Wody koło Helu kryją ruiny średniowiecznego miasta

Gdzieś w rejonie bazy zapasowej 3 Flotylli Okrętów polskiej Marynarki Wojennej znajdują się pozostałości zalanego wieki temu miasta Stary Hel.

Miejscowi wiedzieli o ukrytych w wodzie ruinach najpewniej zawsze. Jak pisze „Polska Dziennik Bałtycki” przed stu laty jedną z atrakcji, jakich mogli doświadczyć wypoczywający w Helu letnicy, było wypłynięcie na tzw. cmentarną toń. By podziwiać ruiny podwodnego miasta, należało wynająć łódź z doświadczonym rybakiem i wyprawić się ledwie kilkaset metrów od brzegu. Nazwę miejsce zawdzięczało temu, że czasem rybacy znajdowali w sieci razem z rybami ludzkie szczątki, które morze wypłukiwało z dawnego cmentarza ukrytego pod powierzchnią wody

W latach 30. XX wieku podczas budowy portu w Helu, w odległości kilkuset metrów od portu rybackiego, natrafiono na ruiny. Jak pisała ówczesna prasa były to fundamenty i szczątki świątyni helskiej. Wiele lat później robotnicy, którzy uczestniczyli w tamtych pracach, opowiadali miejscowym archeologom podwodnym o wydobytych belkach i cegłach.

O istnieniu Starego Helu świadczą też dawne dokumenty. Zachował się nawet wilkierz, czyli zbiór praw tego miasta, wydany w pierwszej połowie XV w. Znamy też akt potwierdzenia praw miejskich z 1376 r.

Nie była to mała, biedna mieścina. Z dokumentów wynika m.in., że na wieży ratuszowej zainstalowany był zegar mechaniczny. – W tym czasie nie miał go nawet Gdańsk – twierdzi Mirosław Kuklik, dyrektor Muzeum Ziemi Puckiej. Miasto zarabiało na handlu śledziem. Miało też aż 9 winiarni, w których wysiadywali marynarze z różnych statków, w tym i pirackich.

Mieszczanie z Helu nie byli jednak dość bogaci, by wygrać walkę z morzem, które zabierało kolejne fragmenty miasta. W końcu przenieśli się do Nowego Helu, zwanego dziś po prostu Helem. Budynki starego miasta zapewne częściowo rozebrano, by zyskać materiał budowlany. To co zostało, zakryło morze.

Teraz miejscowi archeolodzy bardzo chcieliby znaleźć i zbadać podwodne miasto. Przeszkody są dwie. Po pierwsze najbardziej prawdopodobne miejsce jego lokalizacji jest na terenie portu wojskowego. Po drugie badania podwodne, nawet w dość płytkich wodach, są bardzo kosztowne.

Na podstawie „Polska Dziennik Bałtycki„.

~ - autor: Wojciech Pastuszka w dniu 10.08.2009.

komentarzy 21 to “Wody koło Helu kryją ruiny średniowiecznego miasta”

  1. No tak, wojsko nie pozwoli, pewnie ma tam tajną bazę atomową ;)

  2. bardzo ciekawe – chciałabym zobaczyć to na własne oczy ukryte pod maską… podwodniaków z UMK z Torunia pozdrawiam – tych co już skończyli te studia w szczególności – fajnie było….

  3. Wojsko powinno sie przyłączyc w ramach szkolenia nurków.

  4. Czy to oznacza, że od średniowiecza podnosił się poziom wód Bałtyku? Po kosa helska raczej jest wynikiem osadzania się materiału niesionego od zachodu, nie jest to takie wybrzeże jak np. w Trzęsaczu.
    Swopją drogą wody Bałtyku kryją zapewne wiele siedlisk ludzkich, skoro ok. 10.000 lat temu nie było w tym miejscu morza…

    • Siedlisk ludzkich 10 tys. lat temu tam jeszcze nie było podobnie jak samego półwyspu, a cały ten obszar skuwały topniejące lody ostatniego glacjału, który właśnie w tym czasie się kończył

    • To nie kwestia podnoszenia, a tego, że Bałtyk raz Kosie przydaje a raz zabiera.

  5. A tak na marginesie… oprywatne osoby są karane za niezgłoszenie odkrycia archeologicznego właściwemu organowi. Nie wierzę, że wojsko nie zbadało dokłądnie akwenu, na którym ma bazę i gdzie budowało pirs. Zapewne udało im się iwle rzeczyw wykopać. Teraz trzeba dobrać się do d..y wojskowym i ukarać dla przykłądu dowódcę za niezgłoszenie znaleziska. Powtórzę: NIE WIERZĘ że wojsko nie wiedziało o znalezisku.
    Chyba, że mamy d88y wołowe a nie płetwonurków.

  6. Wiele informacji posiadamy też o rybakach helskich z okresu średniowiecza. Trzeba wiedzieć, że Hel w XIV i XV wieku był prężnym ośrodkiem rybołówstwa pomorskiego.
    Dla przykładu:
    Rybacy helscy oddawali Zakonowi Krzyżackiemu w naturze czwartą część swego połowu w zamian za możliwość łowienia ryb. Mówił o tym przywilej z 1378 roku, w którym wielki mistrz Winrych von Kniprode nadał miastu Hel i jego mieszkańcom prawo lubeckie, określając świadczenia m.in. „(…) und ein icliche schute in dem heringvange sal uns 4 tonen heringe zcinsen und von iclichem rimen 1 schill (…)” (Preussisches Urkundenbuch, wyd. v R. Philippi, C. P. Woelky, Bd. 1-3, Königsberg 1882., nr 217)
    W XIV wieku, w państwie krzyżackim pobieraniem od rybaków czwartej części połowu należnego zakonowi zajmowali się urzędnicy nazywani w dokumentach „ćwiartnicy” („die Vierdener”). Nazwa wywodziła się właśnie od czwartej części połowu oddawanego przez rybaków urzędnikom zakonnym. Prawdopodobnie tak samo było na Pomorzu Gdańskim we wcześniejszym okresie (XIII wiek, czasy książąt gdańskich). Funkcje skarbowe pełnili wówczas „officiales”, czyli książęcy urzędnicy skarbowi. Prawdopodobnie „officiales” odbierali czwartą część połowu, jaka z prywatnego rybołówstwa należała się księciu.
    W tym samym dokumencie (przywilej dla Helu z 1378 roku) jest mowa o tym, że rybacy helscy poławiali śledzie używając do tego celu łodzi zwanej „szkutą” (prawo to otrzymali od wielkiego mistrza Winrycha von Kniprode): : „(…) und ein icliche schute in dem heringvange sal uns 4 tonen zcinsen und von iclichem rimen 1 schill (…)” (Księga komturstwa gdańskiego, wyd. K. Ciesielska, I. Janosz-Biskupowa, TNT, 1985, Fontes 70., nr 150.)
    Szkuta była niewątpliwie łodzią rybacką. Prawdopodobnie była również znana i wykorzystywana w rybołówstwie na Pomorzu Gdańskim we wcześniejszym okresie czasu, jeszcze przed panowaniem krzyżackim.
    Dobrze rozwinięte i funkcjonujące w XV wieku były na Helu maszoperie. Połowy śledzi finansowane były przez miejscowych kupców. Zawierali oni umowę z rybakiem-szyprem najczęściej na okres jednego roku. W umowie określano, jaką ilość ryb i w jakiej cenie, rybak odsprzeda kupcowi, a jaką ilość ryb zatrzyma dla siebie. Kupiec przeznaczał także określoną sumę pieniędzy na zorganizowanie połowu. Gdy połów ryb był udany, zyskiwał i kupiec i rybak-szyper wraz ze swoim zespołem rybackim, który sam sobie dobierał. Gdy jednak połowy śledzi się nie udały, rybak popadał w zależność od kupca. Z czasem, aby uniezależnić się od kupców, rybacy zaczęli zawiązywać własne zrzeszenia rybackie, czyli „maszoperie”.
    To tylko garść informacji o helskich rybakach, resztę można znaleźć w literaturze przedmiotu np.: Świerkosz A. „Z wybrzeża polskiego: Hel”, Puck 1930.
    Pozdrawiam

    • Autor powyższego ciekawego postu prowadzi blog Ale historia. Polecam :)

      A za post serdecznie dziękuję i pozdrawiam

    • Niestety, nie rozumiem ani słowa z „und ein icliche schute in dem heringvange sal uns 4 tonen heringe zcinsen und von iclichem rimen 1 schill”. Pomimo tego nawet, że napisałeś to dwa razy… :>

    • Ostatnio Muzeum w Pucku wydało niepublikowaną nigdy wześniej pracę wybitnej Etnograf Bożeny Stelmachowskiej stanowiąza plon jej badań etnograficznych z lat 30tych na temat rybaków i rybołówstwa półwyspu. O maszoperaich i technikach połowu archaicznych i staroawnych wszystko co sie da i jeszcze z niesamowitymi już dziś zdjęciami z poczatku XXw. Dal miłośników dawnych „Reboków” obowiązkowe

  7. Jak wypieprzyć z terenów którymi zainteresowani są „inwestorzy” wojsko ?
    Gdy burmistrz siedzi a posłanka ma sprawę ?
    http://gdansk.naszemiasto.pl/wydarzenia/776146.html
    http://www.portalmorski.pl/caly_artykul.php?ida=10761

    ARCHEOLOGIA = nowa technologia biznesowa.

  8. No to mamy swoją Atlantydę

  9. O takie wpisy na polskich blogach chodzi! Gratulacje!

  10. „(…) und ein icliche schute in dem heringvange sal uns 4 tonen zcinsen und von iclichem rimen 1 schill (…)”
    Dokładne tłumaczenie nie na wiele się zda, bo będzie z tego językowy misz-masz (niektóre słowa i składnia jest z czasów średniowiecza).
    Sens jest taki, że rybacy mogli używać 1 szkuty m.in. do połowu śledzi na morzu, ale byli zobowiązani oddawać czwartą część swego połowu krzyżackim urzędnikom, po każdym wykonanym na morzu połowie.

    • Dziesiecina toto nie byla.
      Dodajac do tego inne obciazenia lokalne, wobec miasta, Kosciola (?) to wakacje podatkowe zaczynali nieduzo wczesniej niz my obecnie.

    • z każdej szkuty z połowu śledzia powinni nam 4 (tonen?) podatku i z kazdej (rimen?toni?) 1 schill(ing?)
      tekst jest w średniowiecznej niemczyźnie

  11. Wszyscy wiedzieli „od zawsze”, a zabytki niszczeją na dnie morza, ludzkie szczątki – kości przodków ludzi, którzy wciąż tam mieszkają są poniewierane przez wodę… dla mnie odkrywanie własnej historii jest warte każdych pieniędzy, ale nawet tych, co tego nie czują powinny w jakiś sposób ruszyć kości. Z Tobą, Twoją matką też w kilka lat po śmierci inni mogą się nie liczyć.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s