wyniki badań uszkodzeń zębów przedstawicieli kultury lendzielskiej z Kujaw znajdziecie w American Journal of Physical Anthropology.

Lorkiewicz, W. (2011). Nonalimentary tooth use in the neolithic population of the Lengyel culture in central Poland (4600-4000 BC) American Journal of Physical Anthropology, 144 (4), 538-551 DOI: 10.1002/ajpa.21435

~ - autor: Wojciech Pastuszka w dniu 17.04.2011.

Odpowiedzi: 16 to “O stanie zębów dawnych ludzi na przykładzie neolitycznych rolników z Kujaw”

  1. Co do rozwoju próchnicy obecnie postawiłbym zdecydowanie na cukier. Teraz jest dostępny w ilościach przekraczających potrzeby zdrowego rozsądku, nawet jeśli jest po 5 zł/kg. Poza tym, dziś jest niemal we wszystkich gotowych produktach spożywczych.
    Ówcześnie dostępny był tylko sezonowo – wiosną np. w oskole, jesienią w owocach, a i to w mniej szkodliwym związku – cukrze prostym.

    • „Co do rozwoju próchnicy obecnie postawiłbym zdecydowanie na cukier. Teraz jest dostępny w ilościach przekraczających potrzeby zdrowego rozsądku, nawet jeśli jest po 5 zł/kg”.
      Tylko po 5 zł. Daj znać gdzie. Naród będzie Ci dozgonne wdzięczny :-D

  2. „Innym częstym uszkodzeniem zębów jest bardzo silne starcie siekaczy, kłów i zębów przedtrzonowych, a czasami nawet pierwszych trzonowców. W niektórych przypadkach odsłonięta została nawet miazga zęba. Trudno określić jakie działania spowodowały tak poważne zniszczenie zębów. Z badań etnograficznych są jednak znane podobne przypadki takich uszkodzeń u inuickich kobiet, które zmiękczają zębami skóry. Jednak w przypadku czaszek z Kujaw zniszczenia te występowały głównie u mężczyzn”.
    Podobnie rzecz wygląda u eskimosów w szeroko pojętym znaczeniu ludności. Kobiety eskimoskie mają bardzo silnie starte zęby przez zmiękczanie foczych skór.
    Niektórzy aborygeni na przykład retuszowani krawędzie kamiennych narzędzi również przy pomocy zębów, chociaż to bardzo ryzykowny manewr.
    Mnie zastanawia jednak kilka innych problemów dotyczących powyższych badań:
    1. Jak duży stopień starcia zębów powstawał w trakcie spożywania pokarmów z mąki do której dostawała się krzemionka z kamiennych żaren.
    2. Przydała by się jeszcze traseologia szkliwa zębów.
    Badania bardzo ciekawe. Może zakres zostanie poszerzony i dowiemy się więcej

  3. 1. Duży. James Lytle poświęcił się i sprawdził to na sobie:
    http://onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1002/%28SICI%291096-8644%28199605%29100:1%3C143::AID-AJPA13%3E3.0.CO;2-0/abstract

  4. Najlepszy rodzaj tynku nie będzie się trzymał i odpadnie ze zmurszałego za sprawą grzybów muru.
    Wie o tym każdy murarz, ale nie dietetyk. Nie należy tej wiedzy szukać również u stomatologów zainteresowanych finansowo w tym, by zepsutych zębów było jak najwięcej.
    Prawidłowej wiedzy należy szukać wyłącznie u fizjologów.
    Najbardziej nawet zadbane, dzięki czyszczeniu i fluorowaniu szkliwo odpadnie, otwierając drogę mikrobom wywołującym próchnicę jeśli pokrywa ono miękki, odwapniony ząb.
    Neolityczni rolnicy spożywali sporo nabiału i bardzo cennego mięsa, podobnie było w średniowieczu. Mięso było tak cenne, że żaden jego rodzaj nie był marnowany. Współcześnie spożycie mięsa i nabiału jest nieporównanie większe, niż w przeszłości, nie wspominając o stanie higieny, a mimo to próchnica ma się lepiej niż kiedykolwiek dotąd. Słusznie wskazuje się w komentarzu głównego winowajcę tego stanu rzeczy, słodycze, które ulegają kwaśnej fermentacji octowej i niszczą szkliwo. Zapomina się jednak o prostym fakcie. Wraz ze wzrostem dobrobytu spożywane są, zwłaszcza przez dzieci, najdroższe rodzaje mięsa: schab, szynka, pieczenie wołowe, piersi drobiu, i t. p. bardzo dokładnie oczyszczone z błon, a więc te części zwierzęcej tuszy, które niemal nie zawierają wapnionośnego kolagenu.
    Tylko poślednie rodzaje produktów zwierzęcych (nóżki cielęce i wieprzowe, a nawet drobiowe, różnego rodzaju galarety, salcesony, wywary z kości) zawierają ten cenny pierwiastek w postaci doskonale przyswajalnej przez organizm. Mleko i jego przetwory doskonale uzupełniają dzienne zapotrzebowanie organizmu na wapń , ale nie są w stanie stać się jego głównym źródłem, gdyż po przeliczeniu uzyskujemy wynik, który sugeruje, że pełne, dzienne zapotrzebowanie organizmu na ten pierwiastek można pokryć pijąc aż 8 litrów mleka dziennie. Łatwo przeliczyć to na ilość niezbędnego w diecie sera twardego, znacznie droższego od najlepszych nawet rodzajów mięsa.
    W świetle tych faktów nietrudno o wniosek: samo mleko, wbrew opiniom dietetyków nie zaspokoi zapotrzebowania organizmu.
    Wiele wapnia zawierają też jajka, eliminowane z jadłospisu, przez dietetyków z powodu oskarżeń o wysoką zawartość cholesterolu.
    Uboga w wapń dieta jest odpowiedzialna za jeszcze jeden rodzaj cywilizacyjnej degradacji ludzkich organizmów szerzącej się zwłaszcza wśród ludzi zamożnych, a nieznanej prymitywnym ludom, również rolniczym. Degradacja ta przejawia się zniekształceniami układu kostnego, zwłaszcza kręgosłupa, za co wielu obarcza odpowiedzialnością komputeryzację i generalnie bierny tryb życia.
    W przeszłości takie schorzenia pojawiały się tylko w okresach długotrwałego głodu wywołanego nieurodzajem lub wojnami. (Szkielety Gotów wypędzonych ze swoich siedzib nad Morzem Czarnym i błąkających się wzdłuż granic Rzymu zdradzają typowe dla ludzi głodujących objawy krzywicy, o czym pisali rzymscy kronikarze).

    • Jeśli mamy niedobór wapnia w diecie, to powinniśmy chyba mieć wiele przypadków krzywicy?

      • I – w różnym stopniu – mamy. Tylko najczęściej jest ona nierozpoznawana. Ja mam swego rodzaju zboczenie na tym punkcie, gdyż sama cierpiałam na różne, skorygowane z czasem, defekty ortopedyczne. Codziennie na ulicy widzę tabuny dzieci, nastolatków i nawet dorosłych z wywołanymi głównie nadwagą i/lub noszeniem kiepskiego obuwia płaskostopiem i wynikającymi z niego iksowatymi kolanami (te wady najczęściej), które wydają się w ogóle nie zwracać uwagi zainteresowanych i ich rodziców.

        • Ja powiem szczerze, że nie obserwuję dużo krzywicy wśród obecnej młodzieży. Owszem mają wszelkiej maści wady postawy, ale według mnie są one skorelowane z:
          -) brakiem ruchu
          -) szybkim wzrostem obecnych dzieci
          -) siedzącym trybem życia, często w nieergonomicznych krzesłach.
          .
          Nie widziałem różańca krzywiczego, bransolet krzywiczych, czy caput quadratum. Zdarzają się natomiast (ale rzadko!) kolana szpotawe/ koślawe, Klatkwa piersiowa szewska/ kurza, płaska miednica- a i to w populacji starszej (+ 30).

  5. Tak z ciekawości zapytam: który rzymski kronikarz zdiagnozował krzywicę na szkieletach błąkających się Gotów? Poza tym naprawdę warto opublikować rewelacje o wysokiej zawartości wapnia w kolagenie i o braku ‚zniekztałceń układu kostnego’ u ludów prymitywnych, to będzie naprawdę sensacja, redakcje „Nature” i „Science” pobiją się o ten tekst.

    • ….tak się jeszcze zastanawiam, dlaczego producenci parówek nie promują swoich wyrobów hasłem „Jedz parówki, nie będziesz miał próchnicy”….

      • Jeden z moich mentorów mawiał, że ludzie wykształceni dzielą się na ekspertów i intelektualistów.
        Słowo ekspert w odniesieniu do archeologii można interpretować, iż jest to osobnik, który posiadł całą wiedzę i obejrzał, a nawet poskrobał, dotknął, powąchał i polizał każdy odnaleziony do tej pory egzemplarz, dajmy na to, ostrza typu federmesser i nic ponad to. Taki facet ogląda dzieła impresjonistów przez lupę, piksel po pikselu. Nietrudno się zorientować, że tego typu krótkowidz nigdy nie dostrzeże obrazu jako pewnej konkretnej całości. Do tego potrzeba sposobu patrzenia intelektualisty, który co prawda niczego nie zgłębił aż tak dokładnie, jak ekspert, za to patrzy na całość z pewnego dystansu i pod różnymi, interdyscyplinarnymi kątami, bo intelektualista w odróżnieniu od eksperta posiadł wiedzę czytając dzieła ekspertów z wielu dziedzin (w przypadku komentowanego artykułu należałoby poszukać wiedzy u biochemików, chemików klinicznych i fizjologów.)
        Nie wypada „uczonemu z Warrszszawwy” pytać laika rodem z Wrocławia, a Małopolanina z wyboru skąd czerpie wiadomości, którymi dzieli się na forum, bo tym sposobem stawia się w rzędzie tych 43% współobywateli, którzy nie potrafią przeczytać ni jednej książki w roku. Słowo kronikarz, to faktycznie nadużycie z mojej strony. Należało napisać rzymskie źródła historyczne. Najłatwiej je znaleźć, wymienione w jednym miejscu, w dziełku dla laików, takich jak ja, Andrzeja Kokowskiego wydanym pod tytułem: Starożytna Polska.
        Jako chemik analityk oznaczałem przez 15 lat pracy zawodowej poziom elektrolitów, i wszystkich oznaczanych u pacjentów w naszych szpitalach rodzajów związków chemicznych regulujących procesy życiowe, w tempie 40 – 50 osób dziennie, a w porywach nawet 80 – 84 tys. osób rocznie, więc jak sądzę pewną wiedzę teoretyczną i praktyczną posiadam. Zaliczyłem też kilka lat pracy w pracowni mikrobiologii. Wtedy zajmowałem się również amatorsko historią, od 23 lat zawodowo, w tym również nauką pomocniczą historii, archeologią. Ukończyłem w międzyczasie jakieś studium religioznawcze i ekonomiczne. W tej sytuacji trudno mi nazwać siebie ekspertem, a ponieważ nie brak mi samokrytycyzmu, nie śmiałbym nazwać siebie intelektualistą. Ponieważ zaś mimo wieku staram się patrzyć na świat oczyma dziecka, ciągle mam okazję dostrzegać, wbrew opiniom ekspertów, tę niewygodną prawdę, że „król bywa nagi”.

        Innym forumowiczom odpowiadam. Niedobór wapnia i fosforu w organizmie przejawia się krzywicą i próchnicą, jeśli wystąpi we wczesnym dzieciństwie. Jeśli wystąpi później, to powoduje objawy nazywane osteoporozą. Genialni nasi dietetycy piszą za jaką to sprawą przeciętna życia w Polsce wzrosła od lat osiemdziesiątych do dziś o niemal dziesięć lat. Ci krótkowzroczni eksperci nie raczyli zauważyć, że w latach osiemdziesiątych wymierało przedwcześnie pokolenie urodzone i wychowywane w latach 1939 – 1945. Lat tych nie można nazwać latami obfitości. Genialny profesor S. wybitny dietetyk, ten od „Piramidy Szostaka”, żywił się według własnych zaleceń kilkadziesiąt lat, po to, by stwierdzić u schyłku swojego życia, że poziom cholesterolu w surowicy jego krwi przekroczył poziom 300 mg./%.

        W wolnych chwilach czytuję polemiki prowadzone przez uczonych. Z żalem muszę stwierdzić, że w wielu przypadkach odnajduję sens w powiedzeniu, które Romain Roland włożył w usta Mikołaja Brzoskwini. Cytuję: „stu mędrców razem jest jednego durnia obrazem.” Sądzę tak na podstawie tego, że wielu uczonych stosuje w dyskusji metodę, którą pewien rabbi zalecał studentom szkoły talmudycznej. „Gdy nie znasz odpowiedzi na pytanie, odpowiedz pytaniem na pytanie, a kiedy zmęczysz przeciwnika pytaniami roześmiej się mu w nos, a on z całą pewnością ustąpi z placu boju.”
        Tego typu uczonych, niebawem dzięki reformom w Tuskolandii profesorów, pragnę przestrzec, by nie szli w ślady uczonych szyderców, którzy swego czasu kpili z udokumentowanych empirycznie okryć Fredericka Sangera i Charlesa Besta, Louisa Pasteura, Roberta Kocha i wielu, wielu innych, bo oni ostatecznie zamienili profesorskie bereciki na błazeńskie czapki, przekreślając cały swój dorobek naukowy.
        Często maska szyderstwa kryje próżnię w przestrzeni pomiędzy uszami.

        • He, he. Ryszardzie, Ciebie sprowokować to jak wskoczyć do wnętrza czynnego wulkanu. Gratuluję, należało się wyjasnić pewne kwestie koledze. Obawiam się jednak, że chyba do niego nie całkiem dotarło.
          Na tą chorobę jest na to dobre angielskie nazewnictwo „smart ass”, którego nie chciałem używać na forum ale skoro mnie już uprzedziłeś :-)

        • Bardzo dziękuję za tę odpowiedź, to zawsze miło poznać bliżej anonimowego rozmówcę. Jeśli gdzieś w południowej Polsce wciąż działa pracownia analityczna, w której oznaczana jest wysoka zawartość wapnia w kolagenie, będę bardzo wdzięczny za informację, gdzie ta pracownia się znajduje. Zdarza się, że bywam w różnych miejscach, zdarzają się różne sytuacje losowe, gdyby kiedyś w południowej Polsce zdarzyło mi się zachorować (czego oczywiście sobie nie życzę), chciałbym być przygotowany. Jeśli to możliwe, poproszę również o namiary na pracownię mikrobiologiczną, w której dokonane zostało odkrycie, że za próchnicę odpowiedzialna jest fermentacja octowa. Do tej pory myślałem, że paciorkowce żyjące w jamie ustnej powodują fermentację mlekową. Ale oczywiście nie jestem ekspertem, więc pewnie się mylę? Pozdrawiam z Warszawy.

  6. Ryszard miał tu chyba raczej na myśli klęski głodu u Gotów po najeździe Hunów. Dobrze wiesz o co mu chodziło i co miał na myśli. Tak samo zapewne dobrze wiesz, że są źródła pisane które wspominają o eksodusie uciekających Gotów i ich trudnym położenia, więc po co ten drwiący ton??? Zastosował skrót myślowy. Trochę niefortunnie ale nie trudno sie domyśleć co chaciał powiedzieć.

  7. @Arkadiusz Sołtysiak
    A tak przy okazji:
    W czwartek (13. III 2008 r.) opiekun Koła – dr Arkadiusz „Kapitan” Sołtysiak – został oficjalnie uhonorowany Czarną Szpachelką (wydarzenie precedensowe), uzyskując tym samym tytuł Tyrana Roku.
    Warto zaznaczyć, że to zaszczytne wyróżnienie zostało przyznane doktorowi już prawie dwukrotnie. Postarajmy się zatem uczynić z tego świecką tradycję i solidarnie głosujmy na wiadomego kandydata.
    Zwycięzcy gratulujemy i życzymy dalszych sukcesów oświatowych
    http://antropoiauw.wordpress.com/2008/03/15/o-captain-our-captain/

    Może lepiej pozostać Tyranem u siebie i nie znęcać się nad forumowiczem ryszardem??? On jest laikiem zainteresowanym żywo tym co dzieje się w archeologii. Jak masz cel w odbieraniu mu chęci do realizowania pasji i zainteresowań???

  8. „uśmiech ukazujący niekompletne uzębienie (…) mógł być wyznacznikiem pracowitego rzemieślnika”

    Teraz lepiej rozumiem powiedzenie „zjadł na tym zęby” :)

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s