Jak Indianie lasami zarządzali

W powszechnym mniemaniu przed przybyciem Europejczyków Ameryka na północ od Meksyku była obszarem prawie w ogóle nie zmienionym przez człowieka, pełnym dzikiego zwierza i gęstych lasów.

O tym, że wizja ta jest niezbyt zgodna z rzeczywistością świadczą choćby niedawne badania stalagmitów z regionu Buckeye Creek w Zachodniej Wirginii. Analizy chemiczne prowadzone przez zespół prof. Gregory’ego Springera z Uniwersytetu Ohio wykazały, że już trochę ponad dwa tysiące lat temu miejscowa ludność znacząco modyfikowała ekosystem wypalając m.in. lasy.

W ten sposób pierwotni mieszkańcy Ameryki aktywnie zarządzali lasami, by uzyskiwać owoce i orzechy, które stanowiły znaczną część ich diety. Co ciekawe wcześniejsze badania archeologiczne w pobliskiej jaskini wykazały ślady pobytu grupy ludzi właśnie około dwa tysiące lat temu.

Wyniki badań stalagmitów badacze dodatkowo zweryfikowali analizami osadów z potoków. Okazało się, że w osadach sprzed dwóch tysięcy lat pojawiają się nagle duże ilości węgla drzewnego.

Jak wskazuje prof. Springer taka praktyka zarządzania lasami była powszechna w całej Ameryce Północnej. – Byli bardzo zaawansowani i wiedzieli jak uzyskać najwięcej z lasów i ziem – mówi o jej prekolumbijskich mieszkańcach Springer.

Ubocznym skutkiem tej działalności była emisja znacznych ilości dwutlenku węgla, choć oczywiście była ona dużo niższa niż w epoce przemysłowej.

Badania Springera i jego współpracowników to kolejny dowód na to, że „dzika” przyroda Ameryki Północnej była aktywnie zarządzana przez jej mieszkańców na długo przed przybyciem Europejczyków. Pierwsi biali, którzy trafili na Wschodnie Wybrzeże wspominali o przestronnych jasnych lasach. Indianie uzyskali je przez doroczne wypalanie leśnego poszycia, karczowanie i sadzenie drzew.

Za czasów Kolumba cała zachodnia półkula nosiła wyraźne „znaki firmowe” człowieka. Aż dwie trzecie dzisiejszego terytorium Stanów Zjednoczonych to były tereny rolnicze, a duże połacie Południowego Zachodu pokrywały nawadniane tarasy. Wśród łanów kukurydzy na Środkowym Zachodzie i Południowym Wschodzie tkwiły tysiące indiańskich kopców. Lasy Wschodniego Wybrzeża były odsunięte od oceanu, a ich miejsce zajęły pola uprawne (…) Jesienią gdzie nie spojrzeć, płonęły trawy i leśne poszycie.

Cytat pochodzi z książki „1491. Ameryka przed Kolumbem” Charlesa Manna. Wyniki swoich badań zespół Springera opublikował w magazynie The Holocene. Skorzystałem też z tekstu w Environmental Research Web.

~ - autor: Wojciech Pastuszka w dniu 19.04.2010.

Komentarzy 16 to “Jak Indianie lasami zarządzali”

  1. Mann opisuje też sposób „zarządzania” przez Indian amazońską puszczą, różny od tego z północy, a nie mniej (nawet bardziej) imponujący.

  2. generalnie ksiazka Manna jest niesamowita – jesli ktos z czytelnikow Archeowiesci jej nie czytal niech to zrobi natychmiast! :)

  3. W Europie dawnymi czasami działano jakby podobnie – przykładem Zedmarczycy. W końcu jednak postawiono na rolnictwo i lasy potraktowano wyłącznie jako obiekt rabunkowej eksploatacji. A to podobno za sprawą jakiejś grupy późnych imigrantów.

    • dzialano podobnie – wypasano chocby swinie w debowych laskach, ktore specjalnie na te okolicznosc tworzono. Selekcja debow pod katem ich jadalnosci chyba tez miala tu miejsce

  4. Niewykluczone – inaczej trudno zgadnąć, jak do naszych czasów przetrwać by mogła odmiana dębu, rodząca słodkie, beztaninowe żołędzie. W stanie dzikim skiełkowanie takiej żołędzi w drzewo jest monstrualnie nieprawdopodobne.

    • to jest nawet znane z ikonografii – czytałem w swoim czasie o tym, że wraz z zarzuceniem zwyczaju wypasania świń w lasach na rzecz hodowli w chlewach rolnicy średniowieczni przestali też dbać o dąbrowy w swoich okolicach, a te w konsekwencji zniknęły – widział ktoś dziś jakąś dąbrowę?

  5. A owszem, zdarzało się widzieć. Ale. oczywiście, bardziej z nazwy niż z faktycznego stanu, bo to już nie są monokultury dębowe.

    • Uboczny efekt rozpowszechnienia sie uprawy ziemniakow paszowych?
      Zanik laskow debowych poniewaz zaprzestano nasadzen.
      To i wyroby z drewna debowego mogly byc kiedys popularniejsze rowniez z przyczyny czestrzego wystepowania, prowadzenia systematycznych wycinek i nasadzen tego gatunku drzew.
      Traktujac deby wylacznie jako zrodlo drewna, oplacalniejsze jest chyba na tej samej powierzchni lasu nasadzac gatunki drzew szybciej rosnace, dajace perspektywe „zbioru” jeszcze za zycia nasadzajacego.

      Co jeszcze roslo w takiej dabrowie? Bo same zoledzie zapewnialy pasze przez mala czesc roku (oraz zapewne gromadzono je jako pasze zimowa). Zapewne kazde pietro lasu bylo zagospodarowane inna przydatna roslinnosci, przeznaczona bezposrednio dla czlowieka lub jego zwierzat, rowniez przydatna do wykorzystania jako surowce niespozywcze, oraz zapewne taka, ktora bezposrednio nie byla przydatna, ale wplywala korzystnie na poglowie dzikiej zwierzyny i ptakow w takim lasku lub jego okolicy.

      Ale to ciekawe!
      Ile roznych zaleznosci zwiaznych z rodzajem spolecznosci prowadzacej taka dlugofalowa, wielopokoleniowa gospodarke zasobami mozna wyprowadzic zastanawiajac sie nad takim problemem.

      Takie przeksztalcanie srodowiska, prowadzenie planowych nasadzen, moze nawet zrewolucjonizoac podejscie do pojecia „uprawy roslin” w historii spoleczenstw, a gospodarka mysliwsko-zbieracka powiazna byla z systematyczna zmiana srodowiska poprzez eliminacje z niego roslin nieprzydatnych i stymulowanie rozwoju przydatniejszych (nawet poprzez systematyczne wybieranie okreslonych gatunkow roslin na opal, pozostawiajac okreslone gatunki)

      • oczywiscie, ze ciekawe, choc moja intuicja wskazuje, ze to chyba raczej automatyczne mechanizmy, niz swiadome wieloletnie planowanie, decydowaly, czy to w wypadku Ameryki czy Europy, o stopniowej przebudowie szaty roslinnej w lasach. Czy ktos zna jakies opracowania na ten temat? Sam nie pamietam gdzie to czytalem – to bylo jakies opracowanie historyczne, ale jakie…

        • No coz.
          Kiedys czytalem chyba w ksiazkach Fiedlera, ze wioski indian poludniowoamerykanskich otoczone sa gajami wielu przydatnych roslin.
          Rosliny te nie sa tam celowo sadzone, a po prostu wyrastaja z niestrawionych nasion wydalanych wraz z kalem w poblizu wioski.
          Jak ptaki…..

        • Ogólnie odnoszę wrażenie, że do archeologów dopiero teraz powoli zaczyna docierać to, o czym palinolodzy mówią od dawna. A mówią ciekawe rzeczy…

          Polecam artykuły prof. M. Latałowej na temat wpływu gospodarki ludzkiej na szatę roślinną:
          – Latałowa, M., 1994, Gospodarka mezolityczna i początki rolnictwa na obszarze polskiego Pobrzeża Bałtyku w świetle danych palinologicznych, Polish Botanical Studies, Guidebook Series vol. 11, s. 135-153
          – Latałowa, M., 2007, Gospodarka człowieka w diagramach pyłkowych [w:] M. Makohonienko, D. Makowiecki, Z. Kurnatowska (red.), Studia interdyscyplinarne nad środowiskiem i kulturą w Polsce. Środowisko-Człowiek-Cywilizacja vol. 1, Poznań, s. 171-187

          I jeszcze jeden artykuł:
          – Wacnik, A., 2005, Wpływ działalności człowieka mezolitu i neolitu na szatę roślinną w rejonie Jeziora Miłkowskiego (Kraina Wielkich Jezior Mazurskich), Botanical Guidebooks vol. 28, s. 9-27

          Poza palinologami także etnolodzy wspominają o zjawisku zwanym „hodowlą drzew”. L. Krzywicki wspominał o tym już 100 lat temu. Można sobie na ten temat poczytać np. w pracy „Ustroje społeczno-gospodarcze w okresie dzikości i barbarzyństwa”. Książka wydana była w 1914, ale jest wznowienie z 2003.

  6. powoli, powoli z tymi hipotezami o sadzeniu dębów/dąbrów w dawnych wiekach, ponieważ żadne materiały historyczne, jakie nam się uchowały nie wspominają o takim zjawisku. Jeszcze dziś mamy problemy z wprowadzaniem dębów w kultury leśne, a co dopiero mówic, zeby miano to robic na masowa skale w dawniejszych wiekach:) dębów w lasach naturalnie nie brakowało, po cóż miano by je zasadzac dla świn?:) wystarczy zobaczyc sobie resztki lasow naturalnych, gdzie debow, a nie dabrow, w skladzie gatunkowym lasu nie brakuje

    • Jesli przez kilkaset lat bedzie sie wycinac inne gatunki drzew, pozostawiajac deby, to nie otrzymamy w efekcie dąbrowy?

  7. Dowodem na ten sposób życia mogą być nazwy miejscowe np.Dąbki;Dąbrowy.A pozatym nasze wyobrażenia o życiu naszych przodków tak naprawdę dotyczą góra 500 lat;może 800 lat.Ktoś produkował żywność;tkaniny;narzędzia;budował domy.Ludzie ci musieli mieć więdzę;sposoby przstosowania środowiska by przetrwać.Zapomnieliśmy o nich;ale to oni zbudowali nasz świat

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s