Grudusk – niezwykła podróż do średniowiecznego grodu

Badania archeologiczne w Grudusku odsłoniły bogate pozostałości tętniącego niegdyś życiem wczesnośredniowiecznego grodu, który chronił Mazowsze przed atakami Prusów. Ujawniły także, że ludzie pojawiali się w tym miejscu dużo wcześniej.

Wykopaliska w Grudusku. Fot Stanisław Petrykowski. Wszelkie prawa zastrzeżone

Na górujące nad wsią wzgórze z grodziskiem archeolodzy weszli 26 czerwca 2010 roku. Do zakończenia prac, wymuszonego przed pogodę w ostatnim dniu listopada, przebadali obszar o powierzchni 15 arów. W ciągu tych paru miesięcy odsłonili zaskakująco bogate ślady przeszłości. Badaniami kierował Stanisław Petrykowski z firmy Archeo-Discovers

Przede wszystkim badacze znaleźli pozostałości fortyfikacji w postaci fragmentów kamiennych fundamentów dwóch wież obronnych oraz zarysów wałów. Grodzisko kryło też liczne ślady budynków mieszkalnych (w tym kamienne konstrukcje przyziemia domów zrębowych), półziemianek, domów o konstrukcji sumikowo-łątkowej, kamiennych pieców, palenisk oraz jam zasobowych. Łącznie archeolodzy przebadali ponad 100 obiektów.

Dzięki ich pracy wiemy, że gród otaczał wał ziemny z kamiennym płaszczem i palisadą drewnianą ulokowaną na wierzchołku fortyfikacji. Od północnej strony wejścia do grodu strzegły dwie drewniane wieże obronne między którymi była brama.

– Powstanie grodu należy datować najprawdopodobniej na przełom IX/X wieku. W trakcie badań wyróżniliśmy dwie fazy zabudowy. Jednak najprawdopodobniej gród wznoszono co najmniej trzykrotnie. Najstarszych śladów zabudowy nie udało się jeszcze przebadać – komentuje wyniki badań Stanisław Petrykowski.

Wykopaliska w Grudusku. Fot Stanisław Petrykowski. Wszelkie prawa zastrzeżone

Druga faza (najstarsza rozpoznana archeologicznie) to rozbudowany gród z gęstą zabudową mieszkalną na majdanie (wewnątrz grodu). Grudusk miał wówczas charakter prężnie działającego ośrodka administracyjnego, handlowego i faktorii przemysłowej. Na terenie grodziska powstały pierwsze warsztaty rzemieślnicze. Jego mieszkańcy zajmowali się kowalstwem, tkactwem, rybołówstwem i rogowiarstwem (wykonywanie przedmiotów z poroża i kości). W tym okresie wznoszono domy o konstrukcji zrębowej, częściowo zagłębione w ziemię. Zbudowany na planie okręgu gród miał około 8 arów powierzchni użytkowej. Ten etap dziejów Gruduska zakończył się najprawdopodobniej w XI wieku w wyniku pożaru lub najazdu.

– Przyczyny zniszczenia grodu wymagają jeszcze dokładniejszych badań. Wstępne analizy pozwalają jednak przypuszczać, że zniszczenie grodu zbiega się w czasie z aneksją Mazowsza oraz okresem buntu cześnika mazowieckiego Miecława – opowiada Stanisław Petrykowski.

Po spaleniu grodu pozostałości popożarowe zepchnięto na krawędzie wzgórza powiększając znacznie jego powierzchnię. W północnej części grodu usypano płaskie plateau, na którego wierzchołku wybudowano dwie wieże obronne a pomiędzy nimi wykopano wąwóz, na którego końcu wzniesiono bramę obronną. Nowy gród posiadał doskonałe walory obronne i był bardzo silnie umocniony.

W jego wnętrzu wzniesiono wiele budynków mieszkalnych z kamiennymi „podmurówkami” i podłogami oraz piecami wzniesionymi na planie prostokąta. Wiele domostw posiadało dwie części przedzielone na część mieszkalną i gospodarczą. W części gospodarczej znajdował się kamienny piec lub otwarte palenisko, a poziom podłogi wylepiono gliną.

Wielkie bogactwo unikatowych zabytków

Pozostałości grodu przechowały dla archeologów wielką liczbę przedmiotów, które należały do dawnych mieszkańców. Badacze wydobyli z ziemi liczne ozdoby: pierścienie, kabłączki skroniowe, sprzączki do pasa, metalowe i kościane szpile.

Srebrny pierścień wielokątny z ornamentem X. Fot. Stanisław Rzeźnik. Wszelkie prawa zastrzeżone

W tej grupie znalezisk do najciekawszych zaliczyć można srebrny pierścień wielokątny z ornamentem X identycznym jak na rogowym zwieńczeniu laski pielgrzyma z cmentarzysku w Grzebsku, a także pierścień wielokątny z napisem runicznym, dwie oprawy rogowe noży z ornamentem roślinnym, glinianą grzechotkę zdobioną niemal identycznie jak pisanki ornamentowane kolorową polewą oraz unikatową szpilę brązową z przedstawieniem głowy drapieżnego ptaka, która posiada bardzo podobny styl zdobienia do zakończeń nahajek.

Na zdjęciu: Gliniana grzechotka Fot. Stanisław Rzeźnik. Wszelkie prawa zastrzeżone

O ważnej funkcji administracyjnej i fiskalnej grodziska w Grudusku może świadczyć odkrycie dwóch żelaznych stillusów, czyli rylców do pisania na drewnianych tabliczkach pokrytych woskiem. Zespół Stanisława Petrykowskiego odkrył również przedmiot, będący najprawdopodobniej pieczęcią ołowianą, który posiada wyraźnie zarysowany znak Rurykowiczów.

Poza tym archeolodzy odkryli wiele narzędzi kowalskich, rolniczych, rogowiarskich i tkackich związanych z profesją i życiem codziennym mieszkańców grodu. Są to przeważnie przedmioty użytkowe takie jak noże, których jak dotychczas odkryto ponad 200 sztuk, nożyce, igły, przęśliki gliniane i kamienne, haczyki do łowienia ryb, duża kolekcja ciężarków ołowianych różnorakich rodzajów, gliniane ciężarki tkackie, oprawy noży, żelazne okucia i gwoździe, narzędzia kowalskie, sierpy, okucia łopat, kamienne żarna obrotowe i rozcieracze, okucia pochewek noży, świdry żelazne i wiele wiele innych.

Żelazny stillus Fot. Stanisław Petrykowski. Wszelkie prawa zastrzeżone

Wśród znalezisk dość liczną kategorię zabytków stanowią również monety, spośród których wyróżniono największą kolekcję falsyfikatów „denarów krzyżowych” wykonanych z brązu i powlekanych srebrną folią, które są najprawdopodobniej lokalnym wyrobem.

Ogółem archeolodzy wydobyli jak dotychczas ponad 800 ważnych i cennych zabytków wydzielonych zrobionych ze szkła, kości, poroża, kamienia, drewna oraz metalu. Wiele z nich mówi o życiu codziennym mieszkańców grodu. Ciekawym zjawiskiem wydaje się niemal zupełny brak uzbrojenia. Jak dotychczas archeolodzy odkryli tylko pojedyncze groty strzał oraz jeden grot oszczepu. Na osłodę trafiła im się za to militarystyczna gratka w postaci bardzo rzadkiego i unikatowego wczesnośredniowiecznego umba (wykonana z metalu środkowa część tarczy).

Żelazny nóż z profilowanym ostrzem i tordowaną rękojeścią. Fot. Stanisław Petrykowski. Wszelkie prawa zastrzeżone

Na szczególną uwagę zasługuje również odkrycie brązowego zapięcia pasa zdobionego ornamentem „wilczych zębów”, żelaznego raka, kilku bardzo charakterystycznych noży żelaznych oraz nitów łączących drewniane elementy łodzi klepkowych. Zabytki te można datować na okres pomiędzy IX-X wiekiem i są one niemal identyczne jak odkryte na osadzie w Truso.

Targowisko w nietypowym miejscu

W tym okresie w północnej części grodu tuż przy bramie zlokalizowany był najprawdopodobniej plac handlowy, gdyż przestrzeń ta pozostała bez zabudowy, a archeolodzy odkryli tam dużą ilość plomb, odważników, fragmentów wagi trójdzielnej, monet z brązu i srebra oraz srebrnych siekańców (pocięte monety).

Bardzo interesującym zabytkiem są plomby typu drohiczyńskiego z bardzo ciekawymi przedstawieniami ikonograficznymi np. głową brodatego rybaka w skórzanym kapeluszu. Oprócz plomb bardzo ciekawą kategorię zabytków stanowią rożnego rodzaju odważniki i elementy trójdzielnych wag. Niezmiernie rzadkim znaleziskiem w skali kraju jest również pokrywa brązowego pojemnika do przechowywania wagi trójdzielnej.

Brązowa pokrywa pojemnika do przechowywania wagi Fot. Stanisław Rzeźnik. Wszelkie prawa zastrzeżone

Ulokowanie targowiska na terenie grodu jest raczej sytuacją nietypową. Zazwyczaj handel odbywał się na osadach podgrodowych lub specjalnie do tego celu przeznaczonych osadach handlowych.

– Wydaje się, że już u schyłku IX wieku do połowy XIII wieku grodzisko w Grudusku stanowiło ważny węzeł na szlaku handlowym biegnącym z Rusi wzdłuż linii Bugu do Drohiczyna i dalej w kierunku wybrzeża Morza Bałtyckiego przez Pułtusk i Grudusk aż do Truso. Odkryte w Grudusku liczne zabytki związane ściśle z proweniencją ruską są tego najlepszym dowodem – uważa Stanisław Petrykowski.

Przystań i tajemnicza kłoda

Od północnej strony, przy podstawie wzniesienia, mieszkańcy wybudowali kamienną groblę biegnącą wzdłuż nasypu grodu zwieńczoną drewnianą konstrukcją pełniącą rolę przystani rzecznej do której cumowały łodzie.

Przystań rzeczna. Fot. Stanisław Petrykowski. Wszelkie prawa zastrzeżone

Nieopodal tej konstrukcji identyfikowanej jako przystań rzeczna archeolodzy odsłonili spoczywającą na dnie koryta zasypanej już dziś rzeki drewnianą, sosnową kłodę wydrążoną w środku, w której spoczywał fragment drewnianego wiosła oraz kilka żelaznych haczyków. Znalezisko przypomina kształtem drewniany wodociąg. Konstrukcja nakryta jest na całej powierzchni szerokimi dranicami, spośród których końcowa dranica posiada zaokrąglona krawędź a na jej powierzchni znajdują się trzy regularne, przewiercone otwory na planie trójkąta o tej samej wielkości rozmieszczone w jednakowej odległości względem siebie. Wokół sosnowej kłody, w warstwie torfu badacze znaleźli wyłącznie ceramikę wczesnośredniowieczną oraz fragmenty kości zwierzęcych.

Prawdopodobny element sosnowej tratwy nakryty dranicami. Fot. Stanisław Petrykowski. Wszelkie prawa zastrzeżone

– Znalezisko jest niezmiernie trudne w interpretacji funkcji jaką pełniło we wczesnym średniowieczu. Wydaje się jednak, że mamy do czynienia z elementem średniowiecznej tratwy drewnianej, która przypominała konstrukcją dzisiejsze tratwy flisaków przewożących turystów wodami Dunajca. Jak dotychczas nie zaobserwowano i nie odkryto średniowiecznych tratw, które są jednakże dość często wzmiankowane w źródłach pisanych. Nie mamy więc żadnej pewności w jaki sposób tego rodzaju tratwy mogły być konstruowane – tłumaczy Stanisław Petrykowski.

Co się stało z grodem?

We wczesnym średniowieczu gród w Grudusku stanowił jedno z najważniejszych ogniw łańcucha twierdz, które chroniły północne Mazowsze oraz północną granicę Państwa Polskiego. Dotychczasowe wyniki badań wykopaliskowych pozwalają przypuszczać, że gród ten pełnił bardzo ważną, dominującą rolę administracyjną, handlową, obronną, sądowniczą, produkcyjną i fiskalną. Na grodzie kierowano przebiegiem handlu z Prusami i terenami ościennymi, a głównie z Pomorzem Gdańskim.

Fragment drewnianego wiosła Fot. Stanisław Petrykowski. Wszelkie prawa zastrzeżone

Upadek grodu związany jest najprawdopodobniej z wydarzeniami historycznymi, które miały miejsce w pierwszej połowie XIII wieku, kiedy to Konrad I Mazowiecki zrażony do wojewody mazowieckiego Krystyna, który stanowił wcześniej pieczę nad dorastającym księciem, nakazał w 1217 r. oślepić go i udusić. Ta jedna egzekucja sprowadziła na północne Mazowsze wiele nieszczęść.

Krystyn był bowiem niezwykle sprawnym obrońcą Mazowsza przed najazdami Prusów. Wojewoda tak dalece zasłużył się obronności pogranicza, że w Kronice Płockiej nazywany został „tarczą Mazowsza”. Jednym z grodów pogranicza był oczywiście Grudusk. Śmierć Krystyna zdezorganizowała ten system obrony i ułatwiła Prusom ataki, gdy Konrad wyprawił się po sukcesję do Krakowa. Jak dotąd archeolodzy odkryli na grodzisku w Grudusku tylko trzy zabytki pochodzące z okresu po opisanych powyżej wydarzeniach. Pełen życia gród z nieznanych bliżej powodów opustoszał.

Grudusk a falsyfikat mogileński

Grodzisko w Grudusku wzmiankowane było we wczesnośredniowiecznych źródłach pisanych w dokumencie zwanym „falsyfikatem mogileńskim”, który był spisem nadań dziewięciny dla klasztoru benedyktynów w Mogilnie. Przez długi czas powstanie tego dokumentu datowano na 1065 rok. Powstał on najprawdopodobniej jednak w połowie XII wieku. Niestety oryginalne normatywne źródło, jakim był falsyfikat mogileński” nie zachowało się, a nasza wiedza na jego temat pochodzi z późniejszych dokumentów, które wspominają o jego istnieniu.

Badania archeologiczne w Grudusku mają istotne znaczenie dla tego dokumentu. Pozwalają bowiem w dużym stopniu oddalić wątpliwości dotyczące jego istnienia, gdyż zawarte w „falsyfikacie mogileńskim” fakty zaczynają potwierdzać się w materiale archeologicznym. W dokumencie podkreślona jest wyraźnie wysoka pozycja gruduskiego grodu, czego najlepszym potwierdzeniem jest zaskakująca ilość unikatowych zabytków odkrytych w trakcie badań wykopaliskowych. Nie odbiegają one od znalezisk pochodzących z Giecza czy Tumu pod Łęczycą.

Nie tylko średniowiecze, czyli prehistoria w Grudusku

Mieszkańcy grodu nie byli jednak pierwszymi ludźmi, których przyciągnął górujący nad współczesnym gruduskiem pagór.

Wielka niespodzianką było dla badaczy kościane ostrze zdobione ornamentem pionowych, bardzo regularnych, krótkich nacięć. Kształt i forma ostrza, a w szczególności sposób uformowania jego podstawy pozwalają przypuszczać, iż należy je identyfikować z okresem występowania kultury magdaleńskiej (18-10 tys. lat temu). Oprócz ostrza archeolodzy odkryli również niewielki inwentarz narzędzi krzemiennych, z których część wykonano najprawdopodobniej z krzemienia czekoladowego oraz pojedyncze fragmenty kości zwierzęcych.

Planowane na ten rok badania dają nadzieję na uściślenie chronologii znalezisk, jak również odkrycie obozowiska, gdyż znalezione dotychczas zabytki pochodziły z osadów peryglacjalnych zniszczonych przez człowieka w neolicie i wczesnym średniowieczu.

Najbardziej zaskakujące zdaniem badaczy jest jednak odkrycie starszych fragmentów kości tzw. wielkiej fauny plejstoceńskiej oraz pojedynczych narzędzi kamiennych, które wydają się pochodzić z okresu środkowego paleolitu (300-40 tys. lat temu). Dotychczasowe ustalenia nie pozwalają jednak jednoznacznie potwierdzić wstępnych analiz dotyczących chronologii znalezisk. Ostateczne rozstrzygnięcia przyniosą szczegółowe analizy geomorfologiczne oraz specjalistyczne datowania.

Ponadto archeolodzy odkryli też pojedyncze fragmenty ceramiki oraz dwa topory kamienne i szydło wykonane z poroża, które należy identyfikować z okresem występowania kultury ceramiki sznurowej. Znaleźli też pojedyncze fragmenty ceramiki pochodzącej z epoki brązu (kultura łużycka) oraz brązową fibullę „trójgrzebykową”, która jest dość charakterystyczna dla strefy występowania kultury wielbarskiej.

Badaniami kieruje Stanisław Petrykowski (Archeo-Discovers) przy współpracy Marka Piotrowskiego i Andrzeja Grzymkowskiego. Opiekę merytoryczną i konsultacje naukowe sprawuje prof. dr hab. Elżbieta Kowalczyk. Analizy specjalistyczne wykonują dr hab. Stanisław Lisicki (geologia i geomorfologia), dr Maciej Krajcarz (sedymentologia i badanie procesów postdepozycyjnych), Magdalena Krajcarz (archeozoologia) oraz dr Mateusz Bogucki (numizmatyka).

Średniowieczna rogowa oprawa noża z ornamentem roślinnym. Fot. Stanisław Rzeźnik. Wszelkie prawa zastrzeżone

~ - autor: Wojciech Pastuszka w dniu 27.03.2011.

Komentarzy 51 to “Grudusk – niezwykła podróż do średniowiecznego grodu”

  1. Interesujące, ze takie bogate i prężne ośrodki lokowały się na pograniczach między, często zwaśnionymi, ludami.

  2. Nie doczytałem się w treści.

    Jaki był powód rozpoczęcia badań? Przebadano dość duży teren w stosunkowo krótkim czasie. Czy zabytek posiadał wpis do rejestru? Kto finansował badania i w jakim trybie? Gdzie trafią zabytki odnalezione podczas badań?

    Co jest planowane w miejscu grodziska? Rewitalizacja?

    Znaleziska znaleziskami, ale generalnie zabytek przestał istnieć.

    Ktoś się musiał kierować jakimiś przesłankami wydając pozwolenie na badania. Kto i jakimi jeśli można się dowiedzieć?

    Ostatnio coraz więcej najcenniejszych naukowo grodzisk idzie pod szpadel. Prawdę mówiąc to dość niepokojąca tendencja.

    Co gorsza system dotacji na badania, które należy wykorzystać w określonym czasie (zazwyczaj 12 miesięcy, albo i krócej), zmusza do badań w pośpiechu, bez względu na pogodę, np w drugiej połowie listopada, jak widać po dacie na fotografii.

    Ni chce się czepiać samych badań, ale brakuje nam polityki w zakresie zarządzania zasobami archeologicznymi. Totalna wolna amerykanka.

  3. Finansuje gmina, a nadzoruje WUKZ i zgodnie z zasadami przetargu mają być prowadzone zgodnie z warunkami określonymi przez WUKZ. Gmina w wymogach przetargu umieściła również naukowe opracowanie wyników. A zakres i tempo badań były m.in. spowodowane licznymi wizytami osób z wykrywaczami po rozpoczęciu wykopalisk.

    A powód rozpoczęcia badań gmina określiła następująco: „Poprawa oferty kulturalnej i wzrost dostępności do kultury poprzez renowację grodziska i jego najbliższej okolicy w miejscowości Grudusk pow.ciechanowski.”

    • Tak też się domyślałem, że w ten właśnie lub podobny sposób jest to realizowane. Nie mniej brak jest polityki ochrony oraz zrządzania tego i podobnymi zabytkami in situ. Gmina decyduje o tym co będziemy robić z zabytkiem. WKZ zaś jedynie przyklepują decyzje administracyjne. Brak jest dyskusji o skali i rodzaju przedsięwzięcia jakie ma być realizowane na zabytku.

      A było , nie było jest to dobro publiczne.

      jeszce raz zwrucę uwagę, że uwagi nie dotyczą samych badań jako takich, ale kryteriów i zasadności realizacji badań w takiej skali. Jkaby tłumaczenie likwidacji zabytku w procesie badań wykopaliskowych osób z wykrywaczami jest nie do przyjęcia. nie jest też prawdą, że

      Poprawa oferty kulturalnej i wzrost dostępności do kultury poprzez renowację grodziska i jego najbliższej okolicy w miejscowości Grudusk pow.ciechanowski.

      Musi być realizowane poprzez totalne do cna przebadanie grodziska. To nie gmina powinna decydować o sposobie ochrony tak cennych zabytków – a do tego się to sprowadza.

      WUOZ a następnie archeolodzy jedynie podporządkowują się decyzji wójta, burmistrza, prezydenta miasta. Wobec archeologów wielkiego, żalu mieć nie powinniśmy, zwłaszcza gdy jest to ich praca, ale gotowość WUOZ do wydawania decyzji o przekupywania kolejnych grodzisk jest niepokojące. Naprawdę nie da się dbać i eksponować takich zabytków bez ich rozkopywania? Do cna?

      Czy rekonstrukcja grodziska w Tumie musi być wykonywana w miejscu oryginalnego grodziska? Za chwilę zadam pewnie to samo pytanie odnośnie Grodów Czerwieńskich.

      Tak wielkie zagrożenie dla nich stanowią detektoryści?

  4. Bardzo ciekawe udokumentowanie mało popularnego kawałka historii.

  5. Fałszowanie pieniądza? W grodzisku była lewa mennica? Musiało to być chyba dosyć powszechne, skoro zachowało się w ziemi. Dziwi mnie to bo chyba było ostro karane. Tylko oni fałszowali jak się domyślam obcą walutę? Czyli grodzianie płacili nią przybyłym kupcom i…? Co z takim kupcem by się stało gdyby go z kolei przyłapano na płaceniu lewym pieniądzem?
    P.

    • W tamtych czasach nie było żadnych organów ścigania takich fałszerstw. Każdy, kto bił monetę, musiał sam dbać o to, żeby była godna zaufania. Dlatego jeśli się fałszowało walutę, to najlepiej cudzą. w ten sposób własna zyskiwała na mocy nabywczej.

  6. @naitssabes

    >>Czy rekonstrukcja grodziska w Tumie musi być wykonywana w miejscu oryginalnego grodziska? Za chwilę zadam pewnie to samo pytanie odnośnie Grodów Czerwieńskich.

    bardzo dobre pytanie. Dotknąłeś rozprzestrzeniającego się po Polsce bardzo szkodliwego zjawiska, którego nie można nazwać inaczej, jak po prostu niszczenie zabytków. Może tymczasowe (w końcu „rekonstrukcję” zawsze można usunąć), ale jednak niszczenie. Co by było, gdyby na koronie wału postawiono bilbord reklamowy Adidasa? Niczym się to nie różni, poza tym, że w tym przypadku ten „bilbord” (przynosząca gminie kasę rekonstrukcja) nawiązuje do przeszłości obiektu, a nawet przyczynia się do propagowania wiedzy o samym zabytku i jego przeszłości, więcej – sam zysk finansowy jest też bardzo ważny, bo pokazuje, że dbałość o przeszłość, jej badania i ochrona reliktów to nie jedynie ciężar dla „normalnych ludzi” (podobnie ma się rzecz z ochroną przyrody i tzw. ekoturystyką). Ale co byście powiedzieli, gdyby w Biskupinie rekonstrukcja bramy, mostu i palisady stanął NA MIESCU reliktów dawnego mostu i bramy? Gdyby te nowe pale wbito w miejscu starych? Tymczasem wzniesiono ją obok i dla wszystkich rozwiązanie to jest oczywiste. Tymczasem dziś kolejne grodziska są zabudowywane jarmarcznymi budami, luźno nawiązującymi (wedle wyobraźni projektanta) do oryginalnej zabudowy (często na wyrost zwanych „rekonstrukcjami”), niekiedy uzupełnianymi zresztą „niekoszernymi materiałami” (na grodzisku w Sopocie widziałem nawet „plastik falisty” – tak to się nazywa? folię itp., pewnie dlatego, że deszcz zaciekał do środka „średniowiecznych chat”). Pomijając oczywiście aspekt najważniejszy – przecież wiele informacji ważnych dla nauki może ulec zatarciu na skutek wznoszenia takich „rekonstrukcji”.

    natomiast czemu czepiasz się samych badań? Jak inaczej dowiedzieć się czegoś o przeszłości grodziska, jego roli, często nawet wieku? Sądzisz, jako specjalista, że metody nieinwazyjne spełniłyby tę rolę w wystarczającym stopniu?

    • Hmm. Nie wydaje mi się, abym czepiał się samych badań. Czepiam się skali badań, nie wydaje mi się aby to archeolodzy sobie tę skalę sami wymyślili, ale mogę się mylić.

      „Jak inaczej dowiedzieć się czegoś o przeszłości grodziska:”

      A czemu to musisz się dowiedzieć czegoś o tym grodzisku? Czemu dziś i czemu w takim pośpiechu?

      Czemu nie mogłyby się o nim czegoś dowiedzieć Twoje wnuki?

      Grodzisko to nie jest tylko cel badań – to zabytek który przestaje istnieć z chwilą wbicia łopaty – także tej archeologa. To na ile cenne informacje zbierzesz zależy od tego jak i w jaki sposób zbierzesz źródła o tym grodzisku „zabytku”.

      Badania archeologiczne to nie cel, to jedna z metod ochrony, gdy inne są niemożliwe do zastosowania. Tu chyba stały się dla kogoś celem.

      • „A czemu to musisz się dowiedzieć czegoś o tym grodzisku?” dziwne pytanie z ust archeologa wszak archeologia nie na tym polega ?
        Niestety często bywa tak, w naukach „paleo-archeo” że w trakcie badań bezpowrotnie coś niszczymy ale taka specyfika badań. Każdy badacz, który ma olej w głowie dąży do tego, żeby zniszczyć jak najmniej, nauka polega na szukaniu odpowiedzi czasami inaczej się nie da. Swoją drogą zawsze myślałem, że w trakcie badań dokonuje się tez zabiegów konserwatorskich, albo chociaż zabezpiecza stanowisko. Skoro twierdzicie, że jest inaczej to rzeczywiście coś jest nie tak jak być powinno.

        • wszak archeologia nie na tym polega ?

          Nie, nie na tym. jakby powiedzieć zrozumieli i taką doktrynę przyjął cały cywilizowany archeologiczny świat.

          Pozornie także i my:

          http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19961200564

          „nauka polega na szukaniu odpowiedzi czasami inaczej się nie da”

          jeśli się nie da powinien zastanowić się, czy musi. Czy za 100-200 lat ktoś nie zrobi tego lepiej. Ina sprawa, gdy badać musi, wówczas nie zadaje sobie takiego pytania tylko bada.

          Archeologia to dokonywanie wyborów. Wyrażamy zgodę, społeczną czy administracyjną na zniszczenie zabytku, bo coś jest ważniejsze dla ludzi. Wtedy pojawia się archeolog i bada najlepiej jak umie. Przekonany jestem, że zarówno tu jak i w Tumie (o tam zwłaszcza), archeolog który badał robił to ze wszech miar najlepiej jak tylko umiał.
          Tyle, że nie o to tu chodzi.

          Pozostaje pytanie, co takiego było ważniejsze, aby te zabytki do cna rozkopać?

          Tum jak wspomniano został wykupiony jeszcze przed wojną, chyba była wtedy o wiele wyższa świadomość ochronna, bo linkowana konwencja wymienia wykup gruntów jako jeden z podstawowych elementów ochrony zabytków na potrzebę tworzenia „archeologicznej rezerwy”, jaką i z czego chcemy tworzyć archeologiczną rezerwę, skoro pod łopatę idę najcenniejsze zabytki?

          To nie jest problem tych czy tamtych badań, to problem masowy przybierający i narastający. A prawdę mówiąc bardzo wątpię w trwałość takich projektów rekonstrukcyjnych. Na większość nie starczy kasy i będą porastać chaszczami, aż czysty teren chwyci jakiś deweloper, na konserwację i opracowanie zabytków także nie starczy a publikacja się ukaże lub nie, jak dobrze pójdzie za 15 lat.

          Zachęcam do lektury Konwencji, to naprawdę nie jest długa lektura, teoretycznie rangi ustawy i powinna nas obowiązywać.

          Pytanie do Pana Pastuszki, co należy zrobić aby powołać rezerwaty archeologiczne jako formę ochrony zabytków w świetle tej ustawy?

          Nadmienię, że w starej ustawie rezerwaty archeologiczne jako forma ochrony ścisłej istniały (aczkolwiek żadnego nie powołano). Takie rezerwaty jak np. Krzemionki Opatowskie są rezerwatem z uwagi na rezerwatową formę ochrony przyrodniczej, podobnie Odry. Biskupin rezerwatem formalnie w ogóle nie jest, tzn jest rezerwatem z nazwy, potwierdzony jedynie w rozporządzeniu Prezydenta o ustanowieniu Biskupina Pomnikiem Historii.

          Czy dobrze się domyślam, że zapisy Konwencji są martwe?

          Wyciągane fanty to naprawdę nie jest sedno istnienia archeologii.

          Tum, podobnie Grody Czerwieńskie, zapewne także i ten zabytek powinny stanowić takie rezerwaty, w świetle zapisów Konwencji.

          • Pytanie do Pana Pastuszki, co należy zrobić aby powołać rezerwaty archeologiczne jako formę ochrony zabytków w świetle tej ustawy?

            Po krótkim rzucie oka ma konwencję mogę odpowiedzieć następująco. Na początek potrzebne są przepisy regulujące sposób tworzenia takich rezerwatów, ich stan prawny, organy nimi zarządzające, finansowanie itd. itp. Powinny one moim zdaniem być w ustawie o ochronie zabytków.

            Z drugiej strony wiem, że jest jednak u nas trochę rezerwatów archeologicznych, ale w zasadzie to tylko nazwa odróżniająca muzeum na wolnym powietrzu od zwykłych muzeów.

            • Rezerwaty wymienione były jako forma ochrony w ustawie o ochronie dóbr kultury z roku 1962. Zostały wprowadzone jedną z ostatnich nowelizacji. Potem w nowej ustawie utrzymano jedynie Parki Kulturowe (nie powołano w tym czasie ani jednego, wszystkie to okres przedwojnia ewentualnie PRL. Park Kulturowy to jednak nie jest rezerwat, bo przy Parku Kulturowym zasady i cele tej formy ochrony ustala samorząd lokalny w porozumieniu z WUKZ. I nie musi to być ochrona ścisła „rezerwatowa” Analogią mogą być rezerwaty przyrody klasyczne tworzone w świetle przepisów o ochronie przyrody. I tylko takie niekiedy są jednocześnie – rezerwatami archeologicznymi jednak podstawowym przedmiotem ochrony nie jest archeologia. Dla przykłady w Odrach przedmiotem ochrony są porosty porastające kamienne kręgi, Krzemionki to rezerwat faunistyczny.

              Za to rekonstrukcja w Tumie pewnie „rezerwatem archeologicznym” będzie nazywana.

              Rezerwat brzmi dumnie.

              Nie ma przepisów regulujących, natomiast wystarczyłoby skopiować przepisy i zasady tworzenia rezerwatów przyrodniczych. Nie ma potrzeby bardzo się nad tym silić.

              Ale jak na razie, to możemy sobie tylko podyskutować.

  7. Jeśli chodzi o Tum:
    1. grodzisko jest własnością Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi, nie jest więc narażone na zniszczenie poprzez gospodarkę rolną, wydobycie żwiru etc (co spotyka wiele innych grodzisk, daleko nie szukając jakieś 6 km od Tumu jest, a raczej było grodzisko w Czerchowie, unikatowy obiekt, dzisiaj niemal zupełnie nieczytelny bo rozorany). Wykupiono je już w latach 30. XX w.
    2. Wokół grodziska jest miejsca co niemiara: pola i łąki. Można tam sobie postawić choćby 20 takich grodzisk. A podejrzewam, że koszt wykupienia tej ziemi byłby niższy niż koszt badań na grodzisku.
    3. To nie jest kwestia postawienia palisady na koronie wału. Przez wał wykonano dwa przekopy, jeden szerokości bodajże 10 m, drugi szerokości 30 m!!! Do tego wykonano olbrzymi wykop w południowej części majdanu. To są olbrzymie zniszczenia, bo prace badawcze zawsze są zniszczeniem.
    4. Inicjatorem powstania tego archeo-disneylandu było Muzeum AiE w Łodzi. A więc archeolodzy. Projekt zakłada wstawienie w „dziurę” po 30 metrowym wykopie „rekonstrukcji” wału i bramy grodziska. Oryginalna struktura została zniszczona po to, żeby w jej miejsce wstawić makietę.
    Ocenę sprawy pozostawiam czytelnikom.
    I wtręt metodyczny:
    Do bardzo przyzwoitego rozpoznania grodziska wystarczy:
    – Przecięcie wału obiektu, najlepiej w kilku miejscach po to, by sprawdzić czy był on wznoszony w jednolitej konstrukcji, lub poszczególne partie wznoszono w odmiennej konstrukcji (co może być warunkowane umiejętnościami poszczególnych ekip budowniczych, warunkami terenowymi, spodziewanym kierunkiem zagrożenia etc), by sprawdzić fazy przebudowy wału i uzyskać materiał do datowań dendro (ewentualnie c14). Zwykle nie ma potrzeby by wykopy takie miały szerokość większą niż 5 m. W przypadku szczególnie okazałych wałów (jak w Tumie) może to być nieco więcej.
    – Wykonanie sondażowych wykopów na majdanie, najlepiej połączonych z przekopami przez wał (by móc skorelować relikty zabudowy wnętrza grodu i stratygrafię wałów.
    – Wykonanie uzupełniających badań nieinwazyjnych, które mogą (choć nie muszą) przynieść nieco informacji na podstawie których można by wnioskować o charakterze zabudowy. Trzeba jednak zdawać sobie sprawę, że nie w każdym terenie np. geofizyka przynosi zadowalające rezultaty i zazwyczaj nie pozwala chronologicznie rozwarstwić odkrytych struktur.
    – Badania paleogeograficzne, archeozoologia, palinologia etc jako uzupełnienie.
    Taki program pozwala zachować formę terenową, przynieść maksimum informacji, przy minimalnych zniszczeniach. Taki program realizuje się zwykle przez kilka lat. Olbrzymie wykopy w Tumie badano 2 sezony (!!!). Co prawda wielomiesięczne, ale jednak…
    Co do Gruduska – o ile wiem grodzisko jest w samym środku wsi. Jeśli łażą tam wykrywaczowcy, to znaczy, że cała wieś na to pozwala, bo trudno mi sobie wyobrazić, żeby nikt nie zauważył facetów z wykrywaczem i saperkami w środku wsi.

    • Wiem, że pojawiali się po rozpoczęciu prac, bladym świtem. Poza tym nie zakładałbym wielkiego zapału lokalnych społeczności do przeganiania ludzi z wykrywaczami. Już prędzej widziałbym naśladowanie, a nawet pomoc. Kiedyś badacz pewnego bardzo znanego stanowiska opowiadał jak to przyjechała na nie duża grupa samochodami terenowymi. Nie dość, że nikt ich nie pogonił, to jeszcze na ich prośbę miejscowy rolnik zaorał część stanowiska, by wyrzucić na powierzchnię to, co było głębiej.

  8. Na ale wreszcie znaleziono w Polsce wczesnośredniowieczne umbo. Dzięki temu grupy rekonstrukcyjne mogą w pełni korzystać z dobrodziejstw tego wspaniałego wynalazku.

  9. No wreszcie dogłębne i szerokie badania grodziska które siłą rzeczy dają obfitość znalezisk, takich grodzisk mamy w Polsce grube setki jeśli nie tysiące, szkoda tylko, że nie przebadano najstarszych warstw, oby więcej takich kompleksowych „szerokowykopowych” badań.

    Jeszcze cenniejsze, że nie są to jakieś badania ratunkowe przed inwestycją, na chybcika po presją inwestora w którego interesie jest by nic nie znaleziono, lub by maksymalnie pomniejszyć znaczenie znaleziska, tylko mamy badania w celu poszerzenia wiedzy wykorzystania jej do rekonstrukcji przeszłości, cennej dla lokalnej społeczności.

    Brak tylko informacji o tym czy są w pobliżu grodziska jakieś cmentarzyska od IX do XIII wieku, powinno się klienteli grabarzy nieco znaleźć.

    W pobliskim Stupsku ma być też jakieś grodzisko stożkowe, znane są też tam jakieś cmentarzyska z czasów rzymskich.

  10. @ naitsabes
    „Znaleziska znaleziskami, ale generalnie zabytek przestał istnieć.

    Ostatnio coraz więcej najcenniejszych naukowo grodzisk idzie pod szpadel. Prawdę mówiąc to dość niepokojąca tendencja. ”

    Doprawdy? Wiesz ile jest takich grodzisk w Polsce? Setki. A wiesz ile na nich prowadzono profesjonalnych badań? Nie sondażowego obejścia z datowaniem 150 lat w każdą stronę na podstawie skorupy znalezionej w kretowisku, ale profesjonalnych z datowaniem dendro? Bardzo niewiele, nie wspominając o tym, że Z BARDZO WIELU NIE MA ŻADNYCH PUBLIKACJI! (i nikt nikogo za to nie rozlicza…)

    Jak się mamy dowiedzieć czegoś o naszej przeszłości bez kompleksowego badania grodzisk? Mamy je zostawić na następne setki lat? Czekając na co?

  11. @korek77
    Do datowań dendro, nie trzeba od razu szerokopłaszczyznowo badać całego stanowiska. Zazwyczaj wystarczą niewielkie sondaże.
    Nie wiem jakie dokładnie są uwarunkowania badań w Grudusku. Być może jest uzasadnienie dla takich badań. Ale w większości przypadków jestem zdania, że takie badania nie powinny być prowadzone (zresztą wynika to też z prawa polskiego i międzynarodowego oraz pewnych tendencji w dziedzinie zarządzania dziedzictwem kulturowym). Jeżeli obiekt jest zagrożony, regularnie rozorywany (jak we wspomnianym już przeze mnie Czerchowie), rozkopywany, albo znajduje się na terenie jakiejś inwestycji, to badania są niezbędne. Ale jeśli sobie tylko stoi, to mimo badawczej ciekawości nie powinien być rozkopywany. Jeśli już to sondażowo dla uzyskania niezbędnych informacji o chronologii i charakterze potrzebnych do celów ewidencji konserwatorskiej. Badania takie jak w Grudusku powinny być absolutnie wyjątkowe.
    Za kilkadziesiąt lat rozwój metod badawczych pozwoli być może na uzyskanie informacji, które dla nas dzisiaj są niedostępne. Po co więc niszczyć stanowisko? Dla kilku dalszych zabytków?
    Jeszcze raz podkreślam – nie znam okoliczności badań w Grudusku. Być może taki zakres prac był konieczny. Na pewno jednak nie powinien być standardem.

    • Wyrażając jeszcze własny pogląd.

      Tego rodzaju przedsięwzięcia jak w Grudusku powinna poprzedzać procedura wykonania raportu oddziaływania na środowisko. Dzięki temu strona społeczna miałaby szansę się wypowiedzieć, co do zasadności przedsięwzięcia, skali oraz także metod badawczych, badań uzupełniających i specjalistycznych, terminów, finansowania, publikacji i prezentacji wyników badań konserwacji i prezentacji zabytków ruchomych.

      Tego nam brakuje, takiego aktywnego uczestnictwa społecznego, jakby powiedzieć współdecydowania o tym co i jak ma być robione. Przy czym taką stroną społeczną byłyby zarówno środowiska lokalne jak także i naukowe.

      Mam nadzieję, że za kilka lat uda się coś takiego wypracować.
      Wbrew pozorom taki system konsultacji znacznie wzmocniłby pozycję archeologa, mimo, że być może w tym przypadku mógłby ograniczyć skalę badań oraz inwestorskie zapędy samorządu lokalnego, generalnie zapędy inwestorskie poprzez warunkowanie pewnych rozwiązań czasem pewnie też naukowe zapędy samego archeologa.

      Zaczynamy tu trochę dyskusję o czym innym niż w temacie. Wbrew pozorom nie tak łatwo zrozumieć archeologię. Stąd wątpliwości, co do skali i sposobu badań.

      Korek napisał:

      „Jak się mamy dowiedzieć czegoś o naszej przeszłości bez kompleksowego badania grodzisk? Mamy je zostawić na następne setki lat? Czekając na co?”

      Widzisz, nie zając nie ucieknie, dla archeologii czas biegnie inaczej. Oczywiście ludzie są niecierpliwi, chcieliby dziś i już…w archeologii ciekawość nie powinna być główną motywacją. Naprawdę jest co badać… co nagle, to po diable.

      Archeologia, nie odrasta – archeologia narasta.

  12. Zmieniając ciutek temat – jest coś więcej wiadome na temat tego pierścienia z napisem runicznym?

  13. Znamy już tą minimalistyczną postawę Gunthera i za kilkadziesiąt lat następcy odkryją, że dzieciaki z wykrywaczami w terenówkach czy buggy wydziobały z ziemi wszystkie blaszki, aha winna będzie wieś, że nie dopilnowała;( za to jakie logiczne wnioski wyciągną następcy wyznawców pustek osadniczych, ubóstwa kulturalnego Słowian itd.

    Na pewno przebadanie w ten sposób kilkudziesięciu grodów nie pozbawi następców pracy, bo jest takich grodzisk kilka setek jeśli nie tysiące, a z każdym rokiem niszczeją są rozkopywane, rozorywanie itd. technicznie też potrafimy już wystarczająco dużo.

    • W ciągu ostatnich 20 lat udoskonalono metody datowania radiowęglowego i dendrochronologię (tworząc skale dla większości obszaru Polski), co spowodowało przełom w datowaniu np. grodów typu biskupińskiego czy obiektów wczesnośredniowiecznych. W ostatnich latach rozpoczęto się na szerszą skalę analizy DNA czy izotopowe z kopalnych kości, które niekiedy przynoszą całkowicie zaskakujące dane. Także w ostatnich latach udoskonalono szereg analiz palinologicznych, makroszczątków i osteologicznych, które stają się małą rewolucją w archeologii. Bardziej precyzyjne są narzędzia do badań geofizycznych, pojawiają się doskonalsze metody dokumentacji (w tym dokumentacji 3D). Niemal co roku warsztat badawczy się rozwija. Na horyzoncie mamy już nowe metody datowania (rehydroksylacja), upowszechniają się komputery mobilne (laptopy i tablety), które rewolucjonizują prace terenowe. Niemal co roku pojawia się coś nowego.
      Sądzić, że mamy już wystarczająco dużo wiedzy i środków, by bezrozumnie niszczyć stanowiska jest pychą.
      Jeśli natomiast stanowisko jest niszczone, to jak pisałem powinno być badane.

      • Nie wiem co do rzeczy ma ta futurologia archeologiczna, mająca nam dać za kilkadziesiąt lat świetlane odpowiedzi.
        A to mi wygląda na krytykę w/w było nie było naukowego i archeologicznego badania, bo chyba nie samokrytykę;)
        „Sądzić, że mamy już wystarczająco dużo wiedzy i środków, by bezrozumnie niszczyć stanowiska jest pychą.”
        Badania jeśli są na to pieniądze powinno wykonywać się tu i teraz, w jakichś planach paru letnich, a nie w świetlanej nibylandi, za kilkadziesiąt lat.
        Strażactwo archeologiczne nie powinno być jedynym sposobem być prowadzenia badań archeologicznych.
        Niszczenie zabytków trwa cały czas, a erozja antropogeniczna narasta, a czas biegnie dziś dużo szybciej niż 200-300 laty temu, bo technicznie mamy coraz więcej środków niszczenia (wielotonowe koparki, ładowarki, tiry, głęboka orka itp.)

        • Właśnie z uwagi na tego rodzaje postawy, Rezerwaty Archeologiczne w ścisłym rozumienia znaczenia „rezerwat” powinny być tworzone.

          Jeśli jak twierdzisz „tu i teraz” są pieniądze na badania, znaczy, że są też na ochronę zapobiegawczą – to mniejsze koszta niż badania.

          Za 1/5 tej kasy spokojnie można zabezpieczyć zabytek na 10 lat. A za 10 lat futurologia jak piszesz może być teraźniejszością i to za 1/4 kasy dzisiejszej.

          Bo to się nazywa zarządzaniem zasobami naturalnymi i nieodnawialnymi, w tym wypadku archeologią.

          • Nie mam nic przeciw rezerwatom archeologicznym czy skansenom arch., lub muzeom na wykopaliskach, jeśli nie ograniczy to samych wykopalisk do wykopów sondażowych, zabezpieczenie na 10 lat… no nie wiem, jak wyżej w artykule podano najlepszym zabezpieczeniem przed chłopczykami z wykrywaczami jest przyspieszenie badań.

            Pilnowanie/patrolowanie leżących na uboczu często wielohektarowych setek grodzisk, cmentarzy i innych tego typu zabytków na przestrzeni lat jest mało realistyczne, je chroni tylko ich rozległość i wielkość, a najlepiej brak wiedzy o nich.

            Jeśli już coś się bada to lepiej to zbadać dogłębnie bo może okazać się, że nie będzie do czego wracać, a rabowanie zabytków zwłaszcza grobów ma tysiącletnie tradycje.

            • „Pilnowanie/patrolowanie leżących na uboczu często wielohektarowych setek grodzisk, cmentarzy i innych tego typu zabytków na przestrzeni lat jest mało realistyczne, je chroni tylko ich rozległość i wielkość, a najlepiej brak wiedzy o nich”.
              Nie wiem czy mi konwencja pozwoli i parę innych osób ale całe święta mam już skopane. W zeszłym tygodniu pogoniłem, a dziś już byli znów w pobliżu namierzonego grobu książęcego z II-III w. n. e. Identycznego zresztą jak w Weklicach.
              Fundusze na badania zdobyłem sam z projektu UE gdyby kolega Gunther miał wątpliwości. Wszystkim życzę wesołych i spokojnych świąt Wielkiej Nocy :(

              • Sauron – jejku… no ja Ci na prawdę dobrze życzę. Wszystkiego najlepszego w te Święta.
                A umiejętność zdobycia pieniędzy z unii na prawdę mi imponuje, bo ja jestem kompletna noga w takich sprawach i nigdy nie wiem jak się do tego zabrać. No i ja nigdy nikomu do kieszeni nie zaglądałem, więc nie do końca rozumiem o co chodzi z tymi wątpliwościami…
                Jeśli grób zagrożony to rzeczywiście kopać trzeba. Sam kopię na cmentarzysku wyorywanym przez pana gospodarza. On po prostu chce żyć, więc musi to pole uprawiać.
                Pozdrawiam

              • „A umiejętność zdobycia pieniędzy z unii na prawdę mi imponuje, bo ja jestem kompletna noga w takich sprawach i nigdy nie wiem jak się do tego zabrać. No i ja nigdy nikomu do kieszeni nie zaglądałem, więc nie do końca rozumiem o co chodzi z tymi wątpliwościami…”
                Najlepiej zacznij od szkoleń. Sam tak zaczynałem 3 lata temu.
                Nie chodzi mi o nic więcej niż ponad to co wcześniej pisałeś. Przypominać nie muszę i wiesz najlepiej, że nie ma takiej potrzeby. Chronić zabytki archeologiczne zza biurka każdy umie. Ja do służb konserwatorskich nie należę ale nie raz się zdarzalo, że jechałem w teren na własny koszt żeby chronić zabytki chociaż nigdy gratyfikacji się nie spodziewałem, a nawet więcej – nie chciałem. Mimo to od jakiegoś czasu słysze pokrzykiwania OBROŃCÓW przez duże O.
                Jakoś z kolegą Naitssabes nie wspomnieliście o zasadności badań prowadzonych w Radomiu czy Opolu. Fundacja IA UŁ daje 1/3, 1/4 ceny zamówienia wyliczonej przez GDDKiA i nikt nie protestuje. Mówisz, że można przeprowadzić badania za pół ceny albo 25% ceny??? Protestów nie widać??? Ciekawe dlaczego????
                Chcecie winić archeologów za to, że wykonują swoją pracę to wińcie wszystkich po równo, a nie tylko tych z „poza kręgu”. Jakiego „kręgu” to już sobie wcześniej wyjaśnialiśmy. Wierz mi, że nie chciałem tego pisać w same święta ale Waszych obłudnych komentarzy już miałem dość. Na tym kończę dyskusję, co nie oznacza, że odbieram lub chociaż mam jakikolwiek zamiar powstrzymywać Was od kontynuowania jej dalej.

              • Sauronie – nie było tutaj tematu o badaniach w Radomiu i Opolu. Były o badaniach w Tumie i pisałem co o tym myślę.
                Naitssabes o ile mi wiadomo nie pracuje ani w muzeum, ani na uniwerku, więc nie sądzę by należał do „kręgu”.
                Jeśli chodzi o Fundację UŁ – nie mam z nimi wiele wspólnego. Kiedyś, zanim jeszcze zatrudniono mnie w IA UŁ pracowałem dla nich na zlecenie. Można powiedzieć, że pracowałem dwa razy… Resztę sobie rozwiń.
                Cieszę się, że napisałeś o co chodzi. Nie cieszę się, że to co tutaj napisałem uważasz za obłudne, ale masz prawo do swojej opinii. Ja generalnie lubię wiedzieć o co chodzi. Tłumaczyć się na tym forum nie będę, ale raczej napiszę coś na priva.

  14. @naitssabes
    >>Badania archeologiczne to nie cel

    archeologia jest nauką. Więc – jak w każdej nauce – uzyskiwanie odpowiedzi na pytania o przeszłości – jest, jak najbardziej, jej celem. Nie zaprzeczam jednak, że realizacja tych celów naukowych musi być kładziona na szali z celami ochrony zabytków – pytania (o ile ktoś je postawił) nie mogą być bardziej banalne niż wartość zabytku. Nie może to być pytanie typu „co tam jest w tej ziemi ciekawego”?

    >>Że się tak zapytam, czy czasem prezentowana inwestycja nie powinna być poprzedzona wykonaniem raportu oddziaływania na środowisko?

    sądzę, że tak. Grodzisko mogło być stanowiskiem rzadkich, zagrożonych czy chronionych gatunków roślin. Część z nich jest, jak najbardziej, związanych z dawnym osadnictwem, ba, jest jego wskaźnikiem. Pomijając już kwestie bardziej prozaiczne – co z urobkiem, co z hałasem, emisjami, może jakieś drzewa trzeba było wyciąć (wtedy za każdą sztukę należy się opłata wg tabelki). Oczywiście niektóre inwestycje mogą być zwolnione ze sporządzenia pełnego raportu OOŚ, ale tu decyzja należy do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska

    • No to cię mam :)

      Bo oczywiście masz rację. jednak środowisko to nie tylko przyroda ożywiona. Środowisko to także archeologia sama w sobie.

      USTAWA z dnia 3 października 2008 r.

      o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa w ochronie środowiska oraz o ocenach oddziaływania na środowisko

      Art. 63. 1. Obowiązek przeprowadzenia oceny oddziaływania przedsięwzięcia na środowisko dla planowanego przedsięwzięcia mogącego potencjalnie znacząco oddziaływać na środowisko stwierdza, w drodze postanowienia, organ właściwy do wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach, uwzględniając łącznie następujące uwarunkowania:

      2) usytuowanie przedsięwzięcia, z uwzględnieniem możliwego zagrożenia dla środowiska, w szczególności przy istniejącym użytkowaniu terenu, zdolności samooczyszczania się środowiska i odnawiania się zasobów naturalnych, walorów przyrodniczych i krajobrazowych oraz uwarunkowań miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego – uwzględniające:

      g) obszary o krajobrazie mającym znaczenie historyczne, kulturowe lub archeologiczne,

      Wynika z tego, że zabytki archeologiczne, jak w „mordę strzelił” stanowią element kwalifikacji do wykonania raportu oddziaływania na środowisko dla określonego przedsięwzięcia.

      To czemu nie są?

  15. @@naitssabes
    >>w archeologii ciekawość nie powinna być główną motywacją

    chyba przeginasz. W nauce w ogóle ciekawość powinna być główną motywacją. Tyle, że kryje się ją pod bardziej szlachetną nazwą „żądzy wiedzy” ;-) Etyka badawcza polega na tym, żeby tę ciekawość powściągać – dlatego od biologa laboratoryjnego oczekuje się, że będzie ograniczał cierpienie zwierząt laboratoryjnych, będzie ważył znaczenie postawionej hipotezy (teoretyczne i praktyczne) na szali z liczbą wykorzystanych osobników. Tym bardziej będzie się od niego oczekiwało, że nie przeprowadzi eksperymentów na więźniach, ani na pacjentach szpitala psychiatrycznego, ani na upośledzonych dzieciach (no chyba, że ich celem jest wyleczenie tych ostatnich), a najlepiej w ogóle nie na ludziach, a jeśli już, to tylko na ochotnikach. Od biologa-terenowca – że nie wyłapie i nie wytępi rzadkiego, zagrożonego gatunku „do badań”, a jeśli już coś złapie i wsadzi do słoika, to tylko tyle, żeby nie zagrozić wytępieniem lokalnej populacji i raczej tylko wtedy, gdy postawione pytanie jest ważne dla ochrony tego gatunku. Wymaga się od naukowca poskramiania swojej ciekawości, dlatego, że są na świecie jeszcze inne ważne wartości, niż tylko wiedza. To samo obowiązuje archeologów

    • Ja jedynie uważam, że badania archeologiczne winny być warunkowane. Dlatego, że są nieodwracalne. Najpierw są mechanizmem ochrony zabytków a dopiero następnie naukowych dociekań, które, te naukowe dociekania nadają im sens w tym także sens ochrony konserwatorskiej.

      Bez warstwy naukowej nie mogłyby być uznawane za ochronę konserwatorską. To jest oczywiste, chyba. Natomiast nie można tej kolejności priorytetów odwracać.

      Badania czysto naukowe ( o ile można dzielić badania na naukowe bardziej lub mniej) muszą być odpowiednio warunkowane. Odpowiednim akceptowalnym programem badawczym,oraz akceptowalną zgodą na fizyczną likwidację zabytku., nie ciekawością i nie widzi mi się jakiegoś wójta.

      Prawdę mówiąc nie widzę tu konfliktu – pomiędzy konserwatorstwem a nauką. Jest wtedy gdy jest błędnie realizowany lub pojmowany. jeśli ktoś chce podjąć badania na stanowisku bardzo cennym i niezagrożonym, powinien zapewnić max poziom finansowania i standardów badawczych (takie jakie np. realizuje A. Gołembnik). To jest to warunkowanie o które mi chodzi.

  16. Witam, dorzucę kamyk. Raz się zdarzyło, że gmina miała gest aby zapłacić za szerokopłaszczyznowe, to od razu taki tumult. A ja uważam, że bardzo dobrze się stało. Kolejna szansa pojawi się w 2050 jak będzie takie grodzisko na trasie budowy autostrady. Uważam, że pod nadzorem jednostek administracyjnych (konserwator – a wszyscy wiemy jacy są w RP konserwatorzy) to co się stało to było rozsądne posuniecie. Dostarczono ciekawych informacji, które jeszcze długo będą cytowane. Mam tylko nadzieję, że ktoś zapłaci za publikację. Co do poruszonego tematu rekonstrukcji, uważam że większość z nich to kicz.
    Zainteresowały mnie kamienne fundamenty wież. Na jaki wiek datowane? Przydałyby się fotki :)
    Ta „tratwa” rzeczywiście podobna do wodociągów, np tych z Torunia.
    Pozdrawiam

  17. @naitssabes

    >>jednocześnie – rezerwatami archeologicznymi jednak podstawowym przedmiotem ochrony nie jest archeologia. Dla przykłady w Odrach przedmiotem ochrony są porosty porastające kamienne kręgi, Krzemionki to rezerwat faunistyczny.

    nie, Krzemionki są rezerwatem przyrody nieożywionej (geologicznym). Wiele dawnych odkrywek górniczych jest chronionych w ten sposób (mniejsze – jako stanowiska dokumentacyjne) i chroni się w nich wówczas profile geologiczne, warstwy skalne, stanowiska paleontologiczne i (jeśli można tak powiedzieć) mineralogiczne. Choć są tam owszem walory biotyczne, np. stanowisko wawrzynka główkowego czy możliwość obserwowania sukcesji roślinności i gleb na siedliskach przekształconych przez prehistoryczne górnictwo na dużą skalę.

    Kręgi Kamienne istotnie są rezerwatem florystycznym, ale z tego co pamiętam, SIWZ do przetargu na plan ochrony rezerwatu wymagał archeologa w zespole (trudno, żeby było inaczej).

    • Tak, faktycznie Krzemionki są geologicznym. Jeśli mowa już o Krzemionkach także tu kiedyś dyskutowanych. To podobnie jak Biskupin, czy Tum powstały w okresie międzywojennym poprzez wykup gruntów. Choć obecny akt utworzenia rezerwatu przyrody jest z 1995r. Schemat powoływania oraz uchwalania planów ochrony dla takiego ternu z możliwością przekazywania terenu pod zarząd określonych instytucji (w tym społecznych) jaki funkcjonuje dla rezerwatów jest godzien naśladowania dla zabytków archeologicznych.

      Zbyt mało jest dokonywanych wpisów do rejestru zabytków, a pewnie od 5-10% zabytków archeologicznych wpisanych do rejestru winno posiadać ochronę rezerwatową. Wszystkie zabytki archeologiczne posiadające własną formę krajobrazową powinny zostać wpisane do rejestru zabytków.

      Zagadka.

      W jakim województwie położony jest rezerwat w Odrach?

  18. W pomorskim. Z pewnością Twoje argumenty są słuszne. Z tym, że właśnie czasem trzeba coś szybko przebadać, żeby tego zwyczajnie nie rozkradli w pozostałych przypadkach się zgadzam z zastrzeżeniem jednak, że mimo wszystko można wykonać mało inwazyjne badania.

  19. No to w pomorskim czy nie się pogubiłem bo i gmina się nie zgadza (:

  20. Co wy, ludzie! Dyć Grudusk je podle Ciechanowa!

    • Oj tam, dyskutanci już dawno Grudusk opuścili i popędzili do miejscowości Odry porosty oglądać i granice województw ustalać ;).

      • „dyskutanci już dawno Grudusk opuścili i popędzili do miejscowości Odry porosty oglądać i granice województw ustalać ;).”

        Zabytkowe porosty, zabytkowe…. Nie jakieś zwykłe porosty… zabytkowe porosty. Duża różnica :)

  21. W pomorskim, pomorskim. Tyfusy jedne chcą nam Odry zabrać i święte kręgi prasłowiańskie, tfu, znaczy się chciałem powiedzieć gockie ;-) A takiego… nie damy im

  22. apropos podobnego przypadku, Tumu pod Łęczycą, o którym wspominał już @naitssabes

    niezły dym, widzę, że co niektórym dobiorą się do tyłka. A ci co niektórzy bronią się w co najmniej głupi i prostacki sposób – właściwie nie bronią się, ale odszczekują:

    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,9459028,Naukowe_zniszczenie_sladem_Krzywoustego.html

  23. @eptesicus
    Dym jest.
    Zapomina się tylko o jednym – ktoś wydał pozwolenie na taki zakres prac. A plany były znane już dużo wcześniej. Wiem, że były osoby, które krytykowały ten pomysł jeszcze przed rozkopaniem grodziska. Były organizowane spotkania w gminie z udziałem władz konserwatorskich. Dlaczego nikt ich nie słuchał?
    http://leczyca.info.pl/spotkanie-na-zamku,news,1795,aktualnosci.html
    W hurraoptymistycznym newsie zabrakło informacji o tym, że niektórzy z obecnych tam archeologów byli przeciw niszczeniu zabytku.
    Wszyscy wiedzieli jakie są plany, wiedzieli, że wiążą się ze zniszczeniem zabytku. A teraz Pan Konserwator chce do prokuratury podać działania Dyrektora Muzeum za niezasypanie wykopów?

    • No tak, to jest ciekawostka. Generalnie do odpowiedzialności – przynajmniej dyscyplinarnej winien być przywołany także konserwator, który dał zielone światło na rozkopywanie grodziska.

      „Wszyscy wiedzieli jakie są plany, wiedzieli, że wiążą się ze zniszczeniem zabytku.”

      I siedzieli cicho. Już nie rozdrapując czemu.

      Brakuje nam procedury o której pisałem wyżej, którą będę wałkował aż do skutku. Zabrało obowiązku wykonania Raportu Oddziaływania na Środowisko – zabrakło strony społecznej gotowej, w ramach tej procedury skarżyć decyzje konserwatora do WSA a potem NSA jak by było trzeba, odwołując się miedzy innymi wprost do zapisów USTAWY Europejskiej Konwencji o ochronie Dziedzictwa Archeologicznego.

      To nie jest jakiś papier – tylko ratyfikowana przez Prezydenta i Sejm Ustawa. Ten papier nie jest aktem woli, lecz aktem obowiązującego prawa RP.

      Należy zacząć chronić zabytki archeologiczne tak jak ekolodzy bronią przyrody – ciąć drzewa, oczywiście, ale nie w okresie lęgowym, można? Można. Czy Państwo z tego powodu się zawaliło? Drogi przestały budować? Nie. Podobnie można zrobić z archeologią.

      Brońcie Grodów Czerwieńskich przed rozkopaniem, podobnie zamków i grodzisk woj. kujawsko-pomorskiego. Tam jest parcie na zabytki.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s