Pierwszy minojski wrak

Ludzie, którzy ponad 3500 lat temu stworzyli na Krecie wspaniałą cywilizację, a których zwiemy Minojczykami, uchodzą za doskonałych żeglarzy. Uważa się, że Kreta była morską potęgą, a jej statki woziły dobra z całego śródziemnomorskiego świata.

Wizja ta ma piękne oparcie choćby w dziełach sztuki. Na jedno z nich – fragment wspaniałego fresku z minojskiej osady Akrotiri na wyspie Thera – patrzycie za każdym razem, gdy wchodzicie na Archeowieści. Dużo gorzej było z wrakami minojskich statków. Do niedawna nie znaliśmy ani jednego.

Pierwszy minojski wrak odkryła wraz ze swoim zespołem rodowita mieszkanka Krety archeolog Elpida Hadjidaki. Na pierwsze fragmenty pochodzących z niego ceramicznych naczyń badacze natknęli się w 2003 r. przy niewielkiej wysepce Pseira, która leży u brzegów Krety.

Od tego czasu wydobyli 209 ceramicznych naczyń, z których 80 zachowało się prawie w całości. Ich kształt wskazuje, że służyły najpewniej do transportu wina i oliwy. Zespół Hadjidaki wydobył też naczynia kuchenne, kubki oraz ciężarki do sieci rybackich.

Do naszych czasów nie zachowały się niestety żadne fragmenty samego statku. Jednak analizy rozmieszczenia znalezionych przedmiotów wyraźnie wskazują, że opadły one na dno wraz ze statkiem. Ułożenie wielu naczyń sugeruje, że statek poszedł pod wodę dnem do góry.

Badania znalezionej ceramiki, które przeprowadził Philip Betancourt ujawniły, że wrak pochodzi sprzed około 1800-1700/1675 lat p.n.e. Wszystkie naczynia wykonano we wschodniej części Krety.

Zdaniem archeologów zatopiony statek najpewniej służył do przybrzeżnego transportu.

Więcej i zdjęcia w artykule magazynu Archaeology.

~ - autor: Wojciech Pastuszka w dniu 22.02.2010.

Komentarzy 13 to “Pierwszy minojski wrak”

  1. Chyba przedefiniuję sobie słowo „wrak” jako „coś, czego nie ma, a co można znaleźć”. Już drugi raz w ostatnim czasie mamy wiadomość o znalezieniu wraku, którego szczątków jednak nie znaleziono. Przecież zupełnie czym innym jest znalezienie pozostałości towarów przewożonych przez statek, a czym innym znalezienie samego statku.

    • „Ciala” , ktore mozemy ogladac w Pompei, rowniezn nie sa cialami, a „miejscem” po cialach, ich odlewem.

      Tutaj moze bardziej precyzyjne byloby „ustalono miejsce spoczynku i rozpadniecia”.

      A ceramika pozwolila odtworzyc gdzie znajdowaly sie elementy statku na ktorych spoczywala – zanim przegnily.

      • Ale ciał w Pompei nie identyfikujemy po kolczykach i bransoletkach, jakie ofiary Wezuwiusza miały na sobie w feralnym czasie. Ogólniej, nie wydaje mi się też, że jeśli gdzieś w ziemi znajdujemy biżuterię, jaka mogła nosić pogrzebana tam osoba, to mówimy, że znaleźliśmy ciało.
        Już przy pierwszych zdaniach doniesienia o „wraku” przy wybrzeżach Anglii wyobraziłem sobie jakąś warstwę mułu, odmienną od otoczenia, identyfikującą właściwe miejsce, gdzie leżał/a statek/łódź, która to warstwa mogłaby być utożsamiana z wrakiem podobnie jak odlewy z ciałami w Pompei czy odciski w piaskowcu z dinozaurami czy innymi zwierzętami i roślinami. Ale wyraźnie tak nie jest – o tym, że coś tam było, wnioskujemy wyłącznie na podstawie rozłożenia towarów, które często transportowano drogą morską i które tam znaleziono.
        Poza tym statek i rzeczy, jakie przewozi, to byty rozłączne – statek mógł tam spocząć bez żadnego towaru i też powiemy, przynajmniej przez jakiś czas, że spoczywa tam wrak statku.
        Można więc powiedzieć, że znaleziono miejsce zatonięcia statku, można dużo o tym statku wnioskować, ale nie można powiedzieć, że znaleziono sam wrak.
        Oczywiście nasuwa się tu analogia do fenotypu rozszerzonego, ale fenotyp rozszerzony po usunięciu fenotypu to nie fenotyp ;).

  2. Jeśli nie znaleziono statku to na jakiej podstawie stwierdzono że zatonął dnem do góry?

    • Wiele nieprzemieszczonych wtórnie ceramicznych naczyń leżało do góry nogami.
      „Furthermore, the pottery that was still in place was found upside down, which seems to indicate the ship completely capsized and wound up with the hull uppermost and the cargo down.”

      • Można by przypuścić, że przewożono je w skrzynkach lub dość ciasno upakowane w jakichś komorach (jeśli takowe na owych statkach były)? Ach, mogły być też złożone na pokładzie i zabezpieczone siatkami od góry i dzięki temu nie rozsypały się w różnych kierunkach.

  3. a może zatonął dnem do góry, potem wypłynął na powierzchnie i podryfował w zupełnie inne miejsce

  4. To te naczynia były właśnie “kontenerami”.- Przedstawione na zdjęciach nie są akurat tym ,co znamy pod pojęciem >amfory transportowe< te były wysokości od 1,15m w zwyż.Najbardziej frapuje mnie ich kształt http://hellenika.wordpress.com/wazy/..nr.10 – w jaki sposób takie stożkowate(zupełnie spiczaste)denko ustawiano na pokładzie lub lądowych magazynach handlowych.Na lądzie wystarczyłyby gliniane klepiska z otworami
    odp.średnicy i głębokości, na statku były to chyba drewniane palety z otworami o takiej średnicy,aby amfora podtrzymywana była
    w co najmniej połowie wysokości(raczej w 2/3).
    Zna może ktoś praktyczny powód takiego kształtu amfor?
    Sposób ich stawiania w magazynach,w transporcie?

  5. Dziękuję.

  6. Poczekam te ,,tysiąc lat” i powtórzę swoje pytanie jeśli nadarzy się po temu okazja.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s