Średniowieczny młyn wodny

– Średniowieczny młyn wodny, który archeolodzy odkryli w miejscowości Mniszek w gminie Dragacz (kujawsko-pomorskie) to jeden z najstarszych archeologicznie potwierdzonych na ziemiach polskich tzw. młynów wiejskich – mówi Tomasz Górzyński, kierownik Pracowni Archeologicznych Badań Ratowniczych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.

Archeolodzy z Instytutu Archeologii UMK odkryli młyn w 2006 roku podczas prac ratowniczych na trasie budowy autostrady A-1. Badaniami kierował Maciej Majewski, a opiekę merytoryczną sprawował prof. Wojciech Chudziak.

Dotychczas znane były tylko dwa młyny średniowieczne, tzw. wiejskie – z miejscowości Otalążek na południowym Mazowszu oraz z Ptakowic na Dolnym Śląsku. Były to jednak młyny z kołem podsiębiernym, podczas gdy ten z Mniszka miał koło nasiębierne, czyli takie na które woda spada z góry.

Archeolodzy natrafili na drewniane elementy konstrukcyjne, przedmioty metalowe oraz fragmenty naczyń ceramicznych, które datowano na późne średniowiecze i czasy nowożytne.

Do najcenniejszych znalezisk należą 44 fragmenty koła wodnego. Dzięki nim naukowcy ustalili, że średnica wewnętrzna koła młyńskiego nie przekraczała 320 cm, a szerokość dochodziła do około 120 cm.

Badania dendrochronologiczne, wykonane przez Tomasza Ważnego z UMK wskazują, że pale stanowiące podstawę budynku młyna i dojazdu zrobiono z drzew ściętych około 1380 roku, zaś dwa elementy koryta dolnego, wbite bezpośrednio za kołem wodnym dały wynik o około 20 lat wcześniejszy. Uzyskano również datowanie dendrochronologiczne koła wodnego, na które budulec ścięto jesienią 1421 roku lub zimą 1421/1422.

Więcej w depeszy PAP opublikowanej przez Onet.pl.

~ - autor: Wojciech Pastuszka w dniu 25.05.2009.

Komentarzy 17 to “Średniowieczny młyn wodny”

  1. A jest pewnem, że to młyna pozostałość, a nie kuźnicy, gdzie młota takież samo przecie koło napędzało?
    Kłaniam nisko:)

    • W „Linii czasu” Crichtona (mam wrazenie, ze autor bardzo solidnie odrobil lekcje na temat realiow sredniowiecznych we francji) jest wspomniane, ze mlyny czesto bywaly bardzo uniwersalne, sile wodna wykorzystywano na zmiane i do mielenia zboza i do obslugi pil i do innych urzadzen, stosujac rozego rodzaju waly i przekladnie w celu doprowadzenia „energii” do potrzebnych urzadzen.
      Kuznia w poblizu mlyna zbozowego to raczej nieszczegolne polaczenie, ale jakis tartak?

      Mam wrazenie, ze sporo urzadzen „czekalo” praktycznie gotowe na wymiane napedu z kola wodnego na maszyne parowa i chyba tylko mielenie zboza na make uniklo tej rewolucji, poniewaz bylo zbyt duze zagrozenie samozaplonem pylu macznego.

      • U Crichtona jeśli pomnę rzecz szła o jakie zamczysko, gdzie na własne potrzeby można było i takich zabiegów czynić. Mnie więcej idzie o klasyczny młot podrzutowy, który dziś jeszcze w oliwskiej można widzieć kuźnicy, co ją jeszcze cystersi zakładali. Bocheński w „Przemyśle polskim w dawnych wiekach” na to zwraca uwagi, że zewnętrznie się te obiekty niemal nie różniły a to i tak dalece, że kuźnice (nie kuźnie wiejskie!) młynami zwano żelaznemi, zasię podatku od nich liczono właśnie…od ilości kół!
        A rzecz mi się zda ważką, bo w Wielgiej Polszcze tamtem czasem już kuźnic niemal nie stawiano, bo rud okolicznych już nie było…
        Kłaniam nisko:)

        • W kazdym razie ksiazka sprawila, ze nabralem wielkiego szacunku do sredniowiecznych mlynow i zwiazanej z nimi gospodarki technicznej.

  2. To szczegóła, czy młyn, czy kuźnica czy młyn prochowy – jeden młyn. Technologia jest pierwszorzędna.

    • Nie zgodzić się sobie pozwolę… Nie wszystko mi jedno, czy mamy tam młyna we wiosce przecie rzecz nie niezwyczajna przecie, czy dowodu na wielce przemysłowe przedsięwzięcie, jakiem była kuźnica (nie mylić z kuźnią:)
      Kłaniam nisko:)

      • Młyn ten widziałem już jakiś czas temu na jakiejś konferencyji… tfu konferencji (Wachmistrzu – nabieram Twoich nawyków zbyt szybko…). Ustalenie przeznaczenia młyna powinno być proste stosunkowo: jeśli okaże się, że mamy kamienie młyńskie, a do tego ziarna zbóż, to wiemy, że do napędzania młota, folusza tudzież innego urządzenia raczej nie służył. W przypadku zastosowań hutniczych powinny być żużle, wytopki, półprodukty, i insze przedmioty związane z taką produkcją. Młyn był odnaleziony w badaniach szerokopłaszczyznowych, więc kontekst był. Tylko, że ja nie pamiętam już jaki ;) Może zgłosi się tutaj ktoś z badaczy i napisze coś więcej?

        • 1. Kontekstu od jednego do drugiego końca było tyle, że bliżej było do GieeSu?

          2. Chciałem tylko zwrócić uwagę, że poziom inżynieryjno-techniczny założenia – z kołem nasiębiernym – zaskakująco wysoki i przy nim biznesplan (czy to młyn zbożowy, foluszny, kuźnica czy młyn – a co – prochowy) rzecz ciekawa acz drugorzędna.

          3. Poczekajmy lat 500. „Mając rozpoznanie bogatego materiału pisanego („Przerwana dekada”, „Nasz Dziennik”, „Gazeta Polska”) dotyczącego Śląska, spodziewaliśmy sie bogatych świadectw materialnych kultury postapokaliptycznej i wielkim zaskoczeniem okazały się dla nas odkryte ślady utrzymywania się produkcji samochodów w okolicach Tych na porównywalnym z innymi ośrodkami europejskimi poziomie w 30 lat po upadku przemysłu w Polsce. Odkryte ślady materialne stawiają pod znakiem zapytania oczywistą dla pokoleń badaczy przed nami koncepcję apokaliptyzmu.Wykopaliska tyskie, podobnie jak wrocławskie wskazują naszym zdaniem na nieuzasadnioną ekstrapolację tzw. Siarki Tarnobrzeskiej na cały kraj i potrzebę reinterpretacji źródeł pisanych zgodnie z postulatami „polemizmu”.”

      • Czytam Pana z prawdziwą rozkoszą!!Polski język..to najpiękniejszy język!!Jeszcze..podany z taką..soczystością swej macierzy..Dziękuje i..gratuluję,że..się Pan z tym językiem uchował w dzisiejszym..śmietniku kulturowym,jaki się wkradł do Polski..I..same wiadomości są bardzo ciekawe!Pozdrawiam!

  3. Witam. Chciałbym też zwrócić uwagę, że obok młyna znaleziono narzędzia rybackie (4 grzęzidła do sieci i sosnowy pływak). Mogłoby to wskazywać na istnienie „cum molendi” stawu rybnego „piscina” (zwanego też rybnikiem). Byłoby to bardzo interesujące. Z 2 połowy XIII wieku mamy informację o istnieniu na Pomorzu Gdańskim, pod Tczewem, przy młynie, stawu rybnego (cystersi pelplińscy otrzymali go na rzece Szpęgawie od Sambora II w 1258 r – Pommerelisches Urkundenbuch nr 173). Stawy rybne zakładano w pobliżu młynów wykorzystując naturalne spiętrzenie wody, jakie tworzyło się w ich pobliżu. Często otaczano i zabezpieczano je sztucznie usypanym wałem, groblą. Owe „rybniki” nie służyły tylko do hodowli ryb, ale przede wszystkim do nagromadzenia wody potrzebnej do poruszania koła młyńskiego. Ryby hodowano w nich niejako przy okazji (hodowla miała więc charakter przygodny). „Rybniki” opróżniano z ryb przed spuszczeniem z nich wody, która wprawiała w ruch koło młyńskie. Stawy do hodowli ryb przy młynach budowali już w XIV wieku Krzyżacy. Do połowu ryb w stawach używali oni m.in. małych sieci. Jakie ryby hodowano w stawach? Najczęściej były to karpie, ale także łososie i jesiotry. W XV i XVI wieku w Polsce często hodowano w stawach szczupaki, liny, karasie, leszcze, okonie i płocie. Hmmm, nabrałem ochoty na rybkę… Pozdrawiam

  4. @docent73: http://www.pbi.edu.pl/book_reader.php?p=50677

  5. Nie mogę się zgodzić z danymi @docenta73, że „Najczęściej były to karpie, ale także łososie i jesiotry.” Ze względów biologicznych ani łososi, ani jesiotrów w stawach rybnych hodować się nie dało. Obie ryby są wędrowne, rozmnażają się w rzekach, ale żerują głównie w morzu, wyjątkowo w niektórych jeziorach.
    W stawach można hodować pstrągi bardzo podobne do młodych łososi, pod warunkiem, że zapewni mu się pożywienie mięsne, np. odpadki poubojowe. Systematycznie zresztą – pstrągi uważa się za niewędrowną formę troci, czyli najbliższego krewniaka łososia szlachetnego. (Troć w porównaniu z łososiem ma mięso suchsze, jak kiedyś mówiono „trocinowate”, ale obecnie ceni się je na równi z łososiowym). Natomiast jesiotr europejski, obecnie prawie wytępiony, niegdyś wchodził masowo do rzek na tarło, ale narybek szybko spływał do mórz, i dopiero tam znajdował odpowiednie pożywienie, głównie bezkręgowce denne. Dopiero od niedawna nauczono się hodować w stawach inny gatunek jesiotra, czyli długonosego sterleta, czyli czeczugę – ale jest to gatunek słodkowodny, ze zlewiska M. Czarnego.

    • A nie mogly te lososie i jesiotry byc podchodowywane, bez rozmnazania, w stawach?
      Na zasadzie „karpia w wannie” tyle, ze dokarmiane i byc moze przybierajace na masie?
      Ryby plynace na tarlo mogly byc wylapywane i wpuszczane do takich zbiornikow. Jesli ilosc ryb plynacych na tarlo byla co roku spora, to taki staw rybny moglby funkcjonowac jako stale zrodlo zwykle sezonowo pojawiajacych sie ryb.
      Zwykle najwieksza trudnoscia wszelkich hodowli jest rozrod a pozniej wzrost narybku.Przechowywanie doroslych ryb w stawach byloby o wiele latwiejsze.

      Ogolnie sadze, ze poczatkowo hodowano wiele gatunkow ryb, a nastepnie skupiono sie na rozmnazajacych sie w niewoli, doskonalac techniki wychowu narybku.

      • Nie chcą wtrącać się w uczoną dyskusję przypomnę jedynie, że:
        1. W średniowieczu systematyka gatunków nie była jeszcze znana
        2. Większość dokumentów sporządzano po łacinie. Ci którzy pisali, nie musieli mieć gruntownej wiedzy dotyczącej hodowli ryb, a co więcej posługiwali się pewnymi „kalkami” erudycyjnymi (np antycznymi) sporządzając zapisy.
        Co tłumaczy rozbieżności w widzeniu świata przez historyka źródłoznawcę i przyrodnika (czy też przyrodoznawcę)…

        • Pogooglalem dzis rano i tak przy okazji wyszlo mi, ze „rybniki” sredniowieczne byly stawami w ktorych jeszcze nie potrafiono rozmanazac ryb, a wlasnie przechowywano i podkarmiano. Przyczym okres trzymania ryb w sredniowieczu wynosil nawet 8-10 lat (obecnie 2 lata) tak wiec spokojnie mogli tam dokarmiac jedynie dorosle ryby nie przejmujac sie jeszcze rozmanzaniem.
          Rowniez z jednej pracy wyskoczyly mi jesiotry wsrod ryb hodowanych w sredniowieczu (przy okazji jesiotr baltycki, obecnie wyginal, osiagal do 100 kg)

          Lososi nigdzie nie wymieniano w wygooglanych, co nie znaczy, ze w powazniejszych materialach drukiem nie znalazloby sie cos na ten temat.

  6. Zapewne ma Pan rację. Podając te informacje bazowałem na zapisach w źródłach pisanych z XIII i XIV wieku. Prawdopodobnie ówcześni kronikarze i skrybowie nie znali sie dobrze na rybach i mogli pomylić łososia z pstrągiem, czy trocią. Pewnie nie było dla nich ważne jakie gatunki ryb występowały w stawie. Być może pisząc o łososiach, czy jesiotorach, chcieli po prostu podkreślić, że były to ryby wartościowe. W każdym razie dzięki za cenne uwagi. Pozdrawiam.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s