LIDAR zawitał do Polski

Po raz pierwszy dla potrzeb polskiej archeologii wykorzystano lotnicze skanowanie laserowe (LIDAR) – podał serwis Nauka w Polsce. Umożliwia ono stosunkowo łatwe wykrycie stanowisk archeologicznych, które mają własną formę terenową – kurhanów, grodzisk, traktów, układów starożytnych pól – za pomocą specjalistycznego urządzenia skanującego podczepionego do samolotu albo śmigłowca.

LIDAR to prawdziwie kosmiczna metoda badawcza, gdyż pozwala naukowcom dokładnie obejrzeć ukształtowanie terenu nawet jeśli porasta go gęsty las. By uzyskać ten sam efekt za pomocą zwykłych zdjęć lotniczych, las musiałby zostać wycięty.

Podczas pionierskich na polskich ziemiach badań pod Piłą uzyskano precyzyjny obraz terenu o powierzchni 20 km2. Badania, na zlecenie Polaków, zrealizowała niemiecka firma TopScan.

Takie badania mogą niebywale wzbogacić naszą wiedzę, gdyż tradycyjne metody archeologiczne fatalnie spisują się w lasach, a te porastają aż 30 proc. powierzchni Polski. Pierwsze badania to potwierdziły. Na zbadanym terenie odkryto kilka nieznanych dotąd skupisk kurhanów.

Niestety jest to bardzo droga metoda. Przeskanowanie 20 km kw. pod Piłą kosztowało 20 tys. euro.

LIDAR z wielkim powodzeniem stosowano np. podczas badań w Angkorze w Kambodży.

~ - autor: Wojciech Pastuszka w dniu 12.02.2010.

Odpowiedzi: 14 to “LIDAR zawitał do Polski”

  1. Czekałem na moment, aż ten sposób prowadzenia poszukiwań archeologicznych w prospekcji lotniczej dotrze do nas… :) O ile mnie pamięć nie zwodzi, pierwszy raz tą metodę wykorzystano w Wielkie Brytanii? Nie zdziwiłbym się, gdyby tak było, ponieważ ich archeologia lotnicza jest jedną z najnowocześniejszych na świecie. Pozdrawiam!

  2. Dochodzi do tego jeszcze dokładność na podstawie skaningu LIDARowskiego mozna wygenerować cyfrowy model terenu z rozdzielczością sięgającą kilku centymetrów. Jakis czas temu wykonywano skaning dla Karkonoskiego Parku Narodowego.

  3. Duza zaleta LIDARu jest szybkosc i rozdzielczosc skanowania. Wlasnie dzieki wysokiej rozdzielczosci, mozna uzyc algorytmow odzielajacych odbicia wiazki od koron drzew, od tych co dotarly do powierzchni gruntu. Metoda znakomita nie tylko dla archeologow. Chyba niesmialo pojawia sie u nas zainteresowanie takze wsrod geodetow czy lesnikow… Jest jednak bariera cenowa. Tym bardziej, ze zlecenia, jak w tym przypadku, wykonuja zachodnie firmy. Druga kwestia to opracowanie wynikow, aby skan nie byl sztuka dla sztuki.
    Fajnie efekty skanowania LIDARem prezentuja Anglicy. WessexArch koordynowalo skanowanie okolic Stonehenge: (http://www.wessexarch.co.uk/blogs/computing/2007/11/15/stonehenge-landscape-3d).
    Z innych, oryginalnych zastosowan LIDARu np. teledysk Radiohead – House of cards (http://www.youtube.com/watch?v=8nTFjVm9sTQ). ;)

  4. Zainteresowanie jest od dawna i to nie tylko u w/w ale także geologów i geomorfologów tylko cena no i mozliwości obróbki.
    I pomyśleć że na zachodzie to standard, od ponad 10 lat :/

  5. Jasne, zainteresowanie skanowaniem jest ogromne. Dolicz takze kopalnie odkrywkowe – oni chociaz maja finanse.
    A z tym „standardem” to bym nie przesadzal. Nalezy jednak zwrocic uwage na to w jakim zakresie wykonuje sie taka prospekcje/dokumentacje. W wiekszosci przypadkow chmura punktow jest finalnym efektem pelniacym jednoczesnie funkcje pstrokatej wizualizacji, niewiele uwagi poswieca sie jej analizom.

    • Zajmuję się trochę modelami i niestety powtarzam na zachodzie skaning laserowy to standard przy dokładnych analizach rzeźby zwłaszcza w obszarach górskich, już nikt nie korzysta ze zdjęć satelitarnych.
      SRTM, jest zbyt ogólny a bazowanie na podkładach topo ma dwie wady
      1. digitalizacja danych jest czaso i pracochłonna
      2. jakość tych map woła o pomstę do nieba
      Dla kopalni odkrywkowych rozdzielczość 30 m jest wystarczająca, więc dla nich skaning z rozdzielczością kilkunastu cm nie ma sensu.

  6. Cena oczywiście zaporowa, jak na możliwości finansowe większości ekspedycji. Ale nie ukrywajmy – większość ekspedycji nadal doskonale obywa się z papierem milimetrowym i ołówkiem. Jako komplet danych geograficznych wspaniale sprawdza się kserówka mapy topograficznej 1:25000 w układzie 65. Ale za to do przycinania zdjęć z cyfrówki nie można się obejść bez Photoshopa (oczywiście pirackiego).
    Nowoczesne techniki prospekcji i dokumentacji to u nas nadal pełna egzotyka. Jedni uważają, że to zbędna i niepoważna zabawa, która nie przystoi poważnym badaczom, inni nie mają czasu, bo zarabiają pieniądze, jeszcze inni nie mają pieniędzy.
    I to wszystko nie przeszkadza nam myśleć, że nasza archeologia jest doskonała, przodująca i nie wiadomo czemu nie doceniana na świecie.

    • Hmmm, do samego przycinania zdjęć to chyba wystarczy nawet darmowy IrfanView. Jest jeszcze wiele darmowych bądź bardzo tanich programów do obróbki, które to umożliwiają :)

      Używanie photoshopa do przycinania zdjęć to jak jazda do Żabki tirem, by kupić cztery piwa i czipsy.

      • InfranViev jest darmowy tylko do uzytku prywatnego.

        Chyba Picassa ewentualnie? (nie obrabaiam grafiki, moge sie mylic w ocenie mozliwosci Picasssy).

        • Prędzej Gimp – znam osoby które w nim obrabiają dokumentację ze stanowisk

          • Rozmowa poszła w programy, a nie w Programy. Problemem nie jest to jakim programem przycina się zdjęcia. Problemem jest podjęta metoda badań – jak to jest, że Harris napisał książkę w 1979 r., a osobiście znam tylko kilka ekspedycji używających jego metody, która w cywilizowanych krajach jest podstawowym narzędziem badawczym? Albo ile znacie na prawdę interdyscyplinarnych badań? Bo zazwyczaj to bierze się geomorfologa, który coś tam nasmaruje o trzeciorzędzie i terasach, albo osteologa, który o kostkach coś napisze. Najważniejsze będą wyniki dendro lub c14, dzięki którym materiał ruchomy będzie można potraktować „w masie”. Wnioski archeologa nie będą miały nic wspólnego z wnioskami badań owego geomorfologa, czy osteologa. Machnie się sprawozdanko i po sprawie.
            Nie ma tak na prawdę koncepcji, programu i prawdziwej współpracy między specjalistami. Wiele razy widziałem jak pisze się rozmaite „programy” badawcze „na kolanie”. Nie ma rozwoju technik dokumentacji ani metod obróbki danych. W pojęciu większości badaczy GIS to jakaś pieśń przyszłości, mniej więcej jak podróż na Marsa, podczas gdy na Zachodzie jest to normalne narzędzie badawcze. U nas GIS używany jest głównie przez ekipy pracujące na autostradach. Nie, bynajmniej nie do dokumentacji czy analiz osadniczych, do rozliczeń GDDKIA – system modyfikatorów wymaga tworzenia kolorowych książeczek, które z nauką nie mają nic wspólnego. GIS po prostu pomaga rozliczyć należność z ara…
            Nawet jeśli robi się jakieś nowoczesne elementy, np. skanowanie laserowe, to czasami okazuje się później, że nic z tego nie wynika, bo nie ma programu do przetworzenia danych (mam nadzieję, że nie będzie tak z tym Lidarem).
            Wyjątkiem jest kilka programów i kilka ekspedycji – nawet tych komercyjnych. Są ludzie, którym się chce, choć tak na prawdę mogliby dać sobie spokój.

  7. kasa kasa. Polska się bogaci, ale powoli. święcie wierzę, że będzie coraz lepiej i lata 2012-2020 będą najbardziej świetlanymi w dziejach naszej Polszy, a archeolodzy za lat 500 wykopią na naszych terenach wiele lexusów i willi z basenami, a może nawet czasem i jakiś radar do lidorowania…

  8. A w zakurzonych archiwach za te pół tysiąca lat jakiś pasjonat odkryje raporty z badań archeologicznych w Polsce z lat 1990-2050 i uzna je je za fałszerstwo, bo takich bzdetów poważni naukowy nigdy nie podpisywaliby swoim nazwiskiem….

  9. […] Jak donosi serwis Archeowieści, po raz pierwszy w Polsce wykorzystano LIDAR do celów archeologicznych (artykuł PAP). Tym typem […]

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s