Kultowe fontanny z Machu Picchu

W ruinach najsłynniejszej osady Inków, czyli malowniczo położonego Machu Picchu, archeolodzy odkryli cztery kultowe fontanny.

Ruiny Machu Picchu. Autor: Mathias Ripp
Zdjęcie na licencji Creative Commons Attribution ShareAlike 2.0

Inkowie zbudowali je około 570 lat temu. Naukowcy natrafili na nie na wschodnich tarasach Machu Picchu

Peruwiańscy archeolodzy nie mają wątpliwości, że pełniły one funkcje kultowe. Woda miała dla Inków znaczenie religijne. Uznawali ją za coś boskiego i duchowego.

Największa z odkrytych fontann była zasilana wodą deszczową zbieraną z pobliskiego szczytu i doprowadzaną wykutym w skale niewielkim kanałem. Większość wody płynęła do fontanny, ale część specjalnie wykutym podziemnym tunelem trafiała do płynącej w dolinie świętej dla Inków rzeki Vilcanota.

Peruwiańscy naukowcy podkreślają, że fontanny i kanały są kolejnym dowodem na sporą wiedzę inżynieryjną Inków. Świadczy o tym także to, że fontanny cały czas działają.

Na podstawie depeszy agencji EFE (hiszp.) i notki w en Peru (ang). W tym drugim źródle jest zdjęcie fontanny.

~ - autor: Wojciech Pastuszka w dniu 13.12.2009.

komentarzy 48 to “Kultowe fontanny z Machu Picchu”

  1. „archeolodzy odkryli cztery kultowe fontanny” i „fontanny cały czas działają”
    To chyba niezbyt trudno było na nie trafić? ;)

    • Wiedziałem, że ktoś się przyczepi. :) Podejrzewam, że wpierw dużo czasu poświęcono na oczyszczenie kanałów, itp. Gdy to zrobiono, to woda popłynęła, jak 500 lat temu.

      • ale czy to był wodotrysk siurkający pod ciśnieniem do góry? Bo chyba o to chodziło @shr. Może tylko lało się w dół ze ściany? Czy wtedy jest to fontanna?

        BTW, pamiętasz jeszcze, Wojtek, przepychanki na Bloxie z trollami cokolwiek religijnymi na temat tego czy menora to świecznik siedmioramienny czy sześcioramienny? Tu może będzie dyskusja na temat znaczenia słowa „fontanna” :-)

      • Wojtku, ja właśnie myślałem, że chodziło o fontannę taką tryskającą – jak się domyślił eptesicus :). Sformułowanie, że „nadal działają” uznałem, że działają nieprzerwanie od początku, stąd taki wniosek.
        Inna sprawa, że zaraz potem obejrzałem zdjęcie tej „fontanny” i uznałem, że słowo fontanna jest trochę na wyrost. Albo – jak Wikipedia głosi – jest to bardziej fontanna w rozumieniu arabskim czy nawet może w anglosaskim, gdzie fountain tłumaczone jest jako source of spring, czy jako piece of architecture which pours water into a basin _or_ jets it into the air.
        Więc też kaskada, czy spływająca woda też będzie miała miano fontanny.

  2. Ja mam inne pytanie. Gdzie na zdjęciu fontanny jest fontanna? Ja tam widzę kanalik i basen, nic więcej…

    • Sam miałem podobny problem ze skromną fontannowością tych fontann. W końcu jednak zostawiłem fontanny, bo de facto nimi są, ale w bardzo prymitywnej formie.

      „A fountain (from the Latin „fons” or „fontis”, a source or spring) is a piece of architecture which pours water into a basin or jets it into the air either to supply drinking water or for decorative or dramatic effect.” to za angielską wiki, celowo dałem tą definicję, bo używają słowa basin ;).

      Poczytałem sobie jeszcze definicje w innych miejscach i wyszło, ze wbrew naszym powszechnym wyobrażeniom i niektórym węższym definicjom, woda nie musi tryskać pod ciśnieniem.

      • W takim razie pojawia się kolejne pytanie: czy kanał można uznać za „piece of architecture” ;) Ale to już drobiazg. W każdym razie nie widzę tutaj też nic kultowego. Podejrzewam, że mieszkańcom miasta nie chciało się schodzić do rzeki, więc sobie zrobili punkty czerpania wody na miejscu. Pewnie jestem człowiekiem zbyt małej wiary i nie nadaję się na archeologa, ale takie „fontanny” widziałem na wielu stanowiskach i jakoś nikt nie robił z tego sensacji (chyba, że „fontanna” spłukiwała zawartość wychodka, jak w willi nowoasyryjskiej w Dur Katlimmu). Po prostu ludzie lubią sobie ułatwiać życia i tyle.

        • Roznego rodzaju akwedukty, ujecia wodne itp z jednej strony byly wazne militarnie (zwlaszcza, jesli sprowadzaly wode w sposob unimozliwiajacy odciecie doplywu przez ewentualne wrogie wojska), a z drugiej „populistycznie”, jako inwestycja polepszajaca byt ludnosci i podnoszaca tym samym notowania rzadzacych.

          Dla mnie tez nie wyglada toto na zdjeciu na ozdobny element w naszym pojeciu fontanny, a raczej czysto praktycznie. Zeby chociaz wyplyw wody do zbiornika byl z jekiejs rzezby…

      • Heh no właśnie, poszedłem też tą drogą, tylko nieco później.

  3. tez brakuje mi zdjecia fontanny. Ponadto nie ma znacznie dla dyskusji jaka jest ang. definicja fontanny bo – skoro tekst jest po polsku to nalezy powolywac sie na pol. definicje :).

    Co do kultego znacznia dyskutowanej fontanny to swiadczy za nia to, ze czesc wody odprowadzano do swietej rzeki: „Większość wody płynęła do fontanny, ale część specjalnie wykutym podziemnym tunelem trafiała do płynącej w dolinie świętej dla Inków rzeki Vilcanota.” Imho – kucie w skale kanalu aby odprowadzic wode do rzeki – trudno uzasadnic jakimkolwiek praktycznym przeznaczenimem ( ktora opnie czynie bez nijakiej wiedzy archeologicznej a wylacznie na podstawie wiedzy logicznej). Pozdr.

    • >>nie ma znacznie dla dyskusji jaka jest ang. definicja fontanny

      czy polska definicja jest inna?

      >>Większość wody płynęła do fontanny, ale część specjalnie wykutym podziemnym tunelem trafiała do płynącej w dolinie świętej dla Inków rzeki Vilcanota

      do której to świętej rzeki trafiały też zapewne śmieci i miejska kloaka; świętość nie wyklucza bardziej przyziemnego zastosowania

      co do kucia kanału, to pewnie do rzeki odprowadzano NADMIAR, żeby „fontanna” nie zalewała ulicy

  4. Archeologia to bajkopisarstwo :) za to ją lubię. Ja się pytam jak na podstawie odkrytej fontanny można określić czy jest kultowa? Przychodzi Pan archeolog i stwierdza kultowa na podstawie tylko tego, że w innym miejscu bądź nawet niedaleko są inskrypcje o wielkiej istocie wody dla religii Inków? Bardzo naukowe :) No jeśli chce się już gdybać to należałoby opisać wszystkie możliwe interpretacje znaleziska. To by był problem numer jeden. Problem numer dwa – by określić czy coś pełniło funkcje religijne to należałoby zapytać Inków – co raczej może być trudne ;) Nawet, jeśli na fontannach byłyby inskrypcje, które wskazywałyby na ich kultowość to nie oznacza, że mogły one pełnić takie funkcje. Problem numer trzy nie wiem jak to wygląda na ich kontynencie, ale jeśli chodzi o naszych archeologów wiedze o procesach religijnych, społecznych, kulturowych, mają małą. Niestety to nie wina samych archeologów tylko procesu ich kształcenia. Przeglądałem programy studiów trzech uniwersytetów – archeolog po za wykładami z archeologii w planie zajęć ma czasami tylko historie, etnologie, historie sztuki, antropologie fizyczną, wf i języki obce. Ja się pytam, na jakiej podstawie archeolog może opisywać procesy społeczne, religijne, kulturowe, jeśli nie ma o nich zielonego pojęcia – bo nie ma w programie studiów takich zajęć (jeśli już ma to jeden wykład trwający w porywach przez 2 semestry). Jeśli archeolodzy chcą gdybać to niech się dokształcą i skończą jeszcze: filozofie kultury, historie sztuki, kulturoznawstwo, psychologie społeczną, religioznawstwo, etnologie, historie kultury – życzę powodzenia :) Dla mniej wytrwałych wydaje mi się, że wystarczą konsultacje z przedstawicielami tych nauk, przed opublikowaniem jakiejkolwiek publikacji.

    • filozof powiedział […]
      Taaaa… a filozofia to najbardziej ścisła nauka, nawet matma wysiada :D

    • Inkowie ni mieli pisma, panie @filozof, stąd nie może być mowy o żadnych inskrypcjach :-)

      też nie wiem, skąd wzięli sobie to hasło „kultowa”, ale też mam wrażenie, że się czepiasz całej nauki w oparciu o… doniesienie prasowe. Produktem archeologii (tak jak każej nauki) są publikacje w specjalistycznych periodykach. Nie masz pojęcia na jakiej podstawie uznano te fontanny za kultowe (i czy w ogóle przypisano im jakąś funkcję – a może to dziennikarz wymyślił?), tylko rzuciłeś okiem na notkę i wylałeś wiadro żółci :-)

      >> tylko historie, etnologie, historie sztuki, antropologie fizyczną, wf i języki obce. (…) niech się dokształcą i skończą jeszcze: filozofie kultury, historie sztuki, kulturoznawstwo, psychologie społeczną, religioznawstwo, etnologie, historie kultury

      to jak w końcu, ma tę historię sztuki i etnologię, czy nie ma? :-)

      ja sądzę, że więcej pożytku niż z „psychologii społecznej” byłoby z paleoekologii, archeobotaniki i archeozoologii (tyle, że tego na pewno się uczą i tak), geografii, w tym kartografii (GIS!) i geodezji (tego też się pewnie uczą), gleboznawstwa, oczywiście statystyki, a nawet pewnych podstaw fizyki i chemii (bo datowanie np. izotopowe, również stabilne izotopy w badaniach pochodzenia geograficznego szczątków), nawet jeśli te analizy będą dla nich wykonywać „wynajęci” specjaliści, ale trzeba mieć pojęcie o tych zjawiskach. Choć na niektórych wydziałach pewnie i tego się uczą.

      • Jesli chodzi o rewolucjonizowanie programow studiow ;) , to ja bym tylko na wszystkich kierunkach dodal obowiazkowy jezyk polski, w formie literaturoznawstwa – cos takiego, jak maja w USA w collegach.
        Zadana lektura, a potem rozprawki i dyskusje na jej temat.
        Nastawione na myslenie, a nie na analize i wnioski wedlug zalecen, dobor lektur zalezny od prowadzacego.
        Zeby po 12 latach oglupiania testami i skutecznego zniechecania do ksiazek, mlody czlowiek uczacy sie na inzyniera, lekarza, czy ekonomiste (ze nie wspomne o marketingu i zarzadzaniu oraz politologii ;) ) mial szanse, poprzez wywarcie na niego pewnej presji, wyrobic w sobie nawyk siegania po lekture.

        • oj tak, nawyk sięgnięcia po lekturę to jedno. Inny palący problem, który mógłby rozwiązać taki przedmiot, to UMIEJĘTNOŚĆ SKLECENIA KILKU POPRAWNYCH ZDAŃ PO POLSKU

          ale z drugiej strony, to k…, po co w takim razie język polski w gimnazjum i liceum? Ja oczekuję, żeby ten młody człowiek PRZYSZEDŁ DO NAS JUŻ Z UMIEJĘTNOŚCIĄ PISANIA i czytania, a także nawykiem czytania. Na studiach mają już uczyć specjalistycznych umiejętności, specjalistycznej wiedzy, a pewnych rzeczy MUSI nauczyć szkoła. Jeśli szkoła nie uczy, należy ją zlikwidować (żadne reformy!) i zorganizować na nowo

          ostatnie zdanie nie całkiem serio, żart zrodzony z desperacji, ale coś w tym musi być ;-)

          • Niedawno syn przyszedl do mnie z odcinkiem Simpsonow (kreskowka USA, niekiedy bardzo mocna politycznie), pokazujacym, jak w szkole trwa przygotowanie do testow.
            Posadzil mnie i powiedzial: „Patrz, jak wygladala wiekszosc mojej nauki we wszystkich poziomach szkol”.

            Prawie cala nauka poswiecona nie nauczeniu „czegos” a „jak poprawnie wypelnic test”.

            Czytajac zas ponizsze, zamiast sie rozweselic, posmutnialem, poniewaz caly czas chodzilo mi po glowie, ze teraz i „u nas” student dostalby po prostu pale z kolokwium

            http://www.joemonster.org/art/12952/Jak_zmierzyc_barometrem_wysokosc_budynku_

      • właściwie to uznaliśmy, że na wszystkich kierunkach studiów powinni się uczyć wszystkiego :-) biedni studenci, dobrze, że to nie my układamy programy

        • A może niech przyszli specjaliści sami sobie dobierają większą część przedmiotów, poza paroma podstawowymi?
          W ten sposób byłoby większe prawdopodobieństwo na wykształcenie specjalistów o wiedzy interdyscyplinarnej, niż obecnie, ze sztywnymi programami nauczania?

          • no przecież tak obecnie jest (na archeo pewnie też?), na tym polega przecież cała zabawa ze zbieraniem punktów ECTS, choć system szwankuje, gdyż są limity liczby osób od ktorych w ogóle przedmiot może być uruchomiony – efekt jest taki, że w praktyce katedry niekiedy zmuszają swoich magistrantów do „wolnego wyboru” takich to a takich przedmiotów, albo dogadują się z innymi katedrami („wasi zapiszą się na nasze, a nasi na wasze”), bo w warunkach niżu demograficznego prawdopodobnie nie został by uruchomiony ŻADEN z przedmiotów do wyboru (zbytnie rozproszenie preferencji). Jak ja studiowałem biologię (u nas był to drugi rok korzystający z dobrodziejstw tego systemu), wszystko funkcjonowało bez zarzutu.

    • >>Nawet, jeśli na fontannach byłyby inskrypcje, które wskazywałyby na ich kultowość to nie oznacza, że mogły one pełnić takie funkcje

      bzdura, skoro są wskazówki, że dana struktura mogła pełnić jakąś funkcję, to oznacza, że mogła ona pełnić tę właśnie funkcję. To tautologia, ale tautologie mają to do siebie, że są z definicji prawdziwe, a ty chciałeś obalić tautologię :-) Kluczem jest słowo MOGŁA. A więc mówimy o prawdopodobieństwie, a jeśli tak, to przytoczony przez Ciebie wniosek o kultowości w tej formie byłby poprawny.

      a inskrypcji nie ma, bo to Inków

    • Widze, ze jestes jeszcze wiekszy „teoretyk archeologii” niz ja ;).

      Jak myslisz, ilu ze studentow, ktorych chcesz zawalic powyzszymi przedmiotami, dojdzie do takiego etapu rozwoju zawodowego , ze bedzie moglo bazowac na swojej (sporo przestarzalej juz wtedy) wiedzy spolecznej?

      Ilu wczesniej odpadnie z zawodu a ilu zatrzyma sie na poziomie sumiennego prowadzenia prac i skrupulatnego dokumentowania i publikowania znalezisk?

      Sadze, ze ci, ktorzy zajmuja rekonstrukcja spolecznosci, bez twojej rady rozwijaja swoja wiedze i to nie na poziomie programu dla uczelni wyzszej kierunku xyz.

      • z pewnością, ci co zajmą się na serio archeologią jako nauką (tj. wyjaśnianiem przeszłości w oparciu o jej materialne ślady) sami uczą się tych dziedzin społecznych i kulturowych, zaś tym którzy zajmą się „rzemiosłem”, tj. odkrywaniem, opisywaniem, dokumentowaniem, bez jakichkolwiek głębszych interpretacji, nie będą tych cudów do niczego potrzebować

        • Sadze, ze jest to jasne i zrozumiale (przynajmniej dla wiekszosci).
          Jesli ktos sie rozwija to nastepuje specjalizacja i samodoskonalenie – w kazdej dziedzinie nauki.

  5. „Peruwiańscy archeolodzy nie mają wątpliwości, że pełniły one funkcje kultowe. Woda miała dla Inków znaczenie religijne”

    ale w oryginlae „they believed”:

    „This morning archaeologist at the World Heritage site of Machu Picchu announced the discovery of four additional water fountains they believe served a spiritual purpose.”

    czyli cala dyskusja nt. kultowosci czy prozaicznosci fontanno – siklaw bierze sie z tlumacznia „believe” :o

    Ja w dalszym ciagu zas upieram sie – na podstawie opisu konstrukcji podanego w notatce – ze fontanny czy siklawy – to mniej ciekawy architektonicznie (i tez mniej mowiacy o ludziach co wowczas zyli) obiekt od kanalu odprowadzjacego „nadmiar” wody (co za szczesliwa cywilzacja – miala nadmiar wody!) kutym kanalem i tunelem!:

    „The water is led there from a large open channel to nearer one that is carved out of a single block, that then divides the water into two streams – the second of which runs down to the sacred Vilcanota river through an underground tunnel that zig-zags to reduce the water’s velocity”

    Pozdrawiam

  6. tu znajdziecie więcej o systemach odprowadzania i rozprowadzania wody w Machu Picchu

    http://www.waterhistory.org/histories/machu/

  7. Ekspertem od Inków nie jestem – przyznaję popełniłem błąd z tymi „inskrypcjami”.

    „Nawet, jeśli na fontannach byłyby inskrypcje, które wskazywałyby na ich kultowość to nie oznacza, że mogły one pełnić takie funkcje” – dlaczego z prostego względu, bo mogły pełnić np.: tylko funkcje ochronne źródła z świeckich pobudek (wówczas znaki kultowe nie pełnią funkcji kultowej – w sensie religijnym – czyli dla mnie przestają być kultowe mimo takowego odczytania znaków – stają się czymś w rodzaju amuletu na szczęście – coś w rodzaju współczesnego znaku jakości Q – pij wodę bo czysta) – by mieszkańcy nie zanieczyszczali fontanny. Słowo „mogły” zostało użyte, dlatego bo nigdy nie dowiemy się czy znaki odczytywane przez nas za kultowe pełniły w przeszłości taką funkcje. W związku z tym uważam, że archeolog powinien rozpatrywać wszystkie możliwości danego świadectwa przeszłości, albo ograniczać się tylko do jego opisu materiałowego i funkcji pozbawionej interpretacji społeczno-kulturowo-religijnej.

    @eptesicus oj nie wylewam żółci chciałem sobie popisać. Wiem, że są odpowiednie publikacje tylko tam też bywa tak jak w tym artykule.

    „właściwie to uznaliśmy, że na wszystkich kierunkach studiów powinni się uczyć wszystkiego :-)” – mi chodziło o to, że kultura składa się z trzech kategorii kultury: materialnej, społecznej, symbolicznej – niestety nie ma nauki zajmującej się wszystkimi kategoriami na raz w związku z tym trzeba współpracować, albo studiować wszystko. Tekst kulturoznawcy o Inkach przez pryzmat kategorii symbolicznej będzie tak samo słaby jak publikacja archeologa korzystającego tylko z kategorii materialnej. Kiedyś w statucie Ośrodka Ochrony Dziedzictwa Archeologicznego był zapis w punkcie drugim – zakres działalności – o tym, że ośrodek miał prowadzić także uzupełniające badania etnologiczne i kulturoznawcze prac archeologicznych. Chyba za bardzo taka współpraca nie wyszła i to na tyle interdyscyplinarnych kulturowych badań naukowych. O kulturoznawców się nie boje, bo wiedzą, że korzystanie tylko z jednej kategorii nauki jest mało naukowe przy badaniu kultury i bardzo ogranicza punkt widzenia i zajmują się przez to w większości teraźniejszą kulturą wspomagając się socjologią, niestety archeolodzy takiego wyboru chyba nie mają.

    @krzysztofsf niestety są takie rzeczy, których się nie dowiesz z książek – ja to nazywam specyfika nauki i specyficzne umiejętności badawcze. Jeśli tak by było jak piszesz to na wykopie spotkałbyś bardzo dużo osób, które studiowały wcześniej inny kierunek niż archeologia.

    • Do ktorej z moich wypowiedzi to komentarz? W czesci adresowanej do mnie.

      • to o tym, że każdy kto chce się rozwijać, to i tak sobie doczyta :-)

        • W tej akurat notce pisalem o samodoskonaleniu i rozwijaniu swojej wiedzy. Stad moje dopytywanie, bo nie precyzowalem techniki jak moze sie taki wysokiego lotu naukowiec rozwijac.

          Nie znam takiego to co bede wymyslal, jak hipotetyczny czlowiek poszerza swoja wiedze – dla mnie moze nawet pic z laureatem Nobla z tej dziedziny, czy korespondowac z czlonkiem rosyjskiej akademii naukowowej.

  8. @krzysztofsf – to jest odpowiedź na tą część Twojej wypowiedzi, która przytakuję wcześniejszemu wpisowi eptesicusa – „Sadze, ze jest to jasne i zrozumiale (przynajmniej dla wiekszosci)”

    • Tu jest taka akcja „Odpowiedz” – pomaga umiejscowic odpowiedz we wlasciwym miejscu.
      zgodnie z domyslami (bo o ksiazkach pisalem w innym miejscu) odpowiedzialem w poscie z godziny 11:34

      • @krzysztofsf tak, wystąpił jakiś problem natury technicznej – moja odpowiedź pokazała się później. Przepraszam za zamieszanie następnym razem skorzystam z opcji „odpowiedź”. Pozdrawiam

  9. Ok, sporządzając notkę na ten temat na inkowie.com posługiwałem się źródłem: http://www.adn.es/internacional/20091208/NWS-0057-Descubren-Picchu-Machu-ceremoniales-ciudadela.html Używane w nim jest hiszpańskie słowo „fuente” co znaczy w zależności pewnie od kontekstu fontanna, źródło itp. Więcej znaczeń można znaleść w słowniku: http://translation.babylon.com/Spanish/to-english/fuente/ Trochę to może czepialskie ale faktycznie fontanny nie brzmi dobrze. Wystarczy spojrzeć na zdjęcie: http://www.andina.com.pe/INGLES/DownloadPhoto.aspx?myPhoto=p3dm+3332Yc=

    Same fontanny zostały opisane w 1983 roku przez Cultural Heritage of Humanity. Faktycznie prawdopodobnie dopiero teraz je uruchomiono. Odsyłam jeśli można do newsa na Inkowie.com: http://www.inkowie.com/news.php?readmore=46

    Pozdrawiam

    • Tylko, że termin źródła jest zdecydowanie jeszcze gorszy, bo źródło to „naturalny, samoczynny, skoncentrowany wypływ wód podziemnych na powierzchnię terenu lub dno zbiornika wód powierzchniowych” (Encyklopedia PWN http://encyklopedia.pwn.pl/haslo.php?id=4002665 )

      A tutaj mamy kanaliki, które gromadziły deszczówkę i zdecydowanie nie są naturalne. Są natomiast dziełem architektury, a więc jednak raczej fontanną. Jak można w niektórych definicjach znaleźć fontanna nie musi tryskać wodą pod ciśnieniem i może być swobodnym wypływem wody do zbiornika dokładnie jak na zdjęciu.

  10. No tak, termin trudny do przetłumaczenia ;)

  11. Aha, definicja powyżej ma znaczek geol.
    inaczej: «miejsce, z którego woda wypływa na powierzchnię ziemi; też: ta woda»
    http://sjp.pwn.pl/lista.php?co=%BCr%F3d%B3o

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s