Zagadkowe ołowiane księgi. Przybywa dowodów fałszerstwa

Jest coraz więcej dowodów na to, że szef jordańskich służb archeologicznych dał się wpuścić w niezłe maliny. Pod koniec marca Ziad al-Saad chętnie mówił mediom, że około 70 ołowianych i miedzianych ksiąg może być dziełem zwolenników Jezusa wykonanym kilka dekad po ukrzyżowaniu. Porównał też księgi do słynnych zwojów znad Morza Martwego, a nawet wspomniał, że może to być najważniejsze odkrycie w dziejach archeologii.

Steve Caruso, specjalista od języka aramejskiego przeanalizował wszystkie inskrypcje w tym języku z rzeczonych ksiąg, do których zdołał dotrzeć. Okazało się, że napisy te to mieszanka różnych form aramejskiego. Niektóre wyglądają jak te wykonywane 2500 lat temu, a więc na długo przed pojawieniem się chrześcijaństwa, a inne pasują do pism nabatejskiego i palmyrańskiego z II-III w. n.e. – To było bardzo, bardzo dziwne. Nigdy wcześniej nie widziałem takiej mieszanki – powiedział mediom Caruso.

Caruso zwrócił też uwagę na inną kolejność rysowania tworzących litery linii, niż u starożytnych pisarzy. Okazuje się również, że część znaków jest po prostu przekręcona. Wszystko to razem robi więc mocne wrażenie, że napisy skopiowała ze starożytnych zabytków osoba, która w ogóle nie zna alfabetu aramejskiego.

Podobną opinię wydał wcześniej w stosunku do pewnej greckiej inskrypcji z tych ksiąg Peter Thonemann z Oksfordu. On również znalazł błędy i uznał, że napis skopiowano. Zidentyfikował nawet zabytek, z którego skorzystał fałszerz. Jest to starożytny nagrobek prezentowany od 50 lat w muzeum w Jordanii. To oznacza, że fałszerstwa dokonano najpewniej w ciągu ostatnich 50 lat.

Thonemann zidentyfikował też domniemany portret Jezusa jako kopię przedstawienia Heliosa na monecie z Rodos.

Opinie zachodnich specjalistów pasują więc do tego co już wiele tygodni temu stwierdziły izraelskie służby archeologiczne. Jak pisałem pod koniec marca w ich ocenie „księgi są mieszanką niekompatybilnych okresów i stylów bez jakiegokolwiek powiązania i logiki”.

Niektórzy naukowcy podważają też kompetencje „badacza starożytnych religii” Davida Elkingtona, na którego informacje o księgach powoływało się BBC.

Bliski Wschód jest pełen takich fałszywych zabytków, które twórcy próbują sprzedać naiwnym poszukiwaczom śladów po Jezusie, pierwszych chrześcijanach i innych postaciach z Biblii. Caruso przyznał, że większość przedmiotów, które dostaje do ekspertyzy, okazuje się być falsyfikatami.

Co prawda może się jeszcze okazać, że wśród tych metalowych ksiąg są jakieś prawdziwe. Fałszerze nierzadko dodają do prawdziwych zabytków te sfabrykowane, by zwiększyć wartość i atrakcyjność całego zbioru. Często takie fałszywki są upiększonymi wersjami prawdziwych zabytków i przykuwają największą uwagę. Podobnie mogło być i tym razem, ale równie dobrze cały metalowy księgozbiór może być jednym wielkim fałszerstwem.

Na podstawie Live Science. Na blogu Paleojudaica znajdziecie bardziej szczegółową analizę greckiego napisu, której dokonał Thonemann już kilka miesięcy temu na prośbę Elkingtona. Negatywna opinia nie zniechęciła jednak „badacza starożytnych religii” od pójścia do mediów z sensacyjnymi informacjami.

Więcej o księgach w moich tekstach: Zagadkowe ołowiane księgi. Dzieło pierwszych chrześcijan czy współczesnych fałszerzy? oraz Zagadkowe ołowiane księgi. Teraz „znaleźli” portret Jezusa.

~ - autor: Wojciech Pastuszka w dniu 13.04.2011.

Odpowiedzi: 5 to “Zagadkowe ołowiane księgi. Przybywa dowodów fałszerstwa”

  1. Stworzenie muzeum takich falsyfikatów byłoby strzałem w dziesiątkę, zwłaszcza przy pełnym opisaniu historii ich tworzenia i fermentu jaki wywoływały.
    (MJ)

    • Są czasami wystawiane. Jeśli nie zdjęli z wystawy to w British Museum można oglądać jedną z kryształowych czaszek. W którymś z brytyjskich muzeów jest też teraz wystawa poświęcona wyłącznie fałszywym zabytkom.

  2. w sumie to nawet nie widział bym nic zdrożnego gdyby tego typu artefaktom nadawano przez muzealników status „zabytek turystyczny” co bogatszy turysta by sobie kupował takie kolekcje a presja poszukiwaczy skarbów wyraźnie by malała.

    • Pamiątka turystyczna wystarczy. A pamiątki mające odpowiedni staż same z siebie stają się zabytkami :) Dotyczy to również falsyfikatów, np. znalezienie antycznych, czy średniowiecznych falsyfikatów to wielka gratka dla archeologa.

  3. ba ale „pamiątkę” to sobie każdy nowobogacki może kupić a poświadczony muzealne „zabytek turystyczny” to już specjalne klasa ;-)

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s