Jak to było z tym Grunwaldem

Bitwa pod Grunwaldem – jedna z największych wiktorii oręża polskiego – nie przyniosła równie znamienitych owoców politycznych. Choć było o niej głośno w całej Europie, niewykorzystanie zwycięstwa z 1410 r. okazało się w perspektywie następnych wieków tragiczne.

Geneza

Chrzest Litwy i unia polsko-litewska znacznie pogorszyły międzynarodowe położenie Zakonu Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie, potocznie zwanych Krzyżakami, którzy od 1226 roku budowali swoje państwo w Prusach.

Krzyżacy swoje istnienie w tej części Europy uzasadniali akcją chrystianizacyjną ostatnich w Europie pogan – Litwinów. Teraz musieli walczyć z chrześcijanami, członkami Kościoła Rzymskokatolickiego, co narażało ich na uzasadnioną krytykę na arenie międzynarodowej ze strony Jagiełły, króla Polski i Wielkiego Księcia Litwy. Chrzest poddawał w wątpliwość ich dalszy sens istnienia, kompromitował też ich wysiłki na polu chrystianizacji.

To co im się nie udawało przez ponad sto lat, Polacy osiągnęli na drodze pokojowego, dobrowolnego współistnienia. Unia Polski z Litwą uczyniła z tych państw jeden z najpotężniejszych podmiotów politycznych Europy Środkowo-Wschodniej, który zagrażał silnej pozycji Zakonu nad Bałtykiem. Tymczasem Państwo Zakonne znajdowało się co prawda u szczytu swojej potęgi, jednak osiągnęło też kres swojego rozwoju. Ekspansja terytorialna została poważnie utrudniona a wcześniej podbite ziemie właściwie do maksimum zostały zagospodarowane. Państwo trawił też cichy konflikt.

Całkowitą władzę w państwie sprawował zakon, który liczył około 300 zakonników. Przedstawiciele stanów społecznych nie byli dopuszczani do rządów. W tym czasie standardem w Europie była monarchia stanowa, w której władcy posiadali silną pozycję, ale dopuszczali społeczeństwo do współudziału we władzy. Szczególnie duże niezadowolenie budziło to w rycerstwie i przedstawicielach bogatych miast pruskich. Czas grał więc na niekorzyść Krzyżaków i prawdopodobnie zdawali oni sobie z tego sprawę. Nic więc dziwnego, że rozwinęli na dużą skalę akcję propagandową, mającą wykazać, że Litwini i Jagiełło to w dalszym ciągu poganie, ukrywający się pod płaszczykiem chrztu, a Polacy to fałszywi chrześcijanie.

Krzyżacy, którzy cieszyli się dużą popularnością w Europie, odnieśli na tym polu spory sukces. Dążyli również do rozbicia unii wspierając separatystyczne ambicje Witolda, brata stryjecznego Jagiełły, który współrządził Litwą. Witold przy pomocy wojsk zakonnych próbował nawet opanować Wilno, które obronione zostało dzięki przysłanym przez Jagiełłę wojskom polskim.

Kolejną szansą były plany Witolda podporządkowania sobie Tatarów, którzy obok Księstwa Moskiewskiego stanowili poważne zagrożenie dla Litwy na wschodzie. W zamian za pomoc Krzyżaków w wojnie oddał im, bez zgody Jagiełły, w 1399 roku Żmudź, ziemie oddzielającą Państwo Zakonne w Prusach od terytorium Zakonu Kawalerów Mieczowych w Inflantach, których Krzyżacy przyłączyli w 1237 roku. Otrzymanie Żmudzi było dużym sukcesem zakonników, ich państwo stanowiło odtąd jednolitą terytorialnie całość.

Nie spodobało się to Żmudzinom, którzy już w 1401 zbuntowali się przeciwko nowym władcom. Powstanie zostało bardzo szybko stłumione. Kampania Witolda na południowy-wschód zakończyła się klęską pod Worsklą i zapragnął on odzyskać oddane Krzyżakom ziemie.

W 1409 roku wybuchło na Żmudzi kolejne powstanie, tym razem wspierane jawnie przez Witolda i po cichu przez Jagiełłę. Kiedy więc Krzyżacy wypowiedzieli Litwie wojnę, Rada Królewska stanęła przed poważnym dylematem: czy zaczynać konflikt z potężnym sąsiadem, czy wypełnić jednak zobowiązania wobec Litwy. Zakonnicy zdawali sobie sprawę, że konflikt z Litwą może doprowadzić do wojny z Polską, jednak przeważyła opcja, że zwycięstwo doprowadzi do rozpadu unii polsko-litewskiej.

Długotrwały konflikt Polski z Krzyżakami trwał od 1309 roku, kiedy to wojska zakonne na prośbę gdańszczan pomogły wyprzeć z miasta Brandenburczyków, jednak same go już nie opuściły i podporządkowały sobie całe Pomorze Gdańskie. Co prawda od pokoju kaliskiego w 1343 roku nie było żadnego poważnego konfliktu między Polakami a Zakonem, to jednak władcy polscy wciąż używali prowokacyjnego tytułu „pana i dziedzica Pomorza”.

Szczególnie uciążliwe było kontrolowanie przez Krzyżaków polskiego handlu zagranicznego, który na początku XV wieku opierał się na wciąż rosnącym eksporcie drewna spławianego przez Wisłę i wywożonego z Gdańska na zachód. Europa Zachodnia stała przecież u progu epoki odkryć geograficznych. Na przełomie XIV i XV wieku doszyły nowe spory terytorialne, które poważnie zaostrzyły sytuację. Najpierw Krzyżacy odkupili w 1392 od Władysława Opolskiego Ziemie Dobrzyńską. Problem w tym, że zakonnicy nie mieli prawa jej kupić a Władysław sprzedać, było to bowiem lenno, które otrzymał od ojca Jadwigi, Ludwika Andegaweńskiego, a Ziemia Dobrzyńska była częścią Korony Polskiej. Spór zakończył się dopiero w 1404 roku, kiedy Zakon oddał ziemie Polsce, ale rozpaliło to przygasły nieco spór polsko-krzyżacki.

Drugim punktem zapalnym, był spór graniczny w Nowej Marchii. Była to ziemia leżąca między Polską, Pomorzem Zachodnim i Brandenburgią. Krzyżacy w 1402 roku odkupili ją od Brandenburgii. Jednak granica z Polską nie była jednoznacznie wyznaczona, co powodowało częste konflikty. Dodatkowo zakup Nowej Marchii król i Polacy odebrali jako chęć okrążenia Polski. To wszystko spowodowało, że 17 lipca 1409 roku zjazd generalny w Łęczycy opowiedział się za pomocą dla Litwy i wysłał poselstwo do Malborka.

Wielka Wojna z Zakonem Krzyżackim

Królowi i Polakom zależało na tym, żeby to Wielki Mistrz Zakonu, Ulryk von Jungingen wypowiedział wojnę, bo ze względów propagandowych chciano uniknąć tego, że agresorem jest Jagiełło. Poselstwo polskie w Malborku przedstawiło stanowisko króla tak, że Wielki Mistrz sam wypowiedział Polsce wojnę. Oficjalnie zrobił to 6 sierpnia 1409 roku. Akt dotarł do Krakowa 14 sierpnia, dwa dni później Ziemię Dobrzyńską zaatakowała armia zakonna. Pierwszy etap wojny, trwający do jesieni 1409 roku przebiegał dla Polski niepomyślnie. Polacy stracili Dobrzyń. Obrońców zamków i miast okrutnie wycinano w pień.

Równocześnie przypuścili atak na Bydgoszcz, którą zdobyli przekupując burgrabię Bernarda, który 28 sierpnia otworzył przed nimi bramy. Lokalne sukcesy odnieśli Krzyżacy również w Nowej Marchii, skąd urządzili niewielką wyprawę na Wielkopolskę. Pod Wieluniem pobili odwetową wyprawę wielkopolskiego pospolitego ruszenia. Zaatakowali również terytorium Księstwa Czersko-Warszawskiego. Ustąpili natomiast ze Żmudzi, której nie bronili, ponieważ Wielki Mistrz rozkazał skoncentrować wszystkie siły na froncie polskim.

Pod koniec września zebrało się polskie pospolite ruszenie pod Łęczycą. 29 września dotarło pod Bydgoszcz, którą po ośmiu dniach odbito. 8 października podpisano rozejm, którego inicjatorem był król czeski. Obie strony zgodziły się, nadchodziła zima i chciały czas ten poświęcić na uzupełnienie sił i zdobycie sojuszników.

Formalnie bardziej dogodnych sojuszników miał Ulrich von Jungingen, ale w praktyce nic z tego nie wynikło. Król węgierski obiecał pomoc ale czekał na rozstrzygnięcie starcia między Polakami i Krzyżakami. Nie zawiedli jednak rycerze Europy Zachodniej, którzy pozytywnie odpowiedzieli na akcję propagandową Zakonu i tłumnie przybyli na wojnę zapowiadającą liczne łupy i zabawienie.

Jagiełło i Witold liczyli na Nowogrodzian i obiecaną pomoc Tatarów. Plan letniej kampanii w wielkiej tajemnicy ułożyli w grudniu 1409 roku Jagiełło z Witoldem. Zaplanowano uderzenie na Malbork połączonych sił polsko-litewskich. Ustalono dokładny terminarz zwołania pospolitego ruszenia i trasę marszu.

Latem 1410 roku przeprowadzono koncentrację wojsk, Krzyżacy do końca nie byli pewni, gdzie stacjonuje królewska armia. Polacy przekroczyli Wisłę pod Czerwińskiem, przez zbudowany na użytek kampanii most pontonowy, co było ogromnym wyczynem inżynierskim i spotkali się na prawym brzegu Wisły z Witoldem, który prowadził siły litewskie. Zaskoczyło to zupełnie Wielkiego Mistrza, który szybko musiał przerzucić swoje oddziały na prawy brzeg. Na przeciwnika czekał pod Grunwaldem.

Bitwa pod Grunwaldem. Miniatura szwajcarskiego artysty Diebolda Schillinga Młodszego z około 1513 r.

Do bitwy doszło 15 lipca. Krzyżacy przyprowadzili 15-20 tysięcy wojska, Jagiełło i Witold dysponowali około 30 tys. rycerzy i wojowników. Przewaga była zdecydowanie po stronie polsko-litewskiej. Armia zakonna stała w upale na otwartym polu, co wykorzystał Jagiełło opóźniając starcie. Jego siły odpoczywały w lesie.

Wielki Mistrz, a dokładnie heroldowie księcia szczecińskiego Kazimierza oraz króla Węgierskiego Zygmunta Luksemburczyka, który dwa dni wcześniej wypowiedział oficjalnie wojnę Polsce, podarowali Jagielle i Witoldowi dwa nagie miecze. Gest ten Polacy odebrali jako arogancki, nie znali bowiem tego rycerskiego zwyczaju, który był od dawna praktykowany na zachodzie.

Jagiełło nie wziął udziału w walce, kierował bitwą z niewielkiego wzgórza. W południe ruszyły z prawego skrzydła chorągwie litewskie, wkrótce za nimi podążyło z centrum i lewego skrzydła rycerstwo polskie. „Na prawym skrzydle wystąpił do boju książę Witold ze swym ludem, z chorągwią świętego Jerzego i z chorągwią przedniej straży. Na krótką zasię chwilę przed samym rozpoczęciem bitwy spadł lekki i ciepły deszcz, [który] zmył kurz z końskich kopyt. A na samym początku tego deszczu, działa wrogów, bo wróg miał liczne działa, dwukrotnie dały salwę kamiennymi pociskami, ale nie mogły naszym sprawić tym ostrzałem żadnej szkody” – zanotował autor „Kroniki Konfliktu Władysława Króla Polskiego z Krzyżakami w Roku Pańskim 1410”.

Po godzinie walki skrzydło litewskie rzuciło się do ucieczki i mimo potężnego krzyku Witolda nie udało się go zatrzymać. [wedle niektórych badaczy był to celowy manewr zwany pozorowaną ucieczką – WP] Część wojsk krzyżackich rzuciła się w pogoń, ale pozostali zagrozili walczącym oddziałom polskim. Sytuację uratowały trzy pułki smoleńskie, które pozostały na placu boju i za cenę ogromnych strat dały czas polskim chorągwiom na przegrupowanie. Wraz z Litwinami do ucieczki rzuciły się zaciężne wojska z Czech i Moraw, ale pod polskim obozem udało się opanować panikę i powróciły do walki.

Wielki Mistrz trzykrotnie ponawiał bezskuteczne szarże swoich oddziałów. Podczas jednej z nich Krzyżacy powalili Marcina z Wrocimowic, który dzierżył sztandar chorągwi krakowskiej, uznawany za chorągiew wojska polskiego. Mimo tego, Polacy nie rzucili się do ucieczki, a najsławniejsi rycerze zmobilizowali się i gonfanon odbili. Śpiewane po zdobyciu sztandaru przez Krzyżaków „Chrystus zmartwychwstał” okazało się przedwczesne.

Po trzech godzinach walki, siły Zakonu uległy wyczerpaniu. Ulrich von Jungingen przegrupował swoje siły i stanął na czele 16 chorągwi, które przeprowadzić miały decydujące natarcie. Poprowadził je szerokim łukiem i zamierzał uderzyć na polskie prawe skrzydło. Natarcie przechodziło obok miejsca, w którym z niewielką ochroną stał Władysław Jagiełło, jednak Wielki Mistrz nie pozwolił na zmianę kierunku natarcia (być może nie wiedział, kogo pilnuje oddział) licząc na zaskoczenie. Z nacierającego hufca wyskoczył tylko jeden rycerz, Dypold von Kökeritz i natarł na monarchę. Jagiełło zręcznie się obronił i ranił napastnika, na którego rzucił się i pokonał w walce Zbigniew Oleśnicki.

Manewr oskrzydlający nie zaskoczył Polaków, zdołali się przegrupować i zmienili front. Na powstrzymane wojska zakonne uderzyły odwodowe chorągwie polskie. Krzyżacy znaleźli się w okrążeniu. Ich położenie stało się krytyczne, kiedy na pole bitwy powróciły wojska litewskie. Polacy i Litwini bezlitośnie atakowali wyróżniających się rycerzy zakonnych. Zginął Wielki Mistrz a z nim ponad dwustu zakonników. Po śmierci elity, reszta rzuciła się do ucieczki. Zwycięzcy zdobyli nieprzyjacielski obóz.

„Znaleziono zaś w wojsku krzyżackim kilka wozów wyładowanych pętami i kajdanami, które Krzyżacy… przywieźli do wiązania jeńców polskich. Znaleziono też inne wozy pełne żagwi nasączonych łojem i smołą, a także strzały wysmarowane tłuszczem i smołą, którymi zamierzali razić pokonanych i uciekających… Za słusznym jednak zrządzeniem Bożym, który starł ich pychę, Polacy zakuwali ich [Krzyżaków] w te pęta i kajdany… Kilka tysięcy wozów wrogów w ciągu kwadransa złupiły wojska królewskie tak, iż nie pozostało po nich najmniejszego śladu. Były nadto w obozie i na wozach pruskich liczne beczki wina, do których po pokonaniu wrogów zbiegło się znużone trudami walki i letnim skwarem wojsko królewskie, aby ugasić pragnienie. Jedni rycerze gasili je czerpiąc wino hełmami, inni rękawicami, jeszcze inni – butami. Ale król polski Władysław w obawie, by jego wojsko upojone winem nie stało się niesprawne i łatwe do pokonania… kazał zniszczyć i porozbijać beczki z winem. Gdy je na rozkaz królewski bardzo szybko rozbito, wino spływało na trupy poległych, których na miejscu obozu było wiele i widziano, jak zmieszane z krwią zabitych ludzi i koni płynęło czerwonym strumieniem aż na łąki wsi Stębarka” – napisał Jan Długosz.

Król i dostojnicy państwowi nie od razu zdali sobie sprawę z ogromu zwycięstwa. A było ono spektakularne. Zdobyto wszystkie nieprzyjacielskie chorągwie, zginęła niemal cała elita Zakonu i około 8 tysięcy rycerzy i innych walczących po stronie przeciwnika.

Straty polskie były nieznaczne, jedynie oddziały litewskie ucierpiały relatywnie dużo. Przez cały następny dzień zbierano rannych i grzebano poległych. Ciało Wielkiego Mistrza odesłano do Malborka. W państwie krzyżackim zapanowała panika, poszczególne miasta podnosiły bunt. Sytuację opanował komtur świecki Henryk von Plauen, który nie brał udziału w bitwie pod Grunwaldem. Z znacznym oddziałem pilnował Kujaw. Ruszył co prawda w celu połączenia się głównymi siłami, ale na wieść o klęsce pomaszerował w kierunku Malborka.

Kiedy 22 lipca pierwsze oddziały polsko-litewskie dotarły pod stolicę państwa krzyżackiego, była już gotowa do obrony. Pod Malborkiem ofensywa polska wytraciła impet. Rycerstwu trudno było zdobyć potężną twierdzę, brakowało pomysłu jak dalej prowadzić kampanię. We wrześniu popsuła się pogoda, zaczęła się epidemia dyzenterii, a polskie rycerstwo chciało wracać do domu. 19 września Jagiełło zakończył oblężenie a nowy mistrz Henryk von Plauen rozpoczął kontrofensywę i przywracał władzę Zakonu nad państwem. W październiku, król węgierski dokonał najazdu na Ziemię Sądecką, co groziło wojną na dwa fronty. Po zwycięstwie polaków pod Koronowem obie strony, wyczerpane walką przystąpiły do rozmów pokojowych.

Bilans i znaczenie wojny

1 lutego 1411 podpisano I Pokój Toruński. Litwa odzyskała Żmudź i choć oddać ją miała po śmierci Witolda i Jagiełły, nigdy tego nie zrobiła. Polska odzyskała Ziemię Dobrzyńską. Zakon musiał zapłacić olbrzymi (100 tys. kop groszy) okup za wziętych do niewoli rycerzy zachodnich. Warunki pokoju wydawały się jednak niekorzystne zważywszy na ogrom wiktorii grunwaldzkiej.

Pamiętać jednak należy, że Zakon miał wielu sojuszników w Europie, popierał go Papież i Cesarz Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego. Zakon w wielu państwach i miastach kontynentu posiadał swoje filie, które skutecznie budowały wpływ polityczne Krzyżaków.

Znaczenie bitwy pod Grunwaldem i Wielkiej Wojny z Zakonem Krzyżackim miało inny sens. Raz na zawsze złamano potęgę militarną Krzyżaków. Nigdy już nie zagrozili Polsce i Litwie. Zakon stopniowo spadał do rangi przedmiotu polityki europejskiej. Olbrzymi okup, który przekraczał dwuletni dochód króla polskiego, złamał finanse i gospodarkę państwa Krzyżaków. Zakon do końca swojego istnienia tonął w długach.

Bitwa ujawniła wewnętrzny konflikt tlący się w państwie. Bunt mieszczan i rycerstwa pruskiego pokazał, że Krzyżacy nie mają dostatecznej legitymizacji władzy wśród poddanych. Odtąd te dwa stany społeczne będą zarzewiem ciągłych problemów i ostatecznie doprowadzą do zwycięstwa Polski w wojnie trzynastoletniej oraz odzyskania Pomorza Gdańskiego przez polskie królestwo. Klęska Zakonu rozluźniła kaganiec jaki narzucił on w kontaktach miast pruskich z Polską, na czym skorzystało polskie rycerstwo spławiające Wisłą do Gdańska drewno i zboże, jak i same miasta.

Bitwa potwierdziła sens unii. Polityczny związek Polski i Litwy wyrósł na regionalne mocarstwo, które brane było pod uwagę we wszystkich poważniejszych planach i grach politycznych kontynentu. Zwycięstwo pod Grunwaldem po raz pierwszy od Zjazdu Gnieźnieńskiego rozsławiło imię Polski na całą Europę. Odnotowane zostało przez wszystkich europejskich kronikarzy.

Artykuł pochodzi z serwisu Nauka w Polsce.

~ - autor: Wojciech Pastuszka w dniu 15.07.2010.

Komentarze 23 to “Jak to było z tym Grunwaldem”

  1. Tu i ówdzie spotkałem się już z faktami przytoczonymi w tym artykule, i kilka z nich wydaje mi się trochę niepewnych/naciąganych. Ciekaw jestem czy Wam także. Otóż:
    1. Sławne już jakoby celowe opóźnianie rozpoczęcia bitwy, aby wymęczyć Krzyżaków na słońcu gdy tymczasem Polacy w cieniu drzew byli skryci.

    A czy aby nie było tak, że armia polska została co nieco zaskoczona obecnością Krzyżaków i gorączkowo się dopiero formowała do bitwy? Czyli Jagiełło kazał czekać, bo nie miał innego wyjścia, nasi dopiero gacie wdziewali?

    2. Dwa nagie miecze. Dziwnym wydaje mi się tłumaczenie, że ‚Polacy odebrali ten gest jako arogancki, bo nie znali tego popularnego na zachodzie zwyczaju’. Jak to możliwe? to nasi rycerze nie bywali na zachodnich dworach? Toż sam Zawisza Czarny częściej po Europce się włóczył niż u siebie siedział. Sądzę, że trochę jemu podobnych było i tacy nieświadomi obyczajów chyba nie byli?

    3. Atak Dypold von Kökeritz. Jak to możliwe, że ktoś atakuje króla, a jego gwardia przyboczna do tego dopuszcza? To dla mnie całkowicie niezrozumiałe. Nie rozumiem też dypolda, który sam się od reszty swoich oddala i atakuje grupę rycerzy. Na co liczył? A może Jagielle się znudziło siedzieć i sam miał ochotę mieczem porąbać? Ale w takiej chwili, gdy ostatni odwód krzyżacki uderza, to raczej na nudę narzekać nie mógł. Pewnie się już nie dowiemy jak to naprawdę było, ale ten epizod kupy mi się nie trzyma.

    A tak na marginesie. chyba nikt z nas nie jest w stanie sobie wyobrazić jak wyglądała szarża ciężko zbrojnych rycerzy, gdyby było się tam, blisko (albo i w centrum) walki. Tysiące ciężkich koni w galopie, to taki łomot, że brakuje z nim porównania. A jak już się zderzą, to kociokwik straszliwy.

    Szkoda, że na filmach nie pokazują prawdziwego ataku tylko hura, kupą panowie. toż te wojska w szyku szły określonym i starały się go utrzymywać.
    P.

    • Niestety, już nigdy nie dowiemy się, które informacje są mitami, a które są prawdziwe.

      Co do filmowych szarż mam podobne przemyślenia. Zwłaszcza, gdy widzę husarię atakującą luźnym szykiem… Bo z rycerzami to już różnie bywało.

      • Ba… szkolenie rycerza ( a do tego husarze byli elita) trwalo kilka lat wiecej niz trwa krecenie filmu. A i konie byly specjalnie szkolone do szyku. Nie da sie tego osiagnac z najlepszymi nawet jezdzcami szkolonymi w czasie zdjeciowym.

        No a sam efekt zderzenia – tego sie nie da przeprowadzic.

        Chyba dopiero dalszy rozwoj technik cyfrowych umozliwi wizualizacje zblizone do rzeczywistosci.

        • E no techniki cyfrowe to już potrafią (np Władca pierścieni. atak Rohanu na polach Pelennoru), niesamowita scena. Problem w tym, żeby Ci, którzy mają możliwości kreowania takich scen mieli też wiedzę jak to powinno wyglądać, a ta hm wymarła z ostatnimi rycerzami. Długosz np jest tak rozbrajający brakiem obiektywności albo i wiedzy nawet, że budować coś na podstawie jego przekazów jest wątpliwej jakości.
          P.

      • Husaria atakowała luźnym szykiem, na sam koniec szarży zwierając ławę. Ale cóż lekcy bałkańscy racowie w 1410 wobec żandarmów czy lansjerów? Zbiegliby z pola jako Tatarzy i Litwini.
        Jedyna jest rzecz pewna, co do bitwy i świadcząca o nierozważności W M Ulryka – w przekonaniu własnego rychłego zwycięstwa szastał odwodami.

    • „Ciężkozbrojni rycerze”, tacy jakich sobie dziś wyobrażamy w pełnych płytowych zbrojach, pojawili się 100 lat po Grunwaldzie. „Ciężka” jazda krzyżacka w kapalinach z sulicami, półpancerzami na kolczugach i ochroną rąk i nóg, bardziej, no, oczywiście nie kolorystycznie, przypominała późniejszą husarię. Z tym kolorystycznie może przesadziłem, bo Polacy wracających z pościgu za Litwinami Krzyżaków wzięli z początku za Litwinów właśnie.

  2. […] Nim doszło do wielkiego starcia wojsk polsko-litewskich z Krzyżakami pod Grunwaldem, armia Jagiełły musiała przekroczyć Wisłę. Mało kto wie, że dokonała tego po drewnianym […]

  3. Skoro zawiązał się wątek o husarii to i ja się przyłączę pytaniem- jak to było z tymi „pióropuszami”? tj czy ktoś wie do czego one były przymocowane. Pytam, bo słyszałam tyle wersji co odpowiedzi. Osobiście wydaje mi się, że wersja znana najczęściej z filmów, czyli na plecach, bezpośrednio do zbroi jest mało praktyczna, a nawet niebezpieczna.Ale, że na zbroi tego okresu się kompletnie nie znam, to pytam. W końcu kto pyta nie błądzi, a może się nauczyć.

  4. A mnie interesuje wielkość okupu. 6 mln groszy niewiele mi mówi, ponieważ nie mam porównania do tamtych realiów. Mam pytanie do autora, czy podane na tej stronie przeliczniki są prawidłowe? http://www.eioba.pl/a72521/sredniowieczne_ceny_broni Jeśli tak, to faktycznie okup musiał być ogromny, jak dobrze policzyłem, można by za niego kupić 150 tyś krów.

    • A skąd te 6 mln wziąłeś? toż jest wzmianka o 100 tyś kop groszy, hm, kopa daje 6 mln? Ja widziałem takie porównanie, że był to odpowiednik dwuletniego dochodu królewskiego (Jagiełły). Więc nie mało faktycznie. Od tego czasu zresztą zakon siedział już w długach.
      P.

    • Jak widzę autor pobrał ceny z dość fachowej pozycji, więc powinny być dobre. Trzeba jednak pamiętać, że wartość nabywcza grosza w 1410 mogła się dość mocno różnić od tej z np. 1475 r., więc niekoniecznie są to ceny w pełni pasującego do czasu określenia okupu. Dodatkowo warto mieć świadomość, że 150 tys. krów stanowiło wówczas zapewne znacznie większy majątek niż teraz. Myślę, że najlepiej wartość okupu porównywać do dochodów państwa.

      Ja znalazłem w Historii Gospodarczej Polski Jezierskiego i Leszczyńskiej informację, że pod koniec panowania Kazimierza Wielkiego roczny dochód królestwa wynosił około 85 tys. grzywien (4 080 tys. groszy), a pod koniec XV wieku dochody państwa Polskiego wynosiły około 60 tys. grzywien, co daje 2 880 tys. groszy. Tak dla porównania zaplanowane na ten rok dochody budżetu naszego państwa to 249 mld zł.

      • Pieniądz staniał.

        • Czytalem, ze wiekszosc cen w przeliczeniu na zloto nie ulega specjalnej zmianie. Porownywano np, cene Forda T z ostatnimi modelami dla przecietnego nabywcy i wyszlo podobnie – z tego przykladu, co zapamietalem, bylo tego wiecej.
          Ciekawe, czy gdzies jest dostepne porownanie za dluzszy okres cen bydla w przeliczeniu na zloto?

          • Nie wydaje mi się. W ciągu ostatniej dekady cena złota zmieniła się z mniej niż 300 dol. za uncję do trochę ponad 1200 dol.

            • W ostatniej dekadzie przyspieszylo – fakt.

              Ciekawe jak to sie wiazalo do momentu pekniecia banki inflacyjnej z cena nieruchomosci.
              I jak z cena diamentow, perel i innych kosztownosci – mozna kupic obecnie 4 razy wiecej za ta sama ilosc zlota co 10 lat temu, czy podrozaly porownywalnie?

  5. >>Odtąd te dwa stany społeczne będą zarzewiem ciągłych problemów i ostatecznie doprowadzą do zwycięstwa Polski w wojnie trzynastoletniej oraz odzyskania Pomorza Zachodniego przez polskie królestwo.

    chyba Pomorza Gdańskiego?

  6. […] stare chrześcijańskie manuskrypty z Etiopii 11. Dlaczego wymarła amerykańska megafauna 12. Jak to było z tym Grunwaldem 13. Szubienice – zapomniane pamiątki feudalnej sprawiedliwości 14. Odkrycia z samolotu – […]

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s