Ku pokrzepieniu serc. Długie. (via Ogólna teoria wszystkiego)

Jeśli jeszcze nie macie dość medialnej wrzawy wokół sławetnego starcia z 1410 roku, to gorąco polecam świetny tekst Telemacha pokazujący, jak mocno zniekształcano i wciąż zniekształca się obraz bitwy pod Grunwaldem.

Ilu Krzyżaków zginęło pod Grunwaldem? Ani jeden. To nie jest żart, tak twierdzą medwiedyści, fachowcy, którzy w końcu przyjrzeli się sławetnej bitwie, po tym, jak przez półtora stulecia zajmowali się nią propagandyści dwóch narodów, które – jeśli wierzyć siedemnastowiecznej przepowiedni Wacława Potockiego, mają marne szanse na to aby się (jak świat, światem itd.) ze sobą zbratać. Dość dokładnie wiadomo, gdzie zwolennicy Przenajświętszej Panienki … Read More

via Ogólna teoria wszystkiego

~ - autor: Wojciech Pastuszka w dniu 17.07.2010.

Komentarze 3 to “Ku pokrzepieniu serc. Długie. (via Ogólna teoria wszystkiego)”

  1. Wielka kołomyja wobec Grunwaldu toczyć się zaczyna i nasza chwalebna historia wielkiej próbie poddawana zostaje.

  2. Wielki Mistrz Zakonu z pewnością był bratem zakonnym i nikt nie ma wątpliwości, że został na polach Grunwaldu zabity. Postrzeganie Polaków z punktu widzenia przynależności plemiennej, a nawet szczepowej, to wielkie nieporozumienie. Nieporozumienie to wynika z działalności ideologów niemieckich, którzy próbowali wytworzyć wśród mieszkańców niemieckich landów, tuż po zjednoczeniu Niemiec w 1871 r., poczucie plemiennej wspólnoty. Podkreślali oni wyższość narodu niemieckiego, przeciwstawiając go reprezentującym „niższą kulturę” narodom ościennym. Z ich ideologii kpił sobie nawet „żelazny kanclerz” Otto von Bismarck, który mawiał: izolujcie chłopów polskich od ich polskich panów i ich polskich księży, a w czasie kilku pokoleń staną się równie dobrymi Prusakami jak ci z Prus, Pomorza, Brandenburgii i Meklemburgii. Próbował nawet wcielać te pomysły w życie – „Kulturkampf”. Nie przewidział jednak, że Polacy znajdą sobie sojuszników w katolickich krajach Rzeszy niemieckiej z Bawarią na czele, którym bliżsi byli kulturowo polscy katolicy niż pruscy protestanci. To właśnie w odpowiedzi na politykę kulturkampfu polscy intelektualiści z sąsiednich zaborów, z Henrykiem Sienkiewiczem i Marią Konopnicką na czele napisali szereg dzieł, niekoniecznie wiernych historycznym faktom, mających wyzwolić w podzielonym narodzie poczucie jedności i zagrożenia. Głosy poparcia dla dzieci Wrześni, dobiegające z dworu petersburskiego i ze strony rosyjskiej prasy, wywoływały wśród Wielkopolan nastroje panslawistyczne. Dopiero kontrakcja prasowa polskich nacjonalistów Romana Dmowskiego pohamowała te trendy. W obliczu tych faktów nie należy posądzać Henryka Sienkiewicza o brak wiedzy historycznej, bo jego powieść Krzyżacy nie była podręcznikiem historii, lecz dziełem propagandowym. Do akcji tej włączył się również archeolog Józef Kostrzewski, który wbrew Gustawowi Kossinnie głosił teorię o ciągłości zaludnienia terytorium Polski przez żywioł słowiański od czasów neolitu.
    Nam zaś przyszło żyć w czasach, w których wszelkie nacjonalizmy zostały obciążone odpowiedzialnością za ludobójstwo wojen światowych, a co za tym idzie potępione. Przeciwnicy nacjonalistów, nieustannie sprawdzają, posługując się zdobyczami naukowymi z dziedziny genetyki i psychologii, ile jest Żyda w Żydzie, a Polaka w Polaku. Przeprowadzają oni również, wbrew samym sobie, przy pomocy badań ilorazu inteligencji, dowody, że naukowo obiektywną prawdą jest istnienie „narodu wybranego”, którego zadaniem jest posuwanie postępu naukowego do przodu, ku korzyści własnej i korzyści narodów mniej inteligentnych.
    Moim skromnym zdaniem, które już wielokrotnie w poprzednich komentarzach zamieszczałem, nie ma czegoś takiego jak narody wybrane, narody lepsze czy gorsze. Twierdzę również, że przy przyjęciu do wiadomości bezspornego faktu, iż każdy z nas ma dwoje rodziców, czworo dziadków, ośmioro pradziadków i t. d. i t. d., przypisywanie, właśnie sobie miana „prawdziwego, czystego rasowo, Polaka” jest wielkim nieporozumieniem.
    Reasumując, w wieku XV istniał na naszym globie tylko jeden naród posiadający w pełni ukształtowaną świadomość narodową, i to aż od czasów Mojżesza. Pozostali mieszkańcy Europy feudalnej byli tylko czyimiś poddanymi, lub tylko inwentarzem żywym w czyichś majątkach.
    Wyrośli w przekonaniu o swoim niemieckim pochodzeniu niektórzy z obywateli Polski współczesnej, udowadniali swoje niemieckie korzenie dla uzyskania niemieckich paszportów, otwierających im drogę do kapitalistycznego raju. Ogoleni na glacę i uzbrojeni w maczugi wschodnioniemieccy tubylcy szybko im przy pomocy tych maczug, użytych na niemieckich autostradach, uświadomili jak wysoko sobie cenią ich udowodnioną urzędowo germańskość. Niektórym nie pomogły nawet fotografie przodków ubranych w mundury oficerów SS. Wielu znam osobiście, po dwudziestoletnim pobycie w Niemczech, ciągle mówią o sobie „my Poloki”, przed wyjazdem z Polski mówli o sobie wyłącznie „my Niymcy” i marzyli o wyjeździe do vaterlandu.

  3. Teraz wracają do heimatu i nie wiedzą kim są,Polokami czy Niymcami.
    Było o pokrzepieniu serc,a wyszły zakrzepłe.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s