Krzyżowaliśmy się z neandertalczykami. Genetycy mają dowody

Od 1 do 4 proc. genów ludzi spoza Afryki pochodzi od neandertalczyków – ustalił zespół genetyków, którym kieruje Svante Pääbo z Instytutu Antropologii Ewolucyjnej Maxa Plancka w Lipsku.

Te dane są jedną z najważniejszych informacji uzyskanych w wyniku odczytania DNA neandertalczyka, czyli gatunku człowieka, który wymarł około 30 tys. lat temu. To gigantyczne osiągnięcie genetyki. DNA naszego gatunku odczytano zaledwie 10 lat temu.

Badacze zdołali odczytać około 60 proc. genomu jądrowego neandertalczyka. Okazało się, że jest on trochę bardziej podobny do genomu ludzi spoza Afryki niż mieszkańców Czarnego Lądu. Wszystko to dość jasno wskazuje na współżycie Homo sapiens, którzy wyszli z Afryki z neandertalczykami. A także na to, że w wyniku tych stosunków rodziło się płodne potomstwo.

DNA neandertalczyków badacze uzyskali z kości trzech neandertalskich kobiet znalezionych w chorwackiej jaskini Vindija. Szczątki mają około 38 tys. lat.

Uzyskane dane badacze porównali z genami pięciu współczesnych ludzi: dwóch Afrykanów (z ludów Joruba i San) i po jednym z Papui Nowej Gwinei, Chin i Francji.

Według zespołu Pääbo do bliskich kontaktów z neandertalczykami doszło najpewniej wkrótce po wyjściu Homo sapiens z Afryki, gdyż ślady tych kontaktów mają wszystkie pozaafrykańskie społeczności. Co ciekawe bliższe pokrewieństwo z neandertalczykami mają mieszkańcy Chin i Papui Nowej Gwinei niż Francji. Właśnie dlatego naukowcy uważają, że krzyżowanie się obu gatunków miało miejsce już na Bliskim Wschodzie. Nie ma natomiast żadnych dowodów genetycznych na to, że doszło do niego również w Europie.

Genetycy zidentyfikowali także 212 regionów w neandertalskim DNA, które szczególnie mocno różnią się od naszych. Generalnie jednak różnice między naszym DNA i neandertalskim są niezwykle małe, gdyż aż w 99,84 proc. mamy identyczne geny.

W oparciu o uzyskane dane naukowcy stwierdzili również, że do rozdzielenia linii neandertalczyków i Homo sapiens doszło około 270-440 tys. lat temu.

– W pewnym sensie neandertalczycy nie całkiem wymarli – komentuje wyniki tych przełomowych badań Svante Pääbo.

Wyniki badań neandertalskiego DNA ukazały się w Science. Green, R., Paabo, S. et al. (2010). A Draft Sequence of the Neandertal Genome Science, 328 (5979), 710-722 DOI: 10.1126/science.1188021

Wyniki uzyskane przez zespół Svante Pääbo zgadzają się z ustaleniami zespołu Jeffreya Longa z Uniwersytetu Nowego Meksyku, który analizował DNA współczesnych ludzi, by odczytać z niego historię naszego gatunku. Jak niedawno pisałem, badacze z Nowego Meksyku stwierdzili, że dwukrotnie nasi przodkowie krzyżowali się z innymi gatunkami z rodzaju Homo. Prezentując wyniki tych badań Long powiedział, że mała cząstka neandertalczyka jest prawie w każdym człowieku. Teraz Pääbo to potwierdza.

~ - autor: Wojciech Pastuszka w dniu 6.05.2010.

Komentarzy 38 to “Krzyżowaliśmy się z neandertalczykami. Genetycy mają dowody”

  1. Czy to oznacza, że klasyfikacja różnych gatunków ludzi powinna zostać przedefiniowana? Pytam, ponieważ wydawało mi się wcześniej, że neandertalczyk i człowiek współczesny są stosunkowo daleko spokrewnieni: nasz gatunek rozwijał się w afryce, a neandertalczycy poza nią… poza tym, o ile mnie pamięć nie myli, to ten drugi nie miał genetycznych uwarunkowań do powstania mowy, przez co tym odleglejsze wydają się dla mnie oba gatunki…

    • Okazuje sie, ze Neandertalczyk mial po prostu kiepskie PR.
      Przeczytalem na forum, ze pierwsza rekonstrukcja kompletnego szkieletu neandertalczyka zostala dokonana na podstawie szkieletu starca, pogietego reumatyzmem.

      • No tak, tylko że nie znajdujemy notorycznie neandertalczyków-schorowanych starców ;). A mimo to neandertalczyk różnił się od nas: większe zęby, łuki brwiowe, brak podbródka… większa pojemność czaszki, no i oczywiście bardziej krępa budowa.

        • OK, ale czy te różnice już wystarczą, żeby wyróżnić dwa odrębne gatunki? Bo trochę jestem w kropce: 1) mogli się krzyżować; 2) genomy praktycznie identyczny (gdzieś przeczytałem, że różnice w genomie pośród osobników gatunku homo sapiens bywają większe)…

          Bardziej ogólnie: Czy istnieje w ogóle ostra definicja ‚gatunku’? Jakie kryteria decydują, że raz mówimy o gatunku, a raz np. o podgatunku?

          • gatunek to ni pies ni wydra – przynajmniej dla mnie jako scislaka – niby gatunki istnieja bo jednak czyms sie od naszych rybich przodkow roznimy, ale z drugiej strony potomek zawsze nalezy do tego samego gatunku co jego rodzic. To troche tak jak ze slynna „kupka ziaren”. Jedno ziarno to nie kupka, dwa ziarna to nie kupka, trzy to nie kupka… kiedy zaczyna sie kupka?

  2. Antropologowie wskazywali na podstawie analizy kosci, ze np. niewielkie zgrubienie z tylu czaszki europejczykow moze byc pozostaloscia poneandertalska. Spekulowano takze o blond (ew. rudych) wlosach i niebieskich oczach jako innych remnantach poneandertalskich. Oczywiscie wszystko to byly spekulacje. Ale na zdrowy rozum trudno jest zrozumiec dlaczego tak nieodlegle gatunki mialyby sie nie krzyzowac skoro tygrysy i lwy krzyzuja sie bezproblemu jesli tylko maja po temu okazje? Mam nadzieje, ze dowodow przybedzie i ze nasze neandertalskie pochodzenie stanie sie dobrze ugruntowane. Natomiast to, ze „neandertalskosc” jest wyzsza u nieeuropejskich populacji jest juz duzym zaskoczeniem. Zwlaszcza to wymaga potwierdzenia!

  3. Powtórny odwrót od koncepcji neandertalczyka jako odrębnego gatunku.

    • No nie wiem… to zależy od definicji gatunku. Np. taki osioł i koń: gdzieś wyczytałem (niestety, nie pamiętam gdzie, więc nie mogę podać źródła ani upewnić się, czy to prawda :() że są dalej spokrewnione, niż szympans z człowiekiem… W każdym bądź razie stanowią odrębne gatunki, a jednak mogą się ze sobą krzyżować. Potomstwo ich zwykle jest bezpłodne (co dodatkowo świadczy o ich odrębności gatunkowej), ale nie zawsze. Na wikipedii można przeczytać że 5% samic muła jest płodnych. Może coś podobnego zachodziło w przypadku mieszańca neandretalczyka i człowieka rozumnego?

  4. No to mnie Svante zaskoczył, bo do tej pory to on (na podstawie mtDNA) sugerował odrębność gatunków.

    Kompletnie zmienił zdanie i w mojej ocenie dużo stracił na wiarygodności, jako genetyk ewolucyjny :D

    P.S. Może Neadnertalczyk znów będzie sapiens? Mnie nie przeszkadzały nazwy: Homo sapiens sapiens i Homo sapiens neanderthalensis. Jeśli to okaże sie prawdą będę wniebowzięty- od lat bronię na różnych forach wartości Neandertala :)

  5. bez przesady – tylko krowa nei zmienia pogladow – jesli zgromadzone dowody z DNA jadrowego swiadcza o czyms innym niz te z DNA mitochondrialnego to w czym problem? Naukowiec musi weryfikowac swoje opinie jesli nowe dowody swiadcza przeciw poprzednim przekonaniom – dla mnie to oczywiste

  6. A dla mnie jest niewiarygodny- bo z absolutną pewnością od kilku lat podkreślał (mimo skąpych danych), że to dwa odrębne gatunki.

    Gdy teraz wychodzi na jaw coś innego, on zmienia radykalnie zdanie, chcąc się podłączyć pod „sensację stulecia”. Myślę, że nie miał innego wyjścia niż zmienić zdanie- bo dalsze w nim trwanie pogrążyłoby go kompletnie.

    Svante „The chorągiewka na wietrze” Pääbo- tonący „brzydko” się chwyta!

    • Nie kojarzę, by stwierdził teraz, że to jeden gatunek. Poza tym, jak wiadomo definicja gatunku za ostra to nie jest.

      • ano nie jest – o czym napisalem nieco wyzej w komentarzu :)

      • No bo nie stwierdził Wojtku.
        A definicja gatunku jest ostra- a że zdarzają się płodne anomalie w krzyżówkach, to inna kwestia. Natomiast jest to w zasadzie wyjątek- a nie reguła (znikomy % przypadków)- co na jedno wychodzi. Czyli Svante się mylił i korzystając ze swojego (i Instytutu) autorytetu był autorem „kichy stulecia”.
        Nie przyznał, że się kompletnie mylił. Że przez swój autorytet zablokował rozwój wiedzy (i z pewnością kilku naukowców o przeciwnych poglądach) na kilka „ładnych” lat. Nie widzę żadnej skruchy w jego postępowaniu- żadnej autokrytyki.
        Mam wręcz wrażenie, że on nie tylko ratuje sobie skórę tym oświadczeniem, ale został do tego przymuszony przez władze Instytutu Maxa Plancka.
        Jasnym jest, że Svante był wizytówką tej placówki- teraz byłby kamieniem u szyji, gdyby nie „odszczekał” swoich wcześniejszych bredni.
        Dla mnie to hipokryta.

        • >> Nie widzę żadnej skruchy w jego postępowaniu- żadnej autokrytyki.

          jakiej skruchy? Nowe argumenty – nowe poglądy, to logiczne. Nauka to nie religia.

          • Najwyraźniej nie zrozumiałeś mojego przesłania, lub boli Cię, że „przejechałem się” na Svante. Dla mnie to zwykły człowiek- taki jak ja i Ty. U mnie nie ma immunitetu nietykalności.
            A mimo tego eptesicusie,że cały czas starasz się udowodnić, że w „nauce” nie funkcjonują autorytety- jesteś w błędzie!
            Funkcjonują i mają się dobrze. I będą miały, bo tak jest skonstruowany ludzki mózg- taka jest ludzka mentalność. Jak chcesz to nazywaj to lobbingiem naukowym, dla mnie jednak to dokładnie to samo.
            Svante to wykorzystywał i prawie cały świat naukowy mu klaskał z zachwytu. No bo na dobrą sprawę, jak można wydawać tak kategoryczną opinię po zbadaniu mDNA?

        • >>A definicja gatunku jest ostra

          a guzik prawda. Po pierwsze są różne definicje gatunku, niektóre z nich nie uwzględniają kryterium płodności krzyżówek – tak aby objąć organizmy nie rozmnażające się płciowo. Polecam kluczowy artykuł przeglądowy na ten temat:

          http://www.ucl.ac.uk/taxome/jim/pap/isaac04.pdf

          • Guzik może i tak, ale czy prawda?
            Definicja, to z zasady ścisłe określenie ram zagadnienia. Gdy ramy są nieścisłe, to nie ma mowy o definicji.
            A to że definicji może być mnóstwo, to zupełnie inne pojęcie.

    • Dobry naukowiec zmienia głoszone tezy, gdy pojawiają się nowe argumenty, zaprzeczające jego dotychczasowym poglądom. Nauka to „dictus horribilis”, okrutny dyktat FAKTÓW. Przesłanek empirycznych i logicznych. Naukowiec – gdy pojawią się twarde i nieobalalne argumenty PRZECIWKO jego poglądom – ma wręcz OBOWIĄZEK zmienić te poglądy.

      • Eptesicus: „Dobry naukowiec zmienia głoszone tezy, gdy pojawiają się nowe argumenty, zaprzeczające jego dotychczasowym poglądom.”
        Pełna zgoda, ale UCZCIWY (!) naukowiec przyznaje jeszcze, że się mylił. A ferowanie poglądów (jak się okazało błędnych) o górze lodowej, po zbadaniu (zaledwie) jej czubka, w mojej ocenie moralnej wymaga skruchy.
        To juz jednak ocena moralna zagadnienia,którą każdy może mieć inną.

  7. To, że nie wykryto neandertalskiego DNA w mitochondriach, a wykryto w jądrach komórek ludzkich, wcale nie jest sprzecznością. Nie mogło być przecież inaczej – w populacji ludzkiej mogło pozostać tylko potomstwo kobiet ludzkich i neandertalskich mężczyzn.

    • Zgadza się, ale ferowanie wyroków po zbadaniu tylko mt DNA- jest lekko mówiąc niepoważne.
      Tak więc, dla mnie ten badacz już zniknął jako wiarygodny naukowiec z mapy świata.
      Jeśli, za kilka lat okaże się, że jeszcze mylił się nawet jeśli chodzi o mtDNA- to uznam go za skandalistę.

  8. Zamieszczony poniżej fragment książki popularnonaukowej p. t. „Nieustająca włóczęga” pomaga zrozumieć, w jakich okolicznościach doszło do pierwszych kontaktów i być może wykrzyżowania obu gatunków. Tłumaczy również dlaczego więcej genów neandertalskich występuje w genomie azjatyckiej populacji H. sapiens sapiens niż w populacji europejskiej.
    Dla zrozumienia przyczyn wymarcia neandertalczyków potrzebna jest wiedza interdyscyplinarna. Wystarczy, by antropolodzy i genetycy przeanalizowali, w ślad za biologami, przyczynę wymierania euroazjatyckiej odmiany (gatunku) norki, wskutek kontaktów ze zbiegłą z hodowli norką północnoamerykańską.
    Wydaje się, że przyczyna może być bardzo podobna. Różny czas noszenia płodu u obu gatunków.
    „Migracje Homo sapiens sapiens w okresie środkowego i młodszego paleolitu.
    Już w okresie paleolitu środkowego doszło w obrębie gatunku Homo sapiens sapiens do znacznego zróżnicowania rasowego. Jest bardzo prawdopodobne, że przejściowy typ australoidalny i nieco jaśniejszy od niego typ berberyjski ukształtowały się na północnych obrzeżach Sahary w warunkach panującego tam wówczas klimatu umiarkowanego. Typy rasowe: negroidalny, pigmejski, austroafrykański i nigrycki wyodrębniły się na południe od Sahary oraz na obszarze Sudanu, w dolinie Nilu. Typ australoidalny różni się od wszystkich typów rasowych czarnej odmiany brakiem domieszki odmiany żółtej. Wyklucza to przypuszczenia, by w tych odległych czasach miały miejsce kontakty między Australoidami i pozostałymi ludami czarnej odmiany. O kolejności, w jakiej wymienione powyżej typy rasowe opuszczały Afrykę możemy wnioskować na podstawie odległości, jaką ci ludzie pokonali w czasie swej wędrówki oraz na podstawie datowania ich skamieniałych szczątków pochodzących z najbardziej odległych od punktu wyjścia stanowisk archeologicznych. Nim jednak przejdę do rozważań na ten temat, muszę wyjaśnić nieporozumienie w sprawie pierwszego kontaktu dwóch gatunków człowieka, które miało miejsce w okresie środkowego paleolitu. W opracowaniach naukowych i popularnonaukowych jest to przedstawione, jako spotkanie prymitywnego, niedużego, ale bardzo muskularnego i grubokościstego dzikusa z osobnikiem smukłym, wyższym od dzikusa o jakieś 25 cm, o jasnej skórze i brązowych, rudych lub blond włosach oraz szlachetnym obliczu. Ten drugi posługiwał się ponadto nowoczesnymi narzędziami oryniackimi, a na dodatek był rozkochany w sztuce, czego przejawem są pokryte malowidłami ściany jaskiń.
    Rzeczywistość była jednak inna. Ludzie ci spotkali się rzeczywiście, lecz ich pierwsze spotkanie odbyło się nie w Hiszpanii i nie we Francji, a nawet nie na Morawach, na dodatek nie 40 tys. lat temu, lecz w przybliżeniu 90 tys. lat temu, a być może znacznie wcześniej na Bliskim Wschodzie lub w Iranie. Spotkali się tam ludzie, którzy mieli sinoczarną, ale niektórzy osobnicy również ciemnobrunatną skórę i czarne lub jasnobrunatne ze złotym połyskiem, wełniste włosy, czym przypominali dzisiejszych mieszkańców czarnej Afryki, lecz w odróżnieniu od nich, mieli również bujny zarost. Bujnym zarostem szczycili się zarówno mężczyźni jak i starsze kobiety. Wały nadoczodołowe mieli wysunięte mocno ku przodowi. Czaszki tych ludzi były długie, o szerokim czole i niskiej twarzy. Ponadto miały one daszkowate wysklepienie kostne, ciągnące się od środka czoła, aż do potylicy, zwane przez antropologów lofokefalią, spotykane w przeszłości u pitekantropów afrykańskich i u człowieka pekińskiego (Sinantropus), a obecnie u Aborygenów australijskich i u Eskimosów. Białkówkę oczu mieli żółtawą, a tęczówkę czarną. Nos mieli u nasady głęboko wklęsły, rozpłaszczony ku dołowi i na boki. Z obu stron nosa ciągnęły się po twarzy, aż do kącików ust ukośne, głębokie bruzdy skórne. Usta mieli bardzo szerokie o mięsistych, lecz niewywiniętych wargach, a brodę cofniętą, z lekko zarysowaną bródką. Mężczyźni mierzyli od 154. do 178. cm. Ciało mieli silnie zbudowane, lecz ich kończyny były cienkie i słabe. Ludzie ci byli myśliwymi i zbieraczami. Jadali mięso, ryby oraz owoce i jadalne korzenie. Jako broni używali dzid z ostrzem utwardzonym przez opalanie w ogniu i grubych drewnianych maczug. Wykonywane przez nich narzędzia kamienne przypominały przemysły mustierskie, a niektóre z nich, oryniackie. Ponadto wykorzystywali wykonane przez siebie sakwy z trawy lub włosia, które służyły im nawet do noszenia wody. Mieszkali w szałasach lub chronili się za drewnianymi osłonami przeciwwiatrowymi. Chodzili przeważnie nago i tylko niektórzy używali przepasek biodrowych. W przegrodzie nosowej umieszczali drewniane pałeczki, które służyły im za ozdobę. Skórę zdobili nacinanym tatuażem, który tworzył wypukłe blizny. Odbywali krótkie podróże morskie w łodziach budowanych z sitowia. Z usposobienia byli dobroduszni, ale wobec krzywdzicieli mściwi. Opisani powyżej ludzie natknęli się na Bliskim Wschodzie lub w Iranie na innych, o których na podstawie przeprowadzonych rekonstrukcji można powiedzieć, że byli raczej niskorośli. Mężczyźni mierzyli od 155. do 165. cm. Ciało mieli bardzo silnie zbudowane i w odróżnieniu od ludzi opisanych wcześniej, potężne i dobrze umięśnione kończyny. Na temat ubarwienia skóry, włosów i oczu nie mamy żadnych informacji i możemy się jedynie domyślać, że były prawdopodobnie zbliżone do tych przedstawionych wcześniej. Budowa czaszki wskazuje, że ich mózgi miały 1500-1600 cm³ objętości. Czaszki te cechowało pochyłe czoło, wydatne wały nadoczodołowe i duża, wysunięta do przodu twarz oraz pozbawiona, w większości przypadków, bródki żuchwa. Gatunek ten reprezentowali również osobnicy drobniejsi, o mniejszej, ale lepiej wysklepionej puszce mózgowej, mniejszej twarzy i delikatniejszej budowie szkieletu. Wszystkie odnalezione czaszki były długogłowe i pozbawione lofokefalii. Ich wyroby kamienne wykonane były w technice lewaluaskiej i mustierskiej, a drewniane oszczepy miały liściowate lub trójkątne groty kamienne. Tylko czasami używali oni również oszczepów z grotami kościanymi. Maczugi wykonywali z rogów reniferów. Potrafili także używać bolas i procy. Ich mieszkania stanowiły szałasy ze skór, ustawione w terenie otwartym lub pod osłoną jaskiń i nawisów skalnych. Ubierali się prawdopodobnie w skóry.
    Z przedstawionych powyżej opisów można wnioskować, że są to bardzo zbliżone do siebie wyglądem i poziomem kultury odmiany lub rasy tego samego gatunku, które żyły w tym samym czasie, lecz w środowisku o innym klimacie. Tymczasem opis pierwszy dotyczy żyjących jeszcze w XIX w. prymitywnych autochtonów z Tasmanii, a drugi ludzi neandertalskich. Podobieństwo było tak duże, że niektórzy naukowcy radzieccy uważali, nie tylko Tasmańczyków, lecz wszystkich Aborygenów za przedstawicieli Homo sapiens neandertalensis, którzy przetrwali na tym odległym kontynencie do naszych czasów. Ostatnia kobieta tasmańska czystej krwi zmarła w 1876 roku.
    Opis drugi dotyczy neandertalczyków, którzy żyli 90 tys. lat temu i byli wówczas jedynymi Europejczykami.
    W świecie nauki przyjęto, że nie należy porównywać do siebie ludów prymitywnych, które żyją współcześnie w wielu niedostępnych zakątkach Ziemi, do ludów znanych tylko z wykopalisk, uzasadniając te poglądy dużym odstępem czasu, jaki dzieli porównywane kultury i populacje. Tymczasem ci sami uczeni, którzy głoszą przytoczone poglądy, bez wahania porównują, np. kulturę ludzi żyjących w Europie 500 i 400 tys. lat temu. Dystans, jaki dzieli dziewiętnastowiecznego Tasmańczyka i klasycznego neandertalczyka to niespełna 28 tys. lat. W tym drugim przypadku, jest to aż 100 tys. lat.”

  9. […] https://archeowiesci.wordpress.com/2010/05/06/krzyzowalismy-sie-z-neandertalczykami-genetycy-maja-dow… […]

  10. Witam Serdecznie. Chciałabym w swojej pracy magisterskiej skorzystać z Pana tłumaczenia artykułu A Draft Sequence of the Neandertal Genome. Udało mi się zgromadzić informacje o artykule takie jak:

    Richard E. Green, et al.
    A Draft Sequence of the Neandertal Genome
    Science, May 2010, number 328 page 710-722

    Czy mogłabym liczyć na Pańską pomoc w stworzeniu przypisu w powyższych informacji. Na przeróżnych stronach podane są rózne wzory niemniej wolałabym zdać się na pomoc fachowca :)

    Z poważaniem Kamila

    • Po pierwsze gorąco zachęcam do korzystania jednak z oryginalnej pracy :) Po drugie w powyższym w tekście podałem cytowanie, ale jest to cytowanie wygenerowane przez specjalny serwis anglojęzyczny. Czy dokładnie taka forma cytowania obowiązuje w polskich pracach naukowych, nie jestem pewien, bo od magisterki, którą pisałem trochę czasu temu i już niewiele pamiętam, żadnej pracy naukowej nie pisałem :)

  11. „Od 1 do 4 proc. genów ludzi spoza Afryki pochodzi od neandertalczyków”
    „Generalnie jednak różnice między naszym DNA i neandertalskim są niezwykle małe, gdyż aż w 99,84 proc. mamy identyczne geny”

    Jak powinnam rozumieć te dwa zdania obok siebie? (tzn że od 1-4% ludzi spoza Afryki ma w 99,84% geny identyczne co człowiek neandertalski). Wybaczcie być może trywialność pytania ale nie chciałabym pisać bzdur ;)

    • Stawianie tych zdań obok siebie niczemu nie służy. Pierwsze dotyczy szacowanego odsetka ludzi, którzy mają jakiś gen charakterystyczny dla neandertalczyków, a drugie określa jakie jest podobieństwo genotypów Homo sapiens i neandertalczyków. Inaczej powiedziawszy te 1-4 proc. ma jakiś gen z owych 0,16 proc., które stanowią różnicę między nami a neandertalczykami.

  12. […] Badacze z Instytutu Antropologii Ewolucyjnej Maxa Plancka w Lipsku odczytali około 60 proc. genomu jądrowego neandertalczyka. Okazało się m.in., że od 1 do 4 proc. genów współczesnych ludzi spoza Afryki pochodzi od neandertalczyków. Dużo więcej w Archeowieściach. […]

  13. […] – komentuje wyniki badań DNA z jaskini Denisowa, a także opublikowane kilka miesięcy temu wyniki analiz jądrowego DNA neandertalczyka Richard Green z Uniwersytetu Kalifornijskiego Santa Cruz. Te drugie badania, które notabene […]

  14. […] pozorom tekst ten nie dotyczył odczytania jądrowego DNA neandertalczyka, które przyniosło tę samą informację, ale ogłoszonych troszkę wcześniej wyników szeroko […]

  15. […] ale bezskutecznie. Nigdzie nie dało się znaleźć jego źródła. Przełomem okazało się odczytanie genomu neandertalczyka przez zespół Svante Pääbo z Instytutu Antropologii Ewolucyjnej Maxa Plancka w Lipsku. Okazało […]

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s