Pionierskie badania słowiańskiej ceramiki

Dzięki nowatorskim na gruncie polskim analizom słowiańskich naczyń ceramicznych z okresu plemiennego w VIII-X wieku z terenu Kotliny Chodelskiej, udało się ustalić ich pierwotne przeznaczenie. Analizy wykonano w Instytucie Chemii Ogólnej i Ekologicznej Wydziału Chemii Politechniki Łódzkiej przy użyciu metody chromatografii gazowej sprzężonej ze spektrometrią mas (GC/MS). Badania wykonano w ramach projektu Muzeum Nadwiślańskiego w Kazimierzu Dolnym, w którym udział wzięli dr Joanna Kałużna-Czaplińska, Agnieszka Białek i Paweł Lis.

W 2008 roku Muzeum Nadwiślańskie zainicjowało i sfinansowało przeprowadzenie badań próbek ceramiki – eksperymentalnej i zabytkowej – związanej z autorskim programem badawczym Warsztatów Archeologii Doświadczalnej „Pożywienie Słowian”, pod kątem określenia „biomarkerów” substancji spożywczych, których ślady mogły zachować się w strukturze glinianych garnków.

Wyniki analiz, które są pionierskie na gruncie polskim, opracowano w ubiegłym roku głównie w oparciu o publikacje anglojęzyczne. Ich wyniki oraz wnioski tyczące badań nad kulturą materialną wczesnośredniowiecznego osadnictwa na terenie Kotliny Chodelskiej będą opublikowane w tomie XI Archeologii Polski Środkowowschodniej, wydawanego przez Instytut Archeologii UMCS w Lublinie.

– Projekt nie doszedł by do skutku, gdyby nie współpraca z Katedrą i Zakładem Bromatologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego oraz Instytutem Chemii Ogólnej i Ekologicznej Wydziału Chemii Politechniki Łódzkiej – wyjaśnia Paweł Lis, inicjator projektu.

Program polegał na analizie zawartości organicznej próbek z naczyń ceramicznych, pochodzących z badań wczesnośredniowiecznego grodziska w Chodliku oraz replik tych naczyń, używanych podczas eksperymentów związanych z odtwarzaniem słowiańskiego pożywienia z epoki.

– Przebadaliśmy łącznie siedem próbek. Trzy pierwsze pochodziły z naczyń wykonanych technikami stosowanymi we wczesnym średniowieczu, wykorzystywanych podczas eksperymentów. Druga grupa próbek pochodziła z czterech naczyń, które odkryto podczas badań wału środkowego grodziska w Chodliku w roku 2000, pod spaloną konstrukcją wału datowaną na 2 poł. VIII-IX wiek – wyjaśnia Lis.

Wyniki analiz opracowano w Katedrze i Zakładzie Bromatologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego w oparciu o badania własne oraz publikowane wyniki podobnych badań prowadzonych dotychczas głównie w Wielkiej Brytanii i USA. Po uwzględnieniu kontekstu archeologicznego i aktualnego stanu wiedzy na temat pożywienia Słowian zachodnich we wczesnym średniowieczu ustalono, że wyniki analiz naczyń eksperymentalnych mogą być wykorzystywane jako tło porównawcze przy analizach ceramiki zabytkowej w odniesieniu do potraw mięsnych, zbożowych i nabiału.

– Wyniki analiz próbek naczyń zabytkowych wykazały, że jedno z nich miało kontakt głównie z mięsem ssaków, w drugim wykazały pozostałości tłuszczy roślinnych, w trzecim „biomarkery” zasugerowały największe prawdopodobieństwo przetwarzania produktów zbieractwa: roślin korzeniowych, bulwiastych oraz jagód. Ostatnie z badanych naczyń mogło mieć związek z produktami mlecznymi – mówi archeolog.

Jak dodaje, trzy ostatnie z wymienionych próbek wskazywały, że wiązane z nimi surowce spożywcze były w nich przetwarzane poprzez ogrzewanie.

Tekst pochodzi z serwisu Nauka w Polsce.

~ - autor: Wojciech Pastuszka w dniu 26.11.2010.

komentarze 34 to “Pionierskie badania słowiańskiej ceramiki”

  1. Trzy ostatnie były przetwarzane przez ogrzewanie. Czyli gotowali (smażyli) oliwę, jagody i mleko a mięso trzymali w garach surowe…

    • W kazdym razie wyglada na to, ze naczynia mialy osobne przeznaczenie.
      Chlonely zapachy i mikroczasteczki z przechowywanej i przyzadzanej zywnosci? Nie mialy „szkliwa” ?
      Podoba zasade stosuje sie do czajniczkow , ze specjalnej bardzo chlonacej zapachy glinki, wykorzystywanych do parzenia herbaty, gdzie kazdy gatunek herbaty powinien byc przyrzadzany w innym czajniczku, gdyz po kilkunastu użyciach czajniczek przyjmuje i stale oddaje aromat herbaty, ktora w nim jest zaparzana.

  2. „surowce spożywcze były w nich przetwarzane poprzez ogrzewanie”
    Ja myślę, że to rzeczywiście przełomowe badania, które udowodniły w sposób naukowy i niezbyty, że Słowianie w Chodliku gotowali w swoich garnkach.

    • Nie ważne, że gotowali – ważne, że Słowianie.

    • ot, efekt pędu do publikowania efektów każdych badań archeo. Zaczyna robić się tak, że gdy archeolog chce dostać dofinansowanie od kogokolwiek, to musi robić z igły widły…

  3. „Po uwzględnieniu kontekstu archeologicznego i aktualnego stanu wiedzy na temat pożywienia Słowian zachodnich we wczesnym średniowieczu ustalono, że wyniki analiz naczyń eksperymentalnych mogą być wykorzystywane jako tło porównawcze przy analizach ceramiki zabytkowej w odniesieniu do potraw mięsnych, zbożowych i nabiału.”

    Pewnie to wszystko jest bardzo ciekawe, ale opisano metody i wyniki niebyt przystępnie. Metody prawie wcale.

    Zastanawiałem się o co chodzi? O to, że Słowianie spożywali różne produkty? To wiemy bez tych badań „na zdrowy rozum”.
    Chyba nastąpiło zderzenie „sofistycznych metod” z nie najlepiej postawionymi pytaniami. Albo opis badań został zrobiony…

    Napisano: „Wyniki analiz próbek naczyń zabytkowych wykazały, że jedno z nich miało kontakt głównie z mięsem ssaków, w drugim wykazały pozostałości tłuszczy roślinnych, w trzecim „biomarkery” zasugerowały największe prawdopodobieństwo przetwarzania produktów zbieractwa: roślin korzeniowych, bulwiastych oraz jagód. Ostatnie z badanych naczyń mogło mieć związek z produktami mlecznymi – mówi archeolog.”
    A dlaczego to mówi archeolog, a nie badacz z laboratorium?

  4. „Program polegał na analizie zawartości organicznej próbek z naczyń”
    „Biomarkery zasugerowały”

    Mnie bardzo ciekawi, jakież to „biomerkery sugerowały” i jak wykonywaną taką analizę.

    Bo po kilkuset latach nie dość, że chyba tych substancji zostały ilości śladowe (o ile i to nie za dużo powiedziane), to jeszcze chyba były to produkty rozkładu tych substancji.

    Artykuł źródłowy aspirujący do informacji naukowej, zwłaszcza w „Nauce Polskiej” powinien chyba coś więcej nam opowiadać?
    Bo jak liczyć na granty przy takiej samej lakoniczności pracy naukowej?

  5. „Ciekawe” komentarze, czyli lepiej nie pisać o dokonaniach polskich naukowców? Jeśli kogoś ciekawią szczegóły metodyczne może teraz zgłosić się do podanych w tekście specjalistów, zamiast narzekać.

    • No wiesz. Obowiązują w nauce pewne standardy. To nie jest eleganckie, że wysyłasz czytelnika do jakiś specjalistów.
      Albo jest osiągnięcie i jego zrozumiały opis. Albo to jest medialne wydarzenie o czyn napisał glink.
      I zadałem pytanie raczej retoryczne: kto co badał, a kto o czym mówi?

    • „Po uwzględnieniu kontekstu archeologicznego i aktualnego stanu wiedzy na temat pożywienia Słowian zachodnich we wczesnym średniowieczu ustalono, że wyniki analiz naczyń eksperymentalnych mogą być wykorzystywane jako tło porównawcze przy analizach ceramiki zabytkowej w odniesieniu do potraw mięsnych, zbożowych i nabiału.”

      Autorzy jakby badają metodologię badań czy też oceny czegoś,”tła porównawczego” – nie wiem czym to porównawcze tło jest i w jaki sposób służyć ma innym badaniom? I badaniom czego – napisano, że ceramiki.

      Podawane jest jakieś prawdopodobieństwo – jakie i dokładnie czego?

      Jedno naczynie miało kontakt głownie z mięsem ssaków – mniej głównie z mięsem ptaków,że zgadnę?

      Wróćmy jeszcze do tego ceramicznego tła markerów. Tak sądzę,że naczynie Słowianie po zagotowaniu tej strawy to jednak myli, bo by się jakimś jadem kiełbasianym potruli, gdyby tych garów nie myli. Oczywiście jak gar się potłucze – to skorup nikt już nie myje zatem jakieś ssacze markiery zostają, ale gdyby wcześniej gotowali rybę? a potem po tej rybce umyli – to czy by się te rybne markery zachowały i czy rybne tło miałoby duży wpływ na interpretację – przepraszam badania porównawcze ceramiki?

      Bowiem podobnie jak chyba także inni, próbuję ustalić cel i założenia prowadzonych badań, które sugerują jakieś narzędzie z zakresu nazwijmy to „typologii ceramiki”, bo sam nie wiem typologii czego?

      Nie no zgoda – jest to jakieś źródło informacji archeologicznej, markery biomedyczne – ok, chwała biologom i postępowi nauki. Od archeologów oczekuję wskazania sposobu wykorzystania tego źródła, do czegoś im to było potrzebne. No właśnie do czego?

      Cel analiz? Założenia? Sens powtarzania takich badań? Wnioski?

      • naitssabes@ : „Tak sądzę,że naczynie Słowianie po zagotowaniu tej strawy to jednak myli, bo by się jakimś jadem kiełbasianym potruli, gdyby tych garów nie myli. Oczywiście jak gar się potłucze – to skorup nikt już nie myje zatem jakieś ssacze markiery zostają, ale gdyby wcześniej gotowali rybę? a potem po tej rybce umyli – to czy by się te rybne markery zachowały i czy rybne tło miałoby duży wpływ na interpretację – przepraszam badania porównawcze ceramiki? ”

        Jesli naczynia nie mialy szkliwa od wewnetrznej strony – to opisalem co sie dzieje w glinianych czajniczkach do parzenia herbaty. A biorac pod uwage, ze herbaty w tych czajniczkach sie nie gotuje, a tylko zaparza, to przy gotowaniu wchlanianie wewnetrzna powierzchnia jest zapewne intensywniejsze.
        Wspomniane czajniczki po kilku latach korzystania tak oddaja aromat, ze mozna wlac goraca wode bez herbaty i po kilku minutach otrzymac aromatyczny napar o wyraznym (chociaz malo intensywnym) smaku herbaty. Myja je naturalnie, ale wylacznie zimna woda.
        Czy te slowianskie gary mialy szkliwo na wewnetrznej powierzchni?

        • 1. Oczywiście pory świeżo wypalonego naczynia wchłaniają tłuszcz, co jednocześnie uszczelnia naczynie, wchłoniecie smalcu nie znaczy, że w naczyniu przetrzymywano tylko smalec.

          2. Nie przeprowadzono badań eksperymentalnych dotyczących % udziału tłuszczów ryb oraz % świni w zależności od kolejności ostatniego użycia naczynia.

          Nie było to ani jednorazówki z McDonalda ani obleśne obrastające brudem gary.

          Nie sprawdzono jaki wpływ na markery miało wspólne mycie naczyń w jednej balii -wspólne pomyje.

          Przedstawiono coś – bez określenia naukowego celu. Nie wiem też na ile markery mogą wskazać na np.wskazanie, że stosowano mogę z żołędzi wymieszaną z mąką ze zbóż ?

          Co to za markery?
          Ktoś wykonał pewne badania, ale poza tym że wykonał, warto by się dopytać w jakim celu?

          • Herbata, na ktorej przykladzie pisalem, nie zawiera tluszczu……
            Naczynie moze wchlaniac duzo roznych substancji, zanim jego wewnetrzne pory uszczelna sie definitywnie tluszczem. Nie tylko smalec w nich przygotowywano.
            Do tego ponownie zwracam uwage, na kwestie zapachu i smaku potraw – przy naczyniach silnie je wchlaniajacych, sila rzeczy gotujacy stara sie stosowac pewna selekcje i przyporzadkowanie.

  6. @krzysztofsf
    Nie miały szkliwa. Szkliwienie pojawia się sporadycznie od XII wieku, ale na ułamku procenta naczyń i to tylko w niektórych regionach (na wschodzie kraju pod wpływem rusko – bizantyńskim, w rejonie Olkusza i Zagłębia). Na dobrą sprawę szkliwienie naczyń upowszechnia się dopiero w okresie nowożytnym.
    @naitssabes
    Potrafię sobie wyobrazić kilka potencjalnych celów takich badań, które nie zostały jednak sprecyzowane w tym tekście:
    1. rekonstrukcja diety słowiańskiej – co jedli, co gotowali etc. Nie jestem pewien czy to była najlepsza metoda z powodów, o których pisałeś.
    2. problemy związane ściśle z badaniami nad ceramiką: np. określenie typów naczyń używanych do takich lub innych celów.
    Tak czy siak próba 3-4 naczyń w zasadzie nic nie wnosi do problemu. Trudno ją uznać za reprezentacyjną.
    Mogę sobie też wyobrazić, że autorzy badań zrobili niewielką serię, po to by wypróbować samą metodę i mieć już jakiś „wynik”, z nadzieją, że na sensowniejsze badania uda im się zdobyć jakiś grant.
    Tak czy siak nie spodziewałbym się (ponownie!) wyczerpujących informacji po wzmiance prasowej, a spróbował odszukać publikację…

    • Czyli jesli bez szkliwa, to mialy duza chlonnosc aromatu i smaku – logiczne jest podzielenie ich na grupy potraw.

      • Przy założeniu, że były przeznaczone do jednej potrawy każdy, a tego założenia raczej nie ma jak potwierdzić.
        Wprawdzie może dieta nie była bogata jak obecnie, ale była z kolei sezonowa. To mogło powodować, że na przednówku gotowano tam kłącza tataraku, wiosną przechowywano oskołę, latem zacier na piwo. w jesieni zacier na wino, a zimą ziarno.
        I założenie, co głównie jadali trafia szlag.
        To nie było tak jak dzisiaj, że Nescafe jest najlepszym producentem słoików do bułki tartej ;)

        • Chyba Zydzi od tysiacleci maja rygorystyczne zalecenia dotyczace osobnych naczyn (w domysle – przewaznie glinianych) do kilku typow zywnosci. Jak wiele ze spraw regulowanych w pierwszych ksiegach Biblii, jest to zebraniem w calosc i skodyfikowaniem sprawdzonych przez tysiaclecia rozwiazan higieniczno-bytowych. Zapewne w wielu punktach zbieznych ze zwyczajami innych ludow.
          Owszem, sadze, ze naczynia np. slowianskie mogly zmieniac swoje przeznaczenie, ale jednak raczej „mleczny” garnek mial nikle szanse, zeby raptem zaczeto w nim kisic ogorki, zwlaszcza, ze zapwne poszczegolne typy naczyn w miare rozwoju kultury roznily sie ksztaltem i wielkoscia.
          A zywot garnka glinianego jest chyba dosyc krotki, dlatego spora czesc mogla caly okres wykorzystywania przejsc w swoim podstwaowym charakterze, zgodnie z pierwotnym przeznaczeniem, a po stluczeniu nadawac sie juz tylko na smietnik.

          • Ale żadnej z tych rzeczy nie możesz przyjąć jako pewnika. Nawet krótkotrwałości tych skorup.
            Co najwyżej możesz podzielić zastosowanie na owocowe/kiszone/mleczne/mięsne. Ale na tej podstawie też nie da się ustalić jadłospisu, a co najwyżej ostatnie przechowywane w tych garnkach potrawy.

            • Ja nie ustalam jadlospisu. Ja argumentuje nad zasadnoscia domniemania, ze garnki gliniane mogly byc trwale przypisywane do poszczegolnych asortymentow pozywienia, rozniacych sie znaczaco zapachami wiazanymi z naczyniem po wykorzystaniu.

    • Z tymi „typami” można dyskutować.
      Niech naczynie stało się nieszczelne, albo ucho mu się urwało. Zanim zostało całkowicie wywalone mogło zmienić funkcję, zamiast płynów przechowywano w nim pokarm sypki – np owoce leśne, czy ten smalec, zabrać jakąś kiszonkę do pracy w pole w starym garnku itp. Tym sposobem naczynie typologicznie „mleczne” posiądzie markery „ssacze” po smalcu.

      Zanim nie rozbiją z 20 garnków współczesnych i ich nie przebadają – to wszystko to będą mocno teoretyczne dywagacje. Ale jak ktoś chce może próbować dowodzić, że w garnku na mleko zawsze trzymano mleko, smalec zawsze w garnku na smalec, jagody w garnku na jagody, ryby w garnku na ryby, ptactwo w garnku na ptactwo, zupę jarzynową w garnku na zupę jarzynową…

      Takie markery mogą wskazywać na pozorne wykorzystywanie naczynia, które zostało „zabrudzone” określonymi związkami organicznymi (markerami), które bynajmniej nie musiały stanowić jedynej czy głównej bazy pokarmowej. Nie wiem też jak różne markery zachowują się w czasie?

      Warto natomiast spróbować wypróbować te markery dla naczyń odnajdywanych jako wyposażenie grobów – bo możliwe, że takie naczynia mogły być jedzeniem napełniane tylko jednokrotnie.

      I wtedy, by to miało może i sens.

    • „Szkliwienie pojawia się sporadycznie od XII wieku”
      Prof, Piotr Bieliński napisał, że pierwsze naczynia glazurowane (szkliwione) wytwarzano w Mitanni ok. 1500 lat p.n.e.

      • Na terenie obecnej Polski, we wczesnym średniowieczu, szkliwienie pojawia się w XII w. Może u schyłku XI w., na pewno nie wcześniej.

  7. Zadaniem laboranta jest wykonać zlecenie na badanie. Wyniki badań należą do zleceniodawcy, w związku z tym tylko on ma świadomość tego, w jakim celu badanie zlecił i tylko on ma prawo do ich interpretacji. Nie wierzycie, to poproście pracownika laboratorium kryminalistycznego lub analitycznego o zinterpretowanie wyników, a gwarantuję, że odeśle was do…..
    Z tego lakonicznego tekstu Homo sapiens potrafi bardzo wiele wyczytać, o czym świadczą niektóre komentarze. Można wyczytać, że Słowianie mimo swojego pochodzenia z krainy bagien, nie przepadali za rybami. Zapewne z uwagi na marne gleby w ich praojczyźnie nie mieli też nadmiaru zbóż i nie hodowali na większą skalę ptactwa domowego. Relacje źródłowe znajdują potwierdzenie w wynikach tych badań. Wynika z nich, że preferowali oni wieprzowinę i wołowinę ponadto dziczyznę i przetwory mleczne. To, że nie stwierdzono śladów gotowania mięsa upoważnia do wyciągnięcia wniosków, że przed pieczeniem mięso było w tych garnkach przechowywane po uprzednim zapeklowaniu przy użyciu jakichś ziół i prawdopodobnie soli. Poza pieczonym mięsem ssaków i gotowanym mlekiem żywili się jeszcze gotowanymi bulwami, korzeniami i owocami. Jak sądzę w owych czasach nie były to ziemniaki, ani inne warzywa o śródziemnomorskim rodowodzie. Pozostają: Barszcz zwyczajny; Cykoria; Czyściec; Kozibród; Łączeń; Łopian; Marchew (dzika); Mniszek (mlecz); Ostrożeń (oset warzywny); Pasternak ; Pałka wodna; Tatarak; Topinambur; Wierzbówka; Wiesiołek; Czosnek niedźwiedzi i bardzo wiele łatwo dostępnych owoców dzikich odmian, które my spożywamy obecnie już jako owoce udomowionych drzew i krzewów. Przydatna by tu była analiza pyłkowa, ale czy obecność pyłków roślin w garnku jest w stanie wskazać, że właśnie ta roślina była w nim gotowana?
    Prawdziwą zagadką jest pochodzenie tłuszczów roślinnych, bo nie sądzę by była to śródziemnomorska oliwa, jak ktoś tu sugeruje, a nie podejrzewam tych ludzi, o dość prymitywnej kulturze, by potrafili pozyskiwać olej z dzikich odmian roślin kapustnych, np. z rzepaku, lub z wiesiołka.
    Najpewniej był to olej lniany, uboczny produkt pozyskiwany z rośliny uprawianej z przeznaczeniem na produkcję tkanin.
    Dzięki wynikom tych bardzo przydatnych badań możemy z całą stanowczością stwierdzić, że autorzy wielu historycznych książek czytanych przez nas w dzieciństwie, jak n. p. Karol Bunsch mylili się pisząc, że podstawą diety Mieszkowych i Bolesławowych wojów była kasza (krupy) jęczmienna, jaglana i gryczana. Ta pierwsza stała się podstawą diety wojów Bolesławowych, ale dopiero Bolesławowych Bierutowych. Zaś dwie pozostałe odmiany konsumowane były, ale z powodu biedy, przez mazowiecką i litewską szlachtę szaraczkową.

  8. @ryszardxxxl: Wyciągasz zbyt daleko idące wnioski na podstawie pojedynczego badania.
    W nauce jest tak, by dany wynik uznać za reprezentatywny dla danego środowiska, to i próbka musi być reprezentatywna.
    Dokonana przez Ciebie ekstrapolacja wyniku badań na całą populację jest bez sensu, sprzeczna z logiką, sprzeczna ze statystyką.
    Obrazowo: Wyobraź sobie, że za 1k lat znajdą nieumyte garnki z McDonalds i na tej podstawie wywnioskują, że w całej Polsce jadano w XXI wieku wyłącznie wołowinę z pszennym pieczywem i ziarnem sezamowym, pogryzano frytkami smażonymi na zwierzęcym tłuszczu i popijano rozcieńczony kwas ortofosforowy. A przecież MY wiemy, że to tylko wycinek rzeczywistości. A co więcej, za ten tysiąc lat domorosły naukowiec powie: Co mi tu będą źródła z tamtych czasów bredzić o pływach kuchni włoskiej w Polsce, skoro analiza trzech garnków musi być dowodem koronnym na to, co jadano w całej Polsce.
    Widzisz już teraz bezsens takiego wnioskowania?
    Wynik na poziomie jednostkowym (w takim przypadku) jest tylko pojedynczym wynikiem, wskazującym na to, co znaleziono, ale nie świadczącym o niczym więcej.

    • Nie sądzę, aby ryszardxxxl specjalnie przejął się nie reprezentatywnością badanej próbki do wyciągania daleko idących wniosków. Ryszardxxxl dość często prezentuje tutaj wiedzę objawioną lub przyrodzoną, z zakresu nie tylko prasłowiańskiej konsumpcji, ale także antropologii fizycznej (w jej wydaniu typologiczno – rasowym), antropologii kultury i historii kultury materialnej. W jego ujęciu szeroko rozumiana archeologia jest nauką prostą, łatwą, przyjemną i szalenie oczywistą. Po cóż więc to komplikować?
      @krzysztofsf
      Zazwyczaj, gdy nie wiadomo o co chodzi, archeolog ma tendencję do przenoszenia się w czwarty wymiar. Przedmiot kultowy…

      • Na podstawie reprezentatywnej próbki Robert Kubica i Adam Małysz zarabiają po 3300 zł. miesięcznie.

  9. @shroeder1970 : Jako uzupelnienie dodalbym zagadke – co przyszli archeolodzy powiedza na temat blaszek z in post, ktorymi sa dociazane przesylki?

  10. Zamiast konkretów rechot, można odnieść wrażenie, że ma się do czynienia z członkami chórków, którzy za drobną opłatą rechocą na komendę, zagłuszając wypowiedzi „inaczej myślących” rozmówców redaktora „besserviesera” Tomasza Lisa.
    gunther napisał – „Zazwyczaj, gdy nie wiadomo o co chodzi, archeolog ma tendencję do przenoszenia się w czwarty wymiar.”
    Odpowiadam posługując się wiedzą objawioną i przyrodzoną. Archeolog, podobnie jak historyk z zasady porusza się w czwartym wymiarze.
    Dla tych co zapomnieli – czwarty wymiar, to czas.

  11. A o jakich konkretach piszesz? O tym, że na podstawie czterech próbek próbujesz dokonywać rekonstrukcji słowiańskich przepisów kulinarnych? O tym, że utożsamiasz zdolności i jakość kultury z typami rasowymi?
    W jednym punkcie mnie złapałeś. Miał być trzeci wymiar, nie czwarty. Ten z powieści H. Hessego…

    • W polskiej interpunkcji jest znak zapytania (?). Zdanie zakończone takim znakiem nazywa się zdaniem pytającym. Używa się także w naszym języku zdań w trybie przypuszczającym. Takie zdanie, to nie to samo, co zdanie w trybie orzekającym.
      Tyle gramatyki, a teraz do konkretów.
      Nie ma potrzeby, bym to właśnie ja odtwarzał zawartość słowiańskiej karty dań. Zrobili to już dawno lepsi ode mnie znawcy tematu. Wymieniłem tylko kilka gatunków roślin o jadalnych kłączach i korzeniach, które można ciągle jeszcze zbierać i konsumować. Jak sądzę ssaki hodowano również głównie dla mięsa i mleka, a nawet dla wełny. Nie ma w tym nic odkrywczego.
      Skoro pytasz, o jakie konkrety chodzi? Odpowiadam. Rzetelny krytyk natychmiast wyłapałby i wytknął mi oczywisty błąd. Wśród roślin o jadalnych kłączach i korzeniach wymieniłem Topinambur, roślinę o północnoamerykańskim rodowodzie. Takie błędy popełniają nawet uznani naukowcy. Nie tak dawno profesor, archeolog, którego nazwisko przemilczę, stwierdził w rozmowie przed kamerami, że Anatolijczycy z Çatal Hüyük uprawiali kukurydzę. W zdaniu o czwartym wymiarze dostrzegłem obraźliwy dla archeologów ton, a przy tym ten mały błąd, to tylko „pikuś”.
      Gdybyś czytał uważniej, dostrzegłbyś, że zdania sugerujące powiązanie predyspozycji umysłowych z kształtem czaszki opatrzyłem znakiem zapytania, a więc nie masz podstaw by prowokujące zdanie przypisywać mi, jako wyraz moich objawionych poglądów.
      Każdy wykształcony człowiek ma świadomość tego, że na początku dociekania naukowego stoi zawsze konkretnie sprecyzowane pytanie, a dla fachowca nie ma głupich pytań. W zadawaniu takich pytań prym wiodą dzieci. Skrytykowane przez Ciebie retoryczne pytanie zadałem zasugerowany pytaniem gimnazjalnego pierwszoklasisty, które cytuję: „Proszę pana, dlaczego w konkursie szopenowskim większość uczestników ma takie same nosy, jak Fryderyk Chopin?”. Odpowiedziałem zgodnie z prawdą. Nie wiem.
      Może znajdzie się jakiś erudyta, który pomoże mi znaleźć na nie odpowiedź? Konkretną odpowiedź.
      A tak na marginesie, czy zna ktoś szczęściarza, któremu w naszych gimnazjach uczniowie zadają jeszcze jakiekolwiek pytania?

      • To jest wypowiedź o wszystkim i o niczym.
        ryszardxxxl, to jest rozmiar ponad wszystkie rozmiary XXXL XXXXXL, czy o to CI chodzi?

        A teraz poważnie. Esej o tym co jedli Słowianie, wzorowany na pewnych publikacjach( dostępnych w sieci) może i jest interesujący, ale mieści się kategoriach mitu.
        Mit, jak wiemy „oznacza historię opowiadaną od pokoleń, która zawiera zarówno element prawdy historycznej, jak i pierwiastki fantastyczne”.Fantastyczne, czyli jak chce @gunther w kategorii kult i magia, cokolwiek to znaczy..
        A żywienie, dieta itp. to zagadnienia czysto ekologiczne. A ekologia to nauka konkretna, wiec może dasz sobie na luz. Chyba, że masz taka wewnętrzną potrzebę pisania tego co piszesz, no to masz problem…

  12. W polskiej retoryce natomiast, wzorem retoryki klasycznej, używa się tzw. pytań retorycznych. Przeczytaj więc teraz zapisane przeze mnie zdania, według tego klucza.
    „Nie ma potrzeby, bym to właśnie ja odtwarzał zawartość słowiańskiej karty dań.”
    Cóż – to właśnie zrobiłeś powołując się wyraźnie na artykuł i odwołując do wyników przytoczonych tam badań.
    Co do kukurydzy – nie bardzo wiem kogo miałeś na myśli, ale proponuję zapoznać się z szerszym znaczeniem słowa corn. Jeśli więc był to naukowiec posługujący się jęz. angielskim – nie popełnił błędu. Jeśli zaś j. polskim – zdarzyła mu się nieszczęśliwa językowa kalka.
    „W zdaniu o czwartym wymiarze dostrzegłem obraźliwy dla archeologów ton, a przy tym ten mały błąd, to tylko „pikuś”.”
    Cóż, sam siebie obraziłem najwyraźniej.
    Co do topinambura (-buru?) – szczerze mówiąc pojęcia nie miałem w ogóle o istnieniu takiej rośliny. Przyznaję się bez bicia.

  13. Szkoda, że informacja utonęła w prywatnych przepychankach. Eksperyment z badaniem zawartości słowiańskiego garnka jest początkiem zdobywania doświadczenia i opracowywania metody badawczej, która, jak to na początku, jest kontrowersyjna i jeszcze niedopracowana. Z uwagi na moje zainteresowania naukowe mogę smało powiedzieć, że dzięki tym właśnie badaniom zdecydowałam się na badanie przywr na naczyniach, bo zaczynam widzieć tego sens. Ale wyniki trzeba osadzić w bardzo konkretnym naukowym kontekście- źródeł pisanych i archeologicznych i narazie ich zbyt szeroko nie interpretować, bo za mało wiemy. I tu tkwi szkopuł powyższego newsu- sam w sobie nie jest żadną przełomową sensacją. Patrząc na tytuł mam wrażenie , że ktoś chciał tu sprzedać swoją pracę w zbyt „sensacyjny” sposób. Bo może to i pionierskie badania słowiańskiej ceramiki, ale ani metoda, ani wnioski, ani zaglądanie do słowiańskiego garnka z terenów Polski nie są żadną nowością.
    Tak na marginesie dodam, że wymienieni badacze robią na swoich poletkach kawał dobrej roboty, tylko kłopot jest nawyraźniej z obiegiem informacji.

  14. Metoda jest swietna i moze dac wiele informacji.
    Okiem laika widze dwie duze potrzeby
    1. Jesli jest fkatycznie juz czesciej stosowana, nalezaloby wypracowac jakies ujednolicenia samych badan i prezentowania wynikow, zbey mozna bylo to wykorzystywac do latwych i jednoznacznych porownan .
    2. Jak zwrocono tu juz uwage, brak inforamcji na temat porownywania wynikow ze wspolczesnymi danymi pochodzacymi z naczyn o znanym czasie i sposobie eksploatacji.
    Warto chyba opacowac taki klucz, udostepniany ogolnie badajacym naczynia ta metoda.
    Naczynia o kilku metodach wypalania, w ktorych gotowano konkretna zawartosc przez rozny okres czasu, nieprzerwanie lub przerywajac proces, symulujac codzienne gotowanie obiadu polaczone z myciem naczynia kazdego dnia po gotowaniu.
    Opracowanie powyzszego powinno chyba zainteresowac spolecznosc miedzynarodowa, co byloby byc moze polaczone z jakims dofinansowaniem.

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s