„Zabójca dinozaurów” uderzył w Indie a nie w Jukatan?

Wśród wielu koncepcji mających wyjaśniać zagładę dinozaurów dominuje hipoteza uderzenia wielkiego ciała niebieskiego w rejonie dzisiejszego Jukatanu. Odkryto tam wielki krater sprzed 65 mln lat, który powstał w wyniku uderzenia bolidu o średnicy 8-10 km.

Sankar Chatterjee i jego zespół z Texas Tech University (USA) uważają jednak, że u zachodnich wybrzeży Indii znajdują się pozostałości dużo większego krateru sprzed 65 mln lat niż ten odkryty na Jukatanie. Te pozostałości to podwodny basen Sziwa znany z bogatych złóż ropy i gazu.

– Jeśli mamy rację, to jest to największy znany krater na naszej planecie – zapewnia Chatterjee. W jego ocenie ciało niebieskie, które go stworzyło, miało aż 40 km średnicy. Sam krater ma zaś około 500 km średnicy, co oznacza, że zająłby większość terytorium Polski

Naukowcy uważają, że w miejscu uderzenia skorupa ziemska wyparowała odsłaniając gorące masy płaszcza ziemskiego. Uderzenie mogło też doprowadzić do intensywnej aktywności wulkanicznej w wyniku której powstały trapy Dekanu (środkowe Indie). Już wcześniej niektórzy specjaliści wskazywali na indyjskie wulkany jako możliwych zabójców dinozaurów.

Naukowcy z Texas Tech University chcą kontynuować badania, by zweryfikować swoje podejrzenia.

Na podstawie informacji The Geological Society of America.

Chatterjee nie jest jedynym naukowcem, który podważa hipotezę jukatańskiego „zabójcy dinozaurów”. Od lat z tą koncepcją walczy m.in. Gerta Keller z Uniwersytetu Princeton w New Jersey. Czytaj „Spór o “zabójcę dinozaurów” – kolejna odsłona„.

~ - autor: Wojciech Pastuszka w dniu 17.10.2009.

Komentarzy 13 to “„Zabójca dinozaurów” uderzył w Indie a nie w Jukatan?”

  1. Link do artykułu na stronie Texas Tech University (z obrazkiem :-) ): http://www.depts.ttu.edu/vpr/dinosaurs.php

  2. czyli kompromis między trapami Dekanu a meteorytem jukatańskim? Meteoryt tak, ale w Dekanie :-)

    • No ja już nie wiem co pisać. W tej chwili popierając trapy wychodzi na to, że popieram meteoryt a być może grupę meteorytów.

  3. Wnioskowalbym, ze bylo kilka uderzen – moze jakies potezne cialo rozpadlo sie wchodzac w atmosfere, i wtedy w tym samym czasie bylobu kilka wiekich odlamkow i duza ilosc mniejszych, bombardujacych planete.
    Lub rozpad nastapil wczesniej i kolejne szczatki mogly spadac na Ziemie co jakis czas (moze nawet w odstepach rzedu wielu tysiecy lat) gdy przecinaly sie z jej orbita.

  4. Załamka. Co ten tekst ma wspólnego z archeologią.. Przecież to działka paleontologi

  5. opss. Zwracam honor. W stopce jest również, że strona również o paleontologii

  6. Już A.R Wallace zwracał uwagę na fakt, że góry Siwalik u stóp Himalajów są na przestrzeni setek kilometrów zawalone zwierzęcymi kośćmi.
    Trzeba sobie też zadać pytanie, jak takie gigantyczne impakty wpłynęły na formowanie trzeciorzędowych formacji geologicznych.
    Zwłaszcza na tempo ich formowania.
    I ile warte są metody datowania, zakładające, że intensywność promieniowania radioaktywnego nie zmieniała się w ciągu dziejów Ziemi.

  7. >>Trzeba sobie też zadać pytanie, jak takie gigantyczne impakty wpłynęły na formowanie trzeciorzędowych formacji geologicznych.

    oczyszciły teren pod nowe osady, przerwały produkcję pierwotną = spowodowały spadek sedymentacji. Bowiem tempo sedymentacji nie jest równe – zmienia się w czasie. Po impakcie pewnie gwałtownie spadło

    >>I ile warte są metody datowania, zakładające, że intensywność promieniowania radioaktywnego nie zmieniała się w ciągu dziejów Ziemi.

    impakty miałyby zmieniać intensywność promieniowania „radioaktywnego” (dosłowne tłumaczenie na polski: „promieniowania promieniotwórczego”)

    >>Już A.R Wallace zwracał uwagę na fakt, że góry Siwalik u stóp Himalajów są na przestrzeni setek kilometrów zawalone zwierzęcymi kośćmi.

    chyba nie ma to żadnego związku z impaktem, gdyż te warstwy obfitujące w skamieniałości znajdują się znacznie NAD warstwami zawierającymi ślady impaktu (granicą K/T), więc datuje się je – co zrozumiałe – na trzeciorzęd. Nie ma tam dinozaurów – są słonie, ogromne żółwie, małpy (m.in. Sivapithecus, uważany za przodka orangutana)

  8. >>I ile warte są metody datowania, zakładające, że intensywność promieniowania radioaktywnego nie zmieniała się w ciągu dziejów Ziemi.

    uzupełnienie – to było pytanie!

    >>impakty miałyby zmieniać intensywność promieniowania “radioaktywnego” (dosłowne tłumaczenie na polski: “promieniowania promieniotwórczego”)? Niby jak?

    • Pozdrawienia !

      >>impakty miałyby zmieniać intensywność promieniowania “radioaktywnego” (dosłowne tłumaczenie na polski: “promieniowania promieniotwórczego”)? Niby jak?

      Nauka zakłada istnienie „naturalnych reaktorów jądrowych”, vide Oklo, Gabon. Pluton może być uzyskany sztucznie, poprzez bombardowanie jąder uranu neutronami, tak się dzieje w elektrowniach atomowych. W warunkach naturalnych,
      nie może dojść do reakcji łancuchowej, ponieważ nie jest osiągana konieczna masa krytyczna. Chyba, że zajdą okolicznosci szczególne – np Oklo.
      Albo impakt. Tak, jak w elektrowniach, do przebiegu procesu konieczne jest też chłodzenie. Symulacje wykonane w SNL
      w Albuquerque ( co do nazwy, mogę się mylić, nie mam notatek pod reką ), dotyczące impaktu Alvareza, wykazały,
      że istniały modelowe warunki naturalnego reaktora, a to : wielkie cisnienie, wysoka temperatura ( tam, jak pamietam, twierdzi się, że wyparowało sto miliardów ton skał ), i masa wody do chłodzenia tego wszystkiego. I, oczywiście, nie wiadomo,
      z czego zbudowany był ten kawał kosmosu.
      Na dodatek, wygląda na to, że to była seria impaktów, coś, jak pociagnięcie serią z machine gun. Alvarez, ten krater z Oceanu Indyjskiego, kto wie, czego sie jeszcze dowiemy.

      O ile dobrze pamiętam temat, to globalne badania paleomagnatyczne skał magmowych stwierdziły wielokrotne zmiany polaryzacji magnetycznej. A jak z kądś tam pamiętam, to skała traci namagnesowanie w temperaturze powyżej punktu Curie.

      Czyli tak : nauka dopuszcza mozliwośc wystąpienia zjawiska pt „naturalny reaktor jądrowy”. Czy można zadać pytanie, ile tych naturalnych reaktorów było ? Zadać można. Odpowiedzi – opierając się na aktualnym stanie wiedzy – spodziewać sie nie należy. Nie powinno. I nie wolno nam mówić, że izotopy radioaktywne, obecne w dzisiejszej atmosferze, występowały w niej też w przeszłości, i jeszcze że wiemy coś o stałym ich stężeniu.

      Zaraz do reszty Pańskiego tekstu się ustosunkuję, teraz obowiązki rodzinne : =)

      • >>Czyli tak : nauka dopuszcza mozliwośc wystąpienia zjawiska pt “naturalny reaktor jądrowy”.

        tak, ale bez związku z impaktem :-)

        >>Na dodatek, wygląda na to, że to była seria impaktów, coś, jak pociagnięcie serią z machine gun. Alvarez, ten krater z Oceanu Indyjskiego, kto wie, czego sie jeszcze dowiemy

        jeśli ta seria jest z jednego okresu, to najpewniej były to kawałki tego samego kamienia, który się rozleciał przed grzmotnięciem w ziemię. Nie on pierwszy i nie ostatni. Kawałki mogły następnie uderzyć w różne miejsca Ziemi.

  9. Dino Killer to nie był jeden meteoryt, ale kilka, które uderzyły w wielu miejscach: Jukatan, Morze Północne, Dekan i inne, podobnie jak szczątki komety Shoemaker-Levy 9 uderzyły w Jowisza. Poza uderzeniami meteorytów uaktywnił się Superwulkan pod Dekanem, który zadał dinozaurom „coup de grace”, który wymordował je na południowej półkuli – Dekan wtedy był wyspą położoną na południe od równika. A zatem to, co się wydarzyło 64.800.030 lat tremu było synergicznym działaniem bombarwowania z Kosmosu i supereksplozji na Ziemi.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s