Całun turyński, twarz Jezusa i medialna bzdura

Naukowiec Ray Downing zajmujący się badaniem całunu turyńskiego twierdzi, że zawiera on dowody na zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa. Jak podkreśla, wiadomość „zakodowana” w całunie dostarcza dowodów zarówno na to jak wyglądała twarz Chrystusa, jak i jego „przejście ze śmierci w życie”.

Twarz z Całunu Turyńskiego. Z lewej pozytyw, a z prawej negatyw.

Tak zaczyna dzisiaj swój kolejny sensacyjny tekst jeden z czołowych polskich portali, którego osiągnięcia już tu kilka razy prezentowałem. I znowu mamy do czynienia z medialną bzdurą wynikającą najpewniej głównie ze skrajnej niedbałości autora.

W rzeczywistości Ray Downing nie jest naukowcem, ale grafikiem komputerowym. Jak dowiadujemy się z informacji prasowej umieszczonej na jego własnej stronie, po wielu miesiącach ciężkiej pracy zdołał wraz ze współpracownikami przekształcić dwuwymiarowy obraz ciała i twarzy zawarty w całunie turyńskim w trójwymiarową rekonstrukcję wizerunku człowieka uznawanego za Jezusa Chrystusa.

Najbardziej podoba mi się fragment, w którym czytamy: „Po miesiącach prac doszło do przełomu: Downing skoncentrował się na fakcie, że płótno było owinięte wokół twarzy leżącego pod nim człowieka”. Przyznam, że nie sądziłem, iż osoba zakładająca prawdziwość całunu będzie potrzebowała do tego aż tyle czasu ;).

„Badania” grafika komputerowego szybko zyskują rozgłos, a to dzięki „History Channel”, które przygotowało poświęcony im film. Historią zainteresowało się wiele anglojęzycznych mediów, za których pośrednictwem trafia właśnie do Polski. Oczywiście po drodze musiało dojść do przekłamań i podczas tłumaczenia z angielskiego na polski „Computer graphics artist Ray Downing” stał się naukowcem.

Tymczasem cała historia z nauką w zasadzie nie ma nic wspólnego. W rzeczywistości jest to element medialnego hałasu wokół całunu związanego z jego wystawieniem na widok publiczny od 10 kwietnia do 23 maja. Jak grzyby po deszczu pojawiają się książki, filmy i nowe sensacyjne hipotezy. Wariactwu ulegli nawet bracia salezjanie, którzy postanowili sprzedawać wiernym okulary 3D, bo dzięki nim ponoć lepiej widać odbicie na uznawanym za relikwię płótnie. Kasa, kasa, kasa…

A przy okazji całej sprawy można rzucić okiem na związane z całunem grafiki Downinga. Ale bynajmniej nie ze względu na ich naukową wartość.

Więcej informacji o całunie turyńskim.

~ - autor: Wojciech Pastuszka w dniu 2.04.2010.

komentarzy 59 to “Całun turyński, twarz Jezusa i medialna bzdura”

  1. „Wariactwu ulegli nawet bracia salezjanie, którzy postanowili sprzedawać wiernym okulary 3D, bo dzięki nim ponoć lepiej widać odbicie na uznawanym za relikwię płótnie.”
    Hahahaha^^

  2. Kasa, kasa, kasa… Niestety tak jest, ze mozna chyba wszystko sprzedac.

  3. Nie widzę najmniejszego powodu, aby takimi ludźmi (ani ich teoriami) należało się w jakikolwiek sposób przejmować. Równie dobrze można przy każdej nowej knidze Danikena publikować wpis dowodzący, że hipotezy Szwajcara to zwykłe brednie. Oczywistego się nie tłumaczy…

    • Tekst jest dla tych, którzy uwierzą w onetowskie „Naukowiec Ray Downing”. Poza tym o książkach Danikena już dawno nie pisze się na pierwszych stronach serwisów informacyjnych. Ta „sensacja naukowa” tam trafiła. Poza tym uważam, że warto ludzi uświadomić, że nie każda osoba nazwana w polskich mediach naukowcem jest nim naprawdę.

      • Przydało by się parę konkretów obalających badania pana Downinga a nie ataki na jego. Tak dla zasady.

    • wyglada na to, ze w dzisiejszej dobie TRZEBA tlumaczyc oczywiste, bo coraz wiecej ludzi z powodu ewidentnych brakow w edukacji zaczyna tego typu „dowody” brac na serio.
      I nie dotyczy to tylko kwestii religijnych.

  4. no tak, Wojciechu, obserwując twoje wpisy nie można się oprzeć wrażeniu, że wszyscy wokół Ciebie piszą medialne bzdury (a zwłaszcza onet to już sami debile), tylko ty piszesz mądrze, pięknie i naukowo… ech

    • Na pewno nie wszyscy. Po pierwsze jest wiele świetnych serwisów zagranicznych robionych na naprawdę wysokim poziomie. Szczególnie cenię sobie anglojęzyczne strony National Geographic, ale takich porządnych popularnonaukowcyh serwisów jest więcej. U nas na dobrym poziomie, choć trochę zbyt drętwo, jak na potrzeby popularyzacji, jest prowadzony serwis Nauka w Polsce. Na dobrym poziomie jest też wiele tekstów w dziennikach i tygodnikach.

      Największe bzdury to głównie dzieło portali ogólnotematycznych. Tutaj od czasu do czasu daję przykłady z onetu i tvn24.pl, bo na inne w zasadzie nie zdarza mi się zaglądać.

    • Mozna sie oprzec temu wrazeniu.
      Redaktor blogu jest bardzo wyczulony na wszelkie slowa krytyki – w sensie przeredagowywania swoich tekstow w przypadku zakwestionowanych niescislosci wynikajacych z roznych przyczyn, wraz z zamieszczonym obok, lub przy wpisie komentujacego, podziekowaniem za wychwycenie watpliwego fragmentu.

      Czasem dodaje wyjasnienie, dlaczego w pierwotnej tresci notatki znalazla sie dana, nieprawidlowa lub znieksztalcona informacja.

      Tak wiec mozna sie oprzec wrazeniu, ze pisze „madrze, pieknie i naukowo”, natomiast nie mozna sie oprzec wrazeniu, ze biorac pod uwage uzasadnione komentarze , stara sie przedstawic rzetelne informacje wyszperane w roznych miejscach swiatowego internetu.

  5. Ja lubię serwis Polskiego Radia. To taki cichy i niedoceniany a naprawdę niezły serwis. Dział naukowy też nie najgorszy. Jasne, że wiele rzeczy mogłoby działać lepiej, pełno tam marnotrastwa naszych podatków i dorbych pomysłów, ale co do treści to jakikolwiek serwis onetopodobny się nie umywa.
    Na zachętę: nie dość że nie ma reklam to jeszcze nikt nachalnie nie grzebie przy rozporku.

  6. Od 3.4.2010 będę na Allegro sprzedawał zapach chrystusa w słoikach 0,25 l – cena 24,99 zł/szt – okulary 3D gratis
    Antyidiota

  7. z serwisu naukowego Polskiego Radia
    http://www.polskieradio.pl/nauka/artykul.aspx?id=151493

  8. moi kochani
    wyniki badan c14 ktore wykazaly ze calun jest falszerstwem wykonanym w 13ym wieku nie zostaly jakos przyejte do wiadomosci?

    • Nie zostały przyjęte, bo są dośc niepewne. Teraz mamy nową rekonstrukcję.Nie wiem, lepszą, czy gorszą, ale wciąż sam obiekt badań i sporów jest fascynujący. Swoim ciężarem gatunkowym często przerasta dyskutantów. Zastanawiające, że nie ma w nim nabożnych korekt. A w tamtych czasach, apologeci jakiejs wizji nie mogli się przed tym powstrzymać, jak to widzimy np. w sztuce i kronikach.

  9. Wiara jest potrzebna maluczkim ja powietrze i woda. Nie należy podkopywać ich wiary tylko dlatego, że ma się matematyczny mózg. Oni, jeśli tylko tego chcą, potrafią wypatrzyć podobiznę madonny w okiennej szybie, poddanej wewnętrznym naprężeniom pod wpływem temperatury. Wiara nie poddaje się naukowej analizie.

  10. Masz rację Wojciechu. Onet wiedzie prym w przekazywaniu idiotycznych przeinaczeń. Jest to szczególnie widoczne wtedy, kiedy informacje te są podawane z powołaniem się na artykuł z Gazety Wyborczej.

  11. O boziu. Te okulary 3D to juz kompletna głupta. Nie wspomne o fenomenie całego całunu, który jest BARDZO ale to BRADZO wątpliwy.

  12. Przepraszam bardzo, ale należę do osób wierzących, a zarazem ceniących wykształcenie (jak też wielu podobnych do mnie ludzi, posiadających nawet tytuły doktorów itp.) i nie zgadzam się z tym, że wiara jest właściwa tylko „dla maluczkich”. Chrześcijaństwo jest religią niezwykle głęboką i fascynującą. Każda msza święta, misteria, są ucztami dla umysłu. Niewiele osób jednak zagląda tak głęboko w nie, by się o tym przekonać.

    Co do całunu turyńskiego, wydaje mi się, że sprawa jest tak naprawdę nadal nie do końca wyjaśniona. Tak czy inaczej, osoby wierzące nie przestaną wierzyć, jeśli okaże się to fałszerstwo. Jednak będą nadal szukać dowodów za i przeciw autentyczności całunu, gdyż jego oryginalność dałaby namacalną bliskość z tajemnicą zmartwychwstania Jezusa. To dla chrześcijan po prostu istotne.

    Co do wiadomości o amerykańskim „naukowcu”, myślę, że portale tego typu i brukowce zawsze charakteryzowały się brakiem rzetelności i pragnieniem sensacji. Nie ma co naskakiwać z tego powodu na wiernych czy księży Salezjanów, którzy – zapewniam – gdyby chcieli poużywać kasy, nie zostaliby duchownymi.

    • Nie użyłem słowa maluczki w znaczeniu prostaczek. Miałem na myśli człowieka, którego przeraża codzienna egzystencja i świadomość nieuchronnej śmierci. Tego typu odczucia są wspólne dla wielu osób, a osoby inteligentne, o dużej wyobraźni przeżywają tego typu rozterki z jeszcze większym natężeniem. Piętnaście lat pracowałem w służbie zdrowia i niejednokrotnie mogłem zaobserwować jak wiara ułatwia śmiertelnie chorym akceptację tego, co nieuchronnie czeka każdego. Jednak wiara, to niekoniecznie religia. Kiedy już mam okazję być w świątyni w czasie mszy i odprawiającemu uda się wprowadzić mnie w stan duchowego uniesienia, jest ono nagle i brutalnie przerywane brzękiem monet rzucanych na tacę. Nigdy nie jestem przygotowany na taką okoliczność i cały nastrój pryska w trakcie gorączkowego przeszukiwania kieszeni. Wystarczyłoby sprawy finansowe załatwiać przed całym misterium.

    • >>”To dla chrześcijan po prostu istotne.”
      Dla części chrześcijan.
      Jako chrześcijaninowi, owo płótno generalnie mi dynda. Nie jest dla mnie istotne, a bywa wręcz żenujące.

    • > „Każda msza święta, misteria, są ucztami dla umysłu.”
      Taaa… ja właśnie w Wielkanoc miałem nieszczęście do księdza, który wyszedł głosić kazanie, a w nim dał spory fragment o pewnych dowodach Zmartwychwstania, takich jak Całun Turyński, który „naukowcy z całą pewnością datują na około roku 30”. Cała ‚uczta dla umysłu’ pryska w jednej chwili. Kolejny fragment, o równie pewnej i przekonującej chuście Weroniki, już wiele nie zmienił.

      > „Co do całunu turyńskiego, wydaje mi się, że sprawa jest tak naprawdę nadal nie do końca wyjaśniona. Tak czy inaczej, osoby wierzące nie przestaną wierzyć, jeśli okaże się to fałszerstwo.”
      Obawiam się, że masz rację wbrew sobie. Osoby, które chcą wierzyć w prawdziwość Całunu Turyńskiego w prawdziwość tę wierzą, mimo dowodów fałszerstwa, tak wyraźnych, jak mało które. I zawsze będą zgłaszać wątpliwości do opinii krytycznych, a najczęściej je ignorować. Czy z powodu takich właśnie wątpliwości mamy prawo mówić, że rzecz „nie jest do końca wyjaśniona”?

      > „Jednak będą nadal szukać dowodów za i przeciw autentyczności całunu, gdyż jego oryginalność dałaby namacalną bliskość z tajemnicą zmartwychwstania Jezusa. To dla chrześcijan po prostu istotne.”
      Zwolennicy autentyczności Całunu nie szukają dowodów na jego nieautentyczność :) Ale skoro już podejmujesz temat ‚istotności dla chrześcijan’, to zgłaszam problem — skoro wiara jest zasługą, to czy świadectwa na prawdziwość nauki Kościoła, nie powinny przestać być tak nachalne ;) Spekulując — jak dla mnie ewentualna prawdziwość Całunu musiałaby być niezłym wyzwaniem dla teologów, ale jakoś nikt tego problemu nie podejmuje.

  13. A propos Danikena.
    Przeczytałem w młodości około 20 jego książek. Z teoriami, które prezentował można się zgadzać lub nie.
    Osobiście nie żałuję tej lektury ponieważ były to wspaniałe opowieści podróżnicze. Docieranie w bardzo egzotyczne zakamarki planety, wywiady, zdjęcia to wszystko bardzo pobudzało wyobraźnię.
    Dzisiaj mój entuzjazm dla tych teorii jest minimalny ale pozostał szacunek dla człowieka, który opisał bardzo ciekawie świat, do którego nie mam dostępu.
    Pozdrawiam

  14. Te okulary 3D to prawie jak powieść sf „Das Jesus Video” Eschbacha ;)

  15. Bardzo dziękuję za głos Jiwana w zawiązanej dyskusji.Jestem równiez osobą wierzaca a jednocześnie codziennym czytelnikiem tego rewelacyjnego serwisu.Niestety z coraz większym niesmakiem czytam ciągłe zapinki pod adresem osób wierzących.Panowie,czy w swej uczonej wyższości nie widzicie że zaczynacie niebezpiecznie się zbliżać do poziomu prezentowanego na „zwykłych” forach internetowych?Kpicie z ludzi szukających Boga w swoim życiu a nie zauwazacie że wtedy gdy po raz pierwszy człowiek spojrzał w niebo i ujrzał tam BOSTWO,przestał być tylko nagą małpą.

    • też nie podoba mi się coraz większa wrogość okazywana na forach ludziom wierzącym i coraz większe kpiny z wiary, z religii (nie podoba mi się to), choć z drugiej strony nie rozpaczałbym tak z Waszej strony, w końcu i tak stanowicie większość, zaś w takim kraju jak Polska, religia zajmuje ugruntowane miejsce w przestrzeni publicznej, z której nikt nie ośmieli się jej usunąć. Więc nie robiłbym z tego jakiśch prześladowań. Chrześcijan jest więcej i właściwie rządzą, więc nie marudźcie – przy takiej przewadze społecznej drobne kpiny krzywdy Wam nie zrobią ;-)

      mam też nadzieję, że Wasza wiara nie jest uzależniona od prawdziwości czy nie jakiejś starej, nadpalonej płachty. Skoro wiara to taka transcendencja, spoglądanie w niebo i widzenie tam BÓSTWA, z pewnością jest coś bardziej wzniosłego i niezależnego od wyników badań na temat Całunu?

      • Ten kij ma dwa końce, druga strona – zwolennicy religii, tak samo traktują swoich adwersarzy – określenia w stylu „naga małpa”, „cywilizacja śmierci” itp także można uznać za kpiny i brak szacunku.

  16. Eptesicusie, masz rację – chrześcijanie podobno stanowią większość w Polsce:) Ale dlaczego wcale nie widać tego w Internecie? Sprawy religijne zalewane są lawiną negatywnych opinii.

    I tutaj mam apel do osób wierzących:
    Odzywajcie się! Nie bójcie się sprzeciwić, gdy ktoś kpi ze spraw dla was istotnych! Obowiązkiem i radością chrześcijanina jest przyznawać się do swojej wiary, głosić ją, a nawet więcej – nią żyć!

    Następnym razem, gdy zobaczysz w Internecie sprzeciwiające się Twojej wierze wypowiedzi, nie wyłączaj okienka – zabierz głos.

    Milczenie chrześcijan w sieci wcale nie jest wymowne, sugeruje, że po prostu nas nie ma:)

    Moja odezwa nie jest oczywiście sprzeciwem wobec tego wątku czy bloga, zwyczajnie dzielę się moimi spostrzeżeniami:)

    • >>Obowiązkiem i radością chrześcijanina jest przyznawać się do swojej wiary, głosić ją,

      ale błagam, nie używajcie tego bloga do „głoszenia wiary”. Jest on powołany w zupełnie innym celu niż apologetyka. Naprawdę. Jest masa innych miejsc w sieci, gdzie można to robić, natomiast „Archeowieści” Wojtek stworzył, żeby propagować tu NAUKĘ i żeby ludzie o niej dyskutowali. Nauka to nauka, nie jest przeciwko religii, ale nie jest religią i nie ma z nią nic wspólnego, chyba, że z religią jako obiektem badań (np. w aspekcie dawnych kultów). W dyskusji mogą uczestniczyć ludzie wierzący i niewierzący. I jedni i drudzy niech piszą tu o nauce, nie zaś rozwodzą się o swoim światopoglądzie. Ateistów też to dotyczy. Nie chodzi o to, żeby się z tym kryć, ale żeby nie rozpalać flejmów o sprawy nie związane z tematem.

    • „Odzywajcie się! Nie bójcie się sprzeciwić, gdy ktoś kpi ze spraw dla was istotnych! Obowiązkiem i radością chrześcijanina jest przyznawać się do swojej wiary, głosić ją, a nawet więcej – nią żyć!”
      Rób to w miejscach do tego właściwych a nie na tym forum juz kiedys apelowałem aby nie poruszać tematów religijnych bo to zawsze w kogos uderza. Sprawa autentyczności całunu dla większości ludzi nie ma podtekstu religijnego włączając w tym mnie.

    • Dlaczego tak jest, że w sprawach religii najwięcej mają do powiedzenia ateiści? Moje prywatne zdanie jest takie, że próbują w ten sposób zakrzyczeć własne sumienie. Dla chrześcijanina takie dyskusje na forach nie mają większego sensu. On po prostu ma swoje przekonania i szanuje przekonania innych.
      Co do całunu, to dziwi mnie takie przekonanie, że udowodniono, iż jest on falsyfikatem. Przeczytałem kilka publikacji na ten temat, opisujących badania naukowe. Było tam dość zaawansowane przetwarzanie obrazów i różne metody kryminalistyczne. Z opisów przedstawionych w tych książkach wynika, że całun jest płótnem, w które był owinięty mężczyzna ukrzyżowany zgodnie z opisem w Ewangelii. Świadczą o tym ślady ludzkiej krwi i licznych ran na ciele, w okolicy ramion podrażnionych przez niesioną na plecach belkę. To wszystko wynika z analizy płótna przez naukowców. Czy jest to całun Chrystusa? Tego nie wiem, ale jeżeli ktoś dokonał fałszerstwa, to musiał być maniakiem i w tym celu zabić człowieka.

      Istnieje wiele kopii całunu wykonanych w średniowieczu. Wszystkie są po prostu dziełami malarza. Skąd ten „genialny fałszerz” mógł przewidzieć, że będziemy w stanie sprawdzić, czy te barwne plamy to tylko krew, a nie farba? Dlaczego nie użył krwi np. zwierzęcej?
      Skoro całun wciąż jest badany, to znaczy, że NIE UDOWODNIONO, że jest na 100% falsyfikatem.

      • Jak długo nikt nie głosi publicznie swoich poglądów objawionych, tak długo ateiści milczą. Potem reagują sprostowaniem.

        W czym problem?
        Jak napisał Ignacy Krasicki: „Prawdziwa cnota krytyk się nie boi”. :-)

  17. A to ci psikus :) Bardzo ciekawe :)

  18. Byłoby miło gdyby Całun był oryginalny-i tylko tyle

  19. Słuszny jest głos, aby nie używać tego bloga do „głoszenia wiary”. Jednak trudno się dziwić wierzącym, że protestują przeciwko naiwnie ateistycznym (i zarazem mocno złośliwym) wyznaniom niewiary…

  20. […] Całun turyński, twarz Jezusa i medialna bzdura Naukowiec Ray Downing zajmujący się badaniem całunu turyńskiego twierdzi, że zawiera on dowody na zmartwychwstanie […] […]

  21. było w focusie ;]

  22. Co rok to inna teoria.

    • Co rok przy okazji Wielkiej Nocy czytam bzdury, np. „Nie tylko Chrystus zmartwychwstał” i tu następuje lista postaci z różnych filmów z Gandalfem na pierwszym miejscu. To jest dopiero medialna bzdura.

  23. A wacająć do tematu – te prace 3D na stronie tego człowieka są słabe. Gość, który robi bardzo przeciętne prace 3D ma ogólnoświatową reklamę (dla niektórych jest nawet naukowcem) – zdecydowanie powinien porzucić 3D i zająć się marketingiem lub PR…

  24. Dość ciekawy i przytaczający historię Całunu i różne informacje o jego datowaniu jest artykuł z Tygodnika Powszechnego. Uważam, że stanowi dobre dopełnienie powyższego tekstu.

    • Aż tak dobrym nie jest. Autorka nie zwraca uwagi na wiele szczegółów. Pisze np. o wystawianiu całunu w Konstantynopolu i Edessie. Nie mam pojęcia na jakiej podstawie to pisze, bo nie mamy żadnych historycznie poświadczonych informacji o tym płótnie sprzed XIV w. kiedy to pojawia się nie wiadomo skąd we Francji. W tekście jest zresztą wiele więcej pominięć takich istotnych detali.

      • Rzeczywiście to tylko hipotezy, że całun i tzw. mandylion to ten sam przedmiot, tyle że całun przez wieki był złożony w taki sposób, że widoczna była tylko twarz. Mają o tym świadczyć ślady po złożeniu „w kostkę” na całunie i ślady ram. Co do tego, że przed XIV wiekiem nie ma żadnych wzmianek o płótnie Chrystusa, nie mogę się z tym zgodzić. Pozwolę sobie zacytować: „W roku 1080 cesarz Aleksy I Komnen prosi cesarza Henryka IV i Roberta z Flandrii o pomoc w obronie relikwii zebranych w Konstantynopolu, szczególnie „płócien znalezionych w grobie po zmartwychwstaniu”. W roku 1147 król Francji Ludwik VII podczas pobytu w Konstantynopolu oddaje cześć całunowi. Kolejnym potwierdzeniem jest relacja kronikarza Wilhelma z Tyru, opisującego wizytę w Konstantynopolu króla jerozolimskiego Amalryka I. Wilhelm pisze o syndonie (sudarium). Jeszcze inna relacja pochodzi z 1201 roku. Mikołaj Mesarites, stróż relikwii przechowywanych w kaplicy Matki Bożej z Faros w pałacu cesarskim, wspomina o dwóch rodzajach płócien grobowych, które miałyby znajdować się w Konstantynopolu: entaphioi sindones (pł. grobowe) i kai otonai kai ta soudaria (płótna i chusty).”
        Warto spojrzeć na scenę złożenia Chrystusa do grobu z manuskryptu Praya (XII w):

        jest prawdopodobne, że autor widział właśnie mandylion w Konstantynopolu.
        Czy zatem mamy negować wszelkie badania nad tym płótnem tylko dlatego, że może ono przedstawiać Chrystusa?

        • Chodzi o informacje o tym właśnie płótnie, a nie informacje o jakichś całunach. Już w średniowieczu zdyskredytowano całą masę fałszywek. Z punktu widzenia twardych informacji historycznych płótno pojawia się w XIV (wedle niektórych w XV w.) od razu z Zachodniej Europie.

        • Warto zwrócić uwagę na kilka faktów:
          1. Przed średniowieczem, przez kilka stuleci nie ma informacji o tym, jakoby chrześcijanie przechowywali jakiekolwiek pamiątki materialne po Jezusie. A przecież potencjalnych pamiątek mogło być wiele – naczynia, których używał, elementy ubioru, czy precjoza religijne (np filakterie – powszechnie używane przez Żydów, już wówczas). Nie ma też mowy o jakichkolwiek płótnach grobowych.
          2. Analiza najwcześniejszych przekazów pisanych sugeruje, że ich autorzy nic o tych płótnach nie wiedzieli. Autorzy nowotestamentowi, np. Paweł czy Jan przekonując o fakcie zmartwychwstania nic nie mówią o płótnie na którym w cudowny sposób utrwaliła się podobizna Mesjasza. Powołują się wyłącznie na żyjących świadków wydarzeń.
          3. Wielokrotnie tutaj zwracałem uwagę na to, że Całun nie odpowiada zarówno naszej wiedzy o żydowskich obyczajach pogrzebowych w I wieku, jak i przekazom ewangelicznym. Wszystkie one mówią o wielu płótnach, w tym o osobnym zakrywającym głowę. Rekonstrukcja sposobu utrwalenia obrazu na Całunie wyklucza taką możliwość, nie pozostawiając miejsca na dodatkowe płótna (deformowałyby one utrwalony obraz).
          Nawiasem mówiąc stoi też w sprzeczności z informacjami o wielości płócien przechowywanych w Konstantynopolu.
          4. Nawet jeśli Całun Turyński jest jednym z płócien przechowywanych w Konstantynopolu, to nadal niczego nie dowodzi. Niczego nie dowodzi też późna, średniowieczna ikonografia. Świadczy ona tylko o powszechności pewnych wyobrażeń (kanonów), nie o autentyczności Całunu.
          5. Wyniki badań C14 są twardy argumentem. Oczywiście wiele osób je podważa. Nie ma problemu – niech władze kościelne pozwolą na ich powtórzenie. Niech nawet same wskażą miejsce pobrania próbki. Nie godzą się na to, bo w ten sposób można podtrzymywać rzekomą niepewność, a to prowadzi do kierowania się wiarą, a nie naukowymi dowodami. Całun z XIV wieku, to tylko zabytek, Całun Turyński to relikwia, a relikwia = dochody.
          6. Technologia splotu płótna, nieznana w I wieku w Palestynie, też jest twardym argumentem.

          • Wiem, że to temat budzący wiele emocji i kontrowersji. Nie zrozumcie mnie źle, ale mimo wszystko muszę się ustosunkować do tej wypowiedzi i nieco „podrążyć temat”.
            Ad 1. Czy wziąłeś pod uwagę, że dla Żydów płótna grobowe były „nieczyste” i z tego powodu nie były przedmiotem ich uwagi?
            Zwróć uwagę, że istnieją przekazy o „wizerunku”, chuście. Być może z powodów kulturowych całun był przedstawiany nie jako płótno grobowe, tylko co innego – np. chusta lub mandylion?
            Czytałem, że również w Konstantynopolu nie przedstawiano wizerunku nagich postaci, więc płótno mogło być zwinięte w taki sposób, aby widoczna była tylko twarz.
            Ad 2. Po co dowody, skoro pisma zawierają świadectwa świadków zmartwychwstania? Żywe słowo wydaje się mocniejszym argumentem, w obliczu którego jakieś niewyraźne wizerunki na płótnie wydają się błahe. Poza tym jest wzmianka o chuście św. Weroniki. Są sugestie, że Weronika od łac. „prawdziwe oblicze” może być tylko przenośnią.
            Nie znamy też mechanizmu powstania wizerunku na płótnie. Być może pojawił się na skutek jakiejś reakcji chemicznej dopiero po wielu latach? Możliwości i wątpliwości jest wiele. Żadna z nich nie wyklucza na 100% autentyczności całunu.
            Ad 3. Tu nie będę się wypowiadał, bo z pewnością jesteś fachowcem w tej materii, a ja nie.
            Ad 4. Skąd ta nagła zmiana wyobrażeń? Pierwsze wizerunki Chrystusa przedstawiały mężczyznę bez brody. Dopiero później (ok IV wieku) upowszechniły się podobizny mężczyzny z brodą, wiązane najczęściej z istnieniem portretu „nie ręką uczynionego”, czyli mandylionu w Bizancjum. Intrygujące jest to, że te portrety są bardzo podobne do wizerunku z całunu.
            Załączona przeze mnie ilustracja ukazuje ułożenie ciała Chrystusa podczas złożenia do grobu. Charakterystyczne ułożenie rąk z podwiniętymi kciukami i zaznaczone nadpalenia na płótnie, a także jodełkowy splot mogą sugerować, że autor widział całun. Podważa to zatem datowanie C14, bo kodeks, z którego pochodzi ilustracja, to wiek bodajże XII.
            Ad 5. W 2008 roku prof. Christopher Ramsey, kierownik wydziału Radiocarbon Accelerator Unit na Uniwersytecie w Oksfordzie, przeprowadzili badania nad ponownym ustaleniem daty powstania całunu turyńskiego. Wyniki nie dały jednoznacznej odpowiedzi, ponieważ analizy niektórych próbek wskazywały na średniowiecze, a innych – na czas od I w. p.n.e. do I w. n.e. (może to sugerować zanieczyszczenie tkaniny pochodzącej z I w.n.e. poprzez późniejsze naprawy płótna) – a więc jednak kościół zezwala na badania?
            Ad 6. W 2002 roku niemiecki konserwator Mechthild Flury-Lemberg wyraziła opinię, że splot tkaniny jest identyczny ze splotem stosowanym w całunach pogrzebowych odnajdywanych w żydowskich grobach w Masadzie datowanych od 40 roku p.n.e. do 73 roku n.e.

            • Ad 5 i 6 Potrzebuję źródeł. Poproszę o źródła dla podawanych przez Ciebie analiz, najlepiej w recenzowanych czasopismach, bo te ze strony internetowej o Całunie już sobie znalazłem.
              Przejrzałem bibliografię Ramseya i nie znalazłem w niej wyników badań nad Całunem:
              http://www.arch.ox.ac.uk/CBR.html
              Ad 4 Sprzed 4 wieku podobizny Jezusa są bardzo nieliczne. Tu nie chodzi o manierę przedstawiania bez brody. Po prostu starsze wyobrażenia dostosowywano do kanonów przedstawień Apolla, czy Heliosa (nad częścią do dzisiaj trwają spory, czy to rzeczywiście Chrystus). Przedstawień przed 4 wiekiem było niewiele, zapewne dlatego, że wielu chrześcijan nadal podtrzymywało żydowskie tabu na tworzenie wizerunków (znane ze Starego Testamentu).
              Kanon przedstawień po 4 wieku (ile z nich tak na prawdę jest z 4 wieku?), upowszechnił się wraz z upowszechnieniem przedstawień w ogóle. Równolegle upowszechniają się kanony przedstawień np. Piotra (starzec z brodą), czy Pawła (łysy z brodą) i inne.
              Jeśli chodzi o manuskrypt to sorki, ale tam nie ma splotu. Są dwie (!!!) wzorzyste tkaniny (wyglądają jak kobierce) i jedno elastyczne płótno. Zero splotu.
              Podwinięcie kciuków to żaden argument – postać namaszczająca Chrystusa też ma podwinięty kciuk lewej ręki. Zbyt wiele ze średniowiecznej ikonografii nie można odczytywać. Samo płótno jest inaczej zwinięte (gdzie „pokrywa”?), brak monet na oczach, ran etc.
              Ad 2 Ano właśnie – po co im były jakieś szmaty? Szmaty stały się potrzebne dla późniejszych pokoleń. Podobnie jak i inne relikwie.
              A co do Weroniki – no bez żartów – to kolejna średniowieczna religia. Upowszechniła się wraz z innymi, na fali popularności rozmaitych całunów. Nawet zaprezentowana grecko – rzymska etymologia imienia ma wszelkie cechy średniowiecznej religijności…
              Ad 1 Tak, biorę to pod uwagę.
              Kto więc zabrał płótno, skoro byli tam sami Żydzi, dla których były one nieczyste?

  25. Nie ma się co dziwić wierze w prawdziwość całunu, który liczy sobie conajmniej 7 wieków i przedstawia wyraźne zarysy twarzy mężczyzny, funkcjonujące (od niepamiętnych czasów) w ikonografii chrześcijańskiej jako autentyczne oblicze Jezusa z Nazaretu.
    Jak można się dziwić wierze w taki legendarny antyk, skoro współcześnie zwykłe liszaje na murze czy zacieki na szybie brane są za autentyczne odbicie świętych (zwykle Matki Boskiej).
    Wiara w to jest nieracjonalna, więc opiera się wszelkim faktom, które po prostu nie przyjmowane są do wiadomości (jak np. to, że całun jest po prostu fałszerstwem).

    A podobne, niefrasobliwe publikacje na popularnym krajowym portalu, są tylko dowodem na to, że nie traktuje się poważnie – ani informacji, ani czytelnika. Papier (również ten wirtualny) zniesie wszystko… byle tylko jakoś go wypełnić – byle tylko jakoś się sprzedał.

    • Dokładnie, jakże można uwierzyć, że Jezus nie wyglądał jak Europejczyk a nie daj Boże jak Żyd :)

  26. Tak szczerze mówiąc to bardzo bym chciała aby znaleziono jakiś niepodważalny dowód autentyczności całunu. I wcale nie ze względów religijnych – dla chrześcijaństwa to praktycznie bez znaczenia – ale ze względów naukowych. Zrobiłoby się po prostu ciekawie w świecie naukowym – już widzę te wszystkie teorie i badania próbujące wyjaśnić jak się zachował :)
    Fałszywy całun to jedna z niewiele znaczących naukowo relikwii. Prawdziwy całun byłby wyzwaniem i wielką ciekawostką dla naszej wiedzy.

  27. całun to prawda ,miałem śmierć kliniczną więc Go widziałem

  28. Szczerze mówiąc to od początku nie byłem przekonany co do jego autentyczności. Choć jestem wierzący.

  29. A ja zadam pytanie : czym dla Was chrześcijan jest wiara ? czy wiarą w jedynego prawdziwego Boga czy wiarą w relikwie uczynione przez ludzi dla zysku przez fałszywych obłudników wierzących w mamonę i oddających jej cześć pod płaszczykiem chrześcijaństwa ?

  30. Pokój mieszkańcom wszystkich światów!

    Zaproszono Ciebie grupy Twoja Korona
    współpracującej w celu:
    ochrony życia każdej osoby we Wszechświecie
    i zapewnienia jej wszelkich środków do szczęśliwego życia
    w Konstytucji Mieszkańców Planety Ziemia.

    http://kmpz.groups.live.com/
    kmpz@groups.live.com

    Powodzenia!

  31. […] 3. Całun turyński, twarz Jezusa i medialna bzdura […]

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s