Gigantyczne pięściaki z Botswany

Na dnie wyschniętego około 10 tysięcy lat temu jeziora Makgadikgadi na pustyni Kalahari w Botswanie naukowcy odkryli ogromne pięściaki długości ponad 30 cm.

Wyschnięte dno jeziora, które miało 66 tys. km kw. powierzchni, badają naukowcy z Uniwersytetu w Oxfordzie. Znaleźli tysiące kamiennych narzędzi, a także dowody na to, jak ludzie dostosowywali się do zmian klimatycznych w tym dość niegościnnym rejonie.

Wśród kamiennych narzędzi największe wrażenie robią cztery gigantyczne pięściaki. Pierwszy znaleziono jeszcze w latach 90., ale dopiero teraz naukowcy poinformowali o ich odkryciu. Niestety nie udało się ustalić wieku tych niesamowitych narzędzi. W rejonie gdzie je znaleziono leżały też dziesiątki tysięcy mniejszych narzędzi i odłupków.

– Wiele narzędzi znaleźliśmy na dnie jeziora, a nie jego brzegach, co oznacza, że duże jeziora były atrakcyjne dla ludzie nie tylko wtedy, gdy były pełne wody – mówi prof. David Thomas z Oxfordu. Jak tłumaczy, gdy poziom wody się obniżał, zwierzęta gromadziły się przy oczkach wodnych na dnie jeziora. Miejsca te stawały się dla ludzi świetnymi terenami łowieckimi.

Badania dna wykazały, że woda zapełniała jezioro Makgadikgadi wiele razy w ciągu ostatnich 250 tys. lat. Bywały też okresy bardzo suche, czego dowodem są pozostałości wydm na dnie jeziora, które w bardziej wilgotnych okresach stawały się wyspami.

Na podstawie Physorg. Koniecznie obejrzyjcie zdjęcie gigantycznych pięściaków. A tu rysunek ukazujący jakiej wielkości był standardowy pięściak.

~ - autor: Wojciech Pastuszka w dniu 13.09.2009.

Komentarzy 21 to “Gigantyczne pięściaki z Botswany”

  1. Uzyje popularnego wytrycha – gigantyczne piesciaki zapewne mialy funkcje religijna ;)

    A tak powazniej, rozwijajac mysl – moze faktycznie byly przeznaczone dla jakis bóstw opiekunczych?

    Lub jako reklame umieszczali je przed swoimi warsztatami przodujacy lupacze kamienia ?

  2. Raczej chyba ciskali nimi w hipopotamy albo krokodyle :)
    A poważnie mówiąc duże formy mogły służyć do rozbijania kości w celu wydobycia pożywnego szpiku. Chyba aszelskie?

  3. Pozostaje zagadką, jak operowano tymi pięściakami. W dłoni się nie bardzo mieściły, chyba że jakieś wielkołapce je zamówiły.

  4. Być może przeznaczenie tych narzędzi było inne, niż typowych pięściaków. Albo było to narzędzie oburęczne, jak szympansie młotki do tłuczenia orzechów.

    • Na pewno były „oburęczne”. Przykłady takich form znane są ze środkowo-wschodnio afrykańskich stanowisk Lake Natron (Tanzania), RHS-Mugulud i MHS-Bayasi lub południowoafrykańskie Vaal River (RPA).

      • Czyli nauczyli sie robic tak jakby jeden „model” i zmieniali tylko wielkosc, nie kombinujac z proporcjami, innym uchwytem itp?

        • Technologia wytwarzania pięściaków aszelskich nie zmieniała się niemal przez ponad 1 milion lat. Wkońcu wytwarzał je Homo erectus, czy jak kto woli Ergaster.

          • Ja tam się na pięściakach nie znam, ale to chyba raczej „oburęczaki”, skoro w pięści się nie mieszczą.

            • Moze jakies mocno opancerzone zolwie zyly w tym jeziorze?
              Bo gdyby w standardzie bylo rozwalanie kosci szpikowych takim gigantycznym piesciakiem, to bylyby zapewne czesto spotykane na innych stanowiskach?

              • Nie koniecznie. Na tym stanowisku Homo erectus mógł „żerować” w pobliżu cmentarzyska słoni, lub podczas ulewnych deszczy topiły się w jeziorze nosorożce, a „małpoludy” wykorzystywały okazję by dobrać się do łatwej zdobyczy. Tak Krzysiu dobrze widzisz. Homo erectus jadał padlinę i to nawet bardzo często. Z polowaniami nie szło mu na pewno najlepiej o czym świadczy zestaw narzędzi kamiennych przez niego używany. Pięściaki służyły do ćwiartowania tusz. Do polowań kompletnie się nie nadawały. Pięściaki wcale aż takie gigantyczne nie są. Nie przesadzał bym zbytnio. To efek działania durnych dziennikarzy, którzy wszędzie pragną widzieć sensację. Pięściaki aszelskie nie są wcale dużo mniejsze na innych stanowiskach. Wiele z nich osiąga rozmiary 15-20 cm długości i powyżej.
                Prawdę mówiąc narzędzia te ze względu na charakter swojego przeznaczenia były bardzo często naprawiane. Częste filetowanie mięsa powodowało stępienie krawędzi pracujących, co wymagało częstych napraw. Kolejne odbijanie krawędzi powodowało silną redukcje narzędzi. W artykule jest mowa o odkryciu wiórów. Problem w tym, że Homo Erectus nie umiał wytwarzać wiórów. Być może chodzi o długie wąskie odłupki powstające często przy produkcji pięściaków.
                Dużo zależy od rodzaju i wielkości surowca. Jeśli dysponowano skałą o dobrej łupliwości, która występowała wyłącznie w duzych fragmentach to naprawdę trudno było techniką rdzeniowania tak silnie zredukować narzędzie żeby uzyskać porządany kształt i wielkość. Nakład pracy dla jednego narzędzia musiałby być kilkunastokrotnie większy, a nie gwarantowało to zamierzonego efektu, ponieważ przez jedno nieodpowiednie odbicie mozna było zniweczyć całą pracę.

              • Rzeczywiście, powinno być odłupki (flakes).

                Co do gigantyczności. Piszesz Sauronie, że zazwyczaj miały 15-20 cm. To oznacza, że te cztery są o ponad 50-100 proc. dłuższe. W przypadku masy różnica jest jeszcze większa, bo przecież zmieniają się też szerokość i grubość narzędzia. Podejrzewam, że 100 proc. większa długość mogła powodować co najmniej 8-krotny wzrost masy.

              • Nie wiem Wojku o ile może się zwiększać ich masa. Wo zależy z jakich rodzajów skał je wykonano bo tuf jest conajmniej kilkakrotnie lżejszy od kwarcytu, a jeszcze bardziej od bazaltu. Długość pięściaków na innych stanowiskach uśredniłem. Nie są to absolutnie jakieś dokładniejsze wyliczenia. Wśród nich znajdują się również okazy o długości 25 i 32 cm, chociaż rzadko. Jeśli są to odłupki pochodzące z produkcji pięściaków to możemy być prawie pewni, że tak duze formy pochodzą sprzed redukcji wielkości, która miała nastąpić w procesie użytkowania. Małe formy można naprawić tylko sporadycznie, kilka razy, a produkcja pięściaka jest potwornie trudna i czasochłonna. Dochodzi jeszcze problem przeznaczenia tak dużych form. Podałem kilka interpretacji ponieważ mamy zbyt mało danych, żeby z całkowitą pewnością wykluczyć lub potwierdzić którąś z nich. Poza tym najwiekszy okaz ze zdjęcia i ten obok niego ma ślady zaczątkowej obróbki wierzchołka, bardzo charakterystycznej dla pięściaków aszelskich co może świadczyć o tym iż jest to nadal forma niedokończona. Swoją drogą ciekawe jaki procent stanowią pięściaki „giganty” z całości zbioru. Nie zdziwię się jeśli będzie marginalny.
                Jeśli jest to miejsce produkcyjne form bifacjalnych to bomba bo pracowni „krzemieniarskich” z tego okresu zbyt wielu nie mamy.
                Dobrej nocy, dzięki Wojtku za fotki. Wiele w tej dyskusji wyjaśniają.

            • Nie ma potrzeby zmieniać i komplikować nazewnictwa w typologii tylko z powodu innej wielkości narzędzia skoro jego funkcja, kształt i technika wykonania są identyczne. Jednozadziorce, które po raz pierwszy pojawiają się w kulturze kostienkowsko-awdijewskiej mają pokaźne rozmiary. Z biegiem czasu idea, wraz z migracją ludności zapewne przeniesiona na obszar śródziemnomorski. Tam też narzędzia ulegają znacznej mikrolityzacji. Czy powinno się zmieniać ich nazwę skoro wyglądają w ten sam sposób, wykonywane są w ten sam sposób i przeznaczone do tego samego zadania? To chyba byłoby komplikowanie sobie metodyki badań.

  5. No coz, na zdjeciu wygladaja prawie jak plyty chodnikowe, ale moze to faktycznie efekt odpowiedniego wyeksponowania.
    Zapewne niedlugo pojawia sie informocje o rodzaju rozlupywanych kosci, bo zapewne czesc fragmentow gdzieniegdzie dotrwala.
    W kazdym razie informacja o dziesiatkach tysiecy narzedzi w otoczeniu wiurow, sprawia na mnie wrazenie, jakby to byla jakas „fabryka” – z tym, ze przeciez produkcje odbieranoby na biezaco.

    Dziwne jakos te ilosci zgromadzone w jednym miejscu.
    Moze tego..hmmm…jakies obrzedy religijne przy ktorych zatapiano w jeziorze narzedzia ;)

    • Wątpię w obrzędy u Homo erectusa. Po obejrzeniu zdjęć nie mam wątpliwości, że pięściaki są aszelskie. Inhet ma rację. Zabytki musiały gromadzić się w tym miejscu bardzo długo. Kto wie, może mamy nawet doczynienia z kilkoma stanowiskami. Większość stanowisk afrykańskich zawiera setki tysięcy artefaktów. U nas wiele stanowisk paleolitycznych zniszczyły kolejne fazy nasuwającego się lodowca. Stąd bierze się tak duża rozbieżność w ilości materiału. Jezioro przyciąga, szczególnie w Afryce dużą ilość zwierza. Nic w tym dziwnego, że nagromadzenie narzędzi jest tam więc tak bardzo duże.

      • Tez watpie w te obrzedy :)
        Po prostu „nasladuje” czesto rzucane przy roznych okazjach „wyjasnienie”, ktore uwielbiaja cytowac dziennikarze.

        Faktycznie, niech raz na piec lat cos komus wypadnie, to po 100 tys lat robi sei niezla kupka.

  6. No, niekoniecznie, po prostu cała ta rupieciarnia gromadziła się przez wiele lat.

  7. Nasunęło mi się skojarzenie z Celtami wrzucającymi do wody rytualnie zniszczone przedmioty.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

 
%d blogerów lubi to: