O urodzie Nefretete

Przez serwisy informacyjne przeszła w ostatnich dniach fala informacji wedle których niemieccy naukowcy obalili mit, że Nefretete była piękna. Początkowo nie chciałem się tym zajmować, ale jakość materiałów w polskich mediach spowodowała, że postanowiłem co nieco naskrobać dla rozjaśnienia tej kwestii.

Sprawa zaczęła się ponad dwa lata temu, gdy zmiana oświetlenia słynnego popiersia królowej uwydatniła delikatne zmarszczki, które artysta wykonał pod jej oczami.

nefertiti_berlin

Zaintrygowani odkryciem niemieccy naukowcy (rzeźba jest przechowywana w Berlinie) zdecydowali się prześwietlić Nefretete wysokiej klasy tomografem komputerowym, by sprawdzić jakie jeszcze kryje tajemnice.

Już od dawna wiemy, że rzeźba jest dwuczęściowa. Na wapienny trzon artysta nałożył gipsową „skórę”, którą następnie pomalował. Dotąd naukowcy sądzili, że wapienny trzon jest jedynie z grubsza obrobiony. Prześwietlenie ujawniło jednak, że jest wykonany z wielką dokładnością i w zasadzie świetnie by się bronił jako samodzielna rzeźba (zdjęcia).

Prześwietlenie wykazało też, że ta wapienna twarz różni się od ostatecznego oblicza królowej. Nakładając gips artysta trochę zmienił jej wygląd. Między innymi zlikwidował malutki garb na nosie, uwydatnił kości policzkowe i zniwelował zmarszki wokół ust.

I właśnie ta część badań stała się wyjściem do informacji o obaleniu mitu pięknej królowej (choć niektóre media zatrzymały się na zmarszczkach odkrytych ponad dwa lata temu). Jak czytamy w większości informacji, artysta gipsową „powierzchownością” poprawił urodę królowej, a wapiennie oblicze to jej prawdziwa, brzydsza twarz. Jak jest naprawdę?

Naukowcy nie uważają, że gipsowa „powierzchowność” poprawiła urodę królowej. Dr. Alexander Huppertz, kierownik zespołu, który prześwietlał rzeźbę, stwierdził w wypowiedzi dla AP, że niektóre zmiany są dobre dla królowej, a inne nie. W podobnym tonie wypowiada się też John H. Taylor, kurator z British Museum zajmujący się starożytnym Egiptem i Sudanem.

Poza tym nie można być pewnym, która twarz królowej jest tą prawdziwą. Media założyły, że królowa wyglądała tak, jak ukazuje to wapienna wersja, bo to świetnie pasuje do sensacyjnej informacji o obaleniu mitu. A przecież może być odwrotnie. Np. wapienną twarz artysta mógł zrobić z pamięci lub w oparciu o wcześniejsze rzeźby, a do gipsowej, która była dokończeniem dzieła, królowa pozowała. W rachubę wchodzi też jeszcze możliwość, że żadna twarz nie ukazuje nam prawdziwego oblicza Nefretete i są one raczej efektem próby stworzenia idealnie pięknego portretu.

Trzeba też zauważyć, że różnice między oboma obliczami są bardzo małe. A to oznacza, że raczej oba należy uznać za piękne. I takie jest moje zdanie.

~ - autor: Wojciech Pastuszka w dniu 2.04.2009.

Komentarzy 8 to “O urodzie Nefretete”

  1. Przede wszystkim piękno jest rzeczą względną… a o urodzie nie świadczy tylko powierzchowność, ale liczy się też urok osobisty.

  2. Nade wszystko, stwierdzenie, że królowa nie była piękna, bo miała zmarszczki – a do tego sprowadza się poziom większości prasowych doniesień, w tym na gazeta.pl – zakrawa w najlepszym razie na kpinę. W komentarzach dość dosadnie podsumowano intelekt piszącego takie rzeczy dziennikarza, moim zdaniem słusznie, skoro wobec niego, aby być pięknym, to chyba trzeba koniecznie umrzeć przed trzydziestką.

  3. Jej pełne imię podobno brzmiało: Nefer Neferu Aton Nefretete: „Piękna jest piękność Atona, piękność która przychodzi”? Może była piękna choć dla rodziców, gdy nadawali jej to imię:) BTW, czyż zmarszczki czasami nie dodają uroku?

  4. A ja dorzucę jeszcze jedno – kanony urody są różne nawet kręgu tej samej kultury ale w różnym czasie. Do nie tak dawna w Polsce „lekka pyzatość” była synonimem piękna. O innych kulurach (pożądanie jasnej skóry, małych stóp, dużego biustu, fartuszka hotentockiego, etc.) nie wspomnę.

  5. A ja dodam, że człowiek to coś więcej niż jego martwe odzwierciedlenie- choćby nawet w trójwymiarze.
    Głos (jego barwa), sposób mówienia, poruszania się, mimika twarzy (czarowanie uśmiechem i spojrzeniami)- seksapil, to coś więcej niż statyczna postawa „na baczność”.

  6. moim zdaniem to każdy człowiek ma zmarszczki , chyba że zrobi sobie operację plastyczną … a w czasach Nefretete było to nie możliwe :) a rzeźba może przedstawiać jedynie udoskonaloną twarz Nefretete … w rzeczywistości Nefretete mogła wygladać zupełnie inaczej … Wizja rzeźbiarza może się znaczaco rożnić od rzeczywistej postaci pozujacej królowej .

  7. Ten szum wokół popiersia królowej przypomina sensacje z życia dzisiejszych celebrytów…czy ma zmarszczki czy nie to nieważne, nawet w takiej postaci rzeżbiarzowi udało się przekazać niepospolitość tej kobiety. To nie jest twarz ani bezmyślnej lalki ani bezwzględnej władczyni chowającej się za maska nieprzystępności, patrzy na nas dojrzała kobieta, świadoma swej urody i roli, to jest klasa sama w sobie.

  8. SLYSZALAM ZE POPIERSIE WYKOAL ZAKOCHANY W KROLOWEJ,LECZ ODRZUCONY RZEZBIARZ,ALE TO SWOJA DROGA..UWAZAM ZE TOO BYLO CHARAKTERYSTYCZNE DLA EGIPCJAN UPIEKSZANIE WSZELKICH WIZERUNKOW.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s