2012 – kolejny koniec świata, czyli katastrofalne bzdury

Od wielu lat narasta paranoja roku 2012. Teraz na opowieści o nadchodzącym końcu świata będziemy natykać się szczególnie często dzięki filmowcom, którzy postanowili pokazać nam, jak ta zagłada będzie wyglądać. Mowa oczywiście o wchodzącym wkrótce na ekrany filmie „2012”.

Zdaniem wielu ludzi koniec naszego świata ma nastąpić 21 grudnia 2012 (plus minus jeden dzień). Zagładę w tym dniu przewidzieli ich zdaniem Majowie. Nie ma jednak zgody, co do tego, jak nasza cywilizacja skończy żywot. Najczęściej podawane przyczyny to rozpadnięcie się kontynentów, spalenie nas przez Słońce czy uderzenie innej planety. Wszystko to jest oczywiście gigantyczną zbieraniną megabzdur.

Bzdura numer 1: Majowie przewidzieli koniec świata 21 grudnia 2012

Cała historia zaczyna się od tego, że 21 grudnia 2012 roku zdaniem niektórych kończy się wielki cykl kalendarza Majów, który zaczął się 11 sierpnia 3114 r. p.n.e. Według zwolenników końca świata jest to równorzędne z naszą zagładą. Natomiast dawni Majowie nie wiązali z tym dniem żadnych katastroficznych zdarzeń. Zgodnie z logiką tego kalendarza (zwanego Długa Rachuba) zacznie się po prostu kolejny okres, tak jak po roku 2000 zaczęło się kolejne tysiąclecie naszego kalendarza. Wiązanie końca wielkiego cyklu kalendarza Majów z zagładą naszej cywilizacji pojawia się dopiero u autorów z nurtu New Age.

Bzdura numer 2: 21 grudnia 2012 rozpadną się kontynenty

Zdaniem niektórych tak właśnie skończy się nasza cywilizacja, a przyczyną ma być nagła zmiana biegunów magnetycznych. Dla geologów jest to kompletna bzdura, choćby dlatego, że w geologii nie ma nagłych zmian na taką skalę. Co prawda kontynenty mogą zniknąć, a bieguny przemieścić się, ale nie są to nagłe procesy. W przypadku znikania kontynentów trwają one miliony lat, a przy przebiegunowaniu – co najmniej tysiące. Są więc tak wolne, że w zasadzie ich nie zauważamy. Poza tym przemieszczenie się biegunów magnetycznych nie wywołuje żadnych katastrof.

Bzdura numer 3: do zagłady doprowadzi ustawienie się Słońca w jednej linii z centrum galaktyki

Miłośnicy katastroficznych teorii uwielbiają dopatrywać się niezwykłych zdarzeń w koniunkcjach, czyli ułożeniu się ciał niebieskich w jedną linię. I tak np. do końca świata miało dojść 5 maja 2000 r., gdy Merkury, Wenus, Jowisz, Mars i Saturn ustawiły się w jednej linii ze Słońcem i Księżycem.

Teraz ustawienie się Słońca w jednej linii z centrum naszej galaktyki ma wystawić Ziemię na potężne galaktyczne siły, które doprowadzą do wydarzeń opisanych w bzdurze numer 2. Według NASA żadnej nadzwyczajnej koniunkcji w 2012 nie będzie

Astronomowie zapewniają też, że koniunkcje nie mają żadnego naukowego znaczenia i nie wywołują żadnych zmian w grawitacji, promieniowaniu itp. Są po prostu ciekawostką.

Bzdura numer 4: Ziemię zniszczy Planeta X

Kolejna wersja naszej zagłady. Planeta X zwana też Nibiru ma 21 grudnia 2012 uderzyć w Ziemię, albo też przelecieć tak blisko, że zniszczy życie.

Astronomowie przekonują, że nic takiego nie będzie miało miejsca. Gdyby jakiś duży obiekt miał nas trafić w 2012 roku, dostrzegliby go wiele lat temu, a w tej chwili byłby już widoczny gołym okiem.

Poza tym tajemnicza Nibiru miała nas już zniszczyć w 2003.

Bzdura numer 5: Spali nas Słońce

Może i spali, ale na pewno nie 21 grudnia 2012 r., ani też za naszego życia, a także za życia naszych dzieci, wnuków, a nawet ich wnuków. Jak szacują astronomowie dojdzie do tego dopiero za kilka miliardów lat. Teraz Słońce może swoją aktywnością co najwyżej zakłócić naszą komunikację.

Nikt chyba nie jest w stanie zliczyć ile w dziejach ludzkości było już przepowiedni zagłady świata. Szczególnie płodni są w tym przedstawiciele przeróżnych kościołów np. Świadkowie Jehowy, czy Kościół Adwentystów Dnia Siódmego. Panikę wywołują pewne daty kalendarza – np. lata 1000, 1666 (666 to liczba szatańska), 2000 – oraz zjawiska astronomiczne – np. koniunkcje ciał niebieskich, a także przeloty komet. Wielką panikę wywołała w 1910 r. kometa Halleya. Wielu ludzi wierzyło, że jej ogon sprowadzi na Ziemię trujący gaz. Sprzedawcy masek, „pigułek na kometę” i tlenu zbijali kokosy. W 1995 katastroficzne brednie związane z przelotem komety Hale-Bopp doprowadziły do prawdziwej tragedii. 39 członków pewnej kalifornijskiej sekty popełniło samobójstwo. Wierzyli, że w ten sposób uratują się ze skazanej na zagładę planety.

I właśnie takie desperackie akty są największym zagrożeniem, jakie niosą ze sobą katastroficzne brednie. NASA już teraz dostaje pytania od nastolatków myślących o samobójstwie przed nadchodzącą zagładą oraz matek, które zastanawiały się, czy nie zabić własnych dzieci, by oszczędzić im cierpienia. I jeśli do takich tragedii dojdzie, to pełną odpowiedzialność za nie ponosić będą autorzy apokaliptycznych bredni.

Korzystałem głównie z materiałów National Geographic przygotowanych z okazji premiery filmu.

~ - autor: Wojciech Pastuszka w dniu 8.11.2009.

komentarzy 101 to “2012 – kolejny koniec świata, czyli katastrofalne bzdury”

  1. Uzupelnienie co do przebiegunowania (bez rozpadu kontynentow)

    http://www.yunnan.tk/zainteresowania/jak-swiat-sie-skonczy/przebiegunowanie-czesc-naukowa/

    Jaka data jest „na topie” po 2012 ?

  2. Co za nonsensowne pytanie :P, pytaj się raczej, ile końców świata będzie PRZED 21.12.2012. Najbliższy termin końca świata to już środa 11.11.2009, o ile w poniedziałek nastąpi krach na giełdzie:

    http://home.flash.net/~evt/rapture.htm

  3. konca swiata nie bedzie buuu :( – a tak na to liczylem – to mogloby byc ciekawe taki koniec swiata. Zwlaszcza ogladany ex-post.

    czy nie wydaje sie wam jednak ze ani Wojtek ani Majowie nie maja racji? Koniec swiata w 2012 bedzie ale pare miesiecy wczesniej kiedy Polska druzyna zdobedzie mistrzostwo w pilce noznej…

  4. … i przyszedł grudzień 2012 roku.
    I pojawiła się na niebie asteroida.
    I zaczęła spadać na Ziemię.
    I nastał na Ziemi czas paniki: oto koniec świata według kamiennego Kalendarza Majów.
    I upadła asteroida na kamień z Kalendarzem Majów.
    I uniósł się w powietrze wielki pył.
    I rozeszła się wielka fala uderzeniowa.
    I kiedy pył opadł w miejscu rozbitego kalendarza pojawił się nowy kamień z Kalendarzem Majów, do 32 119 roku.
    I obok niego ukazał się mniejszy kamień.
    I napisane było na nim:
    „Następny kalendarz przysłany będzie dokładnie w ostatnim dniu ważności starego kalendarza.
    Dziękujemy za korzystanie z naszych kamiennych kalendarzy”…
    [przeczytane w necie – BPMSPANC, skoro temat lajtowy
    P.S. z innej beczki: Udało mi się cudem kupić Archeologię Żywą w kiosku niedaleko]… i zaraz sobie zamawiam prenumeratę :)]

  5. Świetnie z idiotycznymi wizjami końca świata w 2012 jakiś czas temu rozprawili się autorzy z serwisu AstroNews. Warto odgrzebać i przypomnieć.

  6. Przyznaję, że niektórzy filmowcy to mają wyobraźnię. O czymś takim jak przebiegunowanie nawet nie wiedziałem dopóki nie zaczęły się zapowiedzi tego filmu. Pogratulować marketingu.
    Wczoraj zauważyłem, że telewizje jak kanał History jedynie podtrzymują zainteresowanie takimi teoriami. To jest po prostu groźne.

    Co do samych teorii, to teoria o przebiegunowaniu jest jedyną w której da się jednak znaleźć pewne racjonalne argumenty, moim zdaniem.
    O ile Wikipedia się nie myli, to zjawisko już występowało kilkakrotnie w historii Ziemi, i jeżeli wystąpi znowu (choć trudno tu o jakiekolwiek wiarygodne określenie przybliżonej daty) może to ze sobą nieść pewne negatywne skutki, jako że pole elektromagnetyczne Ziemi ma swój udział w funkcjonowaniu płaszcza ochraniającego przed promieniowaniem słonecznym.

    W tym jednym przypadku jestem w stanie uwierzyć, że zanik tego pola i w efekcie silne wystawienie na promieniowanie słoneczne mogłoby mieć istotne negatywne skutki dla i tak eskploatowanego do granic środowisku Ziemi.

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Przebiegunowanie_Ziemi

    • Występować, występuje. Ostatnie mało miejsce około 780 tys. lat temu. Nie są to jednak zmiany zdarzające się w jeden dzień, czy nawet w jeden rok. No i nie są nagłe. To powolny proces

    • Filmowcy aż tak kreatywni raczej nie są — śledzą to, co się pojawia w mediach. Swoją drogą o ‚przebiegunowaniu’ słyszałem rok temu od zafascynowanej tematem młodzieży, która przyjmowała to bardzo poważnie…

      Swoją drogą, „Planeta X” jako czynnik wymierań pojawiła się kiedyś jako poważna hipoteza… Co z tego, skoro do dziś zweryfikowano ją negatywnie.

    • Nic się nie bój. Cząstki wiatru słonecznego,
      czyli w zasadzie protony i elektrony,
      musiałyby pokonać najpierw ziemską atmosferę,
      by Cię trafić. :-)

      Dzisiaj, gdy ziemski magnes jeszcze działa, wszystkie elektrycznie naładowane cząstki z okolic Ziemi są zbierane i trafiają na biegun.
      Dziury w lodzie nie robią. Właściwa akcja dzieje się wysoko w atmosferze i nazywa się zorza polarna.

      Nie słyszałem, by zdobywcy biegunów musieli chodzić w ołowianych ubrankach czy czymś podobnym.

      Może co najwyżej kompasy sfiksują. Ale co tam! Dzisiaj co drugi telefon ma GPSa.
      A w zamian będziemy mieli w nocy nad głowami piękną Aurora borealis.

  7. Jedyną prawdziwą katastrofą w roku 2012 będą mistrzostwa Euro 2012 Polska-Ukraina. Wspomnicie moje słowa!

  8. Dokładnie, moim zdaniem też jedyną możliwą zmianą, która może przynieść jakieś negatywne skutki, ale przecież nie Koniec Świata jest dla mnie przebiegunowanie. Ale myślę, że i to nie nastanie w 2012, a jeśli to nie będzie to z dnia na dzień np w nocy z 21 na 22 grudnia… No ale są ludzie, którzy głęboko w to wierzą i faktycznie jest to niebezpieczne. Choćby przypadek opisanej sekty.

  9. Jestem przerażony ostatnim akapitem o nastolatkach myślących o samobójstwie i o matce, która zastanawia się, czy nie zabić swoich dzieci.
    Nie zastanawiałem się wcześniej, że takie bzdury mogą mieć tak destrukcyjny wpływ na ludzi.
    Oszołomów na pewno nie wytępimy.
    Póki co, pozostaje chyba tylko uczyć nasze i cudze dzieci.
    Tłumaczenie, nauka, rozwijanie krytycznego myślenia i ostrożności w braniu wszystkiego na wiarę.
    Wtedy nie trzeba będzie oskarżać żadnych oszołomów,
    żądnych sensacji autorów dziwnych artykulików w dziwnych pisemkach,
    pazernych na kasę producentów pseudonaukowych filmów czy innych głosicieli wszelakich prawd.
    Wtedy nie znajdą słuchaczy
    i zgasimy ich śmiechem.

    • Pamietam conajmniej jeden przypadek sekty, ktora popelnila zbiorowe samobojstwo o czasie, ktory ich goru okreslil jako chwile zaglady swiata.

      • Sekta „obrabia” najpierw ofiarę.
        Czynnie. Bombardowanie miłością, psychiczne uzależnianie itd.
        Guru staje się autorytetem a jego rozkazy święte.

        A w tym wypadku filmy i książki s-f są traktowane na poważnie.

        Chyba, że to o matce i nastolatkach to kolejna plotka, by jakaś gazetka się sprzedała.

    • BRAVO teraz widzę potrzebę zmian w prawie telekomunikacyjnym i odcinania niebezpiecznych wariatów od internetu. Na szczęście już wkrótce zagrożenia związane z rozpowszechnianiem informacji sprzecznych ze stanowiskiem rzetelnych i wiarygodnych ośrodków opiniotwórczych stracą swój ostatni przyczółek.
      http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,7198001,Rada_UE_smieje_sie_ostatnia__internauci_przegrywaja.html

      • Wyczuwam drwinę w Twoim głosie i myślę, że tego nie chcesz. :-) Już ja wolę jakąś tam wolność słowa i kilku oszołomów w sieci niż jedne słuszne stanowisko. „1984” mi się przypomina.

      • Koniec teorii spiskowych ?

        • Trochę daleko od zagłady świata i archeologii, ale mam nadzieję, że będzie mi to wybaczone.

          Moim skromnym zdaniem to, co rząd ma zamiar zrobić to tylko skutecznie opodatkować gry losowe.
          Najpierw utrudni korzystanie z kasyn, by te przyjęły polskie a nie np. maltańskie prawo i polskie, wyższe opodatkowanie. Jak kasyna nie podzielą się zyskami z polskim fiskusem, to będą odcięte od polskiego rynku. Proste.
          Money-money-money, money-money-money, money-money-money
          Money-money-money, money-money-money, money-money-money
          Money-money, money-money, jak śpiewała Lisa Minnelli. :-)

          Czy cenzura, np. pornografii dziecięcej, ma jakiś sens? Moim zdaniem nie bardzo. Teraz możliwe jest sprawdzenie, kto co ściąga. Możliwa jest współpraca policji z wielu krajów i np. jednoczesne wejście (co do minuty) do serwerowni i do wszystkich użytkowników wymieniających się plikami, zanim zdążą wysłać do siebie maila. I przy okazji dotarcie do tych, co fotografują i filmują. I uratowanie dzieci.

          Co da cenzura?
          Na pewno zejście do podziemia: anonimowe proxy, The Onion Router i inne sztuczki. Kasyna będą rozsyłały programiki, które z marszu ominą blokady.

          A wtedy szukaj wiatru w polu.
          Policja nie będzie miała żadnego punktu zaczepienia.

          A o cierpiących i wykorzystywanych dzieciach nikt się nie dowie.
          Powiązań między handlarzami narkotyków też nikt już nie pozna.

          Ale za to będą pieniążki z kasyn.

          • Jesteś naiwny myśląc że chodzi o pieniądze .
            Internet ma nagrabione od czasu wyparowujących samolotów ,a teraz stanął na drodze pandemii.

            http://sierp.libertarianizm.pl/?p=198
            http://www.dziennik.pl/polityka/article476094/Rzad_chce_ocenzurowac_internet.html
            Przy okazji likwidacji hazardu…
            czwartek 5 listopada 2009 17:41
            Rząd chce ocenzurować internet
            Jak likwidować, to na całego. Rząd przy okazji reformy rynku hazardowego, w tym gier w internecie, chce wprowadzić trochę więcej zakazów. Jak ustalił „Dziennik Gazeta Prawna”, ma powstać cała lista domen, które dostawcy będą musieli blokować. Mowa już nie tylko o e-hazardzie, ale o pedofilii czy spamie.
            Pomysł narodził się podczas prac nad nową ustawą hazardową. Realnych kształtów nabrał podczas serii spotkań ekspertów z policji i MSWIA w ministerstwie finansów, które pilotuje prace nad tym projektem.
            „Chcemy wprowadzenia nowego artykułu do prawa telekomunikacyjnego, roboczo to art. 170a” – ujawnia nam urzędnik z MSWiA. Według tego zapisu wszyscy dostawcy internetu mieliby obowiązek blokować strony z „niebezpieczną” zawartością. „Czarną listą” zarządzałby i aktualizował ją Urząd Komunikacji Elektronicznej. Konkretne adresy będzie wskazywać sam UKE, ale także policja, służby specjalne czy urzędnicy Ministerstwa Finansów.
            Jak na ten pomysł reagują sami dostawcy? „Dostosujemy się do wymagań ustawodawcy. Technicznie jest to wykonalne” – wyjaśnia Lidia Stępińska-Ustawiak z telewizji UPC. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że nawet najwięksi dostawcy internetu już dziś blokują dostęp do niektórych witryn, choć czynią to na własne ryzyko. W ten sposób chcą chronić internautów np. przed witrynami oszukańczo namawiającymi ich do udziału w konkursach SMS-owych wystawiających później gigantyczne rachunki.
            >> Czytaj więcej w piątkowym wydaniu „Dziennika Gazety Prawnej”
            Robert Zieliński, Sylwia Czubkowska

            • Zgadzam się z Tobą, że jakakolwiek cenzura to nie najlepszy pomysł. Ale nie drążmy już tematu.

              • Czyżby ?
                Wniosek z artykułu który pozostanie w głowach czytających.

                „I właśnie takie desperackie akty są największym zagrożeniem, jakie niosą ze sobą katastroficzne brednie. NASA już teraz dostaje pytania od nastolatków myślących o samobójstwie przed nadchodzącą zagładą oraz matek, które zastanawiały się, czy nie zabić własnych dzieci, by oszczędzić im cierpienia. I jeśli do takich tragedii dojdzie, to pełną odpowiedzialność za nie ponosić będą autorzy apokaliptycznych bredni.”

                Spokojnie , Urząd Komunikacji Elektronicznej was ochroni !

  10. Na stronie FAMSI (Foundation for the Advancement of Mesoamerican Studies) gruntowna analiza (=wiwisekcja głupot) jako odtrutka na new-age’owe bzdury na temat roku 2012

    http://www.famsi.org/research/vanstone/2012/index.html

  11. Zobaczymy, jak będziecie śpiewać 21 grudnia 2012 roku.
    Jak mówi pan Ptaszek znad Rudej Wody: – Kto nie wierzy, ten przymierzy!

    • @easy

      Pogadamy o tym 22.12.2012 rano, kiedy będę piekł makowiec na Wigilię:D

  12. No ale film zawsze moza zobaczyc i sie troche najesc strachu :)

  13. http://www.whowillsurvive2012.com/

    tu storna oficjalna, trzeba chwile poczekac i odpali sie fajny trailer.

  14. Oczywiście, że koniec świata nadejdzie, ale jakoś nigdy nie wierzyłam w datę 2012. Prędzej myślałam o 2025. No, ale… Pewne daty, zwłaszcza końce tysiącleci zawsze będą budzić w ludziach strach – bo następuje teoretycznie coś, co jest nam nieznane…
    A co do matki i dziecka chcącego popełnić samobójstwo, to po prostu nie mieści mi się w to głowie o_O;

  15. Nie będzie końca świata?
    Jak to?
    Autostrady i drogi ekspresowe będą?
    Stadiony będą?
    Hotele będą?
    Będą nowe dworce kolejowe, sieć szybkiej kolei Poznań – Warszawa – Łódź – Wrocław?
    Druga nitka metra w Wawie będzie?
    Nie będzie!!!
    No to koniec świata, katastrofa…

  16. Mammon spał. A odrodzona Bestia potęgę swą na Ziemi budowała, a liczby jej wyznawców rosły w legiony. I przemówili poprzez Czas i plony w gorejącym ogniu poświęcone, a z przemyślnością lisią to uczynili. I tak oto nowy świat zbudowali, na obraz swój i podobieństwo, jako w świętych słowach przyrzeczone było, a o Bestii owej dzieciom swym powiadali. A gdy Mammon zbudził się, marnym jeno był naśladowcą.

    A 21 grudnia 2012 udziały Win8 sp2 w rynku OS spadną do 88% i nadal spadać będą i to, powiadam, będzie katastrofa. A liczbą bestii miało być 616 ale się skryba pomylił.

  17. Kontynenty się nie rozpadną? Afryka podobno już się zaczęła rozpadać, gdzieś w Etiopii:
    http://nauka.wp.pl/title,Afryka-rozpadnie-sie-na-dwie-czesci,wid,11657527,wiadomosc.html?ticaid=1912a

    • Już się zaczęło?
      Tylko w Etiopii?

      Cała akcja z Wielkimi Rowami Afrykańskimi trwa jakoś od trzeciorzędu a fachowcy z Wirtualnej Polski dopiero teraz podnoszą alarm? To niedopuszczalne!

      • Ale też newsa o tym rozpadaniu Afryki podali wszyscy, nie tylko WP, i na ile zrozumiałem, to jednak wynik nowych zjawisk i nowych nad nimi badań.

    • A gdzież to napisałem, że się nie rozpadną?? Jako, że najpewniej nie przeczytałeś dokładnie tego, co napisałem, to powtórzę:

      Co prawda kontynenty mogą zniknąć, a bieguny przemieścić się, ale takie zmiany trwają miliony lat. Są więc tak wolne, że w zasadzie ich nie zauważamy.

      I dodam do tego fragment depeszy AFP o tym pęknięciu w Afryce

      „The ocean’s formation is happening slowly, likely to take a few million years. It will stretch from the Afar depression (straddling Ethiopia, Eritrea and Djibouti) down to Mozambique,” he said.

      Co w wolnym tłumaczeniu znaczy: Oceany formują się bardzo wolno, zajmie to kilka milionów lat. Ten powstały w wyniku pęknięcia Afryki będzie rozciągał się od depresji Afar do Mozambiku.

      Czyli inaczej powiedziawszy będzie on biegł właśnie wspomnianymi przez JarkaN Wielkimi Rowami Afrykańskim, których początek datuje się na około 65 mln lat temu. Co więcej powstanie tego akwenu nie zniszczy Afryki jako takiej, a jedynie odetnie jej fragment.

  18. Bzdura totalna. Kalendarz majów się skończył bo dłuto się złamało i wszystko. Ciągle słychać że będzie koniec świata to niech będzie i już. Co możemy zrobić. Uciec na inną planetę. Wydrążyć miasto pod ziemią by przetrwać kataklizm. Już niedługo się przekonamy i będzie tak jak ma być.

  19. Nie chodzi o to, że nastąpi koniec świata i planeta zniknie z powierzchni kosmosu… chodzi o koniec świata takiego jaki znamy dzisiaj! O wejście w kolejną erę rozwoju ludzkości. Kto się nie zgodzi ze mną, że głównym powodem dla jakiego jesteśmy tu na Ziemi jest rozwijanie siebie? Ludzie żyją dzisiaj bardzo szybko i nie mają czasu zastanawiać się nad tym po co tak naprawdę to życie mają. A szkoda… bo takie życie jest snem. Czas się przebudzić!
    Co do tematu roku 2012 polecam książki Barbary Marciniak: „zwiastuni świtu” „świetlana rodzina” „ścieżka mocy”. Czy wam się naprawdę wydaje, że jesteśmy jedynymi istotami w tym wszechświecie? Jesteśmy tylko małym ziarenkiem…
    Pozdrawiam!

    • pewnie nie jesteśmy jedyni. Tylko co z tego wynika, skoro są tak daleko, że nie możemy się do nich dostać, ani oni do nas? Skoro te „małe ziarenka” są oddalone od siebie taką otchłanią, może nigdy nic praktycznego nie wyniknąć dla mieszkańców innych ziarenek. Sukcesem będzie w ogóle dowiedzenie się o ich istnieniu…

    • >>Kto się nie zgodzi ze mną, że głównym powodem dla jakiego jesteśmy tu na Ziemi jest rozwijanie siebie?

      głównym (a właściwie jedynym) powodem dla jakiego jesteśmy tu na ziemi, jest powielenie naszego materialu genetycznego :-) A przyczyną tego jest prosty fakt, że zawieramy pewien organiczny polimer mający zdolność spontanicznego powielania się i kopiowania w nieskończoność, przy czym kopie zawierające plan jak najskuteczniejszego kopiowania rozpowszechniają się szybciej niż inne…

    • „Kto się nie zgodzi ze mną, że głównym powodem dla jakiego jesteśmy tu na Ziemi jest rozwijanie siebie?”
      Ja.

  20. Pozwolę sobie zabrać głos w tej kwestii, jako że jestem stałym bywalcem/przeglądaczem tego blogu. Jakkolwiek można by snuć wiele domysłów i sprzeczać się w sprawach błahych, warto moim zdaniem zwrócić uwagę na REALNE zagrożenia dla naszego gatunku i dla naszej Ziemi. Podczas gdy gorączkowo wymieniamy się opiniami na temat kalendarza Majów, u sterów władzy znaleźli się bezwzględni osobnicy, których jedynym celem (biologicznym nakazem) jest uzyskanie bezwzględnej kontroli nad światem ludzi normalnych. Mało tego, kosmiczna prognoza pogody nie napawa optymizmem i zdaje się, że nasza Wielka Niebieska Kulka znalazła się w układzie burzowym. Żeby nie szukać dalszych przykładów, wczorajsze uderzenie:

    Ogromny bolid nad Tokyo

    a zainteresowanych odsyłam do katalogu Komety i Katastrofy na Pracowni4

    i jeszcze coś do dyskusji dla autora blogu i czytelników:

    Ponerologia Polityczna – Nauka o naturze zła

    Podejmie ktoś rozmowę?

    Pozdrawiam

    • W imieniu Swiątobliwego Synodu Jaszczurów oświadczam, iż wyżej wymieniony blog jest od lat infiltrowany przez Goa’uldów i wobec tego nie może być traktowany jako wiarygodne źródło informacji.

  21. Cóż Wojciechu – jak mówi stare przysłowie (biblijne): kto wiatr sieje zbiera burzę.
    Sam tego chciałeś puszczając takiego posta.

    • Ale jak widac na zalaczonym obrazku, przydalby sie przemyslany temat do zamieszczenia 1-o kwietnia. Zainteresowanie by bylo, dyskusje by sie rozwinely… moze warto nawet z wyprzedzeniem na jakies stronie „materialy zrodlowe” opublikowac, zeby linka bylo do czego dowiesic.

  22. Panie Alexander jak wejdziemy w następny etap rozwoju to dobrze i warto się zastanowić kto wejdzie w ten następny etap bo ponoć 90% ludzi zniknie z powierzchni ziemi więc widać od razy że po tragedii znów zaczniemy łupać kamienie i zbierać żołędzie. To jest rzeczywiste nowy etap ludzkości. Apokalipsa rozgrywa się codziennie dla ludzi niewidomych, chorych i bezdomnych. Dla nich następna to pikuś a przeżyć przeżyją co będą mieli szczęście lub schowają się pod ziemię. Widać że najbardziej apokalipsą zajmują się grupy ezoteryczne które obiecują że „Plejadanie” nam pomogą. Doprawdy śmiechu warte bo jak nawet przylecą to i tak nie zabiorą wszystkich więc i tak przeżyje tylko garstka.

  23. Szamani(spodkobiercy kultury Majów i innych ) wybrali a wręcz powołali(przyuczyli) specjalne osoby i tylko one a dokładnie chyba tylko On jest kompetentny wypowidaniu się tego co mówią Szamani z kultury Mayów i jest to zupełnie inna wiedza niż tą którą zna większość z nas link1:

    link2:
    http://www.eioba.pl/a81846/z_s(…)h_braci <–szkoda że tak mało ludzi to czyta

    Do stycznia tego roku istnienie 11letnich cyklów aktywności magnetycznej słońca nie było pewne a co zatym idzie nie było potwierdzone potwierdzone naukowo.
    uważam że tekst wymaga poprawki a w szczególności podejście do cudownego i ubóstwianego autorytetu jakim jest cieszący się na eioba szacunkiem pan David Morrison

    ! – ! – ! Bardzo ważne ! – ! – !
    Planeta Nibiru jest obiektem wirtualny głównie dlatego że niema możliwości zweryfikowania tej teorii i dopiero budują teleskop do zbadania tego http://en.wikipedia.org/wiki/L(…)lescope

    Jak wytłumaczyć słabnięcie pola magnetycznego ziemi?

    Naukowcy niewiedzą jak jest zbudowania ziemia.
    zobacz artykuł: http://www.eioba.pl/a89851/co_(…)u_ziemi

    Pozdrawiam bardzo gorąco :)

    • Proszę się zapoznać z filmem i materiałami w linkach, a być może coś w końcu do was dotrze i przestaniecie robić śmietnik komentarzami i postami takimi jak w tym blogu bo są one wynikiem niezrozumienia i ignorancji.
      Mam nadzieje że autor uwzględni te materiały w swoim poście bo aktualnie jest na równi z tymi szarlatanami co robią zamieszanie wokół data 21 12 12.

    • link 1

      link 2
      http://www.eioba.pl/a81846/z_serca_swiata_ostrzezenie_starszych_braci
      link 3
      http://en.wikipedia.org/wiki/Large_Synoptic_Survey_Telescope
      link 4
      http://www.eioba.pl/a89851/co_tak_naprawde_jest_w_srodku_ziemi

      • No cóż. Filmik to seria bzdetów. A zaczyna się od pokazywania azteckiego kalendarza, jako kalendarza Majów. A potem następuje paplanina, że kalendarz Majów (cały czas widzimy aztecki) był bardziej precyzyjny niż współczesne. W zasadzie już po tym tekście każdy rozsądny człowiek powinien dać sobie spokój ze słuchaniem tej New Agowej paplaniny. Tekst z linku 2 też ma sporo naciąganych elementów. A już pisanie, że mit jakiegoś plemienia Indian potwierdza wizyty kosmitów, to brednia.

        • Z tym azteckim kalendarzem – genialne ;) Laik nie zauważy różnicy, jeśli jakiś znawca nie zwróci na to uwagi i kit mozna wciskać do woli :)

        • Dziękuję za odpowiedz choć troszkę konstruktywną oby więcej takich uwag.
          !!!Nie zgadzam się z Pana opinią, że to bzdety.
          I wciąż nalegam by dokładnie przeanalizował Pan treści autora z pieszego linku.

          Pozdrawiam i czekam na bardziej konstruktywne uwagi i uwzględnienie treści w artykule.

        • Tam jest wyjaśnione że wiedza z kultury Majów była dziedziczona przez inne plemiona!
          Proszę uważnie oto to przeanalizować!

        • największą bzdurą jest opowiadanie przez różnych ignorantów, jakoby kalendarz Majów był dokładniejszy niż europejski. Otóż Majowie NIE STOSOWALI LAT PRZESTĘPNYCH, więc ich kalendarz słonecnzy (haab) liczył niezmiennie 365 dni (podczas gdy rzeczywisty czas obiegu Ziemi wokół Słońca wynosi 365,24219 dni). Wiele wskazuje na to, że Majowie wiedzieli iż rok słoneczny jest nieco dłuższy (cywilizacja która obliczała zaćmienia i koniunkcje na wiele lat w obie strony powinna sobie z tym poradzić), ale stosowany przez nich w praktyce kalendarz nie był w żaden sposób korygowany. Dla nich chyba ta cała astronomia i matematyka to były elementy religii, ostentacyjnie unikali jakichkolwiek praktycznych zastosowań swoich największych osiągnieć. Przypominam o sieci dróg bitych przecinających cały Jukatan, które prawdopodobnie nie służyły niczemu innemu, jak tylko religii tego nie korzystającego z koła ani zwierząt jucznych ludu.

          • Rzymianie swoje slynne drogi budowali (pomijam ich role w „zeby wojsko sie nie nudzilo”) z przeznaczeniem pod szybkie przemieszczanie pieszych legionow. Tak wiec podobnie tutaj zastosowanie drog moglo miec jako cel umozliwienie szybkiego przemieszczania oddzialow wojskowych.

            • W przypadku Jukatanu (i w ogóle tropików) marsz wojska (czy choćby objuczonej tobołami karawany pieszych kupców) po rozpalonej słońcem autostradzie to byłaby mordęga. O wiele korzystniejszy wydaje się marsz ścieżką wyciętą przez dzunglę, czy nawet ten kolczasty, północnojukatański busz – zawsze to okap nad głową i cień. Ja tam zdychałem, kiedy musiałem w środku dnia czekać na autobus. Natomiast w lesie był pełen komfort.

              Inna kwestia, to małe prawdopodobieństwo tak szeroko zakrojonej współpracy militarnej między majańskimi państewkami, nawet w obrębie trwalszych i większych sojuszy, jak te skupione wokół Tikal i Calakmul w epoce klasycznej. Jeśli chodzi o epokę postklasyczną, to Jukatan został zjednoczony dopiero pod hegemonią Mayapanu i wtedy stan tej cywilizacji był już dość żałosny i żadnych dróg nie budowano, „władza” hegemona przypominała mafię pruszkowską, wyduszającą od wasali góry trybutu i trzymającą ich jako zakładników za murami stolicy.

              Militarnie zawsze rywalizowali między sobą, zwykle był tam stan permanentnej wojny, choć chyba mocno zrytualizowanej – złapać wrogiego króla i jego arystokratów, a następnie uciąć im łeb na placu przed piramidą z okazji kolejnego zaćmienia czy innego przesilenia. Ale w sprawach religii mogli się dogadać, tak jak wszyscy pielgrzymowali do świętej cenote w Chichen Itza, żeby wrzucać tam różne gadżety i żywe ofiary. No chyba, że te drogi były po to, żeby wrogie armie mogły łatwiej się spotkać, załatwić co trzeba i wrócić ;-) Przynajmniej dopóki wszyscy przestrzegali zasad. W końcu jedną z cech końca epoki klasycznej Majów było właśnie to, że wojny zaczęto prowadzić jakby na poważnie – miasta nie tylko zdobywano ale i niszczono, wycinano się w pień, pojawiły się po raz pierwszy mury obronne, jakby w pośpiechu wznoszone, nieraz w poprzek reprezentacyjnych schodów w samym centrum miasta itp.

              • A nie mogli budowac brukowanych dróg w zalesionym terenie wlasnie po to, zeby dzungla nie zarastala szlakow?
                Jesli obecnie (tak rozumiem twoja wypowiedz) drogi znajduja sie na terenie odhrytym, to czy w czasie gdy je budowano rowniez nie bylo tam roslinnosci?
                Mogli rowniez nasadzac odpowiednik naszych przydroznych wierzb, tworzacych „zielony tunel” z droga w srodku. Ktos badal drogi na okolicznosc takich nasadzen w przeszlosci, lub stanu roslinnosci w okresie ich bydowy?

                Jesli drzewa z „pobocza” laczyly sie koronami nad glowami wedrujacych, to komfort podrozy bylby przyzwoity.
                Pytanie, czy w takim przypadku jakosc drog przetrzymalaby penetracje korzeni drzew, no i musialyby byc wysoko zorganizowane grupy konserwacyjbe, wycinajace roslinnosc na poboczu, jesli drogi byly w dzungli czy buszu.

              • Słyszałem teorię, że majańskie drogi służyły do przemieszczania się nocą, aby podróżujący nie musieli prażyć się w żarze słonecznym. W celu poprawienia widoczności wierzchnia warstwa drogi była prawie biała, dzięki czemu droga i ewentualnie znajdujące się na niej obiekty były dobrze widoczne w świetle księżyca lub gwiazd. Ten jasny kolor drogi zawdzięczały substancji gipsopodobnej, stosowanej jako wierzchnia warstwa. Stąd też wzięła się nazwa dróg – sacbe, czyli białe drogi

  24. HA HA HA!!!!

  25. Doprawdy dziwi mnie niesamowicie naiwnośc ludzka :) szczególnie post sw jest wart uwagi :) Ok – spojrzmy na ta teorie spiskowa z tzw socjologicznego punktu widzenia – ktos rozsiewa panike, a reszta w to wierzy. Po co siac panike ? Oczywiscie dla kasy i dla jeszcze wiekszej kasy. Pan/pani od tego konca swiata w 2012 podnobno sprzedaje gdzies działki z przystosowanymi do konca świata podziemnymi schronami…. hmmm dziwne bo podobno koniec swiata to koniec swiata i nic juz potem nie ma – Nie zupełnie – odpowie zwolennik tej teorii – koniec świata w 2012 oznacza wkroczenie w nową erę rozwoju itp/itd. To po co te schrony? Gdzieś w połowie mojego postu zadałem pytanie „Po co siac panike ?”. To juz wiemy-dla kasy. Ale po co wierzyc w te brednie ?!?! Pojęcia nie mam….

  26. ludzie lubią się bać a inni lubią straszyć. Właśnie można obejrzeć film 2012. Strach się bać a jak nawet znajdą planetę Nibiru i okaże się że rzeczywiście będzie nasz koniec świata to czy ktoś to ogłosi. Chyba nie aby nie było paniki bo co człowiek XXI wieku może zrobić w tej sytuacji. Chyba się tylko modlić albo na koniec dobrze się zabawić.

  27. Prawdziwa tragedia jest fakt ze film ten pokazuje koniec wszystkich zakatkow ziemi oprocz… Mekki. Z obawy podzielenia losu innego tworcy ktory osmielil sie „zbeszczescic” Islam.

    Zas co do sezonu ogorkowego w wiadomosciach naukowych chcialbym zauwazyc ze nie napisano nic o bardzo realnym „koncu swiata” ktory moze nastapic w kazdej chwili- rozblyskach slonecznych. Sto lat temu telegrafy razily pradem, tasmy papierowe zapalaly sie. Turysci szykowali sniadania na biwakach myslac ze juz poranek a to tylko zorze polarne… Mamy obecnie tak calkowity zastuj w aktywnosci slonecznej ze pasuje to do poprzedniego cyklu ktory zakonczyl sie wlasnie takimi efektami- tyle ze dzis spala sie wszystkie urzadzenia elektroniczne jak i mega transformatory ktorych odbudowa zajmie w najlepszym przypadku kilka miesiecy jezeli nie kilka lat. Co wtedy z ekonomia calego swiata? Co z zyciem codziennym jakie znamy?

    No i druga sugestia- caldera wulkany. Geologicznie gotowe do nastepnych wybuchow w kazdej chwili. Np. Yellowstone.

    • Impuls elektromagnetyczny moze byc problemem dla cywilizacji na obecnym poziomie. Cytujac Lema „im kto wyzej wlazl na drzewo rozwoju, tym z wiekszym hukiem z niego spadl”
      Sto lat temu nie mial czego niszczyc.

      http://www.astrocd.pl/index.php?id=4&zoom=518

      Jesli mialby rozpoczac sie nowy cykl aktywnosc wulkanicznej Ziemi, to sadze, ze proces ten narastalby przez conajmniej dziesiatki lat, stopniowo obejmujac kolejne tereny i zmieniajac sklad atmosfery.

    • >>Prawdziwa tragedia jest fakt ze film ten pokazuje koniec wszystkich zakatkow ziemi oprocz… Mekki. Z obawy podzielenia losu innego tworcy ktory osmielil sie “zbeszczescic” Islam

      w istocie, jest to bardzo irytujące. JEDNA, JEDYNA spośród SETEK wyznawanych na Ziemi religii jest traktowana jak święta krowa, a jak ktoś ośmieli się przedstawić cokolwiek nie po myśli jej wyznawców, od razu zaczynają się… nie, nie protesty, tylko groźby obcięcia głowy. Gdyby w taki sam sposób traktowano chrześcijaństwo i buddyzm, nie byłoby ani znacznej części współczesnej sztuki, literatury, filmu, ani naukowej analizy samych wierzeń, ich roli kulturowej. Nie wiem jak wielkie trzeba mieć kompleksy, żeby domagać się od świata takich przywilejów „nietykalności”, jakich domaga się dla swoich poglądów wielu muzułmanów. Kto by pomyślał, że swego czasu religia ta stworzyła jedną z najbardziej rozwiniętych cywilizacji na ziemi, o wiele bardziej otwartą na świat i różnorodność niż Europa.

      • Sa w ciekawej fazie rozwoju.
        Niesamowita ekspansja polaczona z brakiem tendencji do ateizacji, fanatycznymi uzbrojonumi ubogimi masami wiernych, utrzymaniem wlasciwie pelnej jednorodnosci bez znaczacych schizm i reformacji.

        Ciekawy material na ich temat

        Perspektywy sa nieciekawe.

        • zaliczyli niejedną schizmę, najważniejsza zaszła na samym początku – to szyizm i sunnizm. Potem ismailici – dziś chyba najbardziej liberalni muzułmanie na świecie, zwłaszcza ci na których czele stoi Aga Khan; przynajmniej ci nie grożą skracaniem o głowę. Ale spośród nich wywodzili się też fanatyczni ikonoklaści – karmaci – którzy najechali swego czasu Mekkę i zbeszcześcili Czarny Kamień, żeby pokazać, że nadchodzi… kres islamu i niebawem objawi się mahdi. Wreszcie osobliwy synkretyzm ruchu Ahmadiyya z Indii (prześladowanych przez ortodoksyjnych muzułmanów). Wreszcie mistyczny sufizm – myślę, że również wolny od fanatyzmu, przynajmniej zbrojnego.

          Ale mainstream rzeczywiście COFNĄŁ się w rozwoju od czasów średniowiecza, kiedy na teren kalifatu uciekali przed prześladowaniami chrześcijańscy heretycy (np. monofizyci) i Żydzi. Do tego mainstream nie ma żadnego szacunku dla materialnego dziedzictwa swojej przeszłości, niestety żywa wiara ma często to do siebie, że nie dba o historię spisaną w kamieniu

          wyobraźcie sobie, że do takiego „rozwoju” dopuszcza rząd Izraela w Jerozolimie, albo rządy Włoch i Stolica Apostolska w otoczeniu Placu św. Piotra. Wiemy natomiast, że tak właśnie rząd chiński traktuje Lhasę i raczej nie jest to wzór ochrony dziedzictwa kulturowego

          • Mam wrazenie, ze dla „bycia muzulmainem”, w przeciwienstwie do „niewiernych”, ich odlamy czuja wieksze powinowactwo do siebie, niz nawet katolicyzm do prawoslawia. Zwlaszcza w odczuciu przecietnego muzulmanina.

            Co do tego cofniecia, to bardzo przypomina mi to historie Polski, ktora kiedys slynela jako ostoja tolerancji, aby bardzo cofnac sie w okresie przedrozbiorowym.

            Dla przecietnego muzulmanina stykajacego sie z innymi kulturami, chyba glownym czynnikiem utwierdzajacym go w religijnosci jest emancypacja kobiet. Inne spoleczenstwa musza sie im jawic jako upadek rodziny i tradycyjnych wartosci. Jednoczesnie wszelka ingerancja prawna uderza od razu w samo serce – rodzine. Stad zamkniecie a jednoczesnie agresja.

            • >>Mam wrazenie, ze dla “bycia muzulmainem”, w przeciwienstwie do “niewiernych”, ich odlamy czuja wieksze powinowactwo do siebie, niz nawet katolicyzm do prawoslawia

              Chyba tak nie jest. Znajomy opowiadał mi kiedyś rozmowę z pewnym muzułmaninem na temat hierarchii religii (rzecz jasna pomysł, że religie tworzą jakąs hierarchię, są lepsze i gorsze, wyszedł od muzułmanina). Na najwyższym miejscu stawiał on, kurtuazyjnie wobec europejskiego rozmówcy, sunnicką odmianę islamu i chrześcijaństwo. Niżej – religie „dharmiczne”, a więc hinduizm, buddyzm… Jeszcze niżej – totemistyczne i animistyczne wierzenia, takie jak znane do dziś z Afryki. Najniżej zaś – szyicką odmianę islamu ;-)

              Ahmadiyya nie są uznawani za muzułmanów przez ustawodastwo Pakistanu

              • Faktycznie – wygooglalem, ze leja sie bardziej niz (jak to bywalo) protestanci z katolikami w Belfascie.

  28. Co to jest caldera wulkan ?

  29. Impuls słoneczny może nas cofnąć do epoki kamienia łupanego w jednej chwili pozbawiając nas całej elektroniki w tym również neta więc znów będziemy grać na bębnach i puszczać znaki dymne :-) koniec świata może być w każdej chwili i nie trzeba czekać do roku 2012 i koniec kalendarza majów nie jest straszny jak w zimę zakręcą nam gaz i wyłączą prąd. W aglomeracjach miejskich po dwóch miesiącach będzie więcej typów gdy temperatura spadnie poniżej 10 c niż po jakiejkolwiek wojnie.

    • W ramach technik survivalowych pozostawilem w mojej instalacji CO piec na paliwo stale, mimo przejscia na ogrzewanie gazowe :)))

      Tylko kuchenki na paliwo stale nie mam, tak wiec w razie czego to kociolek i ognisko w ogrodzie :)

  30. No to Wojtku nie ma na co czekać musisz opracować Archeowieści na bębenek (:

  31. ludzie czytając wasze komentarze aż nie mogę w to uwierzyć. . .
    jedna osoba jest bardzo smutna poniewaz końca świata nie będzie;(
    to juz szczyt wszystkiego, powinniście robić wszystko aby tego końca świata nie było, nie chce wam sie żyć?
    przecież życie jest piękne, , ,
    jeżeli wy w to nie wierzycie, to co sobie pomyślą wasze dzieci, wnuki, prawnuki?
    ja wierze w to że KOŃCA ŚWIATA nie będzie. . .
    każdy sobie co parę lat ten koniec wymyśla, miał być w 2000, 2003, 2006 itd. . .i co ? nie było
    ja wierzę w to co jest tu napisane. . .
    do tego potrzeba czasu a nie kilku minut czy sekund żeby jakaś planeta spadła, czy słońce nas poparzyło;//
    koniec świata na pewno kiedyś nastąpi, wszystko ma swój początek i koniec, ale nie nastąpi to w 2012r…
    ja tego nie chce, pragnę cieszyć sie życiem, i was też o to proszę!!!

    • a jednak wpisujesz się swoją wypowiedzią w myślenie tych wszystkich nieszczęśników wypisujących głupoty o końcu świata. Dlaczego? Dlatego, że PRZEJMUJESZ SIĘ tym, co inni wypisują o tym końcu. Skoro go nie będzie, to co się martwić, że połowa świata zgłupiała i albo martwi się, że koniec będzie, albo, że właśnie go nie będzie? Raczej należy się śmiać z tych wszystkich proroków :-)))

  32. Zgadzam sie z tym ze koniec swiata jest wielka bzdura …ale jedna rzecz w tekscie jest lekkim przeklamaniem „bieguny przemieścić się, ale takie zmiany trwają miliony lat. Są więc tak wolne, że w zasadzie ich nie zauważamy.” Tak wiec biegun magnetyczny jest w ciaglym ruch i zmiany sa dosc znaczace wystarczy jakas stara mapa (tak z lat 89-94r) przy legedzie jest napisane jaka poprawke trzeba wziasc na kompasie w celu korygowania wedrowki biegunow. Niby 2-3 stopnie w ciagu kilkunastu lat to malo ale roznice w nawigacji ogromne!

    • Chodziło o całkowite obrócenie się biegunów, a to już bliżej miliona lat, niż jednego dnia (21.12.2012) :)

      • Zdaje sie, ze jednak jest to stosunkowo szybki proces.
        Przepraszam za pochodzenie linka, ale artykul wyglada na dobrze udokumentowany

        http://archiwum.polityka.pl/art/bujanie-biegunow,359854.html

        Niektóre minerały potrafią zapamiętać kierunek linii sił pola istniejący w momencie, gdy stygnąc przekraczały punkt Curie. Podobnie ziarna mineralne, opadające swobodnie w wodzie lub powietrzu, układają się zgodnie z kierunkiem pola magnetycznego. Ta cenna właściwość pozwala odtworzyć stan pola w momencie krystalizacji lub sedymentacji skał (proces gromadzenia się produktów wietrzenia skał, szczątków organicznych itd.). Jeśli potrafimy umiejscowić te fakty w czasie, to otwiera się droga do sporządzenia rejestru wszystkich zmian, jakie przytrafiły się ziemskiemu magnetyzmowi. Takie zestawienia zaczęto sporządzać na początku XX w. – dzisiaj znamy ich wiele z różnych regionów świata. Obejmują one okres prawie 100 mln lat. Mamy również duże fragmenty zapisu ze starszych epok geologicznych, sięgające ponad 2 mld lat, czyli do czasów, gdy formowały się pierwsze skały. Charakterystyczne dla wszystkich tych profili jest to, że okresy normalnej polarności (takiej jak dziś) występują równie często jak interwały polarności odwrotnej. Długie okresy dominującego zwrotu przyjęto nazywać chronami, a miana najmłodszych z nich pochodzą od nazwisk wybitnych geofizyków. (Informacja dla miłośników uporządkowanego trybu życia: obecnie mamy na Ziemi normalny chron Brunhesa, który 780 tys. lat temu zastąpił odwrotny chron Matuyamy).

        W obrębie chronów pole nie zachowuje się jednak przez cały czas spokojnie. Zdarzają się krótkie okresy zamieszania, podczas których bieguny zamieniają się miejscami. Taki dobrze udokumentowany incydent, zwany subchronem Jaramillo, zdarzył się 1,07 mln lat temu (czyli w odwrotnym chronie Matuyamy) i trwał dokładnie 8 tys. lat. Co najmniej kilka przypadków znacznego odchylenia pola, a nawet całkowitego odwrócenia, zidentyfikowano w chronie Brunhesa. Ze względu na krótkotrwałość, epizody te geofizycy nazywają wycieczkami pola i sądzą, że ostatnia taka zwariowana podróż biegunów odbyła się całkiem niedawno – 40 tys. lat temu (incydent Laschamp). W sumie inwersji odnotowano kilkaset. Nie wykryto żadnych prawideł rządzących zmianami ani długością trwania okresów stabilnych.

  33. A ja powiem tak… koniec świata końcem świata… ale film 2012 ma chyba na celu pokazanie czegoś innego, opierając się tylko na tak popularnym ostatnio temacie jak koniec świata… Oglądając ten film widziałem po prostu to, co się na tym świecie dzieje… że ludzie nie mają prawa znać prawdy… cały świat jest wielką manipulacją, żeby najbogatszym było wygodnie… zwykli ludzie początkowo nawet do samego końca mieli nie wiedzieć co tak na prawdę się dzieje. Tylko dlatego, żeby nie zapanował chaos… a co tu po chaosie, skoro zaraz wszystkiego ma nie być??
    Takie jest moje zdania… świat jaki teraz mamy jest zepsuty do szpiku… ludzie nie mają możliwości kierowania swoim życiem, są zmuszani do tego, by być uzależnionym od wymysłów „ludzi na górze”, którzy wmawiają nam, że tak jest lepiej, a w rzeczywistości chcą mieć nad nami jak najwikszą kontrole. Widać to nawet u nas, w Polsce, jak rząd chce manipulować ludźmi… wprowadzane zmiany w szkolnictwie mają na celu otępić społeczeństwo, bo głupimi ludźmi łatwiej rządzić… ograniczenia związane z maturami, ograniczanie godzin przedmiotów ścisłych (w liceum mają wprowadzić po 1 godzinie nauk przyrodniczych na 3 lata!!!!)… przy takiej edukacji ludzie nie mają szans dostać się na uczelnie wyższe, uzyskać wyższego wykształcenia i mieć kontroli nad własnym życiem. rząd chce zmusić nas do przyjmowania rzeczy, które oni wymyślają, które coraz bardziej ograniczają naszą swobodę i nasze prawa. a widząc, że aktualnie ludzie buntują szię przeciw temu, uczą już nasze dzieci przyjmować jako prawdę wszystko to, co im się mówi, oduczają sztuki samodzielnego myślenia i analizowania sytuacji!!
    I dlatego też uważam, że przez takie zepsucie świata, jego „koniec” byłby jak najbardziej wskazany!!

    • Jest kilka źródeł wiedzy:
      – nauka,
      – wiara,
      – autorytet,

      Każdy z nas korzysta z każdego ze źródeł. Natomiast oszołomy bardziej z dwóch ostatnich. Zresztą na pewne sprawy są po prostu mody, zręcznie podsycane przez marketing i polityków.

  34. Coś na ciasnotę umysłową !!!

    Były minister Kanady mówi w wystąpieniu, że Ameryka posiada pozaziemską technologię oraz, że są dwa rządy w Ameryce.
    Wspomina o momencie pierwszego kontaktu z obcymi cywilizacjami rządu Amerykańskiego.
    http://www.sekretyameryki.com/?p=1100

    • Drogi sw, byłbym wdzięczny gdybyś zaprzestał zaśmiecania Archeowieści takimi linkami. Niezastosowanie się do mojej prośby zaowocuje blokadą.

      • Postaram się nie zaśmiecać.

        Uznałem że te odnośniki powinny się tu znaleźć.
        Mam nadzieje że nie zmieni to charakteru bloga a wzbogaci go o nowych czytelników.

        • Odnośnik związany z rzekomym ministrem Kanady nie ma nic wspólnego z archeologią ani tematem powyższego tekstu. Poza tym sekrety ameryki to kolejny serwis, który w mojej ocenie jest totalnie nierzetelny. Nie mam ochoty zwiększać popularności takich miejsc.

  35. Google blokuje zdjęcia Planety Nibiru
    http://www.sekretyameryki.com/?p=1296

  36. Co za bzdura, przecież wszyscy wiedzą że koniec świata nastąpi kiedy gwiazdy ustawią się w odpowiednim porządku i przebudzi się Wielki Cthulhu ;)

  37. Panie Wojciechu tak sobie myślę, że z tym [kalendarzem majów] to może być takie proste, że aż dziw bierze, że nikt na to nie wpadł. Średnica kalendarza jest taka, jaka jest i więcej się nie zmieściło tylko do roku 2012 a na drugim jest następna część, ale jak do tej pory nie odnaleziona. Może to być proste wytłumaczenie. Prawdaż?? Zmiana klimatu jak najbardziej jest widoczna tuż za oknem, co może potwierdzać początek zmian. Według niektórych jasnowidzów Polska ma być zalana dwukrotnie, więc teraz czekać należy na ten następny raz, bo pierwszy już był. Film jak to film pokazuje to, co może się wydarzyć, ale jak wiemy przecież przed nami były inne cywilizacje, które żyły na tej ziemi i archeologia znajduje cząstki, drobinki świadczące o tym. Więcej nic nie możemy znaleźć a to tylko, dlatego że dosięgła ich taka sam totalna katastrofa, jaka i nas czeka, po której nic nie pozostanie. Ci, co pozostaną będą budować on nowa no chyba, że karaluchy pod wpływem impulsu słonecznego staną się mądrzejsze od nas i zawładną ziemią. Wówczas człowiek już nie będzie naczelnym.

    • Panie Wojciechu tak sobie myślę, że z tym [kalendarzem majów] to może być takie proste, że aż dziw bierze, że nikt na to nie wpadł. Średnica kalendarza jest taka, jaka jest i więcej się nie zmieściło tylko do roku 2012 a na drugim jest następna część, ale jak do tej pory nie odnaleziona. Może to być proste wytłumaczenie. Prawdaż??

      To całkowicie błędne wyjaśnienie. Kalendarz Majów nie jest żadnym okrągłym kamieniem. Myli go Pan ze słonecznym kalendarzem Azteków. O kalendarzu Majów, którego niezrozumienie wywołało wariactwo roku 2012 napisałem w tym poście.

  38. Myślę że coś musi się wydarzyć a raczej powinno.Jest na świecie tyle zła ,ludzie są coraz bardziej okrutni wszystko pędzi w kierunku który już dawno przestał mieć jakiś sens. Za dużo łez na tym padole. Przeraża mnie to ale chyba nikt nie zaprzeczy że sami sobie zgotowaliśmy taki los.

    • >>ludzie są coraz bardziej okrutni

      to jeden z mitów. Kiedyś dowódca armii zdobywającej miasto, wydawał mieszkańców na pastwę żołdaków, aby gwałcili, rabowali i uważano to za jego ŚWIĘTE PRAWO. Dzisiaj, nawet jeśli dochodzi do zbrodni wojennych (a dochodzi nadal niestety), winni są zawsze potępiani przez społeczność międzynarodową, często zaś – stawiani w stan oskarżenia przed międzynarodowymi trybunałami. Kiedyś za normalną rzecz uważano niewolnictwo lub poddaństwo (i przemoc fizyczną wobec poddanych, np. chłopów), dziś już w wielu krajach jest to nie do pomyślenia, podobnie jak poddanie kobiety woli mężczyzny. Kiedyś za normalną prerogatywę władzy uważano tortury, dziś praktyki te – choć stosowane (PO KRYJOMU przed opinią publiczną) – spotykają się z potępieniem, a politycy którzy na to pozwalają, muszą się gęsto tłumaczyć w gazetach (vide Abu Ghraib). „Tyle zła” to dopiero było kiedyś. Wojny zaborcze, których nie próbowano nawet niczym usprawiedliwiać (np. niesieniem demokracji), tylko po prostu napadano na sąsiedni kraj i przyłączano go w całości, jeśli ktoś miał na niego ochotę. Tymczasem ostatni taki udany akt zdażył się 50 lat temu (Tybet), bo już inwazja Iraku na Kuwejt spotkała się ze zdecydowaną reakcją wspólnoty międzynarodowej.

      jest sporo okrucieństwa, bezczelności władzy, są i rzezie i ucisk na tym świecie, ale to pikuś w porównaniu z tym, co nasi przodkowie uważali za NORMALNY element życia.

      • W liczbach bezwzglednych natomiast jest gorzej – z racji wiekszej populacji niz kiedykolwiek.
        Kiedys czytalem, ze liczba niewolnikow na Ziemi jest obecnie najwyzsza, wyzsza niz suma wszsytkich niewolnikow Rzymu i Grecji lacznie przez starozytnosc.
        Byle panstewko, ktore stac na kilkanascie czolgow i dwa mysliwce, liczy kilkanascie czy kilkadziesiat milionow ludzi.
        Tak wiec traktujac sprawe wzglednie, opierajac sie na liczbie panstw czy lacznej ich powierzchni, postep jest wyrazny.
        Gorzej, jesli kalkulowac by rozne sprawy jako % ludnosci swiata, ktora …( i tutaj analizowane dobro).
        Najgorzej, gdy przejsc na liczby bezwzgledne, gdyz o ile najwieksza w historii liczba ludzi ma dostep do elementow pozytywnych, to jednoczesnie to samo dotyczy negatywow – jest nas duzo, najwiecej w historii.

        Wystarczy przeniesc liczby zwiazane z ciagnacymi sei od wielu lat tragediami wojennymi i eksterminacyjnymi w sporej czesci Afryki, nz odpowiedniki historyczne, zeby uzmyslowic sobie ich prawdziwa skale.

    • Szanowny Anonimie, jak na mój gust i wiedzę historyczną to dla ogromnej części ludzkości jest teraz najlepszy okres, jaki kiedykolwiek był. Zło i okrucieństwo były zawsze, a obecnie ich skala jest dużo mniejsza niż w dawnych wiekach. Nasze problemy (piszę tu o współczesnych Europejczykach) są często bardzo błahe w porównaniu z problemami naszych przodków. Nie wiemy, co to wojna, większość z nas nie zna nędzy ani głodu. Nie jesteśmy prześladowani za to w co wierzymy, co mówimy, co piszemy. Żyjemy dłużej i mamy większe szanse robienia w życiu tego, co chcemy.

  39. „Szykujcie się, bo nie znacie dnia, ani godziny” – to słowa Jezusa. Więc skąd wiadomo, że niby ten „koniec świata” ma nadejść właśnie 21 grudnia 2012? Nie znamy dnia ani godziny ! A poza tym – życie na Ziemii istnieje miliardy lat p.n.e., to dlaczego ma zakończyć się w 2012, a nie w roku 1000000000? A tak wogole, to Bóg ma zejść na Ziemię jako potężny władca i ogłosić NOWE ŻYCIE, a nie koniec świata….

  40. […] https://archeowiesci.wordpress.com/2009/11/08/2012-kolejny-koniec-swiata-czyli-katastrofalne-bzdury/ Także z wordpressa Podoba mi się jego forma. Jesli ktos ma ochote, to jest artykul National […]

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s