O wczesnośredniowiecznych cmentarzach w Sandomierzu

Odkrycia archeologiczne z rejonu ulicy Staromiejskiej i Wąwozu Królowej Jadwigi ujawniły nowe fakty na temat wczesnośredniowiecznego Sandomierza.

Odnalezienie tam jesienią 2010 i wiosną 2011 roku grobów datowanych na XI-XII wiek, w połączeniu z wynikami dotychczasowych badań pozwala stwierdzić, że topografia miasta wyglądała inaczej niż do tej pory sądzono. Prace archeologiczne prowadziła Monika Bajka z Muzeum Okręgowego w Sandomierzu (na zdjęciu powyżej).

Dotychczas uważano, że we wczesnym średniowieczu w Sandomierzu było kilka cmentarzy. Głównym określano ten, znajdujący się na Wzgórzu Staromiejskim, niedaleko Domu Księży Emerytów (na zachód od kościoła św. Jakuba). Pochówki XI-wieczne odnaleziono też dalej na zachód, w rejonie kościoła św. Pawła oraz na Wzgórzu Miejskim na Małym Rynku.

Jeden z kabłączków skroniowych w chwili odkrycia

W 2010 i 2011 roku odkryto trzy groby szkieletowe ze zmarłymi w pozycji wyprostowanej, z głowami od strony zachodniej, z rękoma wyciągniętymi wzdłuż ciała. Wyposażenie zawierał tylko jeden z pochówków – były to dwa srebrne kabłączki skroniowe, a więc ozdoby charakterystyczne dla kobiet słowiańskich w między IX a XIII wiekiem, znalezione po obu stronach czaszki, oraz nóż żelazny, który znajdował się obok lewej dłoni, a pierwotnie był zapewne zawieszony u pasa.

Kabłączki skroniowe wkrótce po odkryciu

Kabłączki skroniowe wskazują, że był to grób kobiecy, co potwierdza również wstępna analiza szkieletu. Nietypowym, jak na grób kobiecy, elementem wyposażenia jest nóż, gdyż przedmioty takie spotyka się najczęściej w grobach męskich, chociaż znane są też dość liczne wyjątki. Na podstawie formy kabłączków grób ten można wstępnie datować na XI wiek bądź początek wieku XII.

Fragmenty skorodowanego żelaznego nożyka obok kości lewej dłoni

Jeden ze znalezionych grobów był częściowo zniszczony przez wkopaną weń jamę – piwniczkę. W jej wnętrzu znaleziono dużą liczbę fragmentów naczyń, których wiek na podstawie techniki wykonania, formy i rodzaju ornamentu możemy określić na drugą połowę XII – połowę XIII wieku. Wskazuje to jednoznacznie, że pochówek, starszy od piwniczki, pochodzi z wieku XI bądź z pierwszej połowy wieku XII. W tej sytuacji wszystkie odkryte groby należy datować na XI – początek XII wieku i traktować jako część wczesnośredniowiecznego cmentarza rzędowego (nie przykościelnego).

Grób z wkopaną w niego jamą z XII-XIII w.

Odkryty obecnie cmentarz wypełnia „lukę” między znanymi wcześniej nekropoliami na Wzgórzu Staromiejskim. Może to wskazywać, że w XI-XII wieku na wzgórzu tym funkcjonował jeden wielki cmentarz obejmujący jego środkową i najwyższą partię, z grobami rozmieszczonymi w kilku różnej wielkości skupiskach, rozdzielonych strefami pozbawionymi pochówków. Cmentarz ten od najintensywniej zasiedlonych części Sandomierza – grodu, podgrodzia i osady targowej, oddzielony był wąwozem Podwale. Istniał więc wyraźny podział ówczesnego Sandomierza na dwie strefy: sacrum – cmentarzyskową, i profanum – zamieszkałą, zajętą przez zabudowę mieszkalną i gospodarczą. Dopiero z czasem, wraz z rozwojem Sandomierza, prawdopodobnie od około połowy XII wieku, tereny tej nekropolii (czy też mniejszych cmentarzy wchodzących w jej skład) zaczęły być zasiedlane i zabudowywane.

Katarzyna Przystupa podczas eksploracji grobu

Byłaby to więc sytuacja podobna do tej jaką stwierdzono w Krakowie i Wrocławiu, gdzie miasta lokacyjne powstały na starszych wielkich cmentarzach rzędowych, czy w Przemyślu, w którym do końca XI wieku cmentarze rzędowe (a właściwie jedna wielka nekropolia z grobami rozmieszczonymi w kilku skupiskach), znajdowały się po przeciwnej stronie Sanu niż gród, podgrodzie i towarzyszące im osady otwarte.

Jeśli dalsze badania potwierdzą powyższą hipotezę, trzeba będzie wnieść znaczne korekty do naszej wiedzy o topografii wczesnośredniowiecznego Sandomierza.

Tekst: Marek Florek, Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków w Kielcach, Delegatura w Sandomierzu
Zdjęcia: Monika Bajka, Katarzyna Przystupa

~ - autor: Wojciech Pastuszka w dniu 15.04.2011.

Komentarzy 49 to “O wczesnośredniowiecznych cmentarzach w Sandomierzu”

  1. „Nietypowym, jak na grób kobiecy, elementem wyposażenia jest nóż, gdyż przedmioty takie spotyka się najczęściej w grobach męskich, chociaż znane są też dość liczne wyjątki”
    Cóż – można tylko napisać, że jest to stwierdzenie nieprawdziwe. Noże są powszechnym elementem wyposażenia pochówków wczesnośredniowiecznych, zarówno męskich jak i kobiecych, a nawet dziecięcych. Tak liczne wyjątki znajdywania noży w grobach kobiecych nie pozwalają by określać to zjawisko jako wyjątkowe.
    „Na podstawie formy kabłączków grób ten można wstępnie datować na XI wiek bądź początek wieku XII.”
    To ja już teraz wiem, jak dokładnie datować groby.
    Bo do tej pory powiedziałbym, że na podstawie tych kabłączków, które widać na zdjęciu grób należałoby datować między X a końcem XIII wieku. To prawda, że w XIII wieku częściej spotyka się większe kabłączki, ale „częściej” nie znaczy „wyłącznie”.

    • A do stratygrafii i sposobu eksploracji kolega Gunther nie ma uwag??? Gdzie tu oburzenie i dezaprobata??? No, muzeum się nie krytykuje ;)

      • To chyba badania ratownicze w miejscu jakiejś budowy!

        • A, no to kolego wiele zmienia. Tłumaczy na pewno powody eksploracji koparką grobów do poziomu odkrycia szkieletu i specyficzną metodykę badań, która jest niedopuszczalna według zasad KOBIDZ ale tylko dla niektórych. Są tacy, którzy mogą przymykać oko i tacy którym absolutnie nie wolno. Są jeszcze na szczęścia tacy, którzy po prostu nie chcą ale Ci już na wymarciu.
          Tak czy inaczej świętego oburzenia nie widać jak kopie muzeum, IAiE PAN jakiś uniwerek, bądź fundacje wymienionych szacownych instytucji. Jak widać one są ponad krytyką.
          A Gunther zdaje się tą zasadę milcząco potwierdzać ;)

          • Gunther od kilku dni ma chandrę i się czepia.
            Nie chciał czepiać się za bardzo, ale fakt (co zauważył też @Wodolot PW), że takimi zdjęciami nie wypada się chwalić w internecie.
            Nie chciałem się czepiać, bo nie wiem w jakich warunkach doszło do odkrycia. Wygląda to tak, jakby były to odkrycia przypadkowe, podczas nadzorów w czasie trwania inwestycji.
            Jeśli zaś tak wyglądają regularne badania (nawet ratownicze), to niezbyt dobre świadectwo dla instytucji, która je prowadzi.
            Ale ja nie jestem konserwator, żeby to krytykować. Konserwator podpisał się pod tekstem, więc pewnie wie co robi.

            • @Gunther
              „Nie chciałem się czepiać, bo nie wiem w jakich warunkach doszło do odkrycia. Wygląda to tak, jakby były to odkrycia przypadkowe, podczas nadzorów w czasie trwania inwestycji.”

              Ładnie to sobie wytłumaczyłeś ;)

              „Ale ja nie jestem konserwator, żeby to krytykować. Konserwator podpisał się pod tekstem, więc pewnie wie co robi.”

              To jeszcze lepiej sobie wytłumaczyłeś. Miałem raz przyjemność. Nakazał nam wyeksplorować całość warstw popożarowych domu z lat 50-tych mimo że zrobiliśmy przekroje warstw i dowiedlismy jej nowożytny charakter. Taki miał kaprys, a roboty kosztowały dodatkowe 6 tyś. Nic nie znaleziono oprócz puszek po kosmetykach, dachówki i gwoździ. Tu jak widać już nadmierną skrupulatnością się nie wykazał ;)
              Jak już pisałem, jednym wolno więcej innym nie wolno nic. Zależy dla kogo się robi robotę i kim się jest. Szkoda, że nie zdobyłeś się na prawdę i szczerość do końca.
              A stwierdzenie, że jak źle badane to lepiej w necie nie pokazywać rozłożyło mnie na neutrina i fotony bo juz chyba bardziej nie mogło ;) Gratuluję obiektywizmu. Ja chandry nie mam. Piszę jak jest

              • Sauron, słuchaj – ja generalnie z wiekiem, dorastając staram się na podstawie zdjęć nie krytykować jakości prowadzonych badań. Wiem, że czasami na zdjęciach niektóre rzeczy wyglądają gorzej niż w rzeczywistości.
                Pisząc o tym, że zdjęciami lepiej się w necie nie chwalić posłużyłem się ironią (http://pl.wikipedia.org/wiki/Ironia).
                Nie podejrzewaj mnie o konformizm w tej sprawie, bo ja w Sandomierskiem nie mam żadnych interesów. Pań z Muzeum nie znam. Żadnych badań tam nie robiłem i nie planuję. Marka Florka widziałem chyba ze dwa razy w życiu na jakiś konferencjach i nie zamieniłem z nim ani słowa. Przeczytałem nieco jego artykułów i książkę o Sandomierzu. I tyle.
                Nie wiem czy istnieje jakaś tajemna solidarność pracowników IAiE, muzeów czy uniwerków, która zabrania im wzajemnie krytykować swoje badania. Do mnie fakt istnienia takiego tabu nie dotarł.

              • Tak. Zapewne nie dotarł, a ja szukam sobie dzióry w całym. Już to słysząłem. A co do krytyki z fotografii to no, nie, nie krytykujesz zdjęć. Wybranych.
                A jak korytko kolegi??? ;)

          • Pan się lepiej najpierw zastanowi, dokładnie przyjrzy, ewentualnie zada pytanie, jeśli nie dowidzi, zanim „pojedzie” ze świętym oburzeniem.

            • Pan się świętym oburzeniem nie obnosi bo do takowego nie ma prawa. Jest ono zarezerwowane jak widać na załączonym obrazku dla określonych środowisk. Dlatego Pan swojego zdania mieć nie może. Bo przeciez nie wypada, nie ma prawa, a kim on jest żeby mieć i wiele, wiele innych.
              Moje opinie nie są personalnymi atakami na Pani osobę ani też na osobę Pani koleżanki. Jeśli tak Pani uważa to nie ma ku temu absolutnie podstaw. Szkoda, że nikt tego nie raczył zauważyć.

  2. Tak na moje oko to Gunther niepotrzebnie czepia się pierwszego akapitu – myślę że autor pisząc tekst popularny, czyli nie dla fachowców, użył po prostu skrótu myślowego – w powszechnym mniemaniu w grobach męskich powinny być właśnie noże, miecze, ostrogi itp a w kobiecych biżuteria … to oczywista nieprawda

    „Nietypowym, jak na [powszechne wyobrażenia] o grobie kobiecym”
    tylko czy warto na ten drobny błąd zwracać uwagę w środowisku ludzi którzy i tak o tym wiedzą?

    • Łojej, no nie chciałem być niegrzeczny… słowo.
      Ale tu jak byk stoi napisane: „Nietypowym, jak na grób kobiecy, elementem wyposażenia jest nóż, gdyż przedmioty takie spotyka się najczęściej w grobach męskich, chociaż znane są też dość liczne wyjątki.” Te wyjątki są tak liczne, że nie można mówić „nietypowy”.
      Ja wiem, że pan Marek Florek zapewne zna się na tych problemach, bo w końcu nie od wczoraj zajmuje się okresem wczesnego średniowiecza (i Sandomierzem), zresztą z powodzeniem. Więc to pewnie tylko jakieś nieszczęśliwe sformułowanie, które każdemu może się zdarzyć.
      Jednak choć tekst popularny-niepopularny warto się pilnować. Scyzoryki w średniowieczu nosili zarówno panowie, jak i panie…

      • Praktyczne i rozsądne panie, podobnie jak panowie, noszą w swoich torebkach scyzoryki również w wieku XXI, ale już niedługo, bo posłowie koalicji POPSL-i chcą tego zakazać.

  3. @maciejmakro
    Myślę, że warto, ponieważ zaglądają tu nie tylko ludzie, którzy i tak to wiedzą. Ja np. nie wiedziałem i dopiero teraz się dowiaduję – jestem hobbystą, nie profesjonalistą.Inna sprawa, że można na to zwrócić uwagę autora w nieco bardziej uprzejmy sposób, niż zrobił to gunther. No cóż, każdemu zdarzają się gorsze dni.

  4. ja tez jestem tylko hobbystą, ale ilość opisanych i udostępnionych turystom pochówków idzie bodajże już w dziesiątki na terenie polski więc stosunkowo łatwo dostrzec pewne prawidłowości.

  5. Nie wiem czy chwalenie się takimi fotografiami w internecie było rozsądne – można by mieć wątpliwości co do tego czy prace były prowadzone metodycznie. (PW)

  6. Przypadkowego odkrycia grobów dokonał właściciel działki, który kopał na swojej posesji (jak później opowiadał) w poszukiwaniu rur wodociągowych, których rzekomo nie zaznaczono na odpowiednich planach. Na głębokości 1,10 m od powierzchni ziemi natrafił na czaszkę, której fragmenty „wyciągnął” z ziemi. O znalezisku powiadomił Muzeum Okręgowe. W pobliżu trwały prace ziemne. Podczas prac ziemnych został zniszczony częściowo grób przecięty przez jamę osadniczą, który widać w profilu. Ratowaliśmy, co się dało. Jak widać, coś się udało. Nie dość tego, udało nam się pozyskać nowe informacje nt. topografii wczesnośredniowiecznego Sandomierza. Dlatego zdjęć się nie wstydzimy. Pozdrawiam i życzę udanych, ciekawych znalezisk.

  7. To jednak. Badania ratownicze. Nic dodać nic ująć ;)
    Są jeszcze inne pochówki oprócz przypadkowo odkrytego w profilu. Nie ma to jak konstruktywna samokrytyka i świadomość, że mi można więcej ;)

  8. Rany Gościa!!! Ludzie !!!
    Znam sytuację. Dziewczyny uratowały zabytki podczas prac budowlanych. W ostatniej chwili. Napracowały się solidnie, nie miały mocnej męskiej reki do pomocy! W efekcie odkryły istotne znalezisko archeologiczne. Podzieliły się tą informacją z Wami. I co? Zamiast poradzić, może pogratulować, może coś podpowiedzie – atak?

    Można zwrócić uwagę na treść zdjęć z AKCJI NA BUDOWIE !!! zanim się pojedzie w totalną krytykę kilku instytucji naraz.

    0kazuje się, że łatwiej i lżej namądrzyc się zgryźliwie uogólniając informację wręcz nieuczciwie. O metodyce wykopów piszecie? Przecież na pierwszy rzut oka widać, że to nie metodyczne badania. Widać czy nie widać?

    Zawsze zastanawia mnie, jak wiele na różnych forach jest frustracji i złej woli się mieści. Typowe. Zero oryginalności. Jak miło skrytykować pukając w klawisze nie wiedząc i udając, że się nie widzi. Masz ghunter oko do datowań, fotka ci wystarcza. A może nie wiesz jednak wszystkiego? Może mają rację dziewczyny podając daty? Może to one miały w rękach te zabytki, nawiązywały do nieznanych ci faktów i kontekstów? I dlatego tak napisały?

    Cóz… może źle zrobiły… powinny od razu pracę naukową machnąć z przypisami i okładką. Tak widzisz rolę tej strony?
    Myślisz, że jeszcze ty i inni dowiedzą się cokolwiek od dziewczyn? Nawet jak rzymianina w tytanowych skaretkach wykopią? Raczej nie… Gratuluję skuteczności!
    I dlatego uważam, że warto hyć życzliwym, a nie zgryźliwym. Marnie niektórym chyba idzie….

    Uśmiechu i więcej radości! I więcej zyczliwości!
    życzy
    Mariusz (nie archeolog)

    • Nie chciałem, żeby komentarz brzmiał jak atak – jeżeli ktoś nie zna okoliczności, w których zdjęcia zostały zrobione mógłby (pochopnie) dojść do nieprzychylnych dla autorów wniosków.

  9. Jedyne co nie idzie to Twoja obrona. Na zdjęciach wyraźnie widać, że eksploracja grobów polega na okopaniu szkieletu i wyciagnięciu zawartości jamy grobowej bo jamy się tu nie dopatrzymy. Koparka się już jamą zajęła w odpowiedni sposób. Moje prace są również krytykowane na tym forum i jakoś z tego powodu nie rozpaczam. Każdy ma prawo do krytyki. Ważne żeby była ona uzasadniona. Co do datowania i występowania noży Gunther ma absolutna rację. Poczytajcie monografię Święcka chociażby to się przekonacie w jak wielu grobach z kabłączkami znajdowano noże. No chyba, że większość z pochówków tego typu to „kochający inaczej” bo i takie „kwiatki” sie pojawiają w interpretacji.
    Co do instytucji to już koleżanka się wypowiedziała co myśli o naszych opiniach czy poglądach.
    „Dziewczyny uratowały zabytki podczas prac budowlanych. W ostatniej chwili. Napracowały się solidnie, nie miały mocnej męskiej reki do pomocy! W efekcie odkryły istotne znalezisko archeologiczne. Podzieliły się tą informacją z Wami. I co? Zamiast poradzić, może pogratulować, może coś podpowiedzie – atak?”
    Skoro tak myślisz to pozostaje mi się cieszyć tylko z faktu, że nie są lekarzami i mnie ratować nie chcą bo ratowany w taki sposób na pewno bym nie chciał być ;)

  10. Szanowny Mariuszu,
    Zwróć uwagę, że właśnie unikam krytykanctwa metodyki przeprowadzonych prac. Wyraziłem wcześniej opinię, że krytykowany przez innych rozgardiasz na zdjęciach może być wynikiem odkrycia przypadkowego lub nadzorów w czasie trwania inwestycji. Okazało się, że tak rzeczywiście było.
    Co do datowania: w przypadku kabłączków fotka wystarcza. Są to zabytki powszechnie spotykane o bardzo szerokim datowaniu. Typologia stworzona w latach 40. (K. Musianowicz) z uzupełnieniami H. Kócki-Krenz z 1993. Żadna filozofia.
    Zauważ, że napisałem o datowaniu kabłączków, a nie grobu. Jeśli sytuacja stratygraficzna wskazuje, że grób pochodzi sprzed połowy XII wieku (jak to zostało opisane w tekście) to wspaniale. Ale same kabłączki można datować tylko w bardzo szerokich ramach chronologicznych.
    Paniom znaleziska gratuluję, zwłaszcza, że może mieć wpływ na postrzeganie całego ośrodka. Fajnie, że chciało im się zainterweniować.
    Nie bardzo rozumiem co miałeś na myśli pisząc: „Myślisz, że jeszcze ty i inni dowiedzą się cokolwiek od dziewczyn? Nawet jak rzymianina w tytanowych skaretkach wykopią? Raczej nie…”
    ???

    • Nie bardzo rozumiem co miałeś na myśli pisząc: „Myślisz, że jeszcze ty i inni dowiedzą się cokolwiek od dziewczyn? Nawet jak rzymianina w tytanowych skaretkach wykopią? Raczej nie…”
      ???

      A to akurat proste. Nikt nie lubi być stawiany pod pręgierzem. Już mi się zdarzyło dostać informację od pewnej osoby, że nie będzie więcej wiadomości od niej ze względu na nieprzychylne i częściowo niesprawiedliwe komentarze czytelników pod wpisem. Dlatego właśnie zdarza mi się dość brutalnie obchodzić z tymi komentującymi, którzy koncentrują się na krytykowaniu wszystkiego, a jednocześnie ich komentarze nie dają w zasadzie żadnych korzyści merytorycznych.

  11. Bardzo ciekawe odkrycie, jednak czy jest sens krytykowania metodyki, badania podczas inwestycji rządzą się niestety swoimi prawami i ja jako praktyk chciałbym mieć możliwość przestrzegania wytycznych KOBIDZ. Niestety tak nie jest i wydobywa się te informacje, które udaje się uratować.

    Takie krytykanctwo może tylko spowodować, że następni badacze przed umieszczeniem tutaj swoich wniosków i sprawozdań, zastanowią się 3 razy i stwierdzą, że jednak te zdjęcia są za słabe.

    • „Takie krytykanctwo może tylko spowodować, że następni badacze przed umieszczeniem tutaj swoich wniosków i sprawozdań, zastanowią się 3 razy i stwierdzą, że jednak te zdjęcia są za słabe.”

      Nie zgodzę się z ta opinią.

      „Odnalezienie tam jesienią 2010 i wiosną 2011 roku grobów datowanych na XI-XII wiek.”

      Ile potrzeba takich grajdołków, aby Marek Florek z Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Kielcach, Delegatura w Sandomierzu, raczył uznać, że na wzgórzu tym z racji rozległości cmentarzyska, jak można tu wyczytać, winny być prowadzone regularne badania archeologiczne, a nie nadzory w postaci doczyszczania grobów z pod koparki?

      No ja widzę, że za Panią archeolog obok szkieletu jest odciśnięta piękna gąsienica kopary… No ale tak być nie powinno. To czemu miałbym nic o tym nie napisać?

      Pomiędzy jesienią a wiosną… to jest pół roku czasu, które fotografie są z jesieni a które z wiosny?

      Nie mówcie, że potrzeba pół roku do podjęcia odpowiednich decyzji administracyjnych – w Toruniu wystarczy film z za płota i jest decyzja.

  12. Moniko i Kasiu!
    Gratuluję odkrycia. Myślę, że możecie zrobić z tego całkiem ciekawy tekst naukowy. A niekonstruktywną krytyką się nie przejmujcie. Widać, że wasi krytycy nie mają pojęcia jak to jest ratować zabytki spod łyżki koparki.

    • Sądzę, że większość uwag nie dotyczy pracy Pani Moniki i Pani Kasi, także tego jak ratuje się zabytki z pod łyżki koparki. Tylko dlaczego się ratuje z pod łyżki koparki tak ważne cmentarzysko?

      Być może Panie także sobie te pytania zadają. Także nie sadzę, aby miały by się czuć czymkolwiek napastowane.

      Dyskusja o datowaniu, jest to tka „konferencyjna”, też nic złego w niej nie ma. Fotografie poruszają, z punktu widzenia konserwatorskiego. Ale jak już chyba napisałem – to nie wina Pań prowadzących badania.

      Zatem ploszczaku nie wkładaj Paniom na barki krytyki, która nie była kierowana w ich stronę. Myślę, że gunther o znalezionych zabytkach ma co do powiedzenia, więc w czym problem?

      To naprawdę dobrze, że można skomentować archeologiczną rzeczywistość, może się dzięki temu choć troszkę zmieni się na lepsze.

  13. Myślę, że cała dyskusja by nie miała miejsca gdyby w tekście zaznaczono, że te zabytki i obiekty zostały uratowane spod łyżki koparki – skoro tak było to jest jasne, że osoby eksplorujące te groby nie ponoszą odpowiedzialności. Myślę, że taką informacje można byłoby dodać do tekstu by uciszyć dalsze snucie różnych teorii spiskowych i innych :) (PW)

    • Racja, tylko pozostaje pytanie czemu archeolodzy pod tą łyżką koparki pracują przez bite pół roku?

      Tu chyba też nastąpiło jakieś niedopowiedzenie, a potem się dziwić, że inni się bulwersują próbując się domyślać w jakim trybie idą te badania?

      Dużo tych grobów poleciało na łyżce koparki?

  14. naitssabesie!
    Zapominasz, że przez te pół roku była zima, więc spokojnie. Poruszyłeś rzeczywiście ważną kwestię „dlaczego się ratuje z pod łyżki koparki tak ważne cmentarzysko?” To proste. Bo taka jest polska rzeczywistość (tylko nie mów, że w Toruniu jest inaczej, bo sam napisałeś, że „wystarczy film zza płota”). Konserwatorzy nie są w stanie zlustrować każdej budowy, a nadal panuje totalne olewanie uzgodnień konserwatorskich przez odpowiednie komórki wydające decyzje budowlane. O wielu przypadkach prac budowlanych na stanowiskach konserwatorzy dowiadują się od lokalnych pasjonatów archeologii lub archeologów, którzy będąc w terenie przypadkiem coś zauważyli. W wielu przypadkach się w ogóle nie dowiadują. O ile mi wiadomo w Sandomierzu i tak jest nieźle, bo wszystkie budowy w strefie ochrony konserwatorskiej mają w decyzjach poprzedzenie przynajmniej sondażami (jeśli nie regularnymi wykopami). Tylko kto zagwarantuje, że tzw. inwestor nie wejdzie z koparką przed archeologiem.
    Jak było w tym przypadku nie wiem. Wygląda na to, że trzeba było ratować.
    A pisząc o krytyce nie miałem na myśli datowania. Nie znam się na kabłączkach i uważam, że bardzo dobrze, że fachowcy zabrali głos. Natomiast polecam nie bulwersować się tak bardzo, przed głębszym poznaniem sprawy.

  15. Rozumiejąc, że to portal popularny, skupiliśmy się na podaniu Państwu do wiadomości wyników badań, wniosków, do jakich doszliśmy dzięki odkryciom. Jeśli najbardziej interesującą kwestią jest kontekst, historia odkrycia, służę opowieścią. Jesienią 2010 na działce Pana B., który planował rozbudowę domu, zostały przeprowadzone wyprzedzające badania ratownicze, w wyniku których odkryliśmy szereg obiektów osadniczych – półziemianki, piwniczki, jamę śmietniskową i zasobową – pochodzących z osady na Wzgórzu Świętojakubskim. (Żadnych pochówków!). Dzień po zakończeniu badań Pan B. zgłosił, że obok miejsca, gdzie kopaliśmy i gdzie planował budowę, kopiąc w poszukiwaniu jakichś rur wodociągowych, natrafił na czaszkę ludzką (UWAGA: zgłosił, nie zakopał, chociaż dopiero miał „kłopot” – archeologów na swojej posesji!). Grób odkopaliśmy metodycznie (sic!), natrafiając wyżej na zarys jamy grobowej i trumny w jej obrębie! Był nawet ślad po desce o szerokości 2-4 cm po jednej stronie wzdłuż obrysu trumny. (Służę zdjęciami ;) Zdjęcia tego akurat grobu (bez czaszki – „wyjęta” z ziemi przez właściciela) nie ma wśród zdjęć powyżej. Pan Wojtek nie zamieścił. Na zdjęciach jest grób nr 2, na zarys którego natrafiliśmy przypadkiem, eksplorując grób nr 1. Grób nr 2 odkopaliśmy wiosną 2011. Na pierwszym zdjęciu ślady koparki są niżej niż poziom, na którym jest grób!!! O jakieś 1,5-2,0 m! I są w miejscu już przebadanym jesienią. Bo facet wiosną rozpoczął budowę (wtedy i my wróciliśmy w to miejsce). W przypadku grobu nr 2 również widać zarys jamy grobowej! Grób nr 3, odkryty kilkanaście metrów dalej (ten w profilu) został częściowo zniszczony przez koparkę podczas prac ziemnych – Pan B. kopnął szerzej, poza obszar wcześniej przeprowadzonych badań wyprzedzających – i naruszył grób.. Według naszej opinii, wartość odkrycia przypadkowego jest równie duża, jak odkryć z badań regularnych. Stąd zamieszczone zdjęcia. Takie a nie inne.

    • W tej dyskusji tu zostały wymieszane aspekty konserwatorskie oraz naukowe. Jasnym powinno być, że nie odpowiadają Panie za zakres i tryb prac. Natomiast z tego, co Pani pisze, można wnioskować, że zakres prac archeologicznych nie pokrywał się z obszarem planowanych prac ziemnych. Można teraz jedynie się zastanowić dlaczego, aby przynajmniej w przyszłości uniknąć takiego obrotu sprawy.

      Jeśli już tak zeszliśmy na te tematy konserwatorskie w kontekście tych badań.

      http://www.nid.pl/idm,146,idn,1628,zestawienie-pozwolen-na-badania-archeologiczne-ktore-wplynely-do-narodowego-instytutu-dziedzictwa.html

      NID napisał:

      „Jeśli chodzi o rodzaj prowadzonych badań, to niestety najwięcej pozwoleń wydawanych jest ogólnie na badania archeologiczne, bez podania rodzaju badań. W drugiej kolejności są pozwolenia na prowadzenie nadzorów archeologicznych. Niewiele mniej jest wydawanych pozwoleń na prowadzenie badań ratowniczych. Przykrą konkluzją jest fakt, że aż 15-19 % pozwoleń jest wydawanych na badania przy zabytkach wpisanych do rejestru, przy czym dużą liczbę ich niestety stanowią nadzory, a do tego na wielu decyzjach nie jest napisane, że zabytek jest wpisany do rejestru.”

      Jak się sięgnie po statystykę, to w Świętokrzyskim w 2010 wydano raptem jedynie 146 pozwoleń na badania archeologiczne w tym nadzorów 101 !!! . Na tle innych województw to dość mizerny, zaś liczba nadzorów aż zwala z nóg. Mało badań a jeśli już jakieś są to w trybie nadzoru.

      A my się potem bulwersujemy.

      • 162 nie 146 – pomyłka w przepisywaniu.

        Delegatura w Sandomierzu wydala 24 pozwolenie z tego 10 to nadzory.
        Można pomyśleć, że tam nie ma zabytków archeologicznych?

    • Pani Moniko,
      Proszę się nie przejmować komentarzami – człowiek siedzi w domu, za oknem wiosna, wyrwałby się i nie może. To poziom frustracji rośnie.
      Uwagi o kabłączkach i nożach proszę potraktować jako opinię. To w rzeczywistości część szerszego problemu jakim jest kwestia datowania cmentarzysk szkieletowych, tzw. pozakościelnych z wczesnego średniowiecza. W literaturze często spotkać się można z dość precyzyjnym, wąskim datowaniem. Niestety specyfika wczesnego średniowiecza w Polsce jest taka, że nie ma tzw. niezależnych wyznaczników chronologicznych. Brak jest właściwie zabytków o wąskich ramach chronologicznych (jak np. w okresie rzymskim) i datowanie pochówków jest problemem złożonym. Ale w tym przypadku Pani ma kontekst stratygraficzny i to pozwala sprawę nieco uściślić.
      Mam własne doświadczenia z podobnymi badaniami, np. kiedy ekipa budująca kanalizację sama poszerzała sobie nasz wykop, bo im się studzienka nie mieściła. W efekcie na powierzchnię wywalono sporo zabytków, w tym bardzo rzadki przykład średniowiecznego (XIV wiek) futerału o analogiach na Śląsku i Pomorzu, z tłoczonym przedstawieniem kobiety i mężczyzny pod drzewem życia i majuskułowym gotyckim napisem w bordiurze. Bardzo rzadka rzecz, której w tamtym miejscu (Podlasie) nikt się nie spodziewał. Niestety wywalona przez robotników pozbawiona została bezpośredniego kontekstu. Tylko na podstawie charakteru materiału na hałdzie i chronologii zabytku można było go przyporządkować do, nie tyle konkretnej warstwy, co raczej pewnego kompleksu stratygraficznego (poziomu). Na tych samych badaniach ekipa próbowała ciężarówkami zastawiać koparki, którymi kopali przyłącza do posesji…
      Myślę, że zawsze warto opisywać okoliczności odkryć.

    • Zdjęcia tego akurat grobu (bez czaszki – „wyjęta” z ziemi przez właściciela) nie ma wśród zdjęć powyżej. Pan Wojtek nie zamieścił.

      Nie zamieścił, bo nie dostał :)

  16. A w ogóle to serce rośnie, jak się czyta o postawie pana B., bo zwykle wygląda to inaczej – ostatnio będąc w rodzinnych stronach (też świętoktrzyskie, ale daleko od Sandomierza akurat) dowiedziałem się, jak to ludziska dom budując nakopali ludzkich kości – oczywiście niczego nikomu nie zgłosili, bo po co. Dom pobudowali w miejscu, gdzie ludzkie kości wykopywano, z tego co wiem, już przed wojną, natomiast nigdy nie słyszałem, żeby się tym jakiś archeolog interesował.
    Swoją drogą gdzie można zgłaszać takie rzeczy? Do Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków?

    • Bez wątpienia najlepiej zgłaszać do urzędu konserwatorskiego. Do urzędów gmin/miast bym nie zgłaszał. Moje doświadczenia są w tej materii takie, że niektóre władze lokalne i samorządowe nie są zainteresowane ochroną zabytków i raczej zrobią wszystko, żeby nie przeszkadzać w inwestycji, nawet jeśli ta inwestycja niszczy dziedzictwo archeologiczne.
      Patologie jakie mają miejsce w mniejszych miejscowościach to temat rzeka. Znam sytuacje, kiedy jedna osoba jest miejskim konserwatorem zabytków i jednocześnie pracuje w biurze projektowym – więc sama sobie pozwolenia na budowy wydaje. Oczywiście bez archeologii (w centrum średniowiecznego miasta). Parę innych patologii też znam (jak namawianie przez burmistrza pewnego miasteczka archeologa prowadzącego badania by się na kilka dni „odwrócił” i „nie zauważył”, jak koparka rozkopuje bardzo wartościowe stanowisko). Ci którzy pracują w zawodzie na pewno też mają podobne doświadczenia.
      Konserwator dla świętokrzyskiego: http://zabkielce.prot.pl/

  17. Liczba wydawanych pozwoleń jest zapewne wprost proporcjonalna do wielkości regionu. Nie zapominajmy, że świętokrzyskie to jedno z najmniejszych, najmniej ludnych i niestety najbiedniejsze województwo w Polsce. Z tego też powodu jest najmniej inwestycji. Niektóre gminy budują dopiero sieci wodociągowe, nie mówiąc o takich luksusach jak kanalizacja czy innego typu infrastruktura.
    Przypadkowe znaleziska wg prawa należy zgłaszać do WUOZ lub urzędów gmin/miast. Można też zgłaszać do muzeów, choć ustawa o ochronie zabytków o tym nie wspomina :)

  18. „…Nie zapominajmy, że świętokrzyskie to jedno z najmniejszych, najmniej ludnych i niestety najbiedniejsze województwo w Polsce…”
    A można wiedzieć skąd pochodzą te dane bo z ogólnych danych statystycznych wynika, że najbiedniejsze jest Podkarpackie, Zachodniopomorskie i Podlaske???
    W ustawie o Ochronie Zabytków i Opiece nad Zabytkami zaszły przecież zmiany, a skarb państwa jest zobowiązany dofinansowywać badania w określonych przypadkach.
    Masz nieco dziwne i nietypowe, żeby nie powiedzieć zachwiane proporcje wprost proporcjonalności.

    • No właśnie z ogólnodostępnych danych statystycznych.
      A w sprawie finansowania badań ustawa:”Minister właściwy do spraw kultury i ochrony dziedzictwa narodowego udziela
      osobie fizycznej lub jednostce organizacyjnej zamierzającej realizować działania,
      o których mowa w art. 31 ust. 1a, dotacji na przeprowadzenie badań archeologicznych,
      o których mowa w art. 31 ust. 2, oraz wykonanie ich dokumentacji,
      w przypadku gdy koszt planowanych badań archeologicznych i ich dokumentacji
      będzie wyższy niż 2% kosztów planowanych działań”.
      Myślisz, że koszty tych badań były większe niż 2% wartości inwestycji? Ja bym nie mamił Pana B.takimi informacjami bo się chłopina może rozczarować…

      • A to zależy, co on tam sobie może planować… może co zechce, nikt go do niczego nie przymusza – w wolnym Państwie żyjemy :).

        Potem może sobie zaplanować, coś innego, a potem jeszcze innego. To nie jest sprawa MKiDN, co on tam sobie planuje, to nie jest też sprawa WKZ, on ma wydać decyzję administracyjną – albo się godzi na zniszczenie zabytku, albo nie, ma określić zakres i rodzaj badań.

        A to co i w jakiej kolejności będzie realizował inwestor to jego sprawa. Jego własność. Będzie chciał to się łapać będzie.

  19. Dotykamy tu w zasadzie problemu, nie tyle woj świętokrzyskiego, co ogólnopolskiego – zastraszającej przewagi nadzorów jako podstawowej formy badań archeologicznych i to często jak zwraca opracowanie NIDu zabytków posiadających nierzadko wpis do rejestru.

    W Warszawie idzie obecnie kolejna próba odwołania mazowieckiej konserwator, jest niewygodna dla Wojewody – dokonuje dużej liczby wpisów do rejestru.

    Nie rozumiem milczącej zgody archeologów na ten stan sprawy, potem sobie wzajemnie ceny zaniżają na badania które idą. Z tego, co wiem przepis o refundacji kosztów badań pozostaje w zasadzie na papierze (nikt o nią nie występuje). Można zapytać Panią archeolog, czy jej inwestor o taką refundację występuje (jak najbardziej powinien się łapać).

    Tu znowu – archeolog prowadzący badania winien takiego inwestora uświadomić, że mu się to należy – to w końcu w jego interesie, bo tym sposobem maleje STRACH przed archeologią.

    Przepraszam, panie za te konserwatorskie tematy, ale o takich sprawach powinno się pisać, także przy okazji tekstów popularyzatorskich. Dzięki temu także zwykli ludzie zaczną nabierać innej perspektywy do znaczenia archeologii oraz nabierać świadomości, w tym także obywatelskiej do przypadkowych odkryć.

  20. Nurtuje mnie ostatnio pewna zagadka. Otóż na zdjęciach ze stanowisk obok znalezisk niejednokrotnie prezentowane są jakoweś dziewczątka, bynajmniej na zabytkowe nie wyglądajace. W jakim celu? Chwyt marketingowy?

  21. Może i niestosowny, choć nie wiem, kogo i dlaczego takie pytanie może obrażać. A chciałoby się wiedzieć, po co ktoś mi widok na wykopaliska zasłania…

    • Pisanie o osobach prowadzących badania „dziewczątka” jest moim skromnym zdaniem mocno nie na miejscu. Podobnie jak sugerowanie, że są na zdjęciach jako chwyt marketingowy (w domyśle: no bo przecież młode dziewczyny tylko do tego się nadają).

  22. Wraz z informacją o odkryciu rozsyłamy do wyboru kilka zdjęć, w tym głównie tzw. towarzyskie, a nie dokumentacyjne! Odróżniamy wszak dokumentację od popularyzacji. Dla prasy lokalnej ciekawe są tylko zdjęcia „z ludźmi” – rozumiałam, że „archeowieści” to portal popularny (być może przeceniliśmy jego popularny charakter) – o nic więcej nie chodziło..
    A te odkrycia staramy się popularyzować m.in. niejako w odpowiedzi na pytania „inwestorów” (i nie tylko! – czasem ma się wrażenie, że większej części społeczeństwa..): „Po co wy to robicie?!” (w sensie: po co wy kopiecie, skoro to nikomu na nic?…..).

  23. W pełni podzielam pogląd p. Wojtka Pastuszko ( przy okazji słowa uznania za znakomity portal). Zamieszczenie zdjęć z udziałem urodziwych młodych kobiet będących odkrywcami nie uważam za coś niewłaściwego. Normalne że odkrywcy chcą się pochwalić zdjęciami a przy okazji zaprezentować siebie. Zresztą uroda pań predestynuje zdjęcia do zamieszczenia ich (tj. zdjęć) w jakimś archeologicznym kalendarzu który mógłby przy okazji propagować cele archeologii. Same zdjęcia jak wynika z dyskusji są niewystarczającym materiałem do jakiejkolwiek głębszej oceny merytorycznej, stąd stwierdzenie że panie cośkolwiek zasłaniają jest bez sensu. Poza wszystkim na uznanie zasługuje fakt że większość dyskutantów po zapoznaniu się z komentarzem p.Moniki Bajki wycofała się z pierwszych zarzutów wobec sposobu przeprowadzenia badań. Osobiście gratuluję odkrycia i oczekuję cierpliwie na opublikowanie opracowanych wyników które być może połączą dotychczasową wiedzę na temat wczesnośredniowiecznego Sandomierza w jedną kompletną już całość. Pozdrawiam i czekam na dalsze ciekawe informacje od obu Pań.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s