Nowy dowód na to, że dawni ludzie byli ludzcy

Niedawno odkryta czaszka Homo heidelbergensis ze śladami schorzenia, które mogło spowodować upośledzenie umysłowe, pozwala przypuszczać, że już ludzie sprzed pół miliona lat nie porzucali niepełnosprawnych.

Czaszka sprzed 500 tysięcy lat należała do dziecka w wieku 5 do 12 lat, które cierpiało na kraniosynostozę, czyli przedwczesne kostnienie szwów czaszkowych. Schorzenie to uniemożliwia prawidłowy rozwój czaszki i mózgu. Prowadzi to do zniekształcenia czaszki i nierzadko powoduje upośledzenie umysłowe oraz ruchowe.

Pierwsze fragmenty czaszki naukowcy znaleźli w hiszpańskim Atapuerca w 2001 r., ale dopiero niedawno udało się poskładać jej części i postawić diagnozę.

– Byliśmy pewni, że mamy do czynienia z prawdziwą patologią – mówi Ana Garcia, paleoantropolog z Uniwersytetu Complutense w Madrycie. – To oczywiste, wystarczy spojrzeć na czaszkę – tłumaczy.

To najstarsze szczątki ludzkie z deformacjami wskazującymi na zależność od innych. Co prawda nie można wykazać, że dziecko to było upośledzone umysłowo, ale na pewno wyglądało inaczej niż pozostali członkowie grupy. Większość zwierząt, w tym naczelne, porzuca młode z takimi deformacjami – podkreślają naukowcy.

Na podstawie New Scientist.

~ - autor: Wojciech Pastuszka w dniu 1.04.2009.

Komentarzy 12 to “Nowy dowód na to, że dawni ludzie byli ludzcy”

  1. bardzo ciekawa informacja – tak wczesny przyklad opieki nad uposledzonym czlonkiem grupy to prawdziwa sensacja – w kazdym razie dla mnie to naprawde zdumiewajaca informacja

  2. Niesamowite, że czesto myślimy, ze dopiero ostatnie kilkadziesiąt, góra kilkaset lat to rozwój cywilizacji i empatii, a tu okazuje się, ze ludzie potrafią współczuc i pomagać sobie ju.z od bardzo, bardzo dawna.

    • Ja tez jestem pelen podziwu dla rozwoju naszej cywilizacji i empatii, co wyjatkowo dobrze obrazuje sytuacja w Palestynie, jak czlowiek potrafi pomagac i wspolczoc czlowiekowi juz od bardzo, bardzo dawna. :)

  3. Zara, zara – a na jakiej podstawie myślicie, że w grę wchodziło współczucie i potrzeba opieki nad chorym? A może był hodowany przez plemię z premedytacją, jako np. chłopiec do bicia? A może mieli go za wcielenie jakiegoś bóstwa czy demona i robili to ze strachu?

  4. Ciekawe jakie jest ewolucyjne wyjaśnienie takiego zachowania, przecież utrzymanie niepełnosprawnych towarzyszy musiało grupę kosztować trochę wysiłku? Może to „skutek uboczny” potrzeby życia w grupie, a ewolucja tego nie ucięła, gdyż włożony wysiłek, mimo że nie przynoszący korzyści, był do zaakceptowania (nie wpływał w znaczącym stopniu na prawdopodobieństwo przetrwania grupy).

  5. Wysiłek powyższy przynosił korzyść ewolucyjną- ewolucja to największe skompiradło na tej planecie, nie marnotrawi niczego. Przypomnę Ci @akk stare przysłowie etologów: „altruizm to rozszerzony egoizm”.

  6. nie wierze ze akurat takżadka czszkę znaleziono z tak bardzo rzadką chorobą

  7. @mk23z Gdyby uważali go za wcielenie bóstwa 0,5 miliona lat temu to by była dopiero sensacja.

  8. Może hodowano dzieciaka w charakterze samobieżnej żelaznej racji żywnościowej – ot, jak zabraknie żarcia, to się retarda skonsumuje?

    • @Cup Tour – żenujący komentarz.
      Nie jest to pierwszy lubb jedyny przypadek okazywania uczuć wyższych przez ludzi uznawanych przez nas za „pierwotnych” i często „prymitywnych”. Czasami jak się czyta doniesienia praswoe wręcz ma się wrażenie, że nasza cywilizacja wcale nie zrobiła psotępu w tej dziedzinie a być może się cofnęła. Co widać po powyższym komentarzu do wiadomości.
      Swoją droga może jakiś archeolog powie co czują on i inni gdy są świadkami takich zdawałaby się mało uchwytnych wydarzeń z przeszłości. Czy czujecie, że macie do czynienia ze szczątkami kogoś kto kochał i był kochany lub, że ktos kogo odkopujecie był dla innych osób ważny nie tylko jako wódz, król, szamanka ale też w innych znaczeniach?
      Cup Tour na koniec powiem, że być może kiedyś gdy odkopią twoją czaszkę stwierdzą, że była to czaszka jakiejś prymitywnej odmiany ludzkiej… kto wie?

  9. @Lady Devita

    Ewolucjoniści chyba robili pradawnym ludziom testy na inteligencję:)
    Stara strategia-czy znalezisko uznane za starsze tym taki dawny człowiek musiał być większym kretynem, który walił swoją kobietę maczugą w głowę:)
    A co śmieszniejsze żaden psycholog ewolucyjny nie potrafi opisać takiej ćwierć czy półinteligencji, co nie pozwala im się wymądrzać na temat cech naszej umysłowości rzekomo wyewoluowanych w okresie,gdy nasi przodkowie stanowili lud łowców zbieraczy. Oczywiście tezy psychologii ewolucyjnej nie opierają się na żadnych faktach,a co najwyżej na ankietach ze sprytnym. zestawem pytań. Wielu poważnych uczonych kwestionuje takie statystyki,a nawet je podważa,a w tym tezy psychologii ewolucyjnej. Można o tym poczytać w przedostatnim ‚Świecie Nauki’.

    „W toku ewolucji liczył się tylko natychmiastowy pożytek; przyszłe korzyści nigdy nie miały znaczenia! Nie zdarzyło się by w wyniku ewolucji wykształciła się cecha, która bezpośrednio zagrażałaby pomyślności danego osobnika. Dopiero ludzie – a przynajmniej niektórzy z nich, umieją powiedzieć: ‚Zapomnijmy, ze wycięcie tego lasu może nam przynieść natychmiastowe zyski, a zastanówmy się, czy da to jakieś korzyści w przyszłości’.Według mnie jest to coś zupełnie nowego i niepowtarzalnego”.
    Richard Dawkins

    Istnieją cechy, właściwe tylko H. sapiens i niezgodne z zasadą ‚EG’ [‚Egoizmu Genowego’ czy jak kto woli ‚MF’- Pojawiają się pytania:

    1)Dlaczego człowiek opiekuje się chorymi i słabymi (zwierzętami również)?

    2)Dlaczego H. sapiens opiekuje się chorymi i kalekimi? (robili to już neandertalczycy), zwierzętami również.

    3)Dlaczego opiekuje się zwierzętami, których nie chce zjeść (chodzi mi tu o różne organizacje, zbierające składki na ratowanie zwierząt przed uśmierceniem (psów, koni itp.) i ludzi którzy dają na to pieniądze. Wielu ludzi dokarmia bezpańskie koty z uszczerbkiem na własnym ‚fitness’, nie mając z tych zwierząt bezpośredniej korzyści (nakarmiony kot nie będzie łapał szczurów!). Istnieją liczne organizacje bojkotujące cyrki i wiwisekcje (np. ALF), z narażeniem własnego ‚fitness’ (grzywna, utrata wolności), organizują radykalne akcje, mające na celu np. wypuszczanie zwierząt z laboratoriów, oblewanie farbami kobiet w futrach itp. Znani ludzie z narażeniem ‚fitness’ utrzymują bezpańskie psy (np. Violetta Villas czy B. Bardot).

    4)Dlaczego ludzie (a przynajmniej niektórzy z nich) mają poczucie sprawiedliwości i umiłowanie prawdy? Np. jakie korzyści genom Giordano Bruno przyniosło obstawanie przy swoich poglądach, i to aż do śmierci na stosie?

    5)Dlaczego człowiek obchodzi żałobę – jakie z tego korzyści dla genów?Dlaczego często z uszczerbkiem dla ‚fitness’ stawia zmarłym drogie pomniki, wydaje pieniądze na msze za dusze itp.?

    H.sapiens zadziwia pod każdym względem. Nasze zdolności do uprawiania takich abstrakcyjnych dziedzin jak matematyka, którą stosuje się np. w astronomii czy astrofizyce dziedzin tak odległych od codziennego życia, to zjawisko zadziwiające!

    A do tego ludzka mowa.
    John Maynard Smith napisał w jednej ze swoich książek („Tajemnice przełomów w ewolucji”) ,że trąba
    słonia jest tak samo skomplikowana,jak ludzka mowa. Pózniej dodał,że
    praktycznie nie ma biologów, którzy by nie uważali ,że za powstanie trąby
    odpowiedzialny jest proces darwinowski oparty na doborze naturalnym.
    Co do mowy jednak, to są zdania,że powstała w inny sposób (choć-jak
    podkreślał Smith-sposobu tego wskazać nie potrafią) .
    A ludzki altruizm? Czy można go wyjaśnić na kanwie doboru krewniaczego? Czy w ogóle istnieje coś takiego jak „dobór krewniaczy”?
    Nie kwestionuję genetycznych podstaw zachowań instynktownych,jak poświęcenie dla
    krewnych czy rodzenie się z umiejętnościa budowy gniazd,natomiast zadam pytanie; CZY
    GEN/GENY NA ALTRUIZM może się ROZPRZESTRZENIAĆ w populacji na drodze ewolucji. Nie
    mam tez nic przeciwko skrótom myślowym,trzeba jednak przyznać,ze są one czasami
    mylące. Jak wiadomo cechę altruistyczna czy inna behawioralna nie koduje jeden gen
    tylko kilka czy kilkadziesiąt. Podam teraz przykład dwóch gatunków pszczół. Jeden
    gatunek jest higieniczny (to znaczy usuwa zainfekowane larwy i wyrzuca z ula) drugi
    nie. Gatunek higieniczny postępuje według określonej sekwencji; podchodzi do
    wieczka ,za którym jest larwa,wyciąga je używając narządow gębowych,chwyta
    zainfekowana larwę w narządy gębowe i wynosząc poza ul wyrzuca. Po skrzyżowaniu z
    gatunkiem niehigienicznym hybrydy czyniły coś dziwnego; podchodziły do
    zainfekowanej larwy i stawały jak wryte. Po prostu nie wiedziały co dalej czynić!!!
    Kiedy badacz zdjął wieczko od razu chwytały larwę i wyrzucały poza ul. A wiec
    krzyżówka międzygatunkowa spowodowała u hybrydy „nokaut” genu/genów na otwieranie
    wieczka, co dowodzi,ze,być może stając się recesywny,cały behawior tego zjawiska
    opiera się na kilku genach i proponuje się zastanowić,jak w przeszłości mógł się
    rozwijać,a geny na ten behawior rozprzestrzeniać w populacji???
    Ten sam problem zachodzi z ewolucja zachowań altruistycznych. Ile genów w swojej
    niezbędnej sekwencji potrzeba nietoperzowi wampirowi,żeby nakarmić pobratymca?
    Ile genów w swojej sekwencji potrzeba ptakowi,żeby zdobyć pokarm i
    nakarmić,pielęgnować potomstwo? Ile genów w niezbędnej sekwencji potrzeba,żeby u
    lwicy zakodować niezbędne struktury w mózgu aby polowała,broniła i pielęgnowała
    potomstwo?
    Ile takich genów potrzebuje gepardzica,żeby przynieść młodym żywą antylopę coby
    uczyć je zabijania?
    Ile potrzeba,żeby kacza matka instynktownie uczyła młode kaczątka, jakie rośliny
    mogą,a jakich jeść nie mogą?
    Ile potrzebuje kozica górska,żeby nauczyć młode skakania po skalach? Kozica
    chodzi,skacze,a młode krok po kroku wstępuje w jej ślady,jak się nie nauczy ginie!
    Jaki behawior najpierw się rozwinął uczenie czy posłuszeństwo uczenia się kozlęcia?
    A co z morsami,których rodzice pokazują młodym,jak klem otwierać małże,którymi się
    żywią. Jeśli się w określonym czasie nie naucza giną!
    I znowu;co było pierwsze gen nauczania czy przyswajania nauki?
    A ile genów potrzeba nogalowi,żeby pielęgnowal skutecznie swoje kopce lęgowe (czy
    aligatorzycy). Najpierw musiał pojawić się gen na zakopywanie jaj,pózniej na
    mierzenie temperatury w tych kopcach (oraz odpowiedni narząd umożliwiający to
    mierzenie,następnie geny kodujące takie zachowania,jak rozgrzebywanie kopca ,kiedy
    temperatura jest za wysoka i zagrzebywanie,gdy jest za niska (u aligatorów na
    rozgrzebywanie kopca przypominającego kompost,gdy jest za wysoka i zagrzebywanie i
    polewanie go woda,gdy jest za niska!

    Sam Darwin napisał,ze „wiele instynktów jest tak dziwnych,ze ich rozwój wyda się
    prawdopodobnie trudnością wystarczającą do obalenia mojej teorii”

  10. KK napisałeś cały elaborat ale w sumie nie bardzo wiem co ma z niego wynikać. :| To, że jesteśmy wyjątkowi? W jakim sensie? To, że wielu cech do tej pory odmawiano i odmawia się zwierzętom, roślinom a nawet ludziom „pierwotnym” wynika z tego, że mimo ogromnego postępu nasza nauka ciągle uczy się czegoś nowego o świecie i o nas samych. Stąd Neandertalczyk przestaje jawić się małpoludem a coraz bardziej przypomina nas.

    Pozdrawiam

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s