Piekarnik sprzed 29 tys. lat

Dół średnicy około 120 cm, w którym prehistoryczni Europejczycy piekli mięso, znaleźli czescy archeolodzy na stanowisku Pavlov VI niedaleko granicy z Austrią i Słowacją.

Leżące obok pradawnego piekarnika kości zwierząt pozwoliły naukowcom ustalić, co jedli nasi przodkowie 29 tys. lat temu.

Wybór mięs, jak się wydaje, mieli dość szeroki. Obok dołu leżały bowiem szczątki samicy mamuta i mamuciątka, a także lisa arktycznego, rosomaka, niedźwiedzia, reniferów, koni i zajęcy.

Główną rolę w prehistorycznym piekarniku ludzi zaliczanych do kultury graweckiej odgrywały kamienie, które rozgrzewano w ogniu i na nich pieczono mięso. Archeolodzy znaleźli wiele takich „grzałek”. Wokół piekarnika znajdowały się też mniejsze doły, które mogły służyć do gotowania. Zdaniem kierującego badaniami prof. Jiriego Svobody z Uniwersytetu w Brnie nad całą tą kuchnią wznosiło się coś w rodzaju tipi bądź jurty.

Pozostałości kulinarnej aktywności naszych przodków nie są jedynymi znaleziskami czeskich archeologów. Odkopali oczywiście spory zestaw narzędzi z kamienia i kości. Zdaniem Czechów wykonane z tego ostatniego materiału „szpachelki” mogły być używane do manipulowania mięsem w piekarniku. Archeolodzy znaleźli również liczne muszelki, z których wiele było ponacinanych lub pomalowanych na czerwono i czarno, paciorky oraz kawałki gliny z odciskami palców i włosia.

Szczególnie ciekawym znaleziskiem jest kawałek odpowiednio uformowanej i wypalonej w ogniu gliny, który przypomina głowę drapieżnego kota.

Odkrycia naukowcy opisali w najnowszym „Antiquity”. Ja skorzystałem z tekstu w Discovery News. Polecam galerię zdjęć.

~ - autor: Wojciech Pastuszka w dniu 8.06.2009.

komentarzy 20 to “Piekarnik sprzed 29 tys. lat”

  1. Fajne.
    Czyli sredniowieczne ognisko z obracajacym sie nad nim na roznie wolem czy dzikiem, to regres kulinarny w stosunku do opiekania miesa na rozprazonych kamieniach. ;)
    Tak powazniej, to z powyzszego mozna wnioskowac, ze duza wage juz wtedy przywiazywano do smaku potraw – opiekano cienkie platy miesa, zapewne natarte ziolami, ktore przy pieczeniu bezposrednio nad ogniem by sie spalily, cala porcja byla jednakowo przypieczona.
    Mozna z tego tez wnioskowac, ze poszczegolne gospodarstwa osobno przyrzadzaly swoje mieso, wedlug upodoban – a nie dzielily sie ta sama duza pieczenia.
    Czesc znalezionych kamieni mogla sluzyc do gotowania, poprzez wrzucanie do pobliskich mniejszych dolow wyscielanych skora i napelnionych woda z miesem i wloszczyzna ( :) ).

    • Jeśli było tak jak piszą czescy badacze- to znaczyłoby, ze musiała to być (względnie) stała osada.U nomadów normą jest ognisko.

      • Wydaje mi sie, ze typowi nomadzi, to pojawili sie razem z hodowla i koniecznoscia przemieszczania ze zwierzetami na nowe pastwiska co kilka dni.
        Przy gospodarce zbieracko-lowieckiej, pobyty byly zapewne dluzsze, w skrajnie korzystnych wypadkach moze nawet caloroczne.

        • Przy wybitnie sprzyjających okolicznościach, może były całoroczne- ale to był wyjątek. Do tej pory, nawet ludy Arktyki mają ruchome obozowiska- to warunkuje przetrwanie. Jedzenie nie przyjdzie samo do łowcy- trzeba je upolować. Sezonowość łowisk, zwierzyny, czy tarło i okresy godów + pory roku (wegetacja roślin) wymusza niejako wędrówki na łowcach-zbieraczach.

          • Oczywiscie.
            Ale chyba trzebaby bardzo specyficznego srodowiska, zeby nomada niehodowca nie przebywal w nim krocej niz te kilka tygodni.
            Do tego, jesliby wedrowki byly w miare cykliczne, to kolejne pobyty wiazalyby sie czesto z naprawami i podnoszeniem standardu elementow wykonanych z trwalszych surowcow w poprzednich sezonach.

            Sadze, ze taki typowy cykl to rozbicie obozowiska z tym samym co przed rokiem miejscu, w ktorym akurat dojrzaly jakies rosliny lub w poblizu plyna ryby na tarlo, lub cos tam, cos tam.
            Nastepnie eksploatacja okolicy, zasobow, ktore tu sciagnely.
            Mysliwi poluja w okolicy.
            Zasoby lokalne sie koncza, wyprawy mysliwych sa coraz dluzsze, czasem kilkudniowe…Czas sie przeniesc dalej.

  2. znaleziono paciorky? od razu widać, że to W Czechach :-)

    Jak zawsze pozdrawiam i dziękuję za świetny blog i ciekawe lektury.

  3. Piekarnik, nie barbecue?
    To pewnie gdzieś Bratysława albo Wiedeń.
    Mam okazję się tu dowiedzieć, czy to byli ludzie rasy białej czy jeszcze czarnej, bo 29 000 lat temu nie było białej rasy, zdaje się.

  4. Łyżka łyżką – ale jak w epoce przedżelaznej można donieść rozpalony kamień do tego „garnka” z rosołem, Turlanie kamienia wiąże się przecież z upaćkaniem błotem zupy i chrzęszczeniem piachu w zębach…?

    • Kosci, rogi

    • A dwa kawałki świeżego drewna? to tylko kilkanaście sekund.
      Głód najlepszym kucharzem.
      A Egipcjanom od starożytności do epoki wodociągowej trzeszczał piasek w zębach.
      Człowiek zawsze jakoś sobie poradzi, albo przyzwyczai się.
      Pozdrawiam.

  5. Taka drobna korekta: wolverine to rosomak, a nie wilczyca :)

  6. Tak swoją drogą, ciekawe jak rozpoznali tego rosomaka, a może to była wydra, albo inny łasicowaty? Dobrego archeozoologa musieli mieć. A może zostawił ślady opon? :)

    • Rosomak to zwierz dwakroć większy od wydry, no i czaszki nie ma spłaszczonej. Rozróżnianie kości kopalnych – o ile są jako tako zachowane nie jest specjalnie trudne, gorzej ze zwierzętami domowymi, albo gatunkami siostrzanymi (niby takie same, ale kochać się nie chcą).

    • wydra jest za mała (i zupełnie innej postury), tym bardziej nie wchodzą w grę jakiekolwiek mniejsze łasicowate z rodzaju Mustela (łasica – to prawie jak mysz), gronostaj, tchórz, norka) i Martes (kuny i sobole) – nie dość, że małe, to jeszcze chude. Jedyne co wchodzić może w grę w tym kalibrze to borsuk i rosomak, bo oba (krępe i masywne) nie przypominają swoją budową „traycyjnych łasicowatych – choć nimi są. Ale borsuk ma zupełnie inną czaszkę niż rosomak, jak dla mnie przypominającą kształtem właśnie wydrę. Mając czaszkę, rozpoznałbyś bez problemu sam, a sądzę, że średnio wyszkolony archeozoolog bez pudła odróżni kawałki szkieletu postkranialnego. Myślę, że rozpoznawanie rosomaka, to dla archeo(paleo?)zoologów zajmujących się paleolitem i mezolitem Europy to standard, tak jak dla tych pracujących na stanowiskach średniowiecznych – rozpoznawanie tura i zajęcy

      szkielet rosomaka:

      szkielet wydry

      szkielet borsuka

      BTW, bardzo pożyteczna stronka w tym zakresie:

      http://www.archeozoo.org/en-article134.html

  7. Wojtek, gdzie mój post o czaszce rosomaka z linkami do rycin szkieletów?

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s