Kwiaty w grobie z epoki brązu

Malutkie główki kwiatów wiązówki błotnej leżące obok głowy zmarłego 4000 lat temu mężczyzny znaleźli archeolodzy w Forteviot niedaleko Perth w Szkocji.

Zdaniem odkrywców to pierwszy pewny dowód, że w epoce brązu zmarłym wkładano do grobów kwiaty.

Swoje odkrycie naukowcy z uniwersytetów w Glasgow i Aberdeen opisali w magazynie „British Archaeology”.

Kwiaty wiązówki błotnej. Zdjęcie na licencji Creative Commons. Autor: Frank Vincentz

Oprócz główek kwiatów archeolodzy znaleźli też grudki substancji organicznej, będące najpewniej pozostałością łodyg.

W grobie były również pozostałości trumny z kory brzozowej oraz brązowy sztylet ze złotą rękojeścią.

Na podstawie BBC. Dali zdjęcia.

~ - autor: Wojciech Pastuszka w dniu 16.12.2009.

komentarze 22 to “Kwiaty w grobie z epoki brązu”

  1. Byly wczesniejsze – pogooglalem

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Szanidar

    „8 szkieletów neandertalczyków. Znaleziska te datowano metodą C14 na okres 48-44 tys. lat p.n.e. Badania palinologiczne wykazały przy jednym ze szkieletów obecność licznych szczątków kwiatów. Prawdopodobnie ciało zostało złożone na łożu z kwiatów pomiędzy majem a lipcem.”

    • Można pogooglać głębiej i okaże się, że kwiaty w Szanidar być może sypał nie neandertalczyk, tylko myszoskoczka perska. Ale lubimy przecież wzruszające historie, więc nie będziemy szukać dziury w całym, prawda?

      http://findarticles.com/p/articles/mi_m1134/is_2_109/ai_60026713/

      • co ciekawe, również gdy przejdzie się z polskiej wikipedii na angielską, piszą tam, że pyłki kwiatów to zanieczyszczenie i to współczesne, naniesione przez myszoskoczki http://en.wikipedia.org/wiki/Shanidar_Cave

        niestety nieuźródłowione, ale Arek coś znalazł

        tak czy siak, pan Kijewski się cieszy ;-)

      • Szukalem czegos innego – wyskoczylo mi to.
        Nie moge wygooglac tego, co zapamietalem z bodajze prasy, mianowicie jakis grob w Czechoslowacji ( z tamtych czasow to pamietam – tak wiec moze byc obecnie Slowacja lub Czechy) rowniez z wiazanka kwiatow.

    • Ale nikt nie twierdzi, że wcześniejszych nie było :). Choć jak już zauważono w komentarzach poniżej zazwyczaj są to sprawy bardzo dyskusyjne. To szkockie znalezisko zresztą też takie jest o czym świadczy choćby komentarz ST kilka postów niżej.

  2. oczywiście kwiaty wiązówki, ktore widzicie na zdjęciu przytoczonym przez Wojtka, są w bardzo dużym powiększeniu. Normalnie, jak wchodzicie na łąkę, widzicie na czubkach pędów taką białą kaszkę (zdjęcie po lewej):

    http://www.atlas-roslin.pl/gatunki/Filipendula_ulmaria.htm

  3. Zawsze mnie zastanawia, czy jedno znalezisko uprawnia do generalizacji typu „w okresie X robiono to czy tamto”. Nie mówię, że takie generalizacje nie są uprawnione — w końcu jeśli zwyczaj sypania kwiatów do grobu był nader rzadko spotykany, szansa na odnalezienie kwiatów w jakimś grobie byłaby bardzo niewielka. Ale właśnie ciekaw jestem, jak często takie generalizacje na dłuższą metę się potwierdzają.

  4. A ja wcale nie jestem pewien, czy te kwiaty znalazły się w grobie z powodu odczuć wyłącznie estetycznych? Wiązówka Błotna to roślina o działaniu leczniczym. Zawiera związki salicylowe o działaniu przeciwzapalnym i przeciwbólowym. Intencje mogły być różne, np. aby go głowa nie bolała w zaświatach. Dali sztylet, mogli dać i lekarstwa.

    • Dla „lekarza” ziola mogly byc faktycznie narzedziem pracy, z ktorym go pochowano.

  5. @ ztrewq
    Nie uprawnia. Nazywa się to indukcją i jest błędnym sposobem wyciągania wniosków w sensie metodologicznym. Niestety czasem jedynym możliwym.

    • a kto orzekł, że wnioskowanie indukcyjne jest „błędem”? Czy wnioskowanie indukcyjne jest błędem logicznym, czy też takie jest zdanie zwolenników przeciwnej „tradycji metodologicznej”?

      • W sensie ścisłym czegoś takiego jak wnioskowanie indukcyjne po prostu nie ma – tzn. nie ma możliwości logicznego wywnioskowania (dowiedzenia) jakiegokolwiek twierdzenia (zdania) ogólnego z jakichkolwiek i w dowolnej liczbie przesłanek w postaci zdań szczegółowych.
        Por. K.R. Popper – „Logika odkrycia naukowego”. To klasyk jeśli chodzi o metodologię nauk empirycznych.
        Natomiast w luźniejszym, czy wręcz potocznym sensie używa się określenia „wnioskowanie indukcyjne” tam, gdzie na podstawie jakichś przesłanek, często zdań jednostkowych czy też mniej lub bardziej odosobnionych „faktów”, stawia się hipotezy o wyższym stopniu ogólności. Nawiasem mówiąc: bardzo często nadużywa się przy tej okazji określeń ‚dowód’, ‚dowiedziono, że’ itp. W naukach przyrodniczych, a także i historycznych, czy też naukach o kulturze (jak zwał tak zwał) w sensie ścisłym niczego i nigdy dowieść się nie da. Jest tak dlatego, że dowód w sensie ścisłym to logiczne wyprowadzenie ze zdania lub zdań ogólnych (tzw. przesłanek) wynikających z nich zdania lub zdań szczegółowych (tzw. wniosków). Tymczasem w naukach przyrodniczych i historycznych nigdy nie dysponujemy w punkcie wyjścia przesłankami ogólnymi. Zawsze natomiast dysponujemy tutaj w punkcie wyjścia szczegółowymi obserwacjami i formułowanymi na ich podstawie zdaniami jednostkowymi lub hipotezami o różnym możliwym stopniu ogólności.
        Tak więc, podsumowując: wnioskowanie indukcyjne nie jest błędem. Nie jest nim dlatego, że nie istnieje. Nie może być czymkolwiek (a więc także błędem) coś, czego wcale nie ma.

        • Zastanawiam się, jak się ma do tego co napisałeś indukcja matematyczna. To oczywiście trochę inne zwierze, ale zasada wnioskowania jest nader podobna: Na podstawie zachodzącego przypadku szczególnego za pomocą rozumowania matematycznego udowadnia się zachodzenie przypadku ogólnego (very roughly speaking). Co ciekawe, choć indukcja matematyczna jest stosowana powszechnie przez matematyków i nauczana w szkołach, z tego co sobie przypominam, dowód poprawności tej zasady jak na razie nie istnieje.

          • Ano, na indukcji matematycznej to ja się słabo znam, ale z pewnością jest tak, że indukcja matematyczna jest czymś innym niż indukcja czy wnioskowanie indukcyjne, o którym mówi się na gruncie nauk empirycznych wszelkiej maści. Jest tak dlatego, że wyprowadzanie twierdzeń dokonywane z użyciem indukcji matematycznej, jak każde w matematyce wyprowadzanie twierdzeń, wspiera się ostatecznie na twierdzeniach pierwotnych – aksjomatach. Aksjomaty są twierdzeniami najogólniejszymi, a zarazem umożliwiającymi przeprowadzanie jakichkolwiek operacji wyprowadzania twierdzeń. Tak więc także indukcja matematyczna wspiera się na twierdzeniach ogólnych, stąd jej poprawność w sensie logicznym, stąd też użycie określenia ‚indukcja matematyczna’ jako nazwy dla poprawnego wnioskowania jest uprawnione. To tak z grubsza, bom nie matematyk. Musiałbym sobie rzecz dokładniej sprawdzić.

            • No ale właśnie dowcip polega na tym, tak jak ja to rozumiem, że zasady indukcji matematycznej nie da się wywieźć na podstawie aksjomatów. Ją się samą traktuje jak aksjomat, co oczywiście może wzbudzać wątpliwości:-)

              • Jak znajdę chwilę to sprawdzę jak się rzecz ma dokładnie z tą matematyczną indukcją. Tak na poczekaniu to nie wiem, więc trudno mi dalej dyskutować.
                A swoją drogą: jest taka rzecz I. Lakatosa jak „Logika odkrycia matematycznego”. Niestety nie posiadam i w związku z tym nie znam książki.
                Pozdrawiam :)

          • Aha, i jeszcze w kwestii dowodów. Z tego, co wiem na gruncie matematyki sytuacja, w której formułuje się określone twierdzenie, a dopiero potem opracowuje jego dowód jest raczej regułą niż wyjątkiem. Czasami czas historyczny pomiędzy sformułowaniem określonego twierdzenia matematycznego a opracowaniem dowodu tego twierdzenia to dziesiątki, setki lat. A może i tysiące? Czy niektóre twierdzenia Euklidesa nie doczekały się dowodów opracowanych dopiero współcześnie, w XX wieku? Szczerze pisząc to nie wiem. W każdym razie istnieją liczne przypadki funkcjonowania i, że tak się wyrażę, dobrego osadzenia w ramach standardowych procedur matematycznych twierdzeń, które nie posiadają dowodu. A w końcu także, i to, jak się to mówi, ‚z definicji’, fundamentalne dla każdego systemu matematycznego twierdzenia, tzn. aksjomaty, to twierdzenia przyjmowane bez dowodu. Aksjomaty umożliwiają dopiero przeprowadzanie jakichkolwiek procedur dowodowych, tak więc same pozostają bez dowodu. No, w każdym razie, być może wbrew pozorom, brak dowodów dla niektórych twierdzeń matematycznych nie jest niczym niezwykłym.

            • Euklides to chyba zły przykład, ale oczywiście jest mnóstwo takich twierdzeń, najsłynniejsze to oczywiście Wielkie Twierdzenie Fermata, które uznaje się za bezsprzecznie udowodnione od dopiero bardzo niedawna.
              Matematyka ma własne niejednoznaczności, np. te wynikające z Twierdzenia Goedla: w każdym systemie formalnym spełniający pewne intuicyjne warunki (np. w systemie na którym opiera się nasza arytmetyka) można zbudować zdania takie, że i to zdanie i jego zaprzeczenie jest prawdziwe. Ups:-)

              • A no tak.
                Ten warunek odnośnie Goedla to zdaje się możliwość sformułowania arytmetyki z dodawaniem, więc rzecz podstawowa. Prostsze arytmetyki nie nadają się chyba do zbyt wielu operacji.
                Do twierdzeń Kurta Goedla można by jeszcze dorzucić tzw. twierdzenie Skolema-Loewenheima, które mówi o niemożliwości sformułowania jedno-jednoznacznych określeń dla języków formalnych i formułowanych za ich pomocą twierdzeń.
                Tak więc zdaje się, że mamy do czynienia, nawet w matematyce, z pewnego rodzaju „hipotetycznością” :) Ale numer!

              • @Jac

                „Tak więc zdaje się, że mamy do czynienia, nawet w matematyce, z pewnego rodzaju “hipotetycznością” :)”

                Co ciekawe, paradoks, że dane zdanie i jego zaprzeczenie mogą być prawdziwe w danym systemie formalnym można rozwiązać, jeżeli dokonujemy weryfikacji tych zdań z punktu widzenia odpowiedniego szerszego systemu formalnego, który obejmuje system oryginalny. Interpretacja ‚humanistyczna’ tych faktów jest taka, że nie można całkowicie zrezygnować z osądu ludzkiego przy dokonywaniu wnioskowania (=szerszy system formalny), co się marzyło formalistom matematycznym z końca XIX wieku. W moim odczuciu, ryzykując nieuprawnioną analogię:), sugeruje to, że nie można przesadzić z wymogiem formalizmu („wnioskowanie przez indukcję jest niepoprawne”), zwłaszcza w takich naukach jak archeologia…

                O twierdzeniu Skolema-Loewenheima nigdy nie słyszałem, wyguglam sobie:).

  6. Ad.Roy
    Paradoks, o którym mowa w Twoim komentarzu faktycznie znika, gdy mamy do dyspozycji szerszy system. Ale w tym szerszym systemie, no mocy twierdzeń Goedla, pojawią się dokładnie takie same paradoksy. A że rozwiązujemy w nim paradoksy występujące w systemie niższego rzędu w tej sytuacji nie ma znaczenia, ponieważ każdy szerszy system (system wyższego rzędu) także jest takimi nacechowany, a w rezultacie, zgodnie z twierdzeniami Goedla, jest niekompletny (tzn. dla rozwiązania wspomnianych paradoksów potrzebne są dodatkowe założenia, aksjomaty) i zawiera zdania nierozstrzygalne będące źródłem paradoksów.
    Co do możliwej przesady odnośnie wymogu formalizmu w naukach empirycznych, w tym w archeologii, to nie iem czy Cie dobrze rozumiem, ale, mówiąc wprost: uważam, że wymóg formalizacji stawiany wobec twierdzeń formułowanych na gruncie nauk empirycznych jest zawsze przesadzony – w tym sensie, że nie sposób na ich gruncie jakichkolwiek twierdzeń dowieść nie odwoławszy się do założeń ogólniejszych, które zawsze są hipotezami (różniącymi się oczywiście między sobą stopniem ogólności). Niektóre z hipotez spełniają rolę podobna do aksjomatów – stanowią fundament całego systemu danej dziedziny nauki lub określonej jej poddziedziny. W każdym razie to, na podstawie czego w naukach empirycznych się „dowodzi” to zawsze hipoteza (lub hipotezy).
    Myślę, że nie ma z tym szczególnych problemów ani w archeologii ani w żadnej innej dziedzinie, o ile tylko osoby aktywne badawczo na gruncie danych nauk, a także popularyzatorzy wyników osiąganych na ich gruncie, zdają sobie z tego sprawę. Problem pojawia się wtedy, gdy sądzimy, że znaleźliśmy już ostateczne odpowiedzi na postawione gdzieś kiedyś pytania badawcze. Porzucamy wtedy zdolność i chęć do rzeczowej dyskusji na rzecz, wyniosłej z reguły, „pewności” o niepodważalności własnego stanowiska, odkrywczą przygodę badacza na rzecz skostnienia intelektualnego, wysiłek związany ze stawianiem nowych pytań i poszukiwaniem odpowiedzi na rzecz stawianych samemu sobie pomników. Ojoj… Ale mi się sypnęło… :)
    I jeszcze o XIX, a także XX-wiecznym formalizmie matematycznym – zawodzi, ponieważ nie sposób jednoznacznie sprowadzić dowolnych obserwacji, na których zasadzają się nauki empiryczne, do struktur formalnych – przynajmniej na początku i na końcu jest interpretacja (tak więc syntaktyka nie wystarczy, co najmniej w tych dwóch punktach musi wkroczyć co najmniej semantyka). W tym też sensie faktycznie nie sposób zrezygnować z ludzkiego osądu, co jednak, oczywiście, nie upoważnia do stawiania dowolnych tez – wszystkie one podlegać powinny „weryfikacji” w ogniu dyskusji, gdzie nie zawsze stosowalne są reguły demokratyczne, a co za tym idzie – każdy problem ma ogromny potencjał i może być ciekawy, o ile z przyzwyczajenia nie potraktuje się go wedle zasady „przecież to jasne jak słońce”.

  7. Wnioskowanie indukcyjne jest przede wszystkim zawodne, bo na podstawie informacji szczegółowych formułujemy zdania ogólne. Wnioskowanie indukcyjne nie ma też nic wspólnego z I i II zasadą indukcji matematycznej, które są metodami dowodzenia twierdzeń matematycznych.
    Dedukcja jest jak najbardziej możliwa do stosowania w badaniach archeologicznych, ale na pewno jest to trudniejsze. Po pierwsze trzeba sformułować hipotezę wyjściową, następnie zdania obserwacyjne i ukierunkować badania (wykopaliskowe) na poszukiwanie faktów, które umożliwiają spełnienie zdań obserwacyjnych, a w efekcie potwierdzenie hipotezy badawczej. Czy to jest możliwe w obecnych warunkach, to inna sprawa.

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s