Ciemna strona Howarda Cartera

Howard Carter zasłynął jako odkrywca przebogatego grobowca Tutanchamona. Ostatnimi czasy pojawia się jednak coraz więcej wątpliwości, co do uczciwości angielskiego badacza.

Howard Carter nad sarkofagiem Tutanchamona. Zdjęcie ukazało się w 1923 r. w „The New York Times”

Zmarły w 1939 r. Carter jest m.in. oskarżeny o ukrywanie przed egipskimi władzami znacznej części zabytków, które trafiły następnie do różnych krajów. Anglik miał rozdawać swoim znajomym drobne przedmioty jako upominki. Część specjalistów uważa również, że Carter częściowo zmyślił relację o odkryciu, by ukryć swoje działania.

Nieprawdą może np. być informacja, że w starożytności do grobowca wdarli się rabusie. Możliwe, że Carter zmyślił i upozorował taki starożytny rabunek, by uzyskać możliwość wywozu części skarbu. Umowa koncesyjna przewidywała bowiem podział zabytków, jeśli grobowiec był już wcześniej obrabowany. W przypadku nienaruszonego grobowca wszystkie zabytki powinny pozostać w Egipcie.

Dużo więcej w artykule magazynu „Der Spiegel”, którego polski przedruk ukazał się w Onecie. Polecam.

~ - autor: Wojciech Pastuszka w dniu 27.01.2010.

komentarzy 19 to “Ciemna strona Howarda Cartera”

  1. Myślę, że 90% populacji rządzi chciwość i nie ważne czy to było 10,15,60, czy 2000 lat temu. Mogło tak być, że upozorował rabunek, lecz nie musiało. Ciekawe na jakiej podstawie większość oryginalnych skarbów egipskich jest w muzeach w NY jak i w Anglii a nie w Kairze ?:)

    • Przez długi czas zabytki znalezione w Egipcie były dzielone między Kair i znalazców, więc wiele zabytków jest w innych krajach legalnie. Miał też miejsce handel, który czasami był legalny, a czasami nie bardzo.

      Myślę, że trzeba też pamiętać, że to mieszkańcy USA, Anglii, Francji, Niemiec i innych zachodnich krajów przez długi czas finansowali badania archeologiczne w Egipcie (zasada dzielenia zabytków była rodzajem zwrotu poniesionych kosztów). To oni nauczyli Egipcjan doceniać ich własne dziedzictwo. To oni rozpropagowali na świecie egipską kulturę i stworzyli modę na nią.

      Zresztą do teraz niektóre kraje zgadzają się na wywóz części zabytków, właśnie jako zapłatę za poniesione koszty. W ten sposób do Warszawy trafiły bezcenne freski z sudańskiego Faras, które są wielkim skarbem Muzeum Narodowego.

      Dodam jeszcze, że wiele zabytków w Egipcie by się „zmarnowało”, bo nie byłyby wystawiane. Coś co np. w Warszawie czy Krakowie jest ozdobą kolekcji, tam leżałoby w magazynie, bo mają wiele jeszcze wspanialszych przedmiotów. I pewno z takich niewystawianych zabytków z egipskich magazynów można by sklecić wiele świetnych kolekcji.

      • Dzieki za wyjaśnienie. Szczerze mówiąc miałem wrażenie, że wywóz zabytków z ich rodzimego kraju była bardzie grabieżą, a nie legalną operacją.
        Warto pamiętać

        • Były takie i takie wywozy.

        • Biorąc pod uwagę stosunek części tamtejszych środowisk religijnych do zabytków sprzed Hidżry, to w sumie lepiej, że trochę przodkowie (nasi, w sensie Europejczycy et consortes) pokradli – przynajmniej się uratowało;)

  2. Po tym jak Talibowie zniszczyli posągi Buddy, zacząłem żałować, że ich też jakiś cwany Anglik czy Francuz nie wywiózł do Londynu czy Paryża.

    • ech, inne czasy, inny islam:

      [o Sfinksie z Gizy] „The one-metre-wide nose on the face is missing. The Egyptian Arab historian al-Maqrīzī, writing in the fifteenth century CE, attributes the loss to iconoclasm by Muhammad Sa’im al-Dahr, a Sufi Muslim fanatic from the khanqah of Sa’id al-Su’ada. In 1378 CE, upon finding the Egyptian peasants making offerings to the Sphinx in the hope of increasing their harvest, Sa’im al-Dahr was so outraged that he destroyed the nose, and WAS HANGED FOR VANDALISM”

      http://en.wikipedia.org/wiki/Great_Sphinx_of_Giza

    • No to widzę, że jest nas wiecej;)

  3. @ RobertP
    Myślę, że paru Talibów by się znalazło tak w Londynie, jak i w Paryżu, mało tego – prawdopodobnie sami tam przyjechali:P

    Co do samego przypadku Howarda C. – wiele jestem w stanie zrozumieć (choć nie pochwalam) – można być złodziejem, ale zachowywać się z jakąś finezją, klasą (być takim filmowym „pozytywnym” czarnym charakterem). Jednak wręczanie takich upominków dentyście, czy sekretarce jest po prostu prymitywne i w przypadku Howarda C. dziwi mnie, gdyż wcześniej utożsamiałem go właśnie z takim romantycznym obrazem awanturnika i poszukiwacza skarbów, choć nieuczciwego to jednak budzącego podziw. Wiem, naiwny ze mnie człek:P

  4. Może to i prawda wszystko – ale to i tak pikuś w porównaniu z tym, co robią współcześni „badacze”, acz raczej nie archeolodzy.

  5. Łatwo jest rzucać oskarżenia po kilkudziesięciu latach. Podejrzani i naoczni świadkowie nie żyją…
    Bronić więc ich też nikt nie będzie.
    A cała ta historia jest tak naprawdę osnuta wyłacznie na przypuszczeniach i domysłach.
    Więc powiem tak: nawet najlepiej przygotowany proces w sprawie Cartera mógłby być tylko poszlakowy i skończyłby się w normalnym sądzie już na pierwszym posiedzeniu.
    Nie wiem kim był Carter.
    Nie wiem ile wywiózł, ile rozdał i ile sprzedał. Nie podejmuję się również oceniać czy było to wówczas przestępstwem czy nie.
    Natomiast z całym przekonaniem uwazam że żaden niemiecki… naukowiec i żadna niemiecka gazeta nie ma moralnego prawa umniejszać zasług angielskiego badacza po tym co tysiące pseudonaukowców wielkoniemieckich zrobiło w latach czterdziestych.
    I basta.

    • @Jerry –
      Twoje ostatnie zdanie sugeruje, że popierasz +odpowiedzialność zbiorową+ wobec Niemców, ale nie jest to właściwa postawa. Właśnie jej stosowanie prowadzi zawsze do opłakanych skutków.
      Natomiast nazywanie wszystkich działających wtedy naukowców niemieckich +pseudonaukowcami+ jest błędem. Owszem, w wielu badaniach ludzie byli dla nich tylko zwierzętami doświadczalnymi, i to należy potępić, z powodów etycznego i humanistycznego punktu widzenia, ale jeśli doświadczenia były przeprowadzane metodycznie, to ich wyniki są jednak wynikami naukowymi. Podobnie jak nieco późniejsze badania w trakcie wojny koreańskiej, gdzie jak czytałem – jedna ze stron sprawdzała jak długo człowiek przeżyje w zamarzającej wodzie bez pomocy – używając do tego ujętych po zestrzeleniu pilotów przeciwnika.
      Wracając do nazistów – moje zastrzeżenia odnoszą się tylko do części rzeczywistych badań, a wiele z nich było tylko przykrywką dla zadawania cierpień, jak robił to zwykle dr. Josef Mengele.

  6. I jeszcze jedno…
    :)
    Jeżeli Carter faktycznie podarował swojej sekretarce perły to pozwala mi przypuszczać że był facetem hetero, co wówczas nie było jeszcze tak niemile widziane jak dzisiaj. A sekretarka musiała być pewnie fajną babką.
    Natomiast jeśli podarowł cokolwiek swojemu dentyście… Hmmm. To ta sprawa wygląda dosyć poważnie. Jak wiadomo jego wspólnikowi przed smiercią wypadały zęby. Prawdopodobnie paradentoza. Ból jak jasna zaraza i przypadłość wówczas nieuleczalna. Natomiast o Carterze pisano że był niecierpliwy, wybuchowy i kłótliwy… Cóż, podejrzewam również paradentozę. A jeśli moje podejrzenia są słuszne to dziękujmy Bogu Wszechmogącenu że swojemu dentyście podarował jakiś drobiazg a nie cała piramidę!

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s