Co zauropody robiły z długimi szyjami 2

Niedawno przedstawiałem najnowsze badania sugerujące, że zauropody, gigantyczne roślinożerne dinozaury z arcydługimi szyjami, nie podnosiły wysoko swoich głów.

Dokładnie przeciwny pogląd wysunął dr Mike Taylor z Uniwersytetu w Portsmouth (Wielka Brytania). Jego zdaniem zauropody nosiły głowę wysoko, tak jak żyrafy, a opuszczały ją tylko po to, by się napić.

Taylor i jego zespół przeanalizowali zdjęcia rentgenowskie kręgosłupów 10 przedstawicieli różnych grup żyjących kręgowców. Zdaniem uczonego badania jasno wykazują, że zauropody musiały nosić głowę wysoko, bo taka postawa jest typowa dla wszystkich kręgowców, które jak zauropody mają pionowo ustawione nogi.

Jego zdaniem tkanki miękkie szyi zauropodów mogły zapewnić dużo większą elastyczność, niż to wynika z analiz samych kości.

Dr. Taylora nie przekonują argumenty profesora Rogera Seymoura z Uniwersytetu w Adelajdzie (Australia), że serce zauropodów nie wytrzymałoby noszenia głowy tak wysoko. Jego zdaniem nawet współcześnie są zwierzęta, których serca wytrzymują większe ciśnienie, niż według Seymoura miałyby zauropody z uniesioną wysoko głową.

Paul Barrett, palaeontolog z Muzeum Historii Naturalnej w Londynie, uważa, że zauropody mogły podnosić głowę dość wysoko. Jednak jego zdaniem jest mało prawdopodobne, by była to ich zwykła pozycja. Jak mówi Barrett, znalezienie modelu, który tłumaczyłby biologię tak dziwnych stworzeń jak zauropody, nie jest takie łatwe.

Na podstawie BBC.

~ - autor: Wojciech Pastuszka w dniu 28.05.2009.

Komentarze 34 to “Co zauropody robiły z długimi szyjami 2”

  1. deep throat

  2. Żyrafy mają specjalny narząd ,który umożliwia zmianę położenia głowy bez ryzyka gwałtownego wzrostu(udar) ,bądż spadku(niedotlenienie) ciśnienia krwi .Jest to kłębek naczyń krwionośnych pełniący rolę bufora-nie pomnę teraz jego nazwy .Zauropody powinny mieć podobnie działający układ ,lub bardzo elastyczne serce(mogące szybko zwiększyć ilość skurczów i gwałtownie zwolnić) wraz z możliwością odprowadzenia nadmiaru krwi(przynajmniej w obrębie głowy i większej części szyi) ,by zmniejszyć ciśnienie .Spore problemy czekały te zwierzęta w wodzie.Różnica ciśnienia między zanurzonym korpusem a wystającą i spionizowaną głową mogła sięgnąć 1atm. .Taka postawa utrudniała także oddychanie .Zauropody o długich ,”pionowych” szyjach ,brodzące w wodzie musiały mieć bardzo ciekawą fizjologię .Nie jestem pewny ,czy uda się znależć skamieniałość o dobrze zachowanym układzie krwionośnym .

  3. Przede wszystkim wszystkie nasze modele są przybliżone, schematyczne, oparte na cząstkowych założeniach. A mówimy o mechanizmach, nad którymi ewolucja pracowała przez długie miliony lat.

    Nie wierzę, żeby zauropody miały być wyłącznie ciężkimi, nieruchawymi klocami; przy tym założeniu ich plan budowy nie przetrwałby aż tak długiego okresu bez zmian.

  4. Rozbieżność opinii wśród uczonych badaczy długich szyj niechybnie wskazuje nam smutną prawdę: oni zwyczajnie nie mają pojęcia, jak takie cudo żyło.
    Wot i cała nauka…

  5. znalazłem kolejne „ognisko zapalne” YEC („młodoziemców”) i to słabo zamaskowane jako strona zwolenników ID

    http://www.inteligentny-projekt.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=199&Itemid=220

    zaprawdę hydra ma wiele głów

    • oczywiście już na wejściu niezamaskowane kłamstwa („ewolucja jest formą ateizmu”)

      • Cień prawdy w tym jest – ewolucja nie potrzebuje idei Boga. Świetnie sobie radzi bez niej. Za to koncepcja stworzenia przez Boga musi się z ewolucją nieco „nasapać”.
        Bez bicia przyznaję się, że robię dla znajomych stronę internetową, na której pojawiały się reklamy tegoż gremium. Co nie znaczy, że podzielam poglądy.

        • >>Cień prawdy w tym jest – ewolucja nie potrzebuje idei Boga. Świetnie sobie radzi bez niej

          geomorfologia i geologia również nie potrzebują idei Boga w wyjaśnianiu jak powstają jaskinie i stalaktyty. A mimo to nikt nie implikuje jej bycia „formą ateizmu”. BTW to również „tylko teoria”. przecież nikt nie widział jak rośnie taki metrowy stalaktyt, a że po paru latach ten milimetr przyrośnie – nie można tego ekstrapolować na całe metry („mikroewolucja tak, makroewolucja nie” ;-) Podobnie też archeologia nie potrzebuje idei Boga w wyjaśnianiu skąd się wzięły znalezione w wykopie skorupy i co oznaczają te czarne węgle na środku glinianej polepy. Czy to znaczy, że archeologia jest formą ateizmu?

          • Cóż – nie słyszałem, by jakiś geologiczny Dawkins na podstawie przyrostu stalaktytów dowodził nieistnienia Boga.
            Zaakceptowania przez część chrześcijańskich teologów teorii ewolucji wymagało dość gruntownej reinterpretacji poglądów na stworzenie. Szczęśliwie równolegle zachodziła rewolucja w dziedzinie egzegezy biblijnej. Sądzę, że wstrząs był większy (a co najmniej porównywalny) do rewolucji kopernikańskiej. Jak widzisz (choćby na wytropionej stronie), dzisiaj po upływie dziesięcioleci niektórym nadal trudno to zaakceptować.
            Żebyśmy dobrze się zrozumieli – ja nie podzielam poglądów prezentowanych na tej stronie (przynajmniej nie wszystkich). Mi w niczym ewolucja nie przeszkadza. Ale staram się rozumieć poglądy innych, zwłaszcza, że w innych kwestiach to środowisko jest mi bliskie.

            • >>Cóż – nie słyszałem, by jakiś geologiczny Dawkins na podstawie przyrostu stalaktytów dowodził nieistnienia Boga

              ale cóż ja Ci mogę na Dawkinsa poradzić :-( Chciałbym tylko (i aż tyle), żeby spory na temat długości przyrostu stalaktytów pozostawić geochemii, nie zaś upierać się, że ma być zgodne z literalnym rozumieniem Biblii… Bo tu nie chodzi o to, że „badałem i znalazłem dowody przeciwko Darwinowi”. Raczej „ten Darwin to chyba zaprzecza Biblii, więc muszę znaleźć dowody przeciwko niemu. O, znalazłem, to na pewno ich załatwi”.

              >>Żebyśmy dobrze się zrozumieli – ja nie podzielam poglądów prezentowanych na tej stronie

              żebyśmy się dobrze zrozumieli – nigdy Ci nic takiego nie zarzucałem, ani też przez łeb mi to nie przeszło :-))

              • Ja bym tylko dodał, że czasami (wbrew moim protestanckim korzeniom) chciałbym, żeby tak jak problem stalaktytów należał do geologów, problem ewolucji do biologów, to zawiłości egzegezy przynajmniej konsultować z biblistami. Badania nad rozmaitymi gatunkami literackimi w Biblii trwają od dziesięcioleci. Nawet zagadnienie „form – sensitive homiletics” ma olbrzymią literaturę. Minimum wysiłku wystarczy. Zresztą można zawsze wrócić do interpretacji niektórych Ojców, czy np. Kalwina. Tzw. „dosłowna” interpretacja to produkt amerykańskiej kultury przełomu XIX i XX wieku. Rzecz wewnętrznie sprzeczna, która rozpowszechniła się na świecie wraz z Coca-colą i dżinsami…

  6. Nowe wyzwania przynoszą nowe definicje. Teraz udało się np. na nowo zdefiniować „oszczerczą i chamską kampanię” oraz „inne fora” (podpowiem Wam: inne fora to po prostu jeden blog, na którym właśnie się znajdujemy)

    http://stwarzanie.wordpress.com/2009/05/29/prof-michael-behe-i-zasada-nieredukowalnej-zlozonosci/#comment-358

    • A propos definicji: pojawia się tam takie zdanie (niejakiego kinematora): „Chyba podczas procesu w Dover zwolennik ID zeznał, że żeby uznać ID za naukę trzeba zmienić definicję nauki tak, że zacznie zawierać też astrologię.”
      To ja chętnie poznam tę zunifikowaną, jednolitą i uniwersalną definicję nauki, którą trzeba by zmienić.

      • o definicję należy zapytać tych, którzy domagali się zmiany tej definicji. Skoro chcieli zmieniać definicję, z pewnością ją znali. Oto protokoły procesu Kitzmiller v. Dover Area School District

        http://www.talkorigins.org/faqs/dover/day11pm.html

        • nie wiedziałem eptesicusie, żeś bana zarobił u Macieja. Znając Twój sposób wypowiedzi zarówno stąd, jak i z blogu AW jak i wikipedii, życzyłbym Maciejowi samych takich „chamskich kampanii” :)

          • a jednak skłonności maćka do manipulacji są ekstremalne. Oczywiście nie napisałem nigdy „kreacjoniści i inni popaprańcy” tylko „YEC i inni popaprańcy”, poza tym, w/wym. tekstem okrasiłem bardzo merytoryczną wypowiedź. Myślę, że po prostu dla maćka bardzo niewygodne jest DYSKUTOWANIE z jego poglądami w świetle obecnej wiedzy z zakresu nauk biologicznych. Której to wiedzy nie tylko zaprzecza, ale po prostu ją ignoruje. Udaje, że pewnych argumentów nie ma, albo też ich nie zna. Z pewnością wolałby ateistycznych trolli, wchodzących tam i rzucających półsłówka, piszących owszem o popaprańcach, ale już bez argumentów. Ciekawe, że bardziej na moją ocenę wpływają ironiczne uwagi (ocenia je zawsze jako chamskie i nie wiadomo czemu bierze do siebie – vide post o „szkielecie zdrowego kreacjonisty” pod wpisem Wojtka o hobbicie), niż merytoryczna treść moich postów, bardzo często uźródłowiona, co stwarzało dodatkowe niebezpieczeństwo dla umysłów gości ;-)) Zresztą rzeczywiście przyczyną bana było niespełnienie z premedytacją następującego polecenia „prosiłbym, żebyś ze mną nie polemizował” (cytuję). Może się tego teraz wypierać, tak jak ja mogę się wypierać jego zarzutów.

            „wykłady z ewolucjonizmu” to oczywiście mocno uargumentowane odpowiedzi na konkretne wypowiedzi i twierdzenia albo gości (paklak, sadoq), albo gospodarza (maciek) albo jego źródeł („biolodzy” ;-) z PTKr). Niepojęte jest więc oburzenie na „posty liczące łącznie 11 tys. znaków”. Logiczne, że na niepodparte niczym zdanie, że „nie ma żadnych dowodów na ewolucję”, albo „nie ma form przejściowych” konieczny jest wykład, wymieniający przykładowe dowody albo formy, często znane i nieobalone od dziesiątków lat.

            ciekawe czy na blogach naszych polityków albo dziennikarzy ktoś mógłby w ogóle komentować, gdyby przyjęli taką… politykę moderacji jak @maciek. Wyobrażacie sobie blog Palikota, Ewy Milewicz czy Adama Wajraka w takim układzie. Przecież wiadomo, że wchodzą tam głównie PiSowcy/anty-ekolodzy itp., żeby atakować gospodarza, bo dostają szału po każdym nowym wpisie.

            ukrywanie się pod „innymi nickami” (tak naprawdę dwoma – wytropiony został tylko jeden) to oczywiście z mojej strony poważne naruszenie netykiety, do czego przyznaję się bez bicia. Z pewnością nie jest to chwalebne. Ale jak widzę, że ktoś głosi coś sprzecznego z faktami bez żadnych dowodów, często manipulując (nieświadomie – w dobrej wierze korzystając ze zmanipulowanych źródeł), stosując „quote mining” itp., nie mogę się powstrzymać. Obowiązkiem nauczyciela akademickiego jest walka z „postmodernistycznym światem”, gdzie poglądy zastępują fakty, dowody i argumenty :-)) Takie belferskie skrzywienie. Jakby ktoś prowadził bloga (niesatyrycznego), głoszącego, że Kazimierz Odnowiciel był arabskim kalifem, zaś ufundowane przez niego kościoły były tak naprawdę meczetami (o czym nie pozwala dowiedzieć się światowy system filtrowania wiedzy), a także „nie ma tak naprawdę żadnych dowodów na istnienie dynastii Piastów”, pewnie @gunther też by nie wytrzymał i dążył wszelkimi metodami do przykrycia rozpowszechnianych bredni rzetelną informacją naukową.

            to tyle w temacie.

            • no, nie „tyle w temacie”, bo jako podsumowanie mam cytat:

              „Proszę byście uszanowali moją przemyślaną decyzję i jej już nie komentowali. No comments”

            • „a jednak skłonności maćka do manipulacji są ekstremalne.”

              To prawda. Teraz pisze, że nie chcę, by u mnie komentował z błahego powodu jakim była sprawa Sejn :). Jak widzę nie dotarło do niego, że tak naprawdę chodzi mi o jego ciągłe manipulowanie faktami i informacjami oraz o czas jaki musiałem poświęcać na prostowanie jego komentarzy. Ot takie wybiórcze postrzeganie rzeczywistości.

  7. Moje posty tez juz sa kasowane u Macka, bo sobie to przemyslal i nie wolno juz komentowac :D

  8. a podwójna helisa DNA widniejąca jako rzekoma ikona Inteligentnego Projektu pod wiadomym wpisem o prof. Behe oczywiście nie jest „nieredukowalnie złożona”, bo istnieją wirusy które mają kod genetyczny zapisany w JEDNONICIOWYM DNA (ssDNA) – złożoność jest tu zredukowana o 50% ;-)) Napisałem o tym pod nickiem @mainstream_defender w ramach „ewidentnego trollingu” i „liczących 11 tys. znaków wykładów z ewolucjonizmu”, których „celem wcale nie jest dyskutowanie ze mną, ale zapoznawanie czytelników z jego poglądami”. Zdaje się zdążył przeczytać to jeszcze @bart, zanim wpis zniknął…

    • Mam pomysł dotyczący dalszej możliwości komentowania tamtych wpisów bez potrzeby narażania innych blogów (za co autora tego bloga z góry przepraszam) – eptesicusie – załóż bloga o tytule „Ewolucja a mit stwarzania” :D
      Pozdrawiam

  9. Gdyby kogoś zaciekawił temat (szyj zauropodów, nie kreacjonizmu) to panowie Taylor, Wedel i Naish oprócz artykułu w Acta Palaeontologica Polonica ( http://www.app.pan.pl/archive/published/app54/app54-213.pdf ) popełnili też kilka wpisów na swoich blogach – Sauropod Vertebra Picture of the Week ( http://svpow.wordpress.com/2009/05/27/sauropods-held-their-necks-erect-just-like-rabbits/ http://svpow.wordpress.com/2009/05/29/what-heads-tell-us-about-necks/ http://svpow.wordpress.com/2009/05/30/range-of-motion-in-intervertebral-joints-why-we-dont-trust-dinomorph/ ) i Tetrapod Zoology: ( http://scienceblogs.com/tetrapodzoology/2009/05/sauropods_held_necks_erect.php ).

  10. Drodzy przyjaciele. Pozwólcie, że jednak się wypowiem tu po raz ostatni.

    Niedawno odbyła się w mediach interesująca debata na temat chamstwa w internecie. Myślę, że powyższa dyskusja na temat mojego bloga jest bardzo wyrazistą ilustracją tego niepokojącego zjawiska. Jednak zapewniam Was, że nie zamierzam zniżać sie do poziomu opluwania i jednocześnie nie zmusicie mnie do zamknięcia opcji komentowania moich wpisów. To co wyprawiacie tu powyżej jest naprawdę obrzydliwe i dziwię się, że autor Archeowieści pozwala na taki rynsztok, a nawet sam bierze w nim udział. Jeśli są jakiekolwiek zasady netykiety, wy właśnie je łamiecie.

    Nie mam ani obowiązku, ani potrzeby spierania się z eptesicusem. Eptesicus był mile widzianym gościem na moim blogu, ale złamał zasady gościnności. Od dawna wypisuje tutaj kłamliwe bzdury na mój temat, co niestety świadczy źle o gospodarzu, które to toleruje. Jeżeli ta nienawiść nie jest formą fanatyzmu, to czego? Braku honoru, braku godności? Tym bardziej nie zniżę się do takiego poziomu dyskusji. Wybaczcie. Jeśli eptesicus zdobędzie się kiedyś na odwagę i założy swojego bloga („Ewolucja a mit stwarzania” lub „Maciek watch” – i on nie ma obsesji?) to szczerze życzę mu powodzenia, ale nie zamierzam tracić czasu na dyskusje lub komentarze. Bo czas to życie.

    @ seba – Nigdy nie kasowałem Twoich komentarzy. Również Tobie życzę powodzenia, jeśli kiedyś zdecydujesz się na swój blog.

    @ Wojtek – Czytam Twój blog od dawna i zawsze bardzo go ceniłem. Szanowałem Cię też za tę wielką pracę. Oczywiście czasami nie zgadzałem się z podawaną przez Ciebie interpretacją znalezisk, albo bezkrytycznym podawaniem dat. I tyle. I dlatego pisałem tu i ówdzie, ale przecież wielokrotnie uczestniczyłem w „normalnych” dyskusjach jako pełnoprawny komentator. Nigdy nie posuwałem się do żadnej manipulacji, nigdy Cię nie obrażałem, nigdy świadomie nie wywoływałem sporów. Ok, nie chciałeś mnie i to uszanowałem. Dlaczego masz taką alergię na ludzi, którzy nie wierzą w ewolucję? Czyżbyś uległ tej medialnej histerii mającej na celu ośmieszenie giertychów i orzechowskich? Ja jestem poważnym człowiekiem. Przecież znaleziska można naprawdę interpretować według różnych kluczy. To że się nie zgadzamy, to nie znaczy, że manipuluję faktami. Nigdy świadomie i celowo nie robiłem czegoś takiego. Nigdy mi nic takiego nie udowodniłeś. To z Sejnami to nie jest żadna manipulacja, dałeś się złapać na swoje własne uprzedzenia do mnie i nie chciałeś przyjąć mojej poprawki w tak bzdurnej sprawie. Ale fakt nastąpił i z pod pretekstem Podlasia poprosiłeś mnie o zamknięcie się. Uszanowałem to. Dlaczego więc teraz się bierzesz udział w tej durnej dyskusji z eptesicusem, sebą, Lukaszem itd.? Wydawało mi się, że jednak jesteś człowiekiem innego poziomu.

    Być może żyjemy w dwóch różnych światach. Być może mój świat jest prostszy, być może są w nim jednak sprawy, których nigdy nie pojmiecie. To nie mój problem. Nie musicie czytać mojego bloga, a ja przecież nie muszę czytać tego. Zreszą już dawno przerzuciłem się na wiadomości archeologiczne w serwisach anglojęzycznych. Może zajmuje to nieco więcej czasu, ale przynajmniej nikt nahalnie nie udowadnia wyższości jednej ideologii nad drugą. A przecież archeologia jest piękna. Szkoda, że Wojtka nie stać na szacunek do swoich czytelników i odrobinę obiektywizmu. Nic mi jednak do tego. Życzę Wam wszystkim szczerze powodzenia niezależnie od bzdur, które tu jeszcze o mnie napiszecie. Ja ich czytać nie będę.

    Pozdrawiam,
    maciek

    • Dalej nie rozumiesz jak manipulujesz i zmyślasz fakty. Zapewne robisz to podświadomie. Wiele razy łapałem Cię na tym, a cała masa dowodów jest w starych dyskusjach na Archeo. Jak bardzo chcesz mogę stworzyć listę Twoich manipulacji. Sejny byly tylko kolejnym takim przypadkiem, gdzie nie chiałeś dostrzec tekstu „bywają określane jako podlaskie” w materiale, który sam zacząłeś cytować jako argument na poparcie swoich tez. Poza tym pisałem od razu, że chodzi o województwo, a nie krainę historyczną. Mimo to uparcie dalej się czepiałeś. Nazwy województw dość powszechnie skraca się do nazw Śląsk, Podlasie, Mazowsze, bo brzmi to dużo ładniej i jest krótsze, niż województwo śląskie, czy województwo podlaskie. Ale tobie to wisi, była okazja się przyczepić i tyle.

      Nie pisz mi o obiektywizmie, bo nie masz o nim najmniejszego pojęcia. Nie potrafisz obiektywnie oceniać różnych dowodów i argumentów. Masz głęboko gdzieś tysiące recenzowanych badań publikowanych w najważniejszych magazynach naukowych świata, a jednocześnie bez zastrzeżeń chwytasz się tego, że ktoś kiedyś ponoć widział jakiś łańcuszek w prastarym węglu i napisała o tym jakaś lokalna gazetka, której redakcja nie miała pojęcia o nauce i nie weryfikowała nijak faktów.

      Nie wytykaj mi też tolerancji na wpisy innych osób, które Tobie się nie podobają. W ramach tej tolerancji na Archeowieściach jest bowiem też cała masa Twoich wpisów (nigdy żadnego nie skasowałem), a wszystkie choćby poprzez link w Twoim imieniu, ale nie tylko, pozycjonują i ułatwiają innym trafienie na Twojego bloga. Archeowieści miały ogromne znaczenie w promocji Twojego bloga. A skasowanie wszystkich Twoich postów i innych linków na Stwarzanie, to dla mnie 2-3 minuty pracy. Jeszcze łatwiej jest mi zablokować wpisywanie jego adresu w komentarzach na Archeo.

      W pewnym sensie masz rację. Trudno mi o szacunek do osób, które odrzucają wyniki naukowych badań, bo im nie pasują do ideologii.

      Na pewno żyjemy w dwóch różnych światach. Ty w świecie ideologii i walki ideologicznej ze znienawidzoną ewolucją, a ja w świecie nauki, gdzie wszystkie badania wskazują na jej istnienie.

    • >>>jednocześnie nie zmusicie mnie do zamknięcia opcji komentowania moich wpisów.

      powiedzmy inaczej. Cieszy mnie, że się do tego nie zniżysz

      >>To co wyprawiacie tu powyżej jest naprawdę obrzydliwe i dziwię się, że autor Archeowieści pozwala na taki rynsztok

      już o tym nie pisałem. Jeśli każda ostrzejsza dyskusja (również personalna) to jest rynsztok, to blogosfera nie mogłaby w ogóle istnieć. Jakieś wyzwiska może? Wulgaryzmy? Oszczerstwa? Fałszywie przypisane cytaty? A niby gdzie? Na razie zauważyłem coś innego – nerwowe eliminowanie wpisów będących zwykłymi MERYTORYCZNYMI ODPOWIEDZIAMI na wypowiedzi gości lub gospodarza. Czasami oczywiście obarczałem je IRONICZNYMI komentarzami, zwykle wcale nie na temat gospodarza (co to za słaba konstrukcja psychiczna, żeby nie móc tego znieść i klasyfikować to jako „chamstwo” i „rynsztok”?). Ta ironia stała się znakomitym PRETEKSTEM, żeby najpierw CENZUROWAĆ posty, zniekształcając ich treść, a potem (już na końcu) eliminować wszelkie posty wykazujące merytoryczne błędy i zawierające merytoryczne argumenty. „Byłem mile widziany na Twoim blogu” – owszem, dopóki Ci się nie naraziłem. Cóż, mój błąd, psychologiem to ja nie jestem. Bo nie sądzicie chyba, że te (o zgrozo!) „11 tysiecy znaków” to był stek wyzwisk (na przykład: „maciek ty ***, wy pop*** kreacjoniści, ch*** wam w d***, bodaj byście *** i wasze matki ***”) i „kłamliwych bzdur” („podobno maciek siedział w więzieniu. A słyszałem że zabił dwoje dzieci. I przez dwa dni psu nie dał jesć”). Nic bardziej mylnego. To były informacje ŚCIŚLE ZWIĄZANE z tematem dyskusji i będące polemiką z niektórymi poglądami, na tym blogu głoszonymi. Jeśli nie taki jest cel komentowania na blogach, to ja nie wiem jaki jest? Dogadzanie gospodarzowi? Na szczęście nie na „Archeowieściach” – nie zauważyłem, żeby Wojtek w co drugim poście „dziękował za sympatyczny wpis” gościom.

      Teraz się okazuje, że również cała krytyka @maćka i odpieranie jego zarzutów to „rynsztok”, tylko dlatego, że… napisałem kiedyś post o „szkielecie kreacjonisty” (to podobno „próbka mojej merytorycznej dyskusji” – nie, nie, ciekawą próbką są posty które skasował :-) i zaproponowałem stworzenie bloga „maciek watch” :-) Rzeczywiście oburzające. Natomiast wypisywanie głupot typu „ewolucja jest po prostu głupia” już nie oburza… W każdym razie mnie nie oburza, tylko zadziwia ogrom ignorancji p. Hovinda i jego bezkrytycznych wyznawców.

      Czy gospodarz prywatnego bloga nie ma prawa cenzurować, wywalać posty, banować? Ależ oczywiście że MA PRAWO. Ale niech nie spodziewa się za to kwiatów – natomiast na pewno krytyki (=”chamskich ataków”) także na innych blogach.

      >>on nie ma obsesji?

      owszem mam obsesję na punkcie jawnego ignorowania faktów. Bo rzecz idzie o same fakty (biogeografia, paleontologia – jakoś nie do pogodzenia z wizją globalnego potopu 4000 lat temu), nie o ich interpretację.

      >>Przecież znaleziska można naprawdę interpretować według różnych kluczy. To że się nie zgadzamy, to nie znaczy, że manipuluję faktami.

      nie do końca, dlatego że pisanie „nie ma żadnych dowodów na ewolucję” albo „nie ma form przejściowych” jest manipulacją. Te dowody mogą być błędne, zaś formy przejściowe nie być nimi, ale nadal rzucanie takich gołosłownych stwierdzeń jest manipulacją, jeśli skrzętnie pomija się fakt istnienia takich danych. Tak samo z podwójną helisą DNA – jeśli ktoś pisze, że jest nieredukowalnie złożona (a wiem, że istnieje fuunkcjonujące jednoniciowe DNA u wirusów), to muszę to wyjaśnić. Istotnie obsesja. Kpiny z Giertycha i Orzechowskiego zaś są zasłużone, jeśli ktoś jawnie zaprzecza faktom, w dużym stopniu dlatego, że ich nie zna („nikt nie widział korzystnej mutacji” – gdy tymczasem są one znane i wielokroć opisywane. To naprawdę tylko kwestia interpretacji?).

      >>Być może żyjemy w dwóch różnych światach. Być może mój świat jest prostszy, być może są w nim jednak sprawy, których nigdy nie pojmiecie.

      otóż to, nie chodzi o prawdę tylko o obronę tego wyimaginowanego świata rodem niczym z Tolkiena (nie mówię o chrześcijaństwie, tylko o dosłownie rozumianej wizji historii świata zawartej w księdze spisanej przez bliskowschodnich pasterzy). Tak się właśnie dzieje z umysłami ludzi SŁABEJ WIARY, którzy oczekują jej potwierdzenia od nauki (jakby nauka w ogóle służyła do tego). Bo bez wykopanej Arki już nie potrafią owej wiary utrzymać. Wykopać się nie da, więc marzą, że pewnego dnia…

      jako podsumowanie i ostateczną diagnozę stanowiska intelektualnego kreacjonizmu (oraz jego masek typu ID), dam kolejny trafny cytat z maćka (do znalezienia powyżej):

      „nie zamierzam tracić czasu na dyskusje”

  11. „@ seba – Nigdy nie kasowałem Twoich komentarzy. Również Tobie życzę powodzenia, jeśli kiedyś zdecydujesz się na swój blog.” – tu male sprostowanie, rzeczywiscie moj wpis w koncu sie ukazal, wbrew temu co pisalem wczesniej, z kilku godzinnym opoznieniem ale jednek tak.

  12. >>Od dawna wypisuje tutaj kłamliwe bzdury na mój temat

    ciekawe w którym miejscu wypisywałem „kłamliwe bzdury”. Czy to znowu kwestia specyficznej definicji?

  13. A wydawało mi się, ze to wpis o zauropodach?

  14. Tak OT mi sie nasunelo, ze czlowiek jest „istota polemiczna” (Homo Polemicus) i zapewne na blogach i forach filumenistycznych czy tez nawet zwiazanych z flegmatycznoscia, rodza sie rownie zazarte dyskusje, polemiki, wycieczki tej i innej masci, przy obronie swojego czy atakowaniu cudzego stanowiska.

    Internet jest cudownym medium, umozliwiajacym po widocznym u schylku XX w. upadkowi wymiany mysli pomiedzy ludzmi, dobieranie sie w grupy wiazane wspolnymi (ub przeciwstawnymi) pogladami i prowadzenie rozbudowanych , wielopoziomowych dyskusji. Bez ograniczenia miejscem fizycznego pobytu i czasem wolnym poszczegolnych dyskutantow.

    Taki jakby powrot do starozytnej Grecji i dyskusji na agorze., dostepnych praktycznie dla wszystkich chcacych zabrac glos i wysluchiwanych przez wszystkich chcacych sluchac.

    Pozdrawiam wszsystkich dyskutantow.

  15. […] sprzeczne opinie w tej sprawie (czytaj: Co zauropody robiły z długimi szyjami? Część I i część II […]

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

 
%d blogerów lubi to: