Dom sprzed ośmiu tysięcy lat

Pozostałości domu sprzed około ośmiu tysięcy lat znaleźli izraelscy archeolodzy w Tel Awiwie. Pochodzi on z czasów, gdy ludzie dopiero zaczynali wieść życie osiadłe.

– Odkrycie jest zarówno zaskakujące, jak i ważne – powiedziała kierująca wykopaliskami Ayelet Dayan. – Po raz pierwszy natrafiliśmy na ślady stałego osadnictwa sprzed 8 tys. lat w rejonie Tel Awiwu.

W ruinach trzypokojowego domu archeolodzy znaleźli podstawę bazaltowej misy, fragmenty ceramiki i szczątki zwierzęce, w tym zęby owcy bądź kozy oraz kości hipopotama.

Na stanowisku było też wiele kamiennych narzędzi, w tym ostrzy sierpów. Duża ilość kamiennych odłupków wskazuje, że narzędzia wykonywano na miejscu.

Na podstawie Discovery News. Dali duże zdjęcie.

~ - autor: Wojciech Pastuszka w dniu 12.01.2010.

komentarzy 46 to “Dom sprzed ośmiu tysięcy lat”

  1. Szacuneczek, trzypokojowy domek już w tamtych czasach – nienajgorzej!
    Ten news też ciekawy:
    http://news.discovery.com/archaeology/ancient-hominids-sailors-seas.html

    • Swietny link i news.
      Pytanie, jak wygladalo Morze Srodziemne w chwili kolonizacji Krety przez H. Erectus? Stawiam jednak na dotarcie droga ladowa w zwiazku z niskim poziomem owczesnego morza.

      • Nawet jeśli poziom wody był niższy niż obecnie, to droga lądowa jest mało prawdopodobna. Wokół Krety głębiny wynoszą wszędzie powyżej 500 m. Najpłyciej jest od strony północnej, ale i tak głęboko – między Kretą a Peloponezem i między Kretą a wyspami w kierunku Azji Mniejszej.

        • Trzeba jeszcze uwzglednic ruchy tektoniczne w rejonie.
          Tu przydalby sie ktos mocny w tektonice ewentualnie geologii.

          http://www.wiking.edu.pl/article.php?id=22

          • Ok 130,000 lat temu skończył się glacjał Riss, a poza tym Płyta Egejska, na której położona jest Kreta, podlega silnym ruchom, także pionowym, które od czasów starożytności sięgnęły już kilka metrów, z tym że część wyspy ulega wypiętrzeniu, a część się zanurza http://www.therafoundation.org/articles/geology/theratectonicfocussouthaegeanarchaeologicalevidencefromtheaegeanmargin
            http://gsabulletin.gsapubs.org/content/120/7-8/976.abstract

            W związku z tym teraz już nie jestem taki całkiem pewien, że w czasach, kiedy Homo erectus wybrał się na wczasy na Kretę, absolutnie nie mogła zaistnieć taka kombinacja zlodowacenia i ruchów tektonicznych, że na wyspę dałoby się dotrzeć jeśli nawet nie zupełnie suchą stopą, to pokonując jedynie niewielki i płytki odcinek wodą.
            Zatem Krzysztof może mieć rację ;)

            Przy okazji lepsza mapa batymetryczna okolic Krety:

            • Przy okazji czytania informacji o Kryzysie Messynskim, przeczytalem, ze wyliczono iz wystarczy na 300 lat zablokowac przeplyw wody w Ciesninie Gibraltarskiej, zeby parowanie osuszylo Mozre Srodziemne calkowicie, podobnie jak wtedy.
              Uwzggledniajac wysoka aktywnosc tektoniczna rejonu Basenu Morza Srodziemnego, nie mozna chyba w pelni wykluczyc rowniez podobnej kombinacji – ruchy tektoniczne polaczone z parowaniem, ktora nawet przy kilkudziesiecioletnim wypietrzeniu izamknieciu ciesniny (lub ewentualnym samym obnizeniu poziomu wod wszechoceanu w zwiazku ze zlodowaceniem ponizej poziomu dna w ciesninie) spowodowalaby szybkie obnizenie lustra wody w Morzu Srodziemnym na krotki geologicznie okres, odslaniajac rozne pomosty ladowe.

    • No cóż, nie od dziś każdy marzy o własnym M 3 :)

  2. Ayelet jest kobietą! :D
    W artykule np. na Haaretz (http://www.haaretz.com/hasen/spages/1141836.html) płeć jest prawidłowa, w polskich tłumaczeniach z „nieznanych” przyczyn wszędzie wkrada się ten sam błąd.

  3. W pierwszej chwili za pozostalosci domu wzialem odciete brazowe warstwy ziemii, na ktorych lezy miotla :))
    Sam dom juz mniej imponujacy (patrzac „bezwzglednie” a nie przez czas powstania), zwlaszcza po umiejscowieniu go wzrokowo zamiast pozostalosci po pracach, ktore wzialem za same pozostalosc.
    To sa same kamienne fundamenty?
    Jak mogly wygladac sciany i zadaszenie?

  4. ciekawa sprawa.
    Myślę, że niedługo spotkamy się z odkryciem domu z przed 10 czy 15 tys lat w co bardzo wierzę, gdyż nie od razu nasi przodkowie wpadli na to aby wybudować 3 pokojowy domek :)

  5. Ciekawe, coraz pewniej możemy więc się czuć z założeniem, że było tak i przed „magiczną” granicą 8tys lat. „Magiczną”, bo mniej więcej wtedy ostatecznie ustalił się obecny poziom wszechoceanu po ostatniej epoce lodowcowej. Jestem ciekaw czy w miarę rozwoju archeologii podwodnej czeka nas całkowita rewizja naszych poglądów odnoście rozwoju najstarszych cywilizacji (a przynajmniej społeczności). Spokoju nie dają mi dwa oczywiste fakty: powszechne praktycznie na wszystkich kontynentach legendy o starożytnym potopie i to, że między 11 a 8 tys lat wstecz poziom morza podniósł się średnio o około 100metrów (!). Wszystko, co znajdowało się wtedy w pobliżu np ujść rzek, dogodnych dla rozwoju społeczności, jest obecnie głęboko pod poziomem morza. Żyjemy w ciekawych czasach.

    • Podobne przekonanie wyrazilem w watku o Neandertalczykach malujacych ciala.
      Jesli ekspansja HS odbywala sie brzegami morza, to o ile sa jej slady na wybrzezach Afryki i Azji, tam, gdzie zbiornik wodny ma poziom oceanu, to pas brzegowy Mozra Srodziemnego zawierajacy te slady (zakladajac, ze analogicznie wedrowali wybrzezami,) jest obecnie pod poziomem wody.

    • @blonx

      czy sądzisz, że jeśli poziom morza podnosił się (choćby i o 100 metrów) przez okres 3000 lat, to zostałoby to zapamiętane jako potop?

      rozpowszechnione legendy potopowe można wyjaśnić również:

      1. znajdowaniem przez ludzi skamieniałych muszli i innych szczątków morskich zwierząt na szczytach gór (wypiętrzenie warstw osadowych pochodzenia morskiego – z różnych okresów)
      2. częstym występowaniem wylewów rzek w różnych miejscach i czasie („świat był mały”, to ludziom we łbie takie coś urosło do skali globalnej)

      • Tyle, że te mity o potopie mówią o jednym potopie, a nie o wielokrotnych. Zatem pomimo „małości” świata taki sposób wylewów nie urastałby do skali potopu.
        Prędzej te muszle w skałach osadowych. Ale nawet wtedy też trudno byłoby uznać, nawet w legendach, że potop by l jeden.
        Wszystkie te powtarzane legendy wskazują na jeden, dość gwałtowny potop.

        • Wszystkie te powtarzane legendy wskazują na jeden, dość gwałtowny potop.

          Jakby jeszcze ktokolwiek znalazł jego ślady…

          Dla mieszkańców brzegów rzek na Bliskim Wschodzie powódź była najpotworniejszym wyobrażalnym kataklizmem. W ciągu jednego dnia mogła unicestwić całe miasteczka i rozległe systemu irygacji budowane przez parę pokoleń. Dla ludzi znad Tygrysu i Eufratu był naszym odpowiednikiem uderzenia komety. Czymś, co unicestwia cały ich świat.

          Nie jestem też przekonany co do tego, czy naprawdę mity o potopie są tak wyjątkowo liczne. Czy jest np. wielki potop w mitologii greckiej, germańskiej, egipskiej czy indyjskiej?

          • Mówisz masz :)

            http://www.talkorigins.org/faqs/flood-myths.html

            • Sporo. Ale to i tak nie zmienia faktu, że nie ma żadnych geologicznych i archeologicznych dowodów takiej ogólnoświatowej katastrofy. Każda mitologia zawiera jakieś katastrofy, a powodzie, burze i ulewy zawsze robią na ludziach wielkie wrażenie. Nawet teraz. Poza tym powszechna była niegdyś wiara w to, że bogowie sterują opadami. Więc dość łatwo było wpadać na pomysł, że pragnący ukarać ludzi bogowie mogą tak długo spuszczać deszcz, że woda zaleje całą Ziemię.

              • Panie Wojciechu, tak gwoli ścisłości, nie mamy oczywiście archeologicznych dowodów, ale geologiczne już tak (mam na myśli podniesienie się poziomu morza po ostatniej epoce lodowcowej i ramy czasowe tego procesu) :-). Pozdrawiam.

              • Ale ja nie piszę o podniesieniu się wód tylko o ogólnoświatowym potopie. Podnoszenie się wód było generalnie procesem powolnym i nie sądzę, by to ono skłoniło ludzi do opowieści o potopie, bo najpewniej zazwyczaj go nie zauważali. Myślę, że duże większe wrażenie robiły na nich burze, gwałtowne ulewy i rzeki, które w krótkim czasie parokrotnie zwiększały swą objętość i zalewały rozległe obszary. My doskonale znamy zjawiska pogodowe. Wiemy, że nikt nas nimi nie karze. Ale co mogło się kluć w głowach ludzi siedzących podczas urwania chmury w szałasie, trudno nam sobie wyobrazić. Być może to właśnie był dla nich najstraszliwszy, kompletnie niezrozumiały, żywioł.

            • Mit o potopie jest starym podaniem. Prawdopodobnie pochodzi z jednej dość rozwiniętej kultury i następnie został przejęty i rozpowszechniony przez mniejsze kultury.

            • @glaude
              To się nazywa dyfuzjonizm. Dawno temu modna była jego skrajna wersja, głosząca, że źródłem wszystkich cywilizacji na Ziemii jest jakaś jedna konkretna pracywilizacja (typowano np. Egipt).

              Jest faktem, że dyfuzja dobrze tłumaczy rozpowszechnienie niektórych mitów, np. o wyłowieniu świata z praoceanu – w ładnie, stopniowo zmieniających się wersjach notowano go od Europy Środkowej i Wschodniej przez Syberię po Indian północnoamerykańskich (co najmniej zachodniego wybrzeża, ale chyba nawet u Algonkinów dalej na wschód).

              Natomiast z potopem sprawy mają się trochę inaczej – rozpowszechniony jest trochę zbyt szeroko, można go spotkać nawet u Indian z południowoamerykańskiej dżungli i australijskich Aborygenów, nie wiem, która cywilizacja mogłaby mieć taką siłę oddziaływania (Atlantydy i Mu pozwolę sobie nie brać pod uwagę :) ). W tym przypadku znacznie lepszym wyjaśnieniem wydaje się wspomniana przez naszego Gospodarza uniwersalność zjawisk pogodowych i pewnych schematów myślenia (dyfuzja pewnie też swoje zrobiła, ale raczej o ograniczonym, regionalnym zasięgu).

              • Ja rozpatrywałem tylko ten europejski. W Ameryce płn. z tego co kojarzę potop związany był z jeziorem/ami lodowcowym/i. Mogłeś odebrać mój wpis jako „globalny”- ale ja tak tego nie klasyfikuję. Nieporozumienie z mojej winy. Sorry :)

          • „Jakby jeszcze ktokolwiek znalazł jego ślady… ”
            Może ślady istnieją do dzisiaj? Może to kwestia zalania Morza Śródziemnego? A może to chodziło o przełamanie wodami z lodowca grobli łączącej obecne wyspy brytyjskie z Francją? A może roztopy lodowca i zalanie Bałtyku?
            Oczywiście to są „gdybania” ale właśnie może dlatego śladów nie można znaleźć, bo skutki tego potopu są do dzisiaj? Dwa pierwsze były dość gwałtowne i stosunkowo krótkie.

            • Jeszcze raz.

              Pisałem o ogólnoświatowym potopie. Skąd Indianie mieli wiedzieć o podanych przez Ciebie zdarzeniach :)

              • W Amaryce płn. po stopieniu bariery z 2 (czy 3) km wysokości lodu wylało potężne jezioro lodowcowe (wielkości dużego morza śródlądowego). Nastąpiło to kilka tysięcy lat temu (nawet kilka razy). W każdym razie ostatni ów potop dotyczył już ludzi (Indian).

              • Wydaje mi się, że te same zmiany klimatyczne czy zjawiska geologiczne na podobną skalę mogły mieć miejsce nawet w podobnym czasie. To stworzyło jakby „archetym” potopu. O wielu z tych zjawisk jeszcze nie wiemy. Ledwie parę lat temu dowiedzieliśmy się, w jaki sposób napełnił się Bałtyk i w jaki sposób powstały Wyspy Brytyjskie. A to przeciez środek Europy! A co dopiero mówic o zjawiskach na innych kontynentach?

      • Oczywiście, można i tak jak Ty. Dopóki nie ma konkretnych dowodów interpretacje mogą być dowolne. Na tym etapie wiedzy to tylko gdybanie, czego i ja się wcale nie wypieram, wyraźnie wskazując, że jedynie „jestem ciekaw” nigdzie nie wskazując, że jest to, moje stanowisko, ani tym bardziej, że jest nadrzędne, jedyne czy choćby wykluczające inne.
        Ale jeśli już gdybamy a pytasz, czy sądzę, że powolne podnoszenie się poziomu mórz mogłoby zostać odnotowane jako potop, to oczywiście, że i taką możliwość widzę. Jeżeli tylko osadnictwo doprowadziło by do powstania dużego ośrodka, który rozwijał się w jednym miejscu przez setki lat, to jego opuszczenie w wyniku zalania (pól, infrastruktury) albo nawet zniszczenia przez wysoką falę w wyniku podkradającego się coraz bliżej morza jak najbardziej mogło zostać odnotowane w podaniach.

        • mówimy o podnoszeniu się w tempie 3 cm rocznie. Owszem dużo, ale czy mogło to wygenerować wizję katastrofalnej powodzi, zwłaszcza, że ludzie żyli wtedy krócej? Pomijając już kwestię, gdzie te duże ośrodki i infrastruktura?

          ja bym już raczej skłaniał się do wyjaśnień skrajnie dyfuzjonistycznych – że niewielkiej pierwotnie ludzkiej populacji zdarzyła się jakaś lokalna katastrofalna powódź (właśnie rzeczna) przed wyjściem z Afryki. Albo w ogóle nie odwoływał się do realnego wydarzenia, a raczej do wyobraźni („pada. A co by się stało, jakby tak popadało przez 40 dni non stop?”)

      • Zgadzam się w tym przypadku istnieje możliwość potraktowania jako potop tzw. spłynięcia jeziora. W Ameryce Płn. pod koniec ostatniego zlodowacenia spłynęło jezioro Missoula max przepływ w czasie tego epizodu wynosił więcej niż średni przepływ we współczesnych rzekach. Tak że wyczerpuje to zjawisko znamiona potopu
        1. Jest gwałtowne
        2. Znaczny zasięg
        3. Powstaje dla ludzi dosyc nie spodziwanie dzisiaj a co dopiero na przełomie plejstocen/holocen.
        Takim przykładem z Europy może byc powódź z Vaiont gdzie spłynęło jezioro wprawdzie z innej przyczyny ale efekt był podobny choć na o wiele mniejszą skalę.

  6. Jeśli osadnictwo skupiało się nad brzegami mórz i przy ujściach rzek, to może mit potopu wziął się z globalnego tsunami? Można sobie wyobrazić upadek meteoru do ocenu i powstanie fal obiegających cały glob.

  7. @eptesicus:
    Nie za bardzo lubuję się w rozważaniach o zjawiskach, na które nie mamy dowodów (może poza przesłankami z basenu Morza Czarnego), bo trudno tu o weryfikację. Póki ktoś nie dostarczy dowodu, każdy argument, jaki padł w tym wątku jest nie do odrzucenia. Ale w ramach konstrukcji myślowej powtórzę. Mogło to wygenerować wizję globalnej katastrofy, jeżeli ów hipotetyczny ośrodek (czy ośrodki), pierwotnie ulokowany w miejscu odległym od brzegu rozwijał się przez setki lat stając się centrum lokalnego świata a sama katastrofa nastąpiła w ciągu krótkiego okresu (np tsunami, gdy morze podniosło się już dostatecznie), pozostawiając w pamięci okolicznych ludów ślad o potężnej starożytnej cywilizacji pochłoniętej przez wody (dyfuzjonizm w czystej postaci). Gdzie te ośrodki – jak wyżej pisałem – na razie tylko w wyobraźni. A jeżeli istniały w rzeczywistości to obecnie znajdują się kilkadziesiąt metrów pod powierzchnią wody, tam gdzie nikt ich dotąd nie szukał w ramach poważnych badań. O ile na skutek erozji brzegu cokolwiek po nich pozostało.

  8. Tsunami nie musiało mieć zasięgu globalnego wystarczy kiedy doszło do zatopienia osad na brzegach mórz, na to nałozyła się cofka i mamy juz całkiem spory zasięg. Na to z kolei nakłada się dyfuzja przyjmując założenie, że istniało kilka centrów mających duży wpływ na otoczenie wychodzi z tego, ze każdy ma rację i nie ma jednej przyczyny.
    Co do epejrogenezy identyfikowanej jako potop nie widzę takiej mozliwości to zbyt powolny proces.

  9. Teraz powstaje pytanie czy mieszkańcy Ameryki „przynieśli” z sobą mit potopu przez cieśninę Beringa, czy też ten mit ukształtował się dopiero na miejscu. To samo odnosi się do Aborygenów (ktoś tutaj wspomniał, że i oni mają stosowny mit).

  10. Czytając ten artykuł nie spodziewałem się, że w komentarzach trafić można na wątek o potopie.

    Temat bardzo ciekawy, choć muszę przyznać, że na wielu z tradycji o potopie z różnych części świata nie znam się w ogóle . Wydaje się, że na przestrzeni wielu set lat potopy mniejsze lub większe w różnych częściach świata mogą się zdarzać i nie widziałbym w tym nic dziwnego. Takie zjawiska tragiczne w skutkach na pewno pozostają głęboko w pamięci ludzi i z czasem przekazywane z ust do ust rodzą się w legendę i mit. Na podstawie legend tworzą się nowe legendy i podania o potopie robią się coraz liczniejsze. Takim przykładem mogą być podania o potopie z bliskiego wschodu. Wszyscy na pewno znamy historię potopu Biblijnego. Opis potopu na bliskim wschodzie jest powszechny również w literaturze pozabiblijnej. Tradycje Babilończyków dotyczące potopu były znane z opisów Berossusa, dochowane w pismach Euzebiusza z Cezarei, gdzie uratowany człowiek z potopu nosił imię Ksisutros. Z tekstów klinowych opisujących potop najwcześniejszy jest opis sumeryjski z Nippur nazywany ogólnie Genesis chaldejską w której odpowiednikiem biblijnego Noego jest Zi-ud-sud-du. Asyryjczycy mieli także poemat opiewający potop, którego dochowany fragment nazywa się „Rozmowa między Ea a Ksisutrosem” Fragment pochodzi z biblioteki Assurbanipala , ma siedemnaście wierszy a czas jego powstania nie jest znany. W eposie tym bohater nosi imię Atahasis. Babilończycy mieli kilka analogicznych wersji tego samego poematu z których najważniejsza jest tzw. Recenzja z Sippar. Na uwagę zasługuje jeszcze jeden Babiloński fragment o potopie – Recenzja Hilprechta znaleziona w ruinach Nippur. Najsłynniejszym jednak utworem Babilońskim o potopie jest słynna Epopeja o Gilgameszu w której odpowiednikiem Noego jest Utnaptisztim. Spore fragmenty tego podania są bardzo podobne do podania Biblijnego, czasami wręcz wyglądają jak przepisane jedne z drugiego.
    Jak wytłumaczyć podobieństwa opowiadań o potopie? Prawdopodobnie u podstaw należy umieścić jakąś ludową tradycję niezwykłej klęski powodzi w Babilonii. Prawdopodobna powódź wygubiła wielu ludzi mieszkających w określonej okolicy w tym kraju. Tradycja przez długi czas była przekazywana ustnie a potem została spisana. U Babilończyków hałdujących politeizm tradycja ta nabrała kolorytu politeistycznego i tak też została ujęta w różnych utworach literackich a szczególnie w eposie o Gilgameszu. W aspekcie monoteistycznym została spisana w dwóch nieco różniących się opisach przez monoteistycznych Hebrajczyków. Te mezopotamskie tradycje dotyczące potopu przekształcili w duchu izraelskiego monoteizmu etycznego najpierw ustnie, później na piśmie nieznani hebrajscy pisarze z taką swobodą z jaką to opowiadania przedstawiali różni pisarze sumeryjscy asyryjscy, czy babilońscy. Dowodzi tej swobody podwójna wersja w biblijnym opisie potopu. Nieznany redaktor Księgi Rodzaju połączył w jedną całość obie te wersje razem z ich rozbieżnościami i zaopatrzył je swoimi uwagami.

    I tak oto mamy wiele legend o jednym naturalnym potopie, który mógł się wydarzyć lokalnie dawno temu.

    PS
    Przepraszam za zbyt długi tekst. Starałem się skracać jak tylko się dało.

  11. Co do Indian to ja bym raczej stawiał na topniejącą Beringię, coś takiego musiało wyryć się w pamięci. Słabo się znam na Indianach, prawie w cale, ale te hipotetyczne populacje, przybyłe do Ameryk przed 12 tysiącami lat p.n.e. mogły zostać wybite, zasymilowane przez nowo przybyłych Indian, albo wymarły same z siebie. Wydaje mi się, że ci Proto-Indianie z początku przechodzili za zwierzętami przez Beringię i wracali na Syberię, do swoich „stałych” siedzib i kiedyś zamknęły się za nimi „wrota”.

    • No i oczywiście cześć populacji na pewno została się od razu i podążała za zwierzyną dalej, na południe.

  12. Biblijnym potopem mogłoby też być przerwanie cieśnin-Bosforu i Dar-
    daneli i zalanie dzisiejszego obszaru Morza Czarnego.
    http://translate.google.com/translate?hl=pl&langpair=en|pl&u=http://en.wikipedia.org/wiki/Black_Sea_deluge_theory

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s