Klimatolog: cywilizacje upadały przez zmiany klimatu, ale my damy radę

– Wahania klimatu doprowadzały w przeszłości do upadku cywilizacji. Jednak nasza, technicznie zaawansowana społeczność poradzi sobie z kaprysami pogody i przetrwa – uważa klimatolog prof. Krzysztof Błażejczyk. Trudniej będzie ludziom z biedniejszych regionów świata.

Biblijna opowieść o niszczycielskim potopie to tylko jedno z wielu świadectw tego, jak natura zmieniała dzieje ludzkości. Powodzie, burze, susze i pożary, będące konsekwencją wahań klimatu bywały w przeszłości powodem masowej migracji ludzi, co doprowadziło do upadku niejednej cywilizacji. Klimatolog z Uniwersytetu Warszawskiego, prof. Krzysztof Błażejczyk uważa jednak, że nasza, technicznie zaawansowana społeczność, zamieszkująca północną część globu jest stosunkowo bezpieczna.

Jak mówił PAP klimatolog, różne świadectwa (np. zabytki archeologiczne czy osady geologiczne) wskazują, że do upadku niektórych bardzo prężnie rozwijających się kultur – np. w Mezopotamii, w rejonie Morza Śródziemnego lub w Ameryce Południowej – przyczyniły się zmiany klimatu. Jedna z hipotez tłumaczy zmianami klimatycznymi również opisany w Biblii potop. Według tej koncepcji, była to seria katastrofalnych powodzi, która ok. 8 tys. lat temu spadła na ludzi, mieszkających w żyznej dolinie między Eufratem a Tygrysem.

– Było to po okresie zlodowacenia, który skończył się ok. 10-12 tys. lat temu. Topnienie lodowców, połączone z obfitymi opadami, spowodowało bardzo wysoki stan wód. Kurczenie się lądolodu mogło też spowodować nieznaczne wahania w położeniu kontynentów – wyjaśnił prof. Błażejczyk. Sytuacja była tak niestabilna, że mogło nawet dojść do wylania się masy wody z Morza Śródziemnego na obszary znajdujące się w basenie Morza Czarnego. Monstrualne rozmiary takiej fali powodziowej rzeczywiście mogłyby przyczynić się do powstania opowieści, przekazywanej z pokolenia na pokolenie przez tysiące lat.

Ale nawet mniejsze, tylko powtarzające się przez kilka lat powodzie lub susze, utrudniające uprawy, zmuszały w przeszłości wielu ludzi do migracji, co skutkowało zatrzymaniem rozwoju całych kultur. Niedawno opublikowane przez szwajcarskich naukowców badania fragmentów bardzo starych drzew wskazują, że nie tylko zawirowania polityczne i demograficzne, ale też pogodowe były przyczyną upadku Cesarstwa Rzymskiego. Podobne związki klimatu z cywilizacją można znaleźć np. w historii starożytnych Chin. (czytaj: Czy klimat tworzy i burzy imperia?)

Zdaniem prof. Błażejczyka dzisiejsze najbardziej rozwinięte rejony świata nie mają się czego obawiać, bo właśnie niesprzyjająca pogoda w pewnym sensie leży u podstaw ich rozwoju.

– Centra cywilizacyjne świata przemieszczały się na przestrzeni dziejów. Pierwsze ślady człowieka pochodzą z tropikalnej Afryki. Później rozkwitły cywilizacje w basenie Morza Śródziemnego. W tej chwili główne centra gospodarcze przeniosły się bardziej na północ – do Japonii, Europy i Ameryki Północnej. Wydaje się, że w najstarszych cywilizacjach warunki klimatyczne były na tyle optymalne, iż ludzie tworzący je mogli funkcjonować w komforcie i bezpieczeństwie. Sprawiało to jednak, że nie byli przygotowani na pogorszenie pogody i musieli ulec, kiedy zaczęło się dziać coś odbiegającego od normy. Natomiast ludy, które kiedyś były mniej liczne, musiały się borykać z różnymi warunkami atmosferycznymi, wypracowały więc sposoby przetrwania – powiedział klimatolog.

Paradoksalnie więc – jego zdaniem – chociaż groźne siły natury przyniosły wielu cywilizacjom zagładę, dla rodzaju ludzkiego jako całości były korzystne, bo stanowiły potężny bodziec, stymulujący rozwój nauki i technologii, którą teraz z kolei można wykorzystać do obrony przed żywiołami, które – według prognoz – nie będą nas oszczędzać.

– Obserwowane obecnie globalne ocieplenie klimatu może spowodować przede wszystkim zaburzenie bilansu wodnego. Oznacza to, że pojawią się rejony, gdzie zapanuje susza, a w innych wody będzie za dużo – powiedział prof. Błażejczyk.

Jakie są skutki zachwiania bilansu wodnego można było zaobserwować ostatniego lata, kiedy w Polsce ulewne deszcze powodowały kolejne fale powodziowe, a już niecałe 2 tys. kilometrów od nas, Rosjanie walczyli z katastrofalnymi pożarami, którym sprzyjała trwająca wiele tygodni susza.

– W dodatku sytuację hydrologiczną, zwłaszcza w dłuższej perspektywie, bardzo trudno jest prognozować. Zależy ona od tak wielu czynników, że nie sposób uwzględnić wszystkich. Z jednej strony, wraz ze wzrostem temperatury nasila się parowanie wody, często przewyższając sumy opadów. Ale jak jest większe parowanie, to tworzy się więcej chmur. Skoro jest więcej chmur, to mniej słońca dociera do ziemi i robi się chłodniej. Poza tym z tych chmur musi gdzieś pojawić się opad, więc lokalnie wody może przybyć. Tworzone są oczywiście modele i uogólnienia, ale one nigdy nie będą do końca się sprawdzać – tłumaczył prof. Błażejczyk.

Drugi poważny problem, jaki przynoszą nam wahania klimatu to zaburzenia cyrkulacji powietrza. Konsekwencją mogą być porywiste wiatry, czasem o ogromnej sile.

– Niby to wszystko już znamy, ale to kwestia częstości występowania. Dopóki takich zdarzeń jest pięć, do dziesięciu w roku, to jakoś sobie radzimy. Ale jeśli nagle, w którymś roku występuje ich 35, to straty dla gospodarki są bardzo znaczące. Poza tym, sama burza może trwać kilkadziesiąt minut, a skutki trzeba usuwać przez kilka miesięcy – dodał naukowiec.

Nie grozi nam, jak zapewnił prof. Błażejczyk, scenariusz jak z filmu „Pojutrze”, w którym w ciągu kilku dni północna półkula Ziemi zmieniła się w lodową pustynię. – Zmiany klimatyczne nie zachodzą w ciągu dni, ani nawet miesięcy. Nawet nieznaczne wahania klimatu to procesy trwające dziesięciolecia. Jestem przekonany, że nasza technika pozwoli nam na nie zareagować – powiedział.

Według niego, silny wiatr prawdopodobnie wymusi na nas budowę solidniejszych domów i odporniejszych linii energetycznych, a niestabilność hydrologiczna sprawi, że wreszcie nauczymy się magazynować wodę na wypadek suszy i ograniczać ryzyko powodzi powodowanych nadmiernymi opadami. Nawet jeśli lokalnie wystąpi kryzys lub w początkowym okresie przegapimy sygnały zapowiadające niebezpieczeństwo, to dzięki zaawansowanym technologiom jakoś sobie poradzimy, choć może to być niekiedy kosztowne.

Trudniej będzie ludziom w biedniejszych rejonach świata. Dzisiejsze kataklizmy – powodzie, huragany, susze – najwięcej krzywd wyrządzają w tych krajach, gdzie brak infrastruktury i zasobów państwa uniemożliwia skuteczne akcje ratunkowe i odbudowę zniszczeń. Są ponadto miejsca (głównie w Afryce Subsaharyskiej i południowej oraz w środkowej Azji), gdzie z powodu trwałych zmian pogody ziemia zmienia się w pustynię i nie sposób już tam żyć. – Patrzyłem na dane francuskich badaczy, którzy szacują, że w 2005 r. na 6 mln migrantów, połowa to były migracje klimatyczne. Taka sytuacja utrzymuje się mniej więcej od 1995 r. – mówił prof. Błażejczyk.

Jeśli więc alarmistyczne prognozy klimatologów sprawdzą się, północne bogate kraje będą musiały nie tylko walczyć o przetrwanie w niesprzyjających warunkach pogodowych, ale też zmierzyć się z problemem masowej imigracji. Przy zmaganiach z pogodą ramię w ramię stanie z nami technika. Ewentualne problemy społeczne będziemy musieli rozwiązywać sami.

Tekst pochodzi z serwisu Nauka w Polsce.

~ - autor: Wojciech Pastuszka w dniu 30.01.2011.

Komentarzy 11 to “Klimatolog: cywilizacje upadały przez zmiany klimatu, ale my damy radę”

  1. […] This post was mentioned on Twitter by Edyta Kasperska and iszka pliszka, Wojciech Pastuszka. Wojciech Pastuszka said: Klimatolog: cywilizacje upadały przez zmiany klimatu, ale my damy radę: http://wp.me/p7xd8-1ZD […]

  2. Pozwolę sobie nie do końca zgodzić się z prof. Błażejczykiem po pierwsze za koniec ostatniego zlodowacenia przyjmuje się granicę plejstocen holocen ok 10 tys. lat temu po drugie topnienie lodowca kontynentalnego wywołało zjawisko izostazji tzn. odciążony ląd zaczął się podnosić co spowodowało zmianę linii brzegowej i wpłynęło na obszary morskie jedne zanikły inne powstały (Bałtyk). Jeśli o taką zmianę położenia chodziło profesorowi to ma rację jeśli o zmianę położenia w płaszczyźnie horyzontalnej to nie bardzo. Z tym bilansem to chyba trzeba by zastrzec, że chodzi o konkretne obszary bo w skali globalnej pewnie wyjdzie na zero. Występowanie chmur ma tylko niewielki wpływ na spadek temperatury a w dłuższej perspektywie powoduje
    intensyfikację zjawiska efektu szklarniowego powodując wzrost promieniowania zwrotnego atmosfery. Co do sytuacji hydro to w Polsce mamy od lat suszę hydrologiczną. Natomiast warto podkreślić „Drugi poważny problem, jaki przynoszą nam wahania klimatu to zaburzenia cyrkulacji powietrza.” i to jest sedno antropogenicznych zmian na Ziemi dlatego, ze człowiek zmienia powierzchnię Ziemi co ma kardynalne znaczenie w dystrybucji ciepła i to moim skromnym zdaniem jest główna przyczyna dosyć gwałtownych zmian klimatycznych na Świecie.

  3. Właściwie niczego nowego prof. nie rzekł, przecież stale trwa ten kontredans centrów cywilizacyjnych. Tyle że w miarę rozwoju techniki coraz więcej gratów udaje się zabrać przy przeprowadzce.
    Póki co jest jeszcze miejsce na Syberii, w Kanadzie i trochę w Patagonii.

  4. Tak te prognozy sa zawieszoen w „prozni” spoleczno-politycznej.
    Mozliwosci techniczne to nie wszystko.
    Jesli granice obszarow dobrobytu beda oblepione milionami ludzi z dziecmi o brzuszkach opuchlych od glodu, oraz rodzicami posiadajacymi bron o roznym stopniu zaawansowania………

  5. Pan profesor zapomniał chyba o czynniku ekonomicznym. Straty ponoszone wskutek klęsk żywiołowych mogą być (jak to pokazuje ostatnia powódź w Australii) znaczącym obciążeniem dla gospodarki i wpływać na obniżenie PKB. Jeśli gwałtowne zjawiska atmosferyczne zdarzają się od czasu do czasu do gospodarki państw rozwiniętych będą w stanie skompensować ich skutki, jeśli jednak zaczną się nasilać i zachodzić regularnie, to należy się liczyć z co najmniej znacznym obniżeniu poziomu życia. W naszych rozpieszczonych społeczeństwach może to wywołać poważne niepokoje. O dziwo – w tym zagrożeniem znacznie lepiej poradzą sobie kraje Trzeciego Świata…

    • Dodatkowym zjawiskiem bedzie obnizenie poziomu zycia i coraz wiekszy zamordyzma w krajach niedotknietych bezposrednio kleskami – „walka z terroryzmem”, zwiekszanie nakladow na roznej masci sily zbrojne i porzadkowe, haracze „dla barbarzyncow” zakamuflowane jako roznej masci programy pomocowe.
      Poziom zycia zwyklego obywatela bedzie systematycznie sie obnizal, coraz wiecej ersatzu zywnosciowego bedzie zastepowac normalne pozywienie (obecnie pojawiaja sie wedliny „cielece” z 1% cieleciny, doczekamy sie i takich z 1% wieprzowiny, a reszta soja i aromaty).

  6. W czasie gdy być może w Mezopotamii i na obszarze Morza Czarnego miały miejsce wielkie powodzie Anatolia, Sahara, Półwysep Arabski i Pustynia Gobi zamieniły się w kwitnące ogrody. Sądzę, że podobnie było na Dekanie i w Australii.

    „O dziwo – w tym zagrożeniem znacznie lepiej poradzą sobie kraje Trzeciego Świata…”

    Będą umierali z głodu, w milczeniu, lub od kuli jako przestępcy próbujący nielegalnie przebyć granicę dzielącą ich od cywilizowanego świata. Każdy, kto zna zjawisko nazwane przez fizyków ciśnieniem osmotycznym wie doskonale, co się stanie z barierą oddzielającą dwa światy, gdy to ciśnienie przekroczy wartość krytyczną.

    Odwrotnie prezentuje się to ciśnienie w przeliczeniu dochodu na głowę mieszkańca.

    Tylko zniesienie barier dla przepływu ludności i kapitału może zapobiec nadchodzącej katastrofie.

    Największym zagrożeniem dla ludzkości są zmiany klimatu politycznego. Pojawienie się w Rosji nowego boga, którego nazywano Leninem, sprawiło, że ludność Rosji, według spisów powszechnych z lat 1913 i 1938 zmniejszyła się o 65 milionów, nie licząc przyrostu naturalnego w tym na zbożorodnej Ukrainie 10 milionów. Nawet jeśli przyjąć, że połowę strat stanowiła ludność która zamieszkiwała obszary oderwane od imperium, to liczba ofiar jest znacznie wyższa niż liczba ofiar największej nawet katastrofy ekologicznej w dziejach ludzkości.

    • Bariery dla przeplywu ludnosci beda sie zwiekszac.
      Obecnie Holendrzy placa sozywotnia rente (!) azylantom z bylej Jugosławii za zrzeczenie sie obywatelstwa i wyjazd z ich kraju,
      Tworzenie gett bezrobotnych z ludnosci naplywowej stanowi tylko odwlekanie problemow w czasie i tworzenie V-ej kolumny na swoim terytorium.
      Brak mozliwosci tworczego zagospodarowania i wchloniecia potencjalu imigranckiego, poza drenazem mozgow i pozbawianiem ich elit typu lekarze.

  7. „- Niby to wszystko już znamy, ale to kwestia częstości występowania. Dopóki takich zdarzeń jest pięć, do dziesięciu w roku, to jakoś sobie radzimy. Ale jeśli nagle, w którymś roku występuje ich 35, to straty dla gospodarki są bardzo znaczące. Poza tym, sama burza może trwać kilkadziesiąt minut, a skutki trzeba usuwać przez kilka miesięcy – dodał naukowiec.”

    Huraganowe wiatry nazywane halnymi nawiedzają Podhale kilka razy w roku, a czasem jeszcze częściej. Wypracowano tam taką konstrukcję budynków mieszkalnych i gospodarczych, które potrafią się oprzeć żywiołowi. Podczas powodzi nasi dzielni strażacy powinni zamiast woreczków z piaskiem nosić paliki i znakować przy ich pomocy granice zasięgu wody. Nowe wały zaś sypać wzdłuż tych wytyczonych granic. Obszary zalewowe pozostawić bobrom, ptakom i innym dzikim zwierzętom, ewentualnie użytkować na własne ryzyko, jako pastwiska.

  8. Egipcjanie żyją w symbiozie z powodziami od tysięcy lat i odnoszą z nich same korzyści.

  9. Łatwo zyc w symbiozie z czymś tak powszechnym jak co roczny wylew
    Zjawisko tak powszechne,że problemem stawało się jego brak w przypadku Egiptu.W Europie powodzie są nieprzewidywalne bo występują bardzo nieregularnie.Jeśli powódź nie występuje przez kilka dekad,to ludzie zapominają o zagrożeniach i buduja domostwa na terenach zalewowych.Człowiek który doświadczył pożaru nie rozumie gadania swego dziadka,że WODA JEST GORSZA OD OGNIA.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s