Kolejny brytyjski poszukiwacz odkrył wspaniały skarb

Niedawno pisałem o gigantycznym anglosaskim skarbie, który w Staffordshire odkrył rencista uzbrojony w wykrywacz metali. Teraz niewyobrażalne szczęście uśmiechnęło się do poszukiwacza ze Szkocji.

[picapp src=”4/4/4/f/Ancient_Torc_Necklace_52b2.jpg?adImageId=7610128&imageId=6969505″ width=”500″ height=”298″ /]

Złote torki i szczęśliwy znalazca. Fot. Jeff J Mitchell/Getty Images

Początkujący detektorysta David Booth zaparkował samochód przy polu gdzieś w szkockim hrabstwie Stirlingshire. Na taki wyjazd wybrał się pierwszy raz. Wykrywacz kupił pięć dni wcześniej. Zrobił siedem kroków i usłyszał sygnał…

Jego źródłem były skryte pod ziemią cztery cudnie wykonane złote obręcze na szyję zwane torkami, które były chętnie noszone przez Celtów, Scytów i inne ludy „barbarzyńskiej” Europy. Zszokowany znalazca powiadomił o odkryciu ekspertów. Ich zdaniem zabytki pochodzą z epoki żelaza i mają około 2300-2050 lat.

Jak piszą miejscowe media, to najważniejszy skarb jaki dotąd odkryto w Szkocji. Zdaniem specjalistów ma on międzynarodowe znaczenie i świadczy o bogactwie ówczesnych mieszkańców Szkocji, a także o ich szerokich kontaktach. Dwa torki są charakterystyczne dla miejscowych artystów, ale jeden pochodzi z południowej Francji (Galii), a drugi cechuje się silnymi wpływami rzemiosła śródziemnomorskiego.

– Nie znaleźliśmy nigdy zabytków tej jakości – powiedział dr Fraser Hunter z Narodowego Muzeum Szkocji, który – jak sam mówi – nieomal spadł z krzesła, gdy zobaczył zdjęcia odkrytych torków przesłane mu przez Bootha.

Zgodnie z prawem skarb jest własnością Korony. Jednak David Booth, którego należy chyba uznać za największego szczęściarza w dziejach amatorskiego poszukiwania skarbów, ma szanse na wielką nagrodę. Zdaniem prasy może to być nawet milion funtów.

Miejsce odkrycia trzymane jest w tajemnicy. Obecnie pracują tam archeolodzy

Na podstawie Herald Scotland. Koniecznie obejrzyjcie film. Tak piękne torki to rzadkość.

~ - autor: Wojciech Pastuszka w dniu 5.11.2009.

Komentarzy 14 to “Kolejny brytyjski poszukiwacz odkrył wspaniały skarb”

  1. to się nazywa szczęście!
    w Polsce pewnie dostay okolicznościowy dyplom i uścisk dłoni ,no ale u nas chyba nie odkrywa się takich skarbów..
    chociaż właśnie wytłumaczcie amatorce ,jak to jest?
    w poslce dałoby się odkry,ć coś na taka skalę ,chyvba ostatnim takim znaleziskiem był skarb ze Środy Wielkopolskie,…
    pozdrawiam! świetny blog

  2. Piękna robota. te torki!

  3. Ja się na tych Celtach kompletnie nie znam, ale mnie uczyli, że w polskiej literaturze to się raczej używa określenia torques… Ale może się mylę.

    • Ja nawet miałem torques, ale potem w jednym takim dziełku o Celtach znalazłem już całkiem spolszczone torki. Aczkolwiek dziełko jest bardziej popularne niż naukowe. Jednak na Zachodzie często piszą też torc albo torq.

  4. nie no sluchajcie koledzy i kolezanki – szkoda czasu, trzeba kupowac wykrywacze metalu, wsiadac w Rynaira i gnac do Wlk Brytanii – tam chyba pod kazda skiba cos lezy ;)

    a tak serio – to faktycznie niesamowity zbieg okolocznosci a jeden z torkow szcegolnie niezwykle kunsztownie wykonany – a jak pieknie zachowany – to rekonstrukcja czy tak plytko lezal ze sie prawie nie zniszczyl?

  5. „nie no sluchajcie koledzy i kolezanki – szkoda czasu, trzeba kupowac wykrywacze metalu, wsiadac w Rynaira i gnac do Wlk Brytanii – tam chyba pod kazda skiba cos lezy ;)”

    I z tego powodu miejsce znaleziska utrzymywane jest w tajemnicy.

  6. To teraz sprzedawcy detektorów w Wielkiej Brytanii zacierają ręce :)

  7. Podobnie jak w Polsce, po badaniach w Nowej Cerkwi.
    Nic nie ma bez przyczyny… doraźny zysk był ważnijszy… przykre, że uczestniczyli w tym archeolodzy.

    • Te kontrowersyjne działania archeologów w Nowej Cerekwi radykalnie zwiększyły liczbę legalnie odkrytych na polskich ziemiach celtyckich monet. Do maja tego roku archeolodzy znaleźli tam 211 srebrnych i złotych monet. Tymczasem do 2007 w całej Polsce znaleziono jedynie 150 monet, z czego w samej Cerekwi 3 (albo 2 – różne dane są w różnych źródłach). Wiele monet znaleziono w Nowej Cerekwi w hałdach, które zostały po wcześniejszych wykopaliskach! Archeolodzy bez wykrywaczy mają bowiem nikłe szanse wyłapać malutkie celtyckie numizmaty o średnicy około 5 mm. Do tego dochodzą wielkie ilości wyrobów z brązu i żelaza. Często unikatowych.

  8. nie widzę nic złego w MĄDRYM powtarzam MĄDRYM wykorzystywaniem wykrywacza metali w trakcie badań wykopaliśkowych… pod warunkiem, że zakładane wykopy nie ograniczają się jedynie do areałów w których detektor piszczy… jeszcze raz powtórzę: MĄDRE wykorzystywanie przez badaczy:)

  9. Radykalnie – to się zgodzę, radykalnie zwiększyły skalę rabowania stanowisk archeologicznych. I wcale nie wrzucam wszystkich do jednego worka, oceniam rezultaty „akcji” z perspektywy czasu.

    Przyrost informacji naukowej w postaci liczby zarejestrowanych (nie znalezionych) monet – nie był tego wart. Wynikał z czystej próżności kilku badaczy, nie zaś z potrzeby ochrony zabytków. Było to hołdowanie „nafciarskiej” archeologii XIXw.

    Nie jestem przeciwny uczestniczeniu poszukiwaczy w projektach naukowych, ale nie w akcjach motywowanych zyskiem i próżnością oraz zachęcających do nielegalnego i bezprawnego poszukiwania i plądrowania stanowisk archeologicznych a do tego się to sprowadziło i takie jest obecnie odczucie większości archeologów. Co nie wróży niczego dobrego, wiadra wylanych łez i żali już tu wiele nie pomogą.

    Traktowanie archeologów oraz służb ochrony zabytków jako wroga publicznego poszukiwaczy odnosi skutek odwrotny od tego, do którego to niby poszukiwacze dążą. W 80% odbierani są jako banda wandali, z którymi przyszedł czas się rozprawić.

    I ja powtórzę
    „MĄDRE wykorzystywanie przez badaczy:)” Nie tylko samych wykrywaczy, ale także potencjału tkwiącego w tych 20% poszukiwaczy.

    PS. Dawniej wydawało mi się, że proporcje są odwrotne, ale jak czasem wchodzę na fora poszukiwawcze to przekonuję się, że są właśnie takie. Większość utożsamia się ze złodziejami.

    • Z mojego punktu widzenia lepiej żeby to archeolodzy (z pomocą zaufanych poszukiwaczy) przeczesali stanowisko wykrywaczami metali, niż rabusie. A przypomnę, że Cerekwią archeolodzy zainteresowali się, gdy na czarnym rynku ukazały się celtyckie monety odkryte tam przez poszukiwaczy. Akcja miała więc charakter operacji ratunkowej, której celem było wyprzedzenie rabusiów. I nie była zresztą jedyną taką akcją. Takie działania zapobiegawcze z udziałem poszukiwaczy mają m.in. miejsce w Truso.

      Osobiście uważam, że najlepsza jest prewencja. W tym wypadku najlepiej byłoby, gdyby archeolodzy zaczęli oczyszczać stanowiska archeologiczne z metalowych zabytków za pomocą wykrywaczy. To jedyna moim zdaniem metoda na ocalenie ich przed rabusiami. Papierowe zakazy, narzekanie i psioczenie na „hołdowanie “nafciarskiej” archeologii XIXw.” (bez urazy :-) ) nic bowiem nie dadzą. Nie ochronią zabytków przed złodziejami. Wiem, że archeologia nie polega na gromadzeniu fantów, ale w tym wypadku moim zdaniem wybór jest prosty – zgarnięcie metalowych zabytków przez archeologów, to dużo mniejsze zło, niż zgarnięcie ich przez rabusiów. Wydaje mi się, że gdyby takie akcje były prowadzone od momentu, gdy w Polsce pojawili się ludzie z wykrywaczami, to teraz poszukiwacze nie mieliby już za bardzo czego szukać poza rzeczami z XIX-XX w.

  10. Pewnie, że bez Urazy, odmienne poglądy to nic złego, o ile są werbalizowane w dyskusji. Warto mieć świadomość kulisów pewnych działań, także tego, o czym prasa się nie rozpisywała.

    Należy także dostrzegać szerszy kontekst „popularyzacji poszukiwań z wykrywaczem metalu”, jaki zawdzięczamy tej akcji i którym echem, albo konsekwencją jest obecna zmiana polityki UWKZ oraz Uniwersytetu Wrocławskiego wobec badań w rejonie oraz dalszej współpracy z poszukiwaczami. Ten nagły zwrot o 180 stopni to tak sam z niczego? Ale ja to tu jestem wyłącznie stojącym z boku obserwatorem. Proszę nie dać się pozorom. Polska to nie Anglia. Czy wie Pan, że obecnie jest w Sejmie nowelizacja ustawy o ochronie zabytków z której znika zapis Art. 51. „1. Zabytki mogą być wywożone za granicę na stałe, jeżeli ich wywóz nie spowoduje uszczerbku dla dziedzictwa kulturowego ?” To w ramach dostosowywania polskiego prawa do…, no właśnie do jakiego?

  11. Przypomina mi to rozmowę z przyjacielem z Frankfurtu o jego znajomym, pracującym jako budowlaniec i często rozkopującym ziemię w okolicach, gdzie biegła granica między Rzymem a „barbarzyńskim” światem. No niby tak, są reguły co się robi z wykopanymi zabytkami, ale dzisiaj Miemcy nie są tacy sami co kiedyś, i tak u człowieka jak i u jego przyjaciół leżą drobiazgi, których słynne muzea by się nie powstydziły. Więc gdybym postanowił kupić taki aparat do piszczenia, najpierw postudiowałbym stare zapisy i mapy…

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s