Pochodzimy z południowej Afryki

To nie we wschodniej Afryce pojawili się pierwsi Homo sapiens, ale najpewniej w południowej – uważa zespół naukowców z USA i Hiszpanii. Przyjrzeli się oni DNA wielu afrykańskich ludów i ustalili, że najbardziej zróżnicowane genetycznie są społeczności łowców-zbieraczy żyjących w południowej części Czarnego Lądu.

Buszmeni rozniecający ogień. Zdjęcie na licencji Creative Commons. Autor: Ian Sewell

Zróżnicowanie genetyczne jest świetnym wskaźnikiem pokazującym ogólne kierunki rozprzestrzeniania się przedstawicieli danego gatunku. To, że najbardziej zróżnicowane geny mają Afrykanie, genetycy ustalili już dawno temu. Był to jeden z argumentów za uznaniem Czarnego Lądu za kolebkę ludzkości. Do najmniej zróżnicowanych należą natomiast pierwotni mieszkańcy Ameryk, a zwłaszcza wschodnich krańców Ameryki Południowej. Zróżnicowanie osobników danego gatunku maleje bowiem zazwyczaj wraz z oddalaniem się od miejsca jego powstania.

I tak pierwsi Homo sapiens mieli bardzo zróżnicowane geny. Ludzie, którzy wyruszyli poza Afrykę, stanowili jednak tylko część populacji i siłą rzeczy wynieśli jedynie jakiś ułamek tej różnorodności. Przedstawiciele wielu linii genetycznych po prostu w ogóle nie opuścili kontynentu. Kolonizując kolejne lądy, ludzie dzielili się na mniejsze grupy i za każdym razem malała też różnorodność w poszczególnych grupach. Swoje dodawało także naturalne wymieranie przedstawicieli niektórych linii genetycznych. I tak ci, których przodkowie pokonali najdalszą drogę, zazwyczaj mają najmniej zróżnicowane geny.

Jakiś czas temu za miejsce narodzin naszego gatunku uznano wschodnią Afrykę. Wskazywała na to nie tylko genetyka, ale również znalezione tam najstarsze znane szczątki Homo sapiens. Badacze z USA i Hiszpanii pod wodzą Brenny Henn i Marcusa Feldmana (oboje z Uniwersytetu Stanforda w Kalifornii), postanowili jednak dokładniej przebadać DNA mieszkańców Afryki ze szczególnym uwzględnieniem najbardziej prymitywnych społeczności, które w większości używają języków mlaskowych, a ich życie wciąż niewiele różni się od tego sprzed wielu tysięcy lat. Ich geny były dotąd rzadko badane.

I tak próbki DNA pobrano od przedstawicieli ludów Hadza i Sandawe z Tanzanii, Buszmenów ‡Khomani z Południowej Afryki, Buszmenów z Namibii i Pigmejów Biaka z Republiki Środkowoafrykańskiej. Naukowcy użyli też wyników badań genetycznych innych afrykańskich ludów. Łącznie zgromadzili DNA pochodzące od ponad 600 osób z 25 afrykańskich populacji (w tym 21 rolniczych). Do porównań użyli też materiału genetycznego mieszkańców Toskanii we Włoszech.

Najbardziej zróżnicowani okazali się Buszmeni oraz pigmeje Biaka. Analizy uzyskanych wyników wykazały, że centrum różnorodności znajduje się w południowej części Czarnego Lądu. Badania ujawniły również, że niektóre społeczności łowców-zbieraczy nigdy nie mieszały się ze swoimi sąsiadami. Jedna z takich grup ma np. białko systemu immunologicznego, które nie występuje nigdzie indziej na świecie.

Na wyjątkowe znaczenie tej części Afryki w dziejach naszego gatunku wskazywała już od kilku lat archeologia. Znaleziska w jaskiniach Blombos, Sibudu czy Pinnacle Point ukazywały nam zaskakująco wysoki poziom rozwoju intelektualnego żyjących tam około 100-60 tys. lat temu ludzi (m.in. wytwarzanie pierwszej biżuterii m być może używanie pierwszych łuków). Jeszcze niedawno naukowcy byli przekonani, że takie zaawansowanie osiągnęli dopiero mieszkańcy Europy sprzed 40-30 tys. lat.

Od pewnego czasu Buszmeni z południowej Afryki robią też wrażenie społeczności najbliższej w wielu aspektach pierwszym Homo sapiens. I nie chodzi tu jedynie o ich sposób życia, w którym wciąż nie ma miejsca na rolnictwo i wiele innych wynalazków z ostatnich 10 tysięcy lat. Używają oni też języków mlaskowych, które uznaje się czasami za wczesne przejawy ludzkiej mowy, a niektóre ich wyroby są bardzo podobne do zabytków odkopywanych w wymienionych wyżej jaskiniach i na innych stanowiskach archeologicznych na południu Czarnego Lądu. Teraz to wrażenie pierwotności potwierdzają badania genetyczne.

Jest więc coraz więcej przesłanek pozwalających wysuwać hipotezę, że współczesna ludzkość swoje biologiczne i kulturowe korzenie ma w południowej Afryce. Zobaczymy czy kolejne badania potwierdzą takie założenie, czy też je obalą.

Wyniki badań ukazały się w PNAS.

Henn, B., Gignoux, C., Jobin, M., Granka, J., Macpherson, J., Kidd, J., Rodriguez-Botigue, L., Ramachandran, S., Hon, L., Brisbin, A., Lin, A., Underhill, P., Comas, D., Kidd, K., Norman, P., Parham, P., Bustamante, C., Mountain, J., & Feldman, M. (2011). Feature Article: Hunter-gatherer genomic diversity suggests a southern African origin for modern humans Proceedings of the National Academy of Sciences DOI: 10.1073/pnas.1017511108

Warto też zajrzeć do artykułu na stronach internetowych Nature oraz komunikatu Uniwersytetu Stanforda.

~ - autor: Wojciech Pastuszka w dniu 9.03.2011.

komentarzy 25 to “Pochodzimy z południowej Afryki”

  1. Niekoniecznie. Sami wszakże piszą, że niektóre linie mogły wymrzeć i wymierały. A to oznacza, że człowiek mógł powstać w we wschodniej afryce, ale z jakiegoś powodu przetrwały linie na południu następnie rekolonizując wschodnią Afrykę. Zakładają, że człowiek nie opuszczał raz skolonizowanego terytorium, jednocześnie zakładają, że na danym terenie zawsze pozostaje jakaś „rdzenna” ludność. To błedne założenie – widać, że to nie archeolodzy…

    Jednak to kolejny zaskakujący dowód na trwałość izolacji ludzkich populacji, wcześniej w kontekście DNA neandertalskiego u współczesnych ludzi i braku w Afryce. Obala to wiele wcześniejszych twierdzeń antropologów, zwłaszcza o znaczeniu dryfu genetycznego.

    Nieobecne u innych białko systemu immunologicznego? Jak ci genetycy dalej tak będą badać to DNA to się okaże, że mamy nie tylko rasy ale i odmiany człowieka :)

    • „człowiek mógł powstać w we wschodniej afryce, ale z jakiegoś powodu przetrwały linie na południu następnie rekolonizując wschodnią Afrykę.”

      Autorzy tych badań odrzucili taką możliwość. Henn stwierdziła, że migruje raczej tylko część populacji i rejon do którego migrowano nie może mieć bardziej zróżnicowanej genetycznie populacji niż rejon pochodzenia. Szczegóły w końcówce tekstu Nature. Trzeba by też przy takiej hipotezie założyć pewien fenomen statystyczny polegający na tym, że we wschodniej Afryce wymierało więcej linii niż na południu. Wydaje mi się więc takie rozwiązanie mniej prawdopodobne. Pożyjemy, zobaczymy. To wciąż badania na stosunkowo niewielkich próbkach.

  2. No dobrze, ale dyskutujemy o bardzo małych ilościowo populacjach ludzkich z przed pewnie ok 200 tys lat.

    Jakby poszukać na archeowieściach to pewnie by znalazł teksty które mówiły, że człowiek w tamtych czasach w zasadzie był na granicy wyginięcia.

    Dlaczego zatem mam odrzucić tezę o całkowitym wyginięciu populacji wchodnioafrykańskiej?

    Autorzy badają stan obecny interpolując go w bardzo odległą przeszłość. Z czymś takim zgodzić się nie można. Nie mają odpowiednich danych aby to robić. Nie można przyrównywać kilkutysięcznej (a może lewie kilkuset osobniczej) populacji z przed 200.000 lat do stanu dzisiejszej.

    Toż to cała ta populacja po prostu mogła przewędrować wybrzeżem na południe.

    „migruje raczej tylko część populacji i rejon do którego migrowano nie może mieć bardziej zróżnicowanej genetycznie populacji niż rejon pochodzenia.”

    Nie można tego odnosić do populacji bardzo małych, a taki model funkcjonował ładnych kilkadziesiąt jak nie i ze 100.000 tys lat.

    Populacje ludzkie mogły kilkukrotnie kolonizować te same „dziewicze” tereny następnie je opuszczać lub wymierać.

    To samo tyczy się terenów pierwotnych z których migrowały.

    Nie każde ciekawe badania wieńczyć muszą słuszne wnioski.

    • Toż to cała ta populacja po prostu mogła przewędrować wybrzeżem na południe.

      Można to skontrować stwierdzeniem, że jest mało możliwe, by cała ludzkość żyła jako jedno stado, skoro (o ile dobrze pamiętam) na takie czasy raczej zakłada się życie ludzi w tzw. wielkich rodzinach (do kilkunastu osób). Populację neandertalczyków też uznaje się za małą, a raczej nikt nie uważa, że jedną gromadą krążyli po Europie ;)

    • wnioskow nie dzieli sie na sluszne i niesluszne :) ; wnioski wynikaja z danych – dlatego nie bada sie „koncepcji” np. takiej, ze byla jakas mala populacja ktora nie zostawila sladow ani w materiale gentycznym ani sladow typu „kosci w ziemi” etc, ale to ona byla pierwsza ludzka populacja. Zalozenie ze miejsce gdzie wystepuje najwieksze zroznicowanie danego gatunku (czy grupy filogenetycznej) jest miejscem gdzie gatunek „powstal” – jest uznawane w biologii, nie tylko dlatego ze potwierdzilo sie wielkrotnie, ale tez dlatego ze jest to logiczne – w tym miejscu populacje mialy najwiecej czasu by sie roznicowac, kazda grupa „wychodzaca” z tego regionu zabiera tylko czesc roznorodnosci „ze soba”.

      • Mam tylko taką drobną uwagę. Człowiek tym różni się od innych stworzeń, że choćby mlaskając potrafi ocenić warunki naturalne i podjąć decyzję o migracji – nawet na bardzo duże odległości. Nie pozbawiajmy ludzi z przed 200.000 lat zdolności racjonalnego myślenia i podejmowania decyzji. Dowodem słuszności hipotezy będą odpowiednio zidentyfikowane i wydatowane kości.

        Człowiek, dyskutowane tu zróżnicowanie nosił w sobie, była ona tam gdzie on. Dlatego ważne jest ocenianie jej biorąc pod uwagę nie tylko dzisiejszy jej stan rozsiedlenia, ale także liczebność i rozmieszczenie populacji ludzkich z przed 200.000 lat. A tu danych mamy mało.

        „w tym miejscu populacje mialy najwiecej czasu by sie roznicowac, ”

        O na pewno tak. Miały najlepsze warunki do różnicowania się i stałego zwiększania populacji. Tylko czy czasem przy malejącej populacji zróżnicowanie także będzie się zmniejszało?

        Nadal uważam, że południowa Afryka w świetle tych wyników był miejscem pierwszej ustabilizowanej eksplozji demograficznej, natomiast niekoniecznie miejscem wyodrębnienia się gatunku.

        Nie znam się na różnicowaniu, ale może ktoś odpowie na tak zadane pytanie.

        Jak, w jakim tempie różnicować się będzie podzielona „bliźniacza” grupa dajmy na to jedna wschodnioafrykańska a druga południowoafrykańska, podczas gdy ta pierwsza „miejscowa” pozostawać będzie na bardzo niskim poziomie przyrostu naturalnego, w zasadzie uniemożliwiającym dalsze podziały. Zaś druga dzięki zasiedleniu znacznie lepszej ekumeny znacząco zwiększy swój naturalny przyrost, dzięki czemu nastąpią dalsze podziały umożliwiające jak rozumiem zwiększanie zróżnicowania?

        Co stanie się z tą populacją w stanie stagnacji, gdy dotrą do niej zróżnicowane na innych terytoriach grupy? Zwłaszcza gdy stosunek liczby populacji wynosić będzie np. 7:1 na korzyść grup dekolonizujących wspomniany teren?

        • A ja znam przykład, gdzie tak się stało,jak pisze naitssabes. Wśród ludności Skandynawii jest rozpowszechniony pewien marker genetyczny tzw. haplogrupa I1. Tam też badania genetyczne identyfikują „najstarsze” linie tego markera(może są jakieś nowsze badania, Genetycy Ludowi lubują się w haplogrupach, to pewnie mnie poprawią).

          Tymczasem nie może on pochodzić ze Skandynawii, tylko gdzieś z południa Europy (zlodowacenia, występowanie markerów rodzicielskich i siostrzanych). Wygląda na to, ze populacja I1 przeniosła się do Skandynawii, a ci co zostali – gdzieś się rozmyli.

          Nie zmienia to jednak faktu, iż jest to wyjątek, a nie reguła. Wyciągając wnioski z badań genetycznych musimy założyć, że w populacji wyjściowej jest największa zmienność „starych” markerów.

          • no tak ale piszesz tu o jednym markerze(podgrupie haplogrupy) a mówimy o różnorodności czyli o występowaniu wielu różnych, bardziej znaczących różnic w południowej Afryce, gdzie pewnie pomiędzy jednym plemieniem a drugim różnica genów jest o wiele większa niż w całej niemal Europie.

            • dużo tego różnego

              • Bierzcie poprawkę, że mieli na to kilkaset tysięcy lat. W takiej Europie ledwie ok. 20 tys.

              • Jeszcze jedno nawiązanie d Europy. Tak samo jak kolejne lodowce spychały populacje na południe w stronę wybrzeży M. Śródziemnego. Tak być może zmiany klimatu w Afryce w kolejnych cyklach spychały populacje z centralnych i wschodnich rejonów Afryki na południe, tym samych zwiększając różnorodność mieszkańców południowej Afryki.

  3. To może inaczej. Wyniki badań wskazuję, że południowa Afryka była miejscem pierwszej stabilizacji populacji ludzkiej na większym obszarze. Pierwszej „eksplozji” demograficznej. Stamtąd ludzie potem się rozleźli. Ale to nie oznacza, że była miejscem wykształceni się gatunku, do czego starają się przekonać autorzy publikacji.

    Więcej swoje badania odnoszą do społeczeństw głównie osiadłych (rolniczych), nie dostrzegają w tym niczego złego, aż dziwne.

    Przecież te pierwotne grupy złożone z góra kilkudziesięciu osobników prowadziły nomadyczny (zbieracko-łowiecki) tryb życia, ciągle się przemieszczając.

    Jeśli południowa Afryka była miejsce takiej pierwotnej eksplozji demograficznej przyległe znacznie słabiej zaludnione tereny nie miały szans uwiecznić się w tych badaniach jako „kolebka” ludzkości.
    Wynika to z metodologii tych badań.

    Jak znajdą starsze szczątki niż w we wschodniej Afryce dam wiarę. jak na razie dyskusyjna hipoteza.

    ps. ramka mi sie chowa, muszę odświeżyć stronę aby się pojawiła.

    • Z ramką to niestety jakiś problem WordPressa, na który nie mam wpływu. Ale zmiany się zbliżają ;)

      A co do meritum, to w badaniach był jednak położony nacisk na ludy łowiecko-zbierackie. W stosunku do liczby ludności pobrano od nich naprawdę dużo próbek. Np. lud Hadza liczy mniej niż 1000 ludzi, a próbki pobrano od 20 osób. Badacze celowo docierali do takich ludów na potrzebę tych badań. Od liczących po ponad 30 milionów ludzi i od dawna rolniczych Hausa i Joruba próbek było odpowiednio 12 i 21.

  4. „w badaniach był jednak położony nacisk na ludy łowiecko-zbierackie.”

    A skąd wiedzą ile razy przodkowie tych grup w ciągu ostatnich 200.000 lat zmieniali model gospodarczy? Jak dostosowywali się do ekumeny oraz jakim zmianom ta ekumena podlegała?
    Błędnie zakładają, że izolacji genetycznej towarzyszyła izolacja środowiskowa i terytorialna. Tzn, że zawsze ktoś pozostawał, nawet na wczesnym etapie wykształcenia się gatunku.

    Wydaje mi się, że w zależności od wielkości i gęstości zaludnienia dla populacji ten model nie musi być prawdziwy. Nie będzie się sprawdzał dla populacji niszowych – czyli dla wczesnych etapów ekspansji człowieka. Prawdziwy będzie przy ustabilizowanym przyroście zaludnienia oraz stałym podziale grup.

    Może mają rację, ale tak łatwo bym wschodniej Afryki nie skreślał.

  5. Zastanawiam sie, jaki wpływ na zubożenie różnorodności populacji Wzchodniej i Zachodniej Afryki ma okres masowego wyłapywania niewolników z apogeum w XVIII wieku ?
    Przy małych populacjach łowcy niewolników wyłapując całą wioske bezpowrotnie niszczyli ta pule genową (a jednocześnie duża śmiertelnośc na statkach niewolniczych mogła spowodować wymarcie większości reprezentatntów) .
    A trzeba pamiętać, że wzdłuż wybrzezy Afryki już tysiące lat wstecz kursowały wyprawy Egipskie, Fenickie i pewno sporo z innych nacji, mogace podobnie wyłapywac całe wioski.
    Południe Afryki było daleko, a gdy nastąpiła ekspansja Europejczyków, była nastawiona głównie na osiedlenie.

    • krzysztofsf „(a jednocześnie duża śmiertelnośc na statkach niewolniczych mogła spowodować wymarcie większości reprezentatntów).”
      – Śmiertelność na europejskich statkach niewolniczych sięgała do 30% transportowanych.
      Spośród 10 niewolników schwytanych przez arabskich łowców na zachodnioazjatyckie targi niewolników docierało tylko 10% schwytanych.
      „A trzeba pamiętać, że wzdłuż wybrzezy Afryki już tysiące lat wstecz kursowały wyprawy Egipskie, Fenickie i pewno sporo z innych nacji, mogace podobnie wyłapywac całe wioski.”
      – wzdłuż wybrzeży Afryki wschodniej, a przede wszystkim w głąb afrykańskiego lądu zapuszczały się z terytorium Sudanu przede wszystkim hordy arabskich łowców niewolników, którzy sprzedawali schwytany towar na Półwyspie Arabskim. To dzięki nim ta część kontynentu uległa niemal całkowitemu wyludnieniu. W powieści „W Pustyni i w Puszczy” H. Sienkiewicz dość obrazowo opisał wyludnione wskutek działalności handlarza niewolników Smaina ogromne obszary tej części kontynentu afrykańskiego.
      Europa, za sprawą wojennej floty brytyjskiej, zaniechała handlu niewolnikami już dość dawno. Na targach w Jemenie, Omanie i t. p. nadal można sobie kupić od somalijskiego handlarza czarnego niewolnika – prosto z nieislamskiej Afryki. Znacznie więcej na te tematy pisali historycy: prof. Zins i prof. Małowist.

  6. Każda dziedzina badań „poszlakowych’ przyjmuje założenia, które z reguły są spełnione, ale niekoniecznie.

    Tak tez jest z dociekaniami genetyczno-historycznymi w oparciu o badania współczesnych populacji. One zawsze będą mniej czy bardziej prawdopodobnymi przypuszczeniami, bez ambicji 100% pewności.Przyjmuje się, jak to wyjaśnił Wojciech, że populacja źródłowa ma większa różnorodność genetyczną pod względem pewnej grupy markerów genetycznych uważanych za „starsze”, niż populacja potomna.

    Przyjmuje się również, ze zjawiska, o których piszą naitssabes i krzysztofsf, zaburzające przyjęte założenia, są mniej prawdopodobne, niż trafność założeń. Taki typ rozumowania sprawdził się w wielu dotychczasowych badaniach. Nietrafne wnioski z niektórych dotychczasowych badań mają źródło zazwyczaj w sięganiu tylko po najprościej dostępny materiał badawczy, czyli ludność krajów rozwiniętych, analizy tylko chromosomu Y i mitochondrialneego DNA, a nie jakichś Buszmenów czy innych mlaskowych.

    Bardzo istotnym novum opisywanej pracy, oprócz przebadania Buszmenów i Pigmejów, jest analiza materiału genetycznego autosomalnego, a nie tylko Y i mitochondrialnego. Jak analiza Y i mitochondriów potrafi zwieść na manowce – najlepiej pokazuje przykład neandertalczyków.
    http://archeowiesci.pl/2011/02/03/neandertalski-haplotyp-w-naszych-genach/#comment-21997

  7. No to fajnie :)

  8. Pośród wielu hipotez naukowych dotyczących prakolebki ludzkości istnieje taka, która sugeruje, że pierwszy przedstawiciel naszego gatunku pojawił się w środkowo-wschodniej Afryce, lecz ci praludzie H. s. s. w okresie wielkiej suszy (równikowe lasy deszczowe ostały się na niewielkim obszarze u ujścia rzeki Kongo – (można to odczytać z map ilustrujących szatę roślinną na przestrzeni wielu tysiącleci.) zostali zredukowani do kilkusetosobowej grupki, która znalazła schronienie na samym południowym cyplu Afryki, gdzie nauczyli się czerpać pożywienie zbierając „owoce morza” (jaskinie Blombos, Sibudu, Pinnacle Point). Żyli tam w warunkach klimatu umiarkowanego, stąd ich stosunkowo jasny kolor skóry. Ich krewni, którzy pozostali w praojczyźnie mieli wyginąć (według mnie mogli w jakiejś części przeżyć przemieszczając się na zachód w ślad za ustępującymi obszarami leśnymi, lecz nic o nich nie wiemy gdyż kwaśna gleba, typowa dla obszarów zalesionych skutecznie rozpuściła ich szkielety). W świetle tej hipotezy faktycznie może wydawać się słusznym pogląd o południowoafrykańskim pochodzeniu, gdyż to z tej nadbrzeżnej enklawy, w miarę wilgotnienia klimatu zaczął się proces ponownego zasiedlania całej Afryki z Saharą włącznie. Najstarsi mieszkańcy Afryki, ludy Khoisan, których rodowód, według genetyków, jest tylko o dwie mutacje haplotypu Y-Dna młodszy od pierwszego samca H. s. s. byli od samego początku reprezentowani przez ludzi niskorosłych i wysokorosłych. To oni zaludnili niemal cały kontynent. Poza nimi żyli tam jeszcze legitymujący się niemal równie starym rodowodem niskorośli Pigmeje. Ich odmienność od ludzi Khoisan, zdecydowanie ciemny kolor skóry, i obszary zamieszkania mogą wskazywać na równikowy, leśny rodowód, co niejako potwierdza moje podejrzenia.

    We wpisie wzmiankowane jest, że genetycy brali pod uwagę geny mieszkańców Toskanii, czyżby spodziewali się znaleźć ślady człowieka z Grimaldi?

    Dla mnie zagadką jest jednak to, jak daleko w przeszłość sięga zróżnicowanie na ludzi niskorosłych i wysokorosłych. Odpowiedzi mogliby dostarczyć genetycy, gdyby byli w stanie porównać Dna Homo ergaster, którzy żyli 1,6 milionów lat temu na wschodnim wybrzeżu Jeziora Turkana. Żyli tam bowiem wysokorośli ludzie, których przedstawiciel, liczący zaledwie 12 lat mierzył już 165 cm. wzrostu, oraz ludzie niskorośli, na wschodnim wybrzeżu tegoż jeziora, których reprezentuje szkielet dorosłego mężczyzny o wzroście zaledwie 150 cm. Byłoby sensacją, gdyby okazało się, że do zróżnicowania doszło jeszcze przed 1,6 milionami lat.

    Kiedyś, w komentarzu, zadałem pytanie: Skoro afrykański Homo erectus dał początek H. s. s., a europejski H. s. n., to czy azjatycki H. e. nie miał przypadkiem swojego następcy? Wielce prawdopodobnej odpowiedzi na to pytanie udzielili dość szybko archeolodzy rosyjscy i chińscy, o czym można przeczytać m. in. w poprzednich wpisach w archeowieściach.

  9. @ryszardxxxl
    „Skoro afrykański Homo erectus dał początek H. s. s., a europejski H. s. n., to czy azjatycki H. e. nie miał przypadkiem swojego następcy?”
    Nie wiem, o ktorych wpisach wspominasz ale pamietam, ze przy okzaji dyskusji na temat technik polowan HS, gdzie mieli min gonic zwierzyne, az do jej calkowitego wycieczenia, powolywales sie na film BBC Incredible Human Journey. No wiec w drugim odcinku, jest aktualna odpowiedz. Wielu chinskich naukowcow chcialo wierzyc w pochodzenie Chinczykow od HE ale badnia genetyczne probek pobranych od 1600 grup etnicznych z Azji Wschodniej, wykazaly ze Chinczycy pochodza od grupy HS, ktora wywedrowala z Afryki ok 70tys. lat temu.

  10. seba
    „Wielu chinskich naukowcow chcialo wierzyc w pochodzenie Chinczykow od HE ale badnia genetyczne probek pobranych od 1600 grup etnicznych z Azji Wschodniej, wykazaly ze Chinczycy pochodza od grupy HS, ktora wywedrowala z Afryki ok 70tys. lat temu.”

    Wspominam o wpisach informujących o odkryciu w Chinach w jaskini Zhiren ludzkich szczątków sprzed ponad 100 tys. lat, które nie wykazują żadnych powiązań z pochodzącym z Afryki człowiekiem współczesnym i neandertalczykiem, lecz ich wpływ genetyczny można dostrzec wśród Melanezyjczyków, co wskazywało by na to, że mieszali się z pierwszymi przybyszami z Afryki. „W ocenie badaczy odkryty szkielet ma mieszankę współczesnych i archaicznych cech, co odróżnia go od Homo sapiens z Afryki i Europy. Znalezisko wskazuje na to, że ludzie współcześni przez dziesiątki tysiącleci koegzystowali w tej części świata z bardziej archaicznymi gatunkami z rodzaju Homo.”

    Również w Rosji w jaskini Denisowa w górach Ałtaj odnaleziono fragmenty szkieletu ludzkiego sprzed 30-50 tys. lat, których kod genetyczny nie wykazuje żadnych związków z ludźmi współczesnymi i neandertalczykami.

    „…porównanie genomu Denisowian z genomami różnych współczesnych populacji ludzkich pozwoliło ustalić, że ów syberyjski gatunek człowieka, podobnie jak neandertalczyk, krzyżował się z człowiekiem współczesnym. Genetyczną pamiątkę po romansie Homo sapiens z Denisowianami noszą w sobie mieszkańcy Melanezji – np. Papuasi, którzy odziedziczyli po syberyjskich przodkach nawet 4-6 proc. genów. Z kolei ślady krzyżowania się neandertalczyka z człowiekiem współczesnym widać głównie w genomie Europejczyków.”

    • Wspominam o wpisach informujących o odkryciu w Chinach w jaskini Zhiren ludzkich szczątków sprzed ponad 100 tys. lat, które nie wykazują żadnych powiązań z pochodzącym z Afryki człowiekiem współczesnym i neandertalczykiem

      Żadnych powiązań? To niby dlaczego odkrywcy uznali go za Homo sapiens?!

      Z kolei ślady krzyżowania się neandertalczyka z człowiekiem współczesnym widać głównie w genomie Europejczyków.”

      Niezbyt szczęśliwe stwierdzenie. Ślady tego krzyżowania widać bowiem w genomie mieszkańców wszystkich kontynentów poza subsaharyjską Afryką. Mają je Indianie, mają Aborygeni, mają Chińczycy. Inaczej powiedziawszy mają je wszyscy poza Murzynami.

      Byłbym też ostrożny z pisaniem, że denisowianie nie mają żadnych związków z Homo sapiens i neandertalczykami. Są bowiem obok neandertalczyków naszymi najbliższymi krewniakami. Ba, możliwe nawet, że kiedyś zostaną nazwani Homo sapiens denisoviensis. Bo jeśli neandertalczyków uzna się za podgatunek HS, to ich również trzeba.

  11. Czy któś potrzebuje genetykę ludową, nie wystarczą imCi superowce z Uniwersytetu Stanforda?
    Czy oni może też tą drogą idą tylko tak dla niepoznaki, okrążną, że to nie od ludowców, ale ci ludowcy choć niektórzy też tam nauki pobierali.
    Co do wniosków to po pierwsze, że zgadzam się z tym, że za mało danych jest aby stworzyć miarodajną filogenezę.
    Po drugie, zachowanie się danych populacji wg genetyków populacyjnych jest jak najbardziej małomiarodajną metodą.

  12. Nie wierzę,
    czyzby to ten sam Underhill, co wyznaczył filogenezę słowian, ten sam co był prekursorem ludowców?

  13. Tak to ten sam,
    cholera! czy ja zawsze muszę miec rację?
    Ale nie chciałbym mieć zawsze.
    Adieu, inteligecji wykutej.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s