O czym mówiono na konferencji PAN (cz. I)

Poniżej prezentujemy krótkie omówienia pięciu referatów wygłoszonych na niedawnej konferencji Instytutu Archeologii i Etnologii Polskiej Akademii Nauk. Dotyczą one Kamienicy Jacobsona, Nabta Playa, Krzemionek Opatowskich, monumentalnych grobowców ze Słonowic oraz neolitycznego cmentarzyska w Kicharach Nowych.

Jacek Weiss
Jakie tajemnice skrywa Kamienica Jacobsona – dziś siedziba Instytutu Archeologii i Etnologii PAN

Jacek Weiss zaprezentował tajemnice kamienicy związane z Fryderykiem Chopinem. Był to nie tylko akcent na początek konferencji, ale także na początek roku Chopinowskiego.

Kamienicę wybudował król Stanisław August Poniatowski specjalnie dla swojego szkockiego złotnika Jacobsona. W późniejszych czasach budynek miał wielu właścicieli wśród których byli między innymi państwo Cichoccy. To o nich właśnie pisał Chopin w jednym z listów: „grałem u Cichockich na Lesznie”. Dzięki badaniom Jacka Weissa udało się ten fakt potwierdzić, mimo że według informacji w oficjalnych dokumentach Cichocki kupił kamienicę dopiero w 1832 roku, czyli już po wyjeździe kompozytora z Polski.

Romuald Schild
Neolityczne centrum sakralne Nabta, wschodnia Sahara, Egipt

Combined Prehistoric Expedition to najdłużej trwająca ekspedycja prehistoryczna. W jej ramach profesor Schild prowadzi prace badawcze na terenie Nabta Playa w Egipcie, które leży 100 kilometrów na zachód od Nilu.

Prof. Schild na tle wizualizacji stanowiska w Nabta Playa

Odnaleziono tam między innymi górę ofiarną z około 200 kurhanikami przykrytymi wydmami. Są to najstarsze w ogóle znane takie obiekty – są datowane na 7 tysięcy lat p.n.e. Kurhany wielokrotnie służyły składaniu ofiar. Obok nich znajdują się niewielkie studnie i szyby ofiarne. W późnym neolicie stawiano już większe kurhany, ale dalej przykrywano je kamieniami. Wśród złożonych ofiar archeolodzy znaleźli m.in. młodą krowę, która na pewno stanowiła wielki majątek dla plemion pasterskich żyjących w tym okresie.

Przy korycie okresowej rzeki, której wody wpadały do pobliskiego jeziora archeolodzy odkryli kamienny krąg kalendarzowy datowany 5500– 4500 r. p.n.e. oraz ciągi megalitycznych steli skierowanych na określone konstelacje gwiezdne. Stele ważą od kilku kilogramów do kilku ton. Dzięki radiowęglowemu datowaniu drewna z kamieniołomów, z których pochodzą kamienie, wiek ciągów stel określono na około 4500–3500 p.n.e.

W centrum sakralnym archeolodzy odkryli również tzw. Kurhan Małego Lorda. Na podstawie kolagenu w zębie odkrytego tam dziecka ustalili wiek obiektu na około 4450+/- 60 BP (co daje mniej więcej 2500 lat p.n.e. – WP). Głowa chłopca znajdowała się w niewielkim szybie grobowym, w obiekcie o kształcie piramidy.

Wśród znalezisk z Nabta są też kawałki ceramiki datowanej na 10 tysięcy lat, wyroby krzemienne oraz paciorki ze strusich jaj.

Aktualnie kalendarz oraz stele przewożone są na teren Muzeum Prehistorycznego w Asuanie. Okazało się bowiem, że choć Nabta leży w trudno dostępnym i w zasadzie bezludnym terenie, to tamtejsze zabytki często są niszczone. Głównym winowajcą jest pewien amerykański fizyk, który w swojej książce uznał, że centrum w Nabta Playa powstało 17,5 tysiąca lat p.n.e., a megality przedstawiają mapę naszej galaktyki widzianej z północnego bieguna. Zafascynowani tą lekturą New Age’owcy, korzystają z organizowanych do Nabta Playa nielegalnych wycieczek, by dostać się na teren prehistorycznego centrum. Tam konstruują własne świątynie wykorzystując elementy kalendarza oraz steli, a także składają ofiary ze znalezionych na miejscu zabytków (np. żaren).

Jacek Lech, Kamil Adamczak
Prehistoryczne górnictwo krzemienia: w krainie diabła

Referat przedstawiał słuchaczom badania Zakładu Epoki Kamienia IAE. Dotyczyły one m.in. najstarszej znanej kopalni krzemienia, czyli Grimes Graves w Anglii (po raz pierwszy opisana w 1695 roku), spektakularnych kopalni w Spiennes w Belgii (duma belgijskiego dziedzictwa narodowego, które można odnaleźć nawet na znaczkach), oczywiście polskich Krzemionek Opatowskich oraz Borowni nad rzeką Kamienna. Profesor Lech opisał dokładnie metody wydobycia krzemienia w tych prehistorycznych kopalniach oraz stosowane do tego narzędzia.

Referat prof. Lecha. Na ekranie widać imponujący szyb kopalni Grimes Graves

Na koniec swojego wystąpienia Profesor Lech zwrócił uwagę na bardzo palący problem. Otóż Krzemionki Opatowskie (wskazywane, jako absolutny archeologiczny numer jeden na listę światowego dziedzictwa UNESCO) są w jego ocenie nieumiejętnie zarządzane przez lokalne władze. Źle chroniony rezerwat jest łatwym łupem dla złodziei krzemienia pasiastego, który w ostatnich latach stał się modnym dodatkiem jubilerskim. Rabusie bezproblemowo dostają się na teren Krzemionek, gdzie wykopują w starożytnych hałdach regularne kwadratowe jamy, aby uzyskać surowiec. Samo muzeum umożliwia zakup brył, oraz biżuterii z krzemienia w swoim sklepiku z pamiątkami, jednak za bardzo wysokie ceny. Z pewnością istniałaby możliwość ukrócenia takiego procederu, jeżeli tylko władze muzeum miałyby pomysł na współpracę z jubilerami.

Dodatkowo same Krzemionki nie wydają się mieć pomysłu jak przyciągnąć trustów i jak propagować swoją wspaniałą historię. Wystarczy porównać ilość odwiedzin w muzeum z sąsiednim Bałtowem, gdzie można odwiedzić Dinopark (problem dyskutowany na forum archeologii zawodowej)

Krzysztof Tunia
Monumentalne grobowce sprzed 6 tys. lat w południowej Polsce

W Słonowicach odkryto temenos, czyli zespół grobowo–kulturowy, złożony z ceremonialnego placu oraz siedmiu grobowców o długości ponad stu metrów, otoczonych rowami ziemnymi oraz belkami. W centrum każdego z tych grobowców był grób skrzynkowy. Jedynym wyjątkiem był grób, w którym odnaleziono szczątki mężczyzny, kobiety i dziecka. Groby do połowy były zasypane ziemią.

Zaprezentowana na konferencji wizualizacja monumentalnego grobowca

Obok tych obiektów znajdowało się cmentarzysko szkieletowe, funkcjonujące w tym samym czasie. Zespół datuje się na IV tysiąclecie p.n.e. i włącza w nurt kultury pucharów lejkowatych.

Do najciekawszych ruchomych zabytków odkrytych w Słonowicach należą miedziany sztylet, ostrze siekiery, ceramikę z ornamentem, a także czerpak. Badania geofizyczne ukazały nie tylko długość grobowców, ale także okalające zespół rowy. Z nimi to związana była druga faza użytku tego obszaru w epoce brązu.

Podobne grobowce odkryto w miejscowościach Niedźwiedź, Rudno, czy Karwin. W Broniszczowicach odnaleziono zaś jedyny jak do tej pory grób otoczony murem kamienny.

Halina Kowalewska-Marszałek
20 lat badań cmentarzyska neolitycznego w Kicharach Nowych. Niezwykłe odkrycia, niezwykłe doświadczenia

Badania w Kicharach Nowych prowadzone są od 1987 roku. Odkryto tam cmentarzysko neolityczne kultury pucharów lejkowatych (3700 – 1900 p.n.e.). Wśród znaczących znalezisk wymienić należy pochówek dziecka z naczyniem zdobionym sznurem. W Kicharach odkryto także groby kultury mierzanowickiej z epoki brązu. Archeolodzy znaleźli tam m.in. kolie paciorków fajansowych, siekiery gładzone i kościane igły. Jeden z najbogatszych grobów posiadał zausznice, tarczkę, krzemienne narzędzia, aplikacje z kłów dzika, a także aplikacje z metalu na ubraniu.

Wśród importów odnaleziono miedziany sztylet, a także naczynia z południowo–wschodniej Europy.

Ekspedycja w Kicharach bierze co roku udział w „Dożynkach Gminnych” i ściśle współpracuje z pobliską szkołą, zapraszając uczniów na wykopaliska. Badania zaczeły się dzięki właścicielowi pola, który sam zgłosił stanowisko (zaniósł profesorowi Tabaczyńskiemu kamienną siekierkę). Aktualnie jego dzieci i wnuki kontynuują bliską, przyjacielską, współpracę z ekspedycją.

Zdjęcia i omówienia: Julia Chyla.

Czytaj też O czym mówiono na konferencji PAN (cz. II)

~ - autor: Wojciech Pastuszka w dniu 29.01.2010.

Komentarzy 30 to “O czym mówiono na konferencji PAN (cz. I)”

  1. Niecierpliwie czekam na relację z referatów dotyczących wczesnego średniowiecza. :)

  2. „New Age’owcy, korzystają z organizowanych do Nabta Playa nielegalnych wycieczek, by dostać się na teren prehistorycznego centrum. Tam konstruują własne świątynie wykorzystując elementy kalendarza oraz steli, a także składają ofiary ze znalezionych na miejscu zabytków (np. żaren).”
    A Ty Wojtku narzekasz na wypisujących new-age’owe posty. Wyobrażasz sobie co by było, gdyby brali sobie kawałki kodu html oraz zebrane przypadkowo elementy graficzne layoutu, czy style css, budując sobie własne serwisy kultowe i paranaukowe. Z postów eptesicusa, Arkadiusza Sołtusiaka, ST i innych merytorycznych składali by ofiary na rzecz mitycznej pramatki, albo Cremo, Daenikena czy Zillmera… eeh

  3. super, czekam na drugą część!!!! :))

  4. Taki maly offtopic, poniewaz zobaczylem na jednym ze zdjec wizualizacje grobowca, dlatego tez podepne swoja, zupelnie nie zwiazana z postem ale powiazana tematycznie z blogiem. Akropol Atenski z Vw z muzyka, ktora nadaje calej wizualizacji lekkiego patosu :). No… milego ogladania.

    http://vids.myspace.com/index.cfm?fuseaction=vids.individual&videoid=0&release=103211371

  5. Tu jeszcze raz ten sam filmik o troche lepszej jakosci na pelnym ekranie.

    http://vids.myspace.com/index.cfm?fuseaction=vids.individual&videoid=102604755

    Sorki za offtopic :)

  6. Ratujmy Kopalnie w Krzemionkach Opatwoskich !

    Przeciez to jeden z najcenniejszych zabytkow na terenie Polski.

  7. z tymi Krzemionkami święta racja, w BAłtowie nic nie ma, Krzemionki ciekawsze, ale nie promowane!!!

    • Pozwolę sobie stanąć w obronie Bałtowa. To jedno z kilku najbogatszych stanowisk paleontologicznych w Polsce ze śladami dinozaurów. Jednak w skali światowej znaczenie i wyjątkowość Krzemionek jest dużo większe niż Bałtowa.

  8. To ja już nie wiem o co tak na prawdę chodzi z tymi Krzemionkami?! Czy mają być promowane na szeroką skalę, czy chronione, a to niestety nie zawsze idzie w parze! Krzemionki nie są z gumy i nie wepchniemy do nich tylu ludzi co do Bałtowa. A co do tej sprzedaży krzemienia w muzeum i współpracy z jubilerami: to co, muzeum ma wyznaczyć działki górnicze i sprzedawać koncesje na wydobycie? To jest sprawa egzekwowania prawa geologicznego, górniczego i o ochronie zabytków przez państwo polskie. Obawiam się,że Pani Julia Chyla chyba wyjęła jakieś zdania z kontekstu całej wypowiedzi Profesora.
    Pozdrawiam wszystkich sympatyków Krzemionek!

    • Problem z Krzemionkami jest taki, że to rezerwat przyrody. Kopalnie także nie są łatwo dostępne. Jest trasa turystyczna, prawie bardzo udana, ale posiada ograniczoną przepustowość.

      Handel krzemieniami na straganach, że tak powiem problem nadmuchiwany, „tym” (takim) krzemieniem handlują w całym regionie (pasiasty, pasiastemu nie równy). W krzemionkach, z uwagi na niską frekwencję, jest jeden stragan w Bałtowie kilkadziesiąt. Sugerowanie jakoby muzeum pozwalało na handel wyrobami jubilerskimi z rabowanego krzemienia, to element prowadzonej wojny i próby wyrwania muzeum od władz samorządowych. Wojny nieprzebierającej w środkach, skłonnej nawet do pomówień. Gdyby, każdy kto zawita do Bałtowa wdepnął do Krzemionek to te miałyby obroty z biletów ok. kilku mln. rocznie.

      Do krzemionek trudno dotrzeć, gdy nie jest się zmotoryzowanym, na miejscu też nie ma nic, jedynie podziemną trasa. Dla archeologa to wystarczy, ale dla zziębniętej archeologa teściowej, trochę za mało. Ale, nie od razu Rzym zbudowali.

      Nie byłem w Muzeum w Ostrowcu, byłem w Krzemionkach, muzeum powinno być tam na miejscu. A jest tylko obskurny bufet. Wiem jednak, że ma powstać w Krzemionkach „nowoczesny zespół wystawienniczo-konferencyjny połączony z istniejącą już podziemną galerią.”

      Podejmowane próby wyrwania Krzemionek obecnym zarządcom i przekazanie ich innemu pod szyldem muzeum ministerialnego (jak Muzeum Narodowe) na pewno stawia inwestowanie w coś co za chwile może okazać się cudze pod znakiem zapytania. Stworzenie programu ochrony wymaga finansów, wyrwać, może się uda. Tylko, co dalej? Da MKiDN a może instytut IAiE PAN? A może zrobi się kolejny Bałtów z nastawieniem na te 500 tys ludzi rocznie? Zapewne tak, bowiem przecież:

      http://kielce.gazeta.pl/kielce/1,35255,5086747.html
      „- Odkryte do tej pory szyby, które można oglądać w podziemnej trasie turystycznej, to tylko malutka cząstka kopalni o długości kilku kilometrów – twierdzi prof. Machnik.”

      Proszę wybaczyć, ale moim zdaniem Profesor Lech próbuje załatwiać własne interesy. A jego oskarżenia o nieudolność w zarządzaniu (muzeum zaliczyło obsuwę ze składaniem wniosku o realizację inwestycji – przynajmniej składa) oraz handel krzemieniem na terenie Krzemionek wpisują się w próbę dokonania w Krzemionkach przewrotu, który miał doprowadzić do ich przejęcia, przez IAiE PAN.

      http://www.archeologiczne.fora.pl/muzealnictwo,34/kolejna-zmiana-gospodarza-w-krzemionkach,570.html

      Dodam, że MKiDN ma zamiar wprowadzić kadencyjność na stanowiskach dyrektorskich w instytucjach kultury – także w muzeach. Kilka lat temu był konkurs w Krzemionkach, żaden z profesorów nie stratował. Niech teraz lepiej zadbają o ochronę jaskini Stajnia. A może lepiej dla badacza prowadzącego tam wykopaliska, lepiej aby się nie interesowali tą jaskinią?

      Od kilku lat słychać w stronę Krzemionek wyłącznie powarkiwania. I tak myślę, że to przez tych 500 tys. ludzi w Bałtowie. Bo, poza tym powarkiwaniem, IAiE PAN niczym się ochronie Krzemionek nie przysłużył.

      • Widzę że Ostrówki się najeżyły, obruszyły a Gosiewski już nie pomoże, oj nie.

  9. dawno byłam w Krzemionkach, owszek było co zwiedzać, ale np.toalety były w opłakanym stanie… a turyści patrzą na takie rzeczy…

  10. Jeśli ktoś chce zrobić z Krzemionek drugi Bałtów to tylko obecny ich włodarz, czyli Starostwo w Ostrowcu, wpatrzone w sukces lokalnego stowarzyszenia. Nie kto inny napierał na budowę zespołu wystawienniczo konferencyjnego (no właśnie zespołu wystawienniczo – konferencyjnego a nie muzeum!!!) w środku rezerwatu. No i obsuwa musiała być! Pomijając kwestię przynajmniej dwukrotnego organizowania konkursu na koncepcję nowych budynków (pierwsza entuzjastycznie przyjęta proponowała budowę czegoś w stylu hipermarketu), żaden konserwator przyrody ani zabytków, o zdrowych zmysłach, nie mógł wyrazić zgody na taką lokalizację. No i trzeba zaczynać trzeci raz! A wystarczyło zajrzeć do koncepcji planu ochrony, która istnieje już prawie 10 lat. Proszę wybaczyć, ale jakoś nie potrafię sobie też wyobrazić MKiDN lub IAiE PAN odcinających kupony z kasy od potencjalnych 500 tys. turystów w Krzemionkach. Chyba nawet osobiste ambicje kilku profesorów archeologów względem obiektu będą bezpieczniejsze dla kopalń niż przemożna chęć zrobienia z nich Disneylandu. A co do konkursu na dyrektora to startowali w nim ludzie, którzy całe niemalże życie zawodowe poświęcili Krzemionkom, ale nie mieli szans w starciu z prowincjonalną, polityczną rzeczywistością. I wtedy ani ministerstwo, ani środowisko naukowe nie zrobiło rzeczywiście nic, chociaż przykład Muzeum Archeologicznego w Poznaniu pokazuje, że można było. Jeśli MKiDN wprowadzi kadencyjność dyrektorów, to i tak sama decyzja niewiele zmieni, bo nie o osobę dyrektora tu chodzi. Na dłuższą metę, nad tym co się dzieje w Krzemionkach powinni mieć kontrolę specjaliści, a w tej chwili jest tak, że nawet archeolodzy z Krzemionek niewiele mają tam do powiedzenia. Taki skarb jak Krzemionki trzeba najpierw chronić, a potem można udostępniać!

    • Tak to już jest, że Muzea w większości są samorządowe i bardzo wątpliwe, aby MKiDN zdecydowało się przejąć finansowanie muzeum, bo raczej tnie wydatki na muzea Przykład?
      http://biznes.gazetaprawna.pl/artykuly/379987,mniej_pieniedzy_dla_muzeow_z_resortu_kultury.html

      Zespoły wystawienniczo konferencyjne budują wszystkie muzea i instytucje, które chcą kształtować nowoczesny wizerunek. Jest to forma wychodzenie do społeczeństwa. Jest to jednocześnie budowanie centrów edukacji oraz nauki. Dziwny zarzut. Od tego jest konserwator zabytków aby wydawał zgodę na to, co wolno a czego nie. Krzemionki są chronione wpisem do rejestru stanowisk archeologicznych, wszelkie prace budowlane i inwestycje wymagają zgody konserwatora. Jest tak właśnie aby dyrektor jeden z drugim nie forsowali durnych pomysłów, a przykładów, że tak może być daleko szukać nie trzeba.

      http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,35812,7401541,Winda_donikad___a_byloby_dobrze_wiedziec_dlaczego_.html

      Pamiętajmy także, że Krzemionki są dodatkowo rezerwatem przyrody, co także nie jest bez znaczenia, zwłaszcza gdy się stawia zarzuty niepodejmowania przez muzeum działań ochrony terenu. Bo mam wrażenie, że świadomie się o tym nie mówi. Chodzi mi tu o sprawę płotu http://www.rp.pl/artykul/280490.html a i Policja w łapaniu złodziej krzemienia ma pewne sukcesy. Trudno mi się zgodzić, że muzeum słabo chroni teren. W każdym razie mówienie, że nic nie robi, jest nadużyciem.

      Ja sobie także, nie wyobrażam 500 tys ludzi w krzemionkach. Konkurs na dyrektora był szyty na miarę, ale tylko jeden fachowiec Pan Migal w nim wystartował. Przez lata w Krzemionkach odchodziło jakieś bomblowanie… Zresztą nadal odchodzi. Długo czekałem na Panią przewodnik, czekała aż się uzbiera grupa kilkudziesięciu osób. Korytarze są ciasne i kręte. To zbyt duża liczba osób do oprowadzania. Co nie zmienia rewelacyjne oceny podziemnej trasy, na minus należy zauważyć brak windy, mniej sprawne osoby rezygnują ze zwiedzania, zbyt mało jest też np gablot z zabytkami oraz rekonstrukcjami. I generalnie tam nic nie ma.

      Jedak muzeum ma plany i nawet je realizuje wspólnie właśnie z władzami samorządowymi. I nie wiem o co chodzi? O to że coś robi? Czy o to, że zbyt mało? Czy o to, że plany są zbyt komercyjne oraz zbyt inwazyjne? Proszę mi wytłumaczyć o co chodzi. Zabytek należny chronić, trasa jest rewelacyjna, ale jakby oczywiste jest, że jest to forma prezentacji zabytku ingerująca w jego strukturę, zatem zabytek tylko częściowo powinien być udostępniony w takiej formie. Pozostałe jego walory powinny być prezentowane na górze. Zresztą 20 minut to góra ile można przebywać na dole z uwagi na temperaturę.

      Powinno się dyskutować o kształcie Krzemionek, tego co tam ma być oraz jak chroniony powinien być ten rezerwat i zabytek jednocześnie. Ale tu nikt nie dyskutuje, tu jest jedynie powarkiwanie, była też próba wyrwania muzeum spod kompetencji Muzeum w Ostrowcu, natomiast nikt przy tym nie próbował określać programu działania oraz finansowania muzeum, bo jeśli nie samorząd to pozostaje jedynie MKiDN, które oszczędności poszukuje właśnie w budżetach muzealnych. Tak czy inaczej Krzemionki skazane są na (mam nadzieję) ograniczoną komercjalizację. Ważne aby ta komercjalizacja realizowana była jakby obok terenów chronionych rezerwatowo, a sam zabytek udostępniany był w sposób przemyślany. Zamiast szukać sposobów na przejęcie potencjalnej kury znoszącej złote jaja, proponowałbym dążyć do przeprowadzenia rzetelnego konkursu na nowego dyrektora, np w ramach planowanej i zapowiadanej przez Zdrojewskiego reformy instytucji kultury i zatrudnianiu dyrektorów na 4-7 letnie kontrakty.

      Powiem wprost, Krzemionki są skazane na funkcjonowanie jako Muzeum finansowane z budżetu samorządu, MKiDN nie będzie chciało go przejąć, może byłoby łakomym kąskiem dla jakiegoś stowarzyszenia, ale wówczas oznaczałoby to 100% komercjalizację. Krzemionki posiadają potencjał turystyczny i tak czy inaczej, wcześniej czy później będą produktem turystycznym, czy się to komuś podoba czy nie. I tak myślę, że wszyscy to wiedzą, chodzi tylko kto tą kurę będzie trzymał. Tylko, nieświadomym temu ludziom mota się w głowach, tak jak na konferencji IAiE PAN. jakby nie wiadomo o co chodzi.

      „Taki skarb jak Krzemionki trzeba najpierw chronić, a potem można udostępniać!” Zgadzam się, tylko słowo „udostępniać” należy zamienić na słowo „zarabiać”!

  11. „Zespoły wystawienniczo konferencyjne budują wszystkie muzea i instytucje, które chcą kształtować nowoczesny wizerunek” – tak, ale zazwyczaj są to instytucje, które prezentują już w momencie tworzenia takiego projektu odpowiedni poziom. Nie znaczy to, że należy odmawiać Muzeum w Ostrowcu prawa do rozwoju, ale żeby iść w górę, trzeba mieć bazę lub chociaż starać się ją rozwijać. Tymczasem zatrudnienie w Muzeum od trzech lat systematycznie maleje, a liczba pracowników merytorycznych skurczyła się do 4. Jeśli starostwo planuje budowę super centrum o powierzchni paru tys. metrów kw., to dlaczego na pracownie merytoryczne przeznaczone ma być 2, może 3 pomieszczenia? (projekt był kiedyś zamieszczony na stronie internetowej starostwa i można było wyrobić sobie pogląd). Jak do tej pory nikt nie jest w stanie powiedzieć jak będzie finansowana ta nowa instytucja w Krzemionkach. Samorząd lokalny nie zaproponuje tu zapewne nic nowego, bo już w tej chwili wygląda to nieciekawie. Krzemionki, dzięki swoim dochodom zapewniają prawie 50% budżetu Muzeum, co jest sytuacją wyjątkowo rzadką w skali kraju.
    Zarzut dotyczący lokalizacji nowych budynków w rezerwacie nie jest, aż taki dziwny. Prace na pierwotną lokalizacją wymagały dużych nakładów finansowych i czasu. Nie trzeba być chyba geniuszem, żeby wiedzieć, że duży budynek i parking na 300 samochodów zlokalizowany 50 m od zabytku nie pozostanie bez wpływu na niego. Chyba że włodarze Krzemionek są zwolnieni z obowiązku wiedzy o tym, że kopalnia to zabytek klasy światowej i leży w rezerwacie przyrody. Tak się też składa, że to co na powierzchni jest równie cenne i ważne jak to pod ziemią, i nie da się zabetonować kawałka rezerwatu. Dobrze, że chroniony teren graniczy z nieużytkami. Jest więc gdzie wyprowadzić komercjalizację. Może ktoś wreszcie na to wpadnie.
    Miejmy nadzieję, że tym spośród środowiska naukowego, którzy zabierają głos w sprawie Krzemionek (niestety można ich policzyć na palcach jednej ręki) chodzi właśnie o to, aby uratować od głupich pomysłów najcenniejszy fragment rezerwatu i o nic innego. Mówiło się dużo o wpisie kopalń na listę UNESCO. Taka ingerencja w strukturę zabytku, jak budowa kompleksu budynków przy samych kopalniach jawnie kłóci się z warunkami jakie zabytek musi spełniać. Zgadzam się w 100%, że Krzemionki muszą stać się produktem turystycznym. Musi się to natomiast odbyć bez jakiejkolwiek szkody dla zabytków, czyli niestety nie w wersji proponowanej przez obecnego zarządcę muzeum. Chyba, że diametralnie zmieni swoje podejście do sprawy.
    I jeszcze na koniec pierwsze zdanie z ustawy o muzeach: „Muzeum jest jednostką organizacyjną nienastawioną na osiąganie zysku, której celem jest gromadzenie i trwała ochrona dóbr naturalnego i kulturalnego dziedzictwa ludzkości o charakterze materialnym i niematerialnym, informowanie o wartościach i treściach gromadzonych zbiorów, upowszechnianie podstawowych wartości historii, nauki i kultury polskiej oraz światowej, kształtowanie wrażliwości poznawczej i estetycznej oraz umożliwianie korzystania ze zgromadzonych zbiorów.”
    A więc jednak chronić, a potem udostępniać i niekoniecznie zarabiać. W przypadku Krzemionek, ze względu na ich wartość, te słowa nabierają szczególnego znaczenia. A poza tym one już w tej chwili spokojnie na siebie zarobią, bez konieczności przepędzania przez nie nadmiernych tabunów zwiedzających.

    • Tak, pod takimi postulatami to ja się podpiszę i im przyklasnę. Bowiem terenów wkoło do realizacji takich inwestycji jest pod dostatkiem. A jest to także przekaz jasny i zrozumiały. Niestety po raz pierwszy w ten sposób wyrażony,

      Dodam, że Krzemionki chronione są nie tylko wpisem do rejestru oraz jako rezerwat przyrody, ale także jako Pomnik Historii.

      http://static1.money.pl/d/akty_prawne/pdf/MP/1994/50/MP19940500419.pdf

      Z mapki widać, że terenów wkoło rezerwatu nie brakuje.

      Władze Ostrowca muszą się liczyć, że na terenie tak silnie chronionym przepisami, trudno zrealizować inwestycje naruszające zabytek oraz jego otoczenie.

      Tu ważne jest też to czy rezerwat posiada uchwalony plan miejscowy?

      Dalej: Ustawa o ochronie i opiece nad zabytkami mówi:

      Art. 21.
      Ewidencja zabytków jest podstawą do sporządzania programów opieki nad zabytkami przez województwa, powiaty i gminy.

      Czy jest taki program dla Krzemionek? I co on zawiera? Bo to znowu stanowi podstawę zapisów dla planów miejscowych.

      Dalej:
      Art. 24.
      1. Minister właściwy do spraw kultury i ochrony dziedzictwa narodowego określi, w drodze rozporządzenia, sposób prowadzenia rejestru zabytków, krajowej, wojewódzkiej i gminnej ewidencji zabytków oraz krajowego wykazu zabytków skradzionych lub wywiezionych za granicę niezgodnie z prawem.

      Tu zwróciłbym uwagę na obowiązek tworzenia gminnych ewidencji zabytków zwłaszcza w odniesieniu do obecnego projektu nowelizacji ustawy, który ten obowiązek wzmacnia i nakłada określone terminy realizacji tego obowiązku przez gminy. Gminna ewidencja uzgadniana przez WKZ stanowi także podstawę ochrony, zapisów zawartych w studium oraz planie miejscowym. Gminne ewidencję przynajmniej w planach stanowić mają podstawę ochrony zabytków.

      To wcale nie jest tak, że Krzemionki są bezbronne. Tylko trzeba wiedzieć jak je bronić, albo inaczej, jak ich pilnować, bo pilnować trzeba.

      Kiedyś były filią PMA, tam też nadal pracują główni badacze Krzemionek (Borkowski, Migal), może Krzemionki powinny powrócić pod merytoryczny dozór tej instytucji? Osobiści brakuje mi w tej sprawie głosu tych właśnie osób. Bo tak z boku to nie widać, aby działo się tam coś katastrofalnego, co tłumaczyłoby tak jawną wojnę. Krzemionki posiadają potencjał Trzcinicy. Ale Trzcinica wyrasta na potężny ośrodek naukowy – nie tylko muzealny.

      Powtórzę, nie widziałem aby ktoś merytorycznie dyskutował o planach dotyczących Krzemionek. Są stawiane zarzuty, ale w rodzaju rabowania, handlu na straganach, braków kadrowych. Sprawy w zasadzie drugorzędne, nie dotyczące przyszłości rezerwatu, jego wizji. Zrealizowana trasa podziemna w zasadzie jest udana. Jakby po niej oceniać działania muzeum w Ostrowcu to pozostaje pogratulować udanej inwestycji. Natomiast pozostałe inwestycje powinny zostać zrealizowane, ale poza granicami rezerwatu oraz pomnika historii jak są Krzemionki.

  12. „pozostałe inwestycje powinny zostać zrealizowane, ale poza granicami rezerwatu oraz pomnika historii jak(im) są Krzemionki” – i tu nareszcie dochodzimy do konsensusu. Jak widać wystarczyła krótka wymiana zdań. Szkoda, że rzeczywistość jest mniej różowa. Minęło 3 lata kadencji nowego dyrektora i nic się nie zmieniło (poza kosmetyką i znacznym zwiększeniem ilości szumnych zapowiedzi w różnych mediach). W tym czasie od podstaw stanęło muzeum w Trzcinicy, kończy się budowa podobnej rzeczy w Starachowicach. No cóż – ostrowiecka nieudolność poparta szarpaniem z różnych stron (politycy, naukowcy).
    A co do dokumentów związanych z ochroną Krzemionek to można dorzucić, że od 10 lat istnieje ramowy plan ochrony i zagospodarowania obszaru wpisanego do rejestru zabytków, nie zatwierdzony przez nikogo, bo po co. W ciągu tego czasu żaden z dyrektorów muzeum nie starał się o jego uprawomocnienie, bo na pewno wychodził z założenia, że nie potrzebna mu taka kula u nogi. Tak samo organ założycielski, czyli starostwo. Samorządy dysponują ponadto gminną ewidencją zabytków, wytycznymi konserwatorskimi w sprawie ochrony dziedzictwa archeologicznego (np. potrzebnymi do sporządzenia planu zagospodarowania przestrzennego), czy chociażby opracowaniem obszaru AZP. Jest także plan ochrony rezerwatu przyrody. I naprawdę wszystko wiadomo, jak należy obchodzić się z takim miejscem.
    PMA może by i chciało przejąć Krzemionki, ale za bardzo nie może ze względów prawnych. Ale chyba nie chce. Tutaj w grę wchodzą jedynie indywidualne ambicje i działania byłych badaczy (np. udział w konkursie na dyrektora). Poza tym cisza. Z resztą badacz tego obiektu o największym stażu J. Bąbel też nie zabiera głosu. Są też nowi ludzie, którzy od kilku lat prowadzą tam badania archeologiczne, przyrodnicze. Na różnych uczelniach w Polsce są robione nawet opracowania dotyczące ochrony prawnej krzemienia pasiastego czy analizy ruchu turystycznego i jego wpływu na stan rezerwatu. Czyli tak naprawdę jest grupa, która wspólnie mogłaby coś sensownego stworzyć. Może dobrym rozwiązaniem byłoby powołanie dla Krzemionek rady naukowej, na wzór rad w podobnych im instytucjach (np. Biskupin), złożonej z przedstawicieli różnych dziedzin naukowych i służb ochrony zabytków. 10 lat temu takie gremium istniało przy Ministerstwie Kultury, ale było złożone głównie z archeologów, a przez to trochę „ograniczone” w swych poczynaniach.
    No i koniecznie Krzemionki muszą stać się samodzielnym i niezależnym Muzeum.

  13. Ja sądzę, że konsensus co do tego w jaki sposób chronić oraz co do tego na ile ingerować to był zawsze. Ja zwyczajnie mam wątpliwości co do intencji osób podnoszących krytykę wobec działań, czy braku działań dyrekcji Krzemionek.

    Pada zarzut, że przez trzy lata nowa dyrekcja niczego nie zrealizowała, jednocześnie zgodnie uważamy, że inwestycje być powinny ale poza granicami rezerwatu. Nie chcę bronić specjalnie nowej dyrekcji, ale też należy pewne sprawy powiedzieć do końca, tak jak się sprawy mają.

    Obecne formy ochrony (rezerwat, Natura 2000, wpis do rejestru, pomnik historii) Sprawiają, że bez uzgodnień tam nie da się zrobić niczego. Ani dyrekcja ani starostwo tego nie przeskoczą. Natomiast aby zrealizować coś poza rezerwatem, to najpierw należy wejść w posiadanie tych gruntów poza rezerwatem i dokonać ich scalenia. Aby można dokonać scaleń zgodnie z ustawą o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym konieczne jest uchwalenie przez radę gminy planu miejscowego, do tego potrzebne jest studium, potrzebne są uwarunkowania środowiskowe.

    Zatem, jeśli grunty pozostają w rękach prywatnych, brak też planu miejscowego – a tego przecież nie uchwala muzeum ani też nie starostwo, tylko rada gminy. Teren rezerwatu obwarowany zaś jest tyloma ograniczeniami i chroni go tyle różnych przepisów, to nie dziwię się, że tam niczego nie zrobiono, bo jak i gdzie?

    Padł przykład Trzcinicy, ale i tam nie było prosto i nie obyło się bez wywłaszczeń http://www.rp.pl/artykul/76591,90058.html Musiał być tam uchwalony plan miejscowym, musiały być dokonane scalenia. Tak nakazuje prawo.

    Tam podobnie, aby ktokolwiek, cokolwiek mógł tam zrobić musi zostać uchwalony plan miejscowy – kolejna forma ochrony terenu „piąta”. Do tego musi zostać wydana ocena oddziaływania na środowisko (obowiązkowo dla planu miejscowego), która stanowi niemałe narzędzie realnego wpływu na zapisy planu miejscowego. Nie tłumacząc o co chodzi, bo to nie kurs, odsyłam zainteresowanych do treści ustawy „o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa
    w ochronie środowiska oraz o ocenach oddziaływania na środowisko”.

    Dlatego uważam, że sprawa ma dwie strony medalu. Ochrona to jedno, a interesy to drugie.

    Usłyszeliśmy oskarżenia, które były półprawdami i niedopowiedzeniami, i można to uznać za próbę manipulowania opinią publiczną w celu osiągnięcia założonego sobie celu. To ta jedna ciemna strona medalu. Druga to potrzeba poważnej dyskusji na temat przyszłości Krzemionek, oraz form ich ochrony, bo nie są one prywatną własnością ani muzeum ani starostwa. Za wzór postawiono Trzcinicę, ale na terenie rezerwatu, czyli na terenie gruntów będących obecnie w dyspozycji muzeum takiej inwestycji jak w Trzcinicy zrealizować to się nie da nawet i za lat 30, ani tej dyrekcji i temu muzeum ani żadnej innej.

    Myślę, że na miejscu tego „bufetu” budynku muzeum w Krzemionkach można postawić jakiś inny nowy może nawet dwu piętrowy budynek wystawienniczy, nie wpłynie to w sposób istotny na stan zachowania rezerwatu (wpłyną prace budowlane). Ale wszelkie inne budynki, parkingi, gastronomia, handel, rozrywka, miejsca noclegowe powinny wylecieć poza teren rezerwatu. Tylko daleka droga do tego. A jak powstanie budynek wystawienniczy i będzie tam co oglądać to pojawią się też ludzie, którzy będą potrzebować także i tej infrastruktury, której nie będzie. Jak jej nie będzie, Krzemionki zostaną zadeptane. Jak dla mnie – to, że tam się nic nie dzieje to zasadniczo bardzo dobrze, dobrze dla zabytku i rezerwatu. Bo to najpierw powinna powstać wspomniana infrastruktura a dopiero potem muzeum.

    Mam nadzieję, że się nadal zgadzamy?

  14. No nie do końca! Przeprowadziłeś bardzo pożyteczny wywód dotyczący całej procedury lokalizacji inwestycji. Ale czy w takim razie uważasz, że ludzie planujący takową nie powinni tego wszystkiego wiedzieć? I czy naprawdę nie można było zacząć od tej właściwej lokalizacji, poza rezerwatem, tylko wydawać kolejne pieniądze na analizy, koncepcje, plany, a teraz się tak bardzo dziwić, że niedobry konserwator nie pozwala? Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś lokalizował kompleks muzealny na grodzisku w Trzcinicy, albo np. dyrektor Zajączkowski zaplanował sobie budowę nowego gmachu na półwyspie w Biskupinie i dopiero ktoś musiał mu to wyperswadować! Te trzy lata właśnie to był czas, aby te wszystkie sprawy podopinać na ostatni guzik i teraz spokojnie rozpoczynać sobie budowę. I tu główni oponenci (np. prof. J.L) nie mieliby argumentów (przynajmniej w tym względzie).
    W tej sytuacji chyba najlepszym rozwiązaniem dla zabytku i dla inwestora chyba też, byłoby ulokowanie całego kompleksu poza rezerwatem, może gdzieś przy drodze dojazdowej od głównej trasy. Jest tam mnóstwo nieużytków. Z mapy wynika, że nie będzie to aż tak daleko od wejścia do kopalń, jakieś 0,5 km, czyli chyba nie dużo dalej ile trzeba przejść od bramy muzeum w Biskupinie do grodu. No, a gdyby teściowa archeologa rzeczywiście nie dawała rady (tudzież dzieci, osoby w podeszłym wieku i niepełnosprawne) można zorganizować ekologiczny transport w rodzaju bryczki i konika, albo elektrycznego samochodu (takie rzeczy funkcjonują chociażby na Św. Krzyżu, a tam jest rezerwat ścisły). Później może pobiesiadować i się przespać, ale poza rezerwatem, we wspaniałym nowym „kompleksie wystawienniczo-konferencyjnym”, albo w jednym z hoteli czy gospodarstw agroturystycznych, których coraz więcej przybywa w regionie. W ten sposób mamy spokój dla rezerwatu (ruch turystyczny tylko w obrębie drogi muzeum – podziemia), biznes dla muzeum, a nawet zarobek dla lokalnej społeczności. Wilk syty i owca cała!

  15. Powinni wiedzieć. Ale też trudno mi się wypowiadać, co wiedzą a czego nie. Nie znam także dokładnych planów inwestycyjnych muzeum. Natomiast znając formy ochrony prawnej tego terenu można być spokojnym tego, że tam tego rodzaju inwestycji zrealizować się nie da. Trudno też oceniać, zarzut, że mieli trzy lata i nic nie zrobili. Bo jeśli na terenie rezerwatu nic zrobić nie można – to i nic nie zrobili, nawet jeśli sądzili, że może zrobią.

    Muzeum jako instytucja ograniczona jest do majątku jaki posiada. Oczywiście grunty są, wystarczy popatrzeć na mapkę, ale to nie są grunty muzeum.

    Oczywiście racja, 3 lata to czas wystarczający aby uruchomić działania administracyjne – wzorem Trzcinicy. Ale też pamiętajmy, wykup gruntów nawet poprzez wywłaszczenie na cel publiczny kosztuje, uchwalenie planu miejscowego także kosztuje. I to nie są zadania muzeum tylko odpowiednio Starostwa i Gminy. Daję to pod rozwagę, bo zmiana dyrekcji, podział muzeum, czy też podporządkowanie muzeum pod MKiDN nic nie zmieni. Trudno winić muzeum za brak działań władz samorządowych. Ale wizję powinno posiadać. Ale i w Krakowie powinni posiadać i w wielu innych muzeach pewnie też…

    Majątkiem muzeum nadal pozostanie wyłącznie rezerwat, na terenie którego możliwości inwestycji są ograniczone. Ani konserwator zabytków, ani przyrody, ani także organizacje pozarządowe nie dopuszczą do realizacji inwazyjnych inwestycji na terenie rezerwatu. Każda decyzja dopuszczająca taką inwestycję będzie złamaniem prawa i zostanie łatwo utrącona w WSA. Ogrodzenie rezerwatu jest dobrym przykładem, ma niby chronić przed złodziejami a co 100m musi być bramka dla zwierząt. Tam się nic nie da zrobić. Dlatego cały ten szum, dla mnie jest niezrozumiały i trochę irracjonalny, koniunkturalny.

    Oczywiście da się zrobić, ale tak jak tu piszemy, wzorem Trzcinicy i Biskupina. Tu musi być jednak determinacja nie tylko muzeum ale i władz lokalnych. Dziwne, że takiej wizji i współpracy zabrakło w Krzemionkach, bo kto jak kto, ale dyrektor muzeum w Krzemionkach z władzą samorządową to nie powinien mieć trudności w dogadaniu się. Tu się bez tej współpracy nie da nic zrobić. Dlatego też zmiana zarządcy Krzemionek mogłaby nic nie zmienić. Miną kolejne 3 lata i ktoś zapyta, co zrobiliście poza „dziurawym” płotem?

    Zamiast tak warczeć Zróbcie jakaś konferencję archeologiczno-przyrodniczo-konserwatorską poświęconą ogólnie rezerwatowi, koncepcji zagospodarowania i ochrony. Bo tak z boku, a ja patrzę z boku, to to wygląda kto komu zabierze tę kurę.

    • Jeszcze w sprawie Krzemionek.
      Chodzi o ten nieszczęsny wpis na listę Światowego dziedzictwa, który niby był, ale go nie ma.

      Warto zobaczyć warunki dokonywania wpisów przez ICOMOS.
      http://www.unesco.pl/kultura/dziedzictwo-kulturowe/swiatowe-dziedzictwo/procedura-wpisu/plan-zarzadzania/

      Kolejny raz, jednym z warunków jest uchwalenie planu miejscowego !!!

      Warunkiem uchwalenie planu jest stworzenie Studium oraz co chyba nawet ważniejsze Oceny Oddziaływania na Środowisko, ocena ta musi uwzględniać także dziedzictwo kutrowe, ocenę taką można zaskarżyć do sądu jeśli się z nią nie zgodzimy (stowarzyszenia ekologiczne), czego np. nie można uczynić przy planie miejscowym (można wnosić jedynie uwagi), ale plan miejscowy jest ustawową formą ochrony zabytków i podlega uzgodnieniu z WKZ.

      Generalnie Ostrowiec musi wybierać, albo wpis na listę dziedzictwa światowego, albo inwestycje w granicach rezerwatu.

      Inna sprawa, że sam wpis na listę dziedzictwa światowego, jeśli chodzi o samą prawną ochronę zabytku, niczego nie zmienia. To wyróżnienie w prawodawstwie nie posiada jakiegoś szczególnego umocowania. Nie jest to forma ochrony wymieniona w ustawie o ochronie i opiece nad zabytkami. Oczywiście uzyskanie tego statusu ułatwia aplikowanie o dotacje oraz ściąga turystów.

      Ale zasadniczo gminie Bodzechów w granicach której położone są krzemionki to chyba potrzebne nie jest, bo na stronie gminy można przeczytać, że Krzemionki taki wpis już posiadają :)

      http://www.ugb.pl/zabytki/

      Podobnie zresztą jak w Lokalnym Programie Rewitalizacji str. 20

      http://www.bodzechow.bip.net.pl/?p=document&action=save&id=690&bar_id=188

      Szkoda tylko, że o tym nic nie wie UNESCO :)

      • A to informacja niezwykle ważna, dla wszystkich którym na sercu leży los Krzemionek Opatowskich. Nie znalazłem treści tego „Planu Odnowy dla miejscowości Sudół.

        http://www.bodzechow.bip.net.pl/?a=648

        Należy zgłosić konieczność dokonania uzgodnienia z WKZ terenów w granicach rezerwatu oraz jego otoczeniu, na podstawie ustawy o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa w ochronie środowiska oraz o ocenach oddziaływania na środowisko

        http://lex.pl/serwis/du/2008/1227.htm

      • Gmina Bodzechów w swoim herbie ma dwa pięściaki, które mają symbolizować neolityczne górnictwo … I już wszystko wiemy …

  16. czy pojawią się streszczenia pozostałych referatów?

  17. […] 9. O czym mówiono na konferencji PAN (cz. I) […]

Odpowiedz na krzysztofsf Anuluj pisanie odpowiedzi

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s