1700-letni kompleks hutniczy z Mazowsza

Kilkanaście pieców do wytopu żelaza oraz fragmenty chałupy i warsztatu z przełomu II i III wieku n.e. odkryli archeolodzy w Dobrzenicy pod Prażmowem na Mazowszu

Zdaniem kierującego badaniami Stanisława Petrykowskiego z Instytutu Archeologii UJ znalezisko ma dwie wyjątkowe cechy. Jest to najpewniej najlepiej zachowane stanowisko na południowym krańcu okręgu piaseczyńskiego, który był wówczas jednym z liczących się ośrodków hutniczych. Niecodzienne jest też bliskie sąsiedztwo części mieszkalnej, pracowni hutniczej oraz pieców. – Cały kompleks w jednym miejscu to ewenement – przekonuje archeolog.

Naukowcy przypisują znalezisko kulturze przeworskiej, która rozwijała się między III w. p.n.e., a V w. n.e. na terenach obecnej Polski (Śląsk, Wielkopolska, Mazowsze, Podlasie i część Małopolski) oraz Zakarpacia. Plemiona tworzące tę kulturę zalicza się najczęściej do ludów germańskich, ale nie wszyscy są co do tego przekonani.

Istniały wówczas w Polsce trzy duże ośrodki hutnicze: w okolicach Nowej Słupi w Świętokrzyskiem oraz w okolicach Milanówka i Piaseczna na Mazowszu. Kompleks z Dobrzenicy należy do tego ostatniego ośrodka.

Zdaniem archeologów w kompleksie mieszkało prawdopodobnie nie więcej niż 10 osób. Na obszarze 2000 m kw. starożytni hutnicy zbudowali kilkanaście stojących w rzędach pieców hutniczych. Żelazo wytapiali z rud darniowych, które wydobywali z okolicznych bagien i torfowisk.

– Najpierw kopano w ziemi jamę o głębokości do około 1 metra – objaśnia budowę przeworskiego pieca hutniczego Stanisław Petrykowski. – Następnie wyklejano ją gliną przemieszaną ze słomą. Dzięki słomie lub ciętej trawie glina była bardziej zagęszczona i lepiej się formowała. Na końcu, od strony północno – zachodniej, z której w ciągu roku najczęściej wieją wiatry, budowano osłonięty otwór wlotowy doprowadzający powietrze.

Do środka dawni hutnicy wkładali warstwę węgla drzewnego o wysokiej kaloryczności (najczęściej dębowego), a następnie rudę darniową, wapienie (topnik, przyspieszający wytapianie się żelaza), a potem naprzemiennie warstwy węgla i rudy. Nad tym budowali z gliny zmieszanej ze słomą wysoki na 1 m komin, do którego kładli kolejne warstwy węgla i rud darniowych. W końcu za pomocą żelaznego krzesiwa rozniecali ogień.

– W piecu palono przez co najmniej 20 godzin, dosypując od czasu do czasu węgla – wyjaśnia Petrykowski. – Temperatura jaką uzyskiwano sięgała 1600 stopni C. Surówka w grudkach zbierała się przy ziemi. Na końcu rozbijano gliniany płaszcz i wyjmowano urobek – dodaje.

Powstały półprodukt w postaci żelaznej łupki wrzucano do ogniska, a następnie rozgrzaną łupkę skuwano, dzięki czemu pozbywano się zanieczyszczeń. Z pieca uzyskiwano do 1 kg względnie czystego żelaza. Tak więc, by wykuć topór, potrzeba było żelaza z co najmniej kilku pieców.

Działka, na której znajduje się starożytny ośrodek hutniczy należy do Rafała Karwowskiego. Kupił działkę, choć wiedział, że znajduje się na niej stanowisko archeologiczne. Teraz finansuje badania z własnej kieszeni.

Na podstawie Kuriera Południowego.

~ - autor: Wojciech Pastuszka w dniu 18.04.2009.

Komentarze 32 to “1700-letni kompleks hutniczy z Mazowsza”

  1. Cóż, szacunek dla pana Karwowskiego za postawę. Jak widać znajdują się pasjonaci amatorzy i popularyzacja archeologii powinna pomagać w ich znajdowaniu i kształtowaniu odpowidnich postaw.
    To drugi news o nowościach związanych z kulturą przeworską. :) Może kolejne odkrycia pomoga kiedyś w rozwiązaiu dylemtu skąd pochodzą Słowianie a może Germanie i Celtowie też. ;)

  2. Ciekawe skąd brali wapień…

    • Pewnie z Gór Świętokrzyskich, gdzie odkryto największy kompleks hutniczy ;) Patrz – Nowa Słupia

  3. nie jestem pewien, czy domieszka sieczki zagęszcza glinę lub poprawia jej plastyczność.
    wydaje mi się natomiast, że ją schudza, co przeciwdziała pękaniu konstrukcji podczas jej schnięcia.
    bo o tym, że całość musiała być sucha przed podpaleniem zawartości, przekonany jestem święcie.
    ;)))

    • Specjalistą od ceramiki nie jestem, ale mnie akurat wydaje się, że domieszka schudzająca musi posiadać dużą odporność na wysoką temperaturę, a jej zadaniem jest odebranie nadmiernej temperatury. Dlatego do tego celu świetnie nadają się domieszki takie jak: ziarna kwacru (czyli zwykły piasek), tłuczeń granitowy, kwarcowy lub kwarcytowy, bądź szamot. Nie wiem jakie właściwości termiczne ma sieczka, ale chyba niezbyt dobre do tego celu ;))))
      W przypadkach polepy konstrukcyjnej domieszka organiczna miała na celu raczej wzmocnienie „szkieletu” konstrukcji. W przypadku pieców (dymarek) ma to swoje szczególne znaczenie bo konstrukcja ma dużą wysokość (do około 1 metra lub nawet powyżej) i nawet najlepiej wyrobiona i wysuszona glina załamałaby się pod własnym ciężarem ;)
      Długotrwały proces wytopu żelaza przy zbytnio wysuszonych ściankach konstrukcji dymarki spowodowałby szybkie ich pękanie. Zapytaj współczesnego zduna czy do pieca garncarskiego wsuwa mocno wysuszone naczynia ;)))

      • zdaje się, że domieszka schudzająca nie musi posiadać wybitnej odporności na wysoka temperaturę – znana jest również ceramika z domieszką drobnej sieczki. Poza tym nie wiem, na czym miałoby (fizycznie i/lub chemicznie) polegać to „odbieranie nadmiernej temperatury”? Gdyby taka potrzeba istniała rzeczywiście, to właśnie sieczka byłaby lepsza (jej zwęglenie pochłonęłoby część ciepła, a więc obniżyło temperaturę). Więc chyba nie w tym należy szukać powodu schudzania masy ceramicznej czy polepy.

        A jeśli chodzi o konstruowanie „komina”… można go sukcesywnie lepić opierając na wznoszonym stosie rudo-węglowego przekładańca – wtedy odpada problem wytrzymałości „mokrej” konstrukcji wolnostojącej. Można też wykorzystać jakiś szkielet plecionkowy, gdyby faktycznie chcieć wybudować cały piec, a dopiero później wypełniać go wsadem (choć to rozwiązanie wydaje się i bardziej czasochłonne i bardziej ryzykowne dla integralności konstrukcji).

        przy okazji zapytam zduna, a i garncarza nie omieszkam… pierwszego o piec jednak, a drugiego o suszenie garów ;)

        ps. Zwykły piasek raczej nie był stosowany jako domieszka intencjonalna – z tego samego powodu, dla którego nie używa się go do produkcji betonu.

        • Piasku się nie używa do produkcji betonu..?

        • Homo_Lupus powiedział:
          „zdaje się, że domieszka schudzająca nie musi posiadać wybitnej odporności na wysoka temperaturę – znana jest również ceramika z domieszką drobnej sieczki”.
          Problem w tym, że musi. Domieszka schudzająca obniża i reguluje temperaturę wypału. Dzięki temu glina nie pęka podczas wypału nawet w bardzo wysokiej temperaturze działającej bezposrednio na powierzchnię naczynia.
          Z archeologii znam tylko jeden przypadek powszechnego użytkowania „sieczki” jako domieszki schudzającej. Jest to o ile dobrze pamiętam ceramika kultury lendzielskiej, która ma zazwyczaj bardzo słaby wypał ;)
          W garncarstwie dużo zależy od sposobu przygotowania gliny. Najlepsza jest glina przeszlamowana, zdeponowana uprzednio w specjalnie wykopanym do tego celu dole, podobnie jak niegdyś przygotowywano wapno w budownictwie. Piasek nie jest wbrew pozorom domieszką nieintencjonalną. Piaszczyste gliny są kiepskim materiałem do wyrobu ceramiki. Najlepsze są drobnokrystaliczne, kleiste gliny.
          Piecowiskowa polepa konstrukcyjna, ta ze ścian dymarek właśnie, nie nosi raczej śladów konstrukcji plecionkowej. Na fragmentach z rozbitych pieców brak śladów dowodzących etapowego dolepiania kolejnych poziomów. Widoczne są za to na niej ślady długich pociągnięć palcami, na dużej powierzchni, co dowodzi, że komin konstruowano poprzez ręczne, plastyczne nadanie mu odpowiedniego kształtu.
          Podstawa pieca zagłębiona w ziemię nosi wyraźne ślady etapowego konstruowania części wziemnej, a po wypełnieniu jej wsadem, odrębnym dobudowaniem części naziemnej. Zarówno jedna jak i druga część posiada dokładnie wygładzone powierzchnie wewnętrzne co świadczy o wcześniejszym ich uformowaniu przed zasypaniem wsadem. Integralność konstrukcji zapewniała sieczka, która zagęszczała odpowiednio masę glinianą nie powodując jej nadmiernego wysychania. Jak wielka jest rola ciętej słomy w zagęszczaniu masy glinianej najlepiej oddaje przykład suszonych cegieł mułowych z Mezopotami lub Egiptu. Po wysuszeniu na słońcu cegły stawały się świetnym budulcem, który często przetrwał nawet kilka tysięcy lat.
          Nie wiem jak wyobrażasz sobie dolepianie kolejnych poziomów na stosie rudy i węgla drzewnego. Przecież to bardzo niestabilny stos, a poza tym w ten sposób doszłoby do jeszcze wiekszego zanieczyszczenia żelaznej łupki, co spowodowałoby pogorszenie jakości półsurowca :>

          • Panie i Panowie.

            Nie lepiliście babek w dzieciństwie? :-)
            Słoma czy trawa pełnią rolę zbrojenia rozproszonego, dokładnie tak jak w żelbecie. Pozwalają postawić wyższą ściankę, zanim plastyczna glina się rozjedzie pod wpływem własnego ciężaru, a w czasie schnięcia do pewnego stopnia zapobiegają spękaniom. Jeśli jakiś wyrób, np. pustak czy cegła, wykonany w ten sposób zostanie poddany wypaleniu, słoma wypali się a puste przestrzenie poprawią termoizolacyjność materiału. Co przy piecu, w którym należy osiągnąć wysoką temperaturę, ma znaczenie.

            Pozdrawiam,

  4. Najbliżej położone i duże złoża wapienia ,w kierunku południowym , od Piaseczna są w Iłży .Wapień występuje tam na powierzchni ziemi i płytko pod nią(rędziny) ,pozyskiwany jest do dziś .

    • A Iłża to nie przetpole gór świętokrzyskich??? Odsłonięcia wapieni jurajskich tam włąsnie się znajdują. Zgadzam się z Tobą Gimli jest to najbliżej dostępne miejsce ich odsłonięcia.

    • Kawał drogi…

      • Nie tak bardzo. To zaledwie jakieś 70-80 km. Importy krzemieni w paleolicie dochodzą do 400-500 km

      • Sprawdziłem odległość w serwisie http://www.odległosci.pl. W prostej lini to 89,6 km, czyli jakieś 3 dni marszu. Konno pewnie na upartego 1 dzień drogi.

        • Konno w jeden dzień to mógł jeździec przyjechać a nie kruszywo… :>

          • Tonami kruszywa nie przewożono. Wystarczało chyba obciążyć wierzchowca ładunkiem i wrócić z buta :> Koń jest w stanie przeniść kilkaset kilo, a to już wystarczająca ilość topnika do kilkudziesięciu pieców

  5. „…zalicza się najczęściej do ludów germańskich, ale nie wszyscy są co do tego przekonani” – bardzo łagodnie ująłeś spór na śmierć i życie pomiędzy autochtonistami a allochtonistami. Jak jednak pisał Strzelczyk i Kokowski, i tak my są Wandale. To pewnie dlatego UJ pod Warszawą kopie :)

    • Pewnie Panowie Strzelczyk i Kokowski mieli na myśli jakąś pokonferencyjną imprezę :P Jak Chmielewski w Krakowie kopał to nikt go kijem nie przeganiał ;) i nawet po tym nową kulturę zdefiniował ;)

  6. Na „naszych” terenach wykuwala sie bron, ktora podbito cesarstwo rzymskie :)

  7. Sauronie ,nic nie kwestionowałem ,chciałem uściślić .Co do transportu-koń może unieść ok. 20-30% swej masy i poruszać się z prędkością ok. 8km/h .Ładunek można było dostarczyć za pomocą np.:4 jucznych koni i 2. ludzi wierzchem .Wyprawa trwać mogła 3-4 dni (łącznie z pozyskaniem surowca) i przywieżć blisko tonę wapienia .

    • Twoje wyliczenia Gimli są jak najbardziej właściwe, dlatego sam jestem zaskoczony, że transport ten nie był poza granicami ludzkich możliwości, a nawet co więcej w zasięgu wykonalności jednej rodziny.
      Wiem, że nie kwestionowałeś. Polemizowałem z Cometto, nie z Tobą.

  8. Dorzucę swoje 3 grosze to dyskusji o topnikach.
    Zamiast wapienia można było użyć gytii. Wysuszona i wyprażona świetnie się do tego nadawała. Czasami 0,5m pod stopami mamy tego od groma, na 2 metry. W okolicach jezior czy na wilgotnych terenach łatwo się na nią natknąć. I odpada problem transportu.
    Pozdrawiam,

    • A znasz Jarku przykłady z kultury przeworskiej używania gytii jako zamiennika zamiast wapieni w procesie wytopu żelaza??? Albo chociaż jakis przykład jej wyprażania???

      • Nie znam.
        Nie wiem nawet, co to „kultura przeworska”. :-)
        Nie zadawaj mi takich trudnych pytań. :-)

        Moje wykształcenie nie ma chyba wiele wspólnego z archeologią.

        Ale skoro używano topników, czyli skał z węglanem wapnia, a gytia wapienna czy kreda jeziorna to przede wszystkim węglan wapnia to czemu jej nie użyć i męczyć się z wapieniem? Często gęsto jest jej dużo pod ręką (w zasadzie pod nogą). Gytia to przecież taki „prawie” wapień z holocenu. :-) I można wytapiać żelazo prawie wszędzie. Odpada transport.

        Co innego jeśli chodzi o wytop surówki na skalę przemysłową. Wtedy już nie ma czasu na zabawę w wykopki koło jeziorka. Wtedy tylko wapień.

  9. @Jarek napisał:
    „Zamiast wapienia można było użyć gytii.”
    A co to jest jeśli wolno spytać?

  10. „Z pieca uzyskiwano do 1 kg względnie czystego żelaza. Tak więc, by wykuć topór, potrzeba było żelaza z co najmniej kilku pieców.”

    IMO pewna niedokładność się tu wkradła. Niezależnie, czy topór miał być przeznaczony do karczowania lasu czy do obrony, jego masa raczej nie przekraczała 1,5kg. Po prostu ręce by odpadły ze zmęczenia po godzinie.

    • „…do 1 kg względnie czystego żelaza.” Jeżeli do 1 kg, a do tego jeszcze względnie czystego to chyba nie ma mowy o przekłamaniach??? Poza tym wszystkie wyliczenia w takich przypadkach zależą od wielu czynników.

      • Może mało precyzyjnie się wyraziłem. „Z co najmniej kilku” skojarzyło mi się (zakładając sobie wydajność pieca rzędu 0.7kg i, powiedzmy, stosunkowo wysoki współczynnik strat przy kuciu rzędu 10%), że te topory to takie po 3-5kg. :)
        Po zastanowieniu faktycznie, 2-3 piece na sztukę.

        • Kucie jest procesem praktycznie bezstratnym .Myślę ,że nie trzeba tego łopatologicznie wyjaśniać .

  11. Kucie jest stratne i nawet bardzo jeśli jest połączone ze zgrzewaniem. Powyższy opis procesu w najlepszym razie nieścisły. Z pojedyńczej dymarki można uzyskać większe bryły żelaza, poniżej link do eksperymentu znajomego (zdjęcia widać po zalogowaniu)
    http://halla.mjollnir.pl/viewtopic.php?t=4230&postdays=0&postorder=asc&start=15
    Topory o wadze 3-5 kg mogą się przydać bardziej na siłowni niż przy karczowaniu lub walce.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s