Najdłuższy podziemny akwedukt antycznego świata

Jedno z najwspanialszych dzieł antycznych inżynierów znajduje się w Jordanii. To ciągnący się ponad sto kilometrów pod ziemią akwedukt, który dostarczał wodę do kilku miast. Jego twórcami są Rzymianie.

Akwedukt odkrył dla nauki Mathias Döring, profesor hydromechaniki z Darmstadt (Niemcy). Miejscowi bowiem od dawna wiedzieli o istnieniu podziemnego tunelu, który zwali Kanałem Faraonów. Jednak akwedukt nie jest aż tak stary. Badania Döringa wykazały, że stworzyli go Rzymianie.

Akwedukt zaczyna się w wyschniętych już bagnach w Syrii. Przez 64 kilometry biegnie na powierzchni ziemi, ale trzy razy znika pod ziemią. Tunele mają odpowiednio 1, 11 i 94 kilometry. Najdłuższy dotąd znany antyczny podziemny akwedukt ma tylko 19 km. Znajduje się w okolicach Bolonii we Włoszech

Akwedukt dostarczał wodę do tzw. Dekapolis, czyli związku 10 miast w dzisiejszej Jordanii. Jego koniec znajdował się w Gadarze, w której żyło 50 tys. ludzi.

Gigantyczną inwestycję rozpoczęto około roku 90 n.e. Był to okres prosperity dla tych ziem. Pośredniczyły one bowiem w handlu między resztą rzymskiego imperium a krajami wschodu. Karawany pełne kosztownych dóbr co chwilę docierały pod mury Gadary. Rzymianie rozbudowywali miasto. Postawili dwa teatry, planowali też nimfeum z fontannami i wielkim basenem. Jednak lokalne źródła nie wystarczały, by zapewnić dość wody rozwijającym się miastom Dekapolis.

Postanowiono więc sprowadzać wodę z okolic Dille we współczesnej Syrii. Stamtąd woda miała płynąć kanałem zbudowanym z betonu. Biegł on na powierzchni ziemi. Od góry przykryto go kamiennymi płytami, Chroniło to wodociąg przed zwierzętami, zanieczyszczeniami, pyłem i promieniami słońca, które mogły wywołać rozwój alg.

Tym tunelem budowniczowie dotarli do miasta Adraa, ale tu zaczęły się schody, a dokładniej góry. Wtedy Rzymianie zaczęli kuć podziemny odcinek. Co gorsza nie mógł on iść najkrótszą trasą, gdyż budowniczowie musieli ominąć ogromny wąwóz.

Jak Rzymianie kuli tak długi tunel? Wpierw wytyczyli jego trasę, a następnie wykuli szyby co 20-200 metrów. Miały one dwa zadania. Po pierwsze umożliwiały kopanie tunelu w wielu miejscach na raz. Gdyby Rzymianie kuli go z jednego miejsca, to jednocześnie mogłyby pracować tylko dwie osoby. Biorąc pod uwagę szybkość z jaką mogły kuć skałę, akweduktu nie skończono by do dziś. Dzięki szybom można było zacząć kucie naraz w wielu miejscach i w dodatku z każdego szybu w dwóch kierunkach. Dzięki temu pracowało dużo więcej osób. Szyby zapewniały też wentylację.

Naukowcy odkryli ponad 300 takich szybów. – Większość zamknięto jeszcze w starożytności, by nie wpadały do nich zwierzęta – tłumaczy Döring.

By wykonać tunel budowniczowie, którymi najpewniej byli legioniści, musieli usunąć 600 tys. metrów sześć. skały. To prawie jedna czwarta objętości piramidy Cheopsa.
Średnia wysokość podziemnego akweduktu to 2,5 m, a szerokość – 1,5 m. W niektórych miejscach tunel biegnie aż 80 metrów pod powierzchnią ziemi.

Zaplanowanie tunelu było nie lada wyzwaniem dla inżynierów. Musieli tak obliczyć spadek na dystansie 170 km, by woda płynęła swobodnie, a jednocześnie tunel nie znalazł się za nisko. I tak na przykład przez pierwsze 60 kilometrów spadek wynosi tylko 30 cm na jeden kilometr. Jego uzyskanie wymagało niesamowitej precyzji.

Inwestycję zakończono po 120 latach pracy. Osady mineralne na odcinku niedaleko miasta Abila ujawniły, że akweduktem płynęło od 300 do 700 litrów wody na sekundę. Jednak nie wszystko się powiodło. W wyniku drobnych błędów w obliczeniach w Gadarze akwedukt okazał się biec już trochę zbyt nisko, by woda wypełniła basen przy nimfeum i woda nigdy nie popłynęła fontannami.

Na podstawie Spiegel Online. Dali zdjęcia i infografikę.

~ - autor: Wojciech Pastuszka w dniu 14.03.2009.

Komentarze 42 to “Najdłuższy podziemny akwedukt antycznego świata”

  1. „Inwestycję zakończono po 120 latach pracy. Osady mineralne na odcinku niedaleko miasta Abila ujawniły, że akweduktem płynęło od 300 do 700 litrów wody na sekundę. Jednak nie wszystko się powiodło. W wyniku drobnych błędów w obliczeniach w Gadarze akwedukt okazał się biec już trochę zbyt nisko, by woda wypełniła basen przy nimfeum i woda nigdy nie popłynęła fontannami.” – cos mi tu smierdzi za przeproszeniem :). Pracowali 120 lat, byla to praca kilku pokolen, czas zycia kilku cesarzy. Przez caly ten czas nie mogli nawet skorzystac z czeci dobrodziejstw inwestycji. Na dodatek inwestycja okazala sie fiaskiem. Takie marnotrastwo srodkow i po co? Nie wydaje mi sie, zeby Rzymianie planowali inwestycje z takim wyprzedzeniem w tak niespokojnej prowincji. Ciekawe na jakiej podstawie wydatowano ten tunel?!

    Inna rzecz co mnie zastanawila zawsze to, po co rzyminie, narod zolnierzy i amatorow taniej i krwawej rozrywki w koloseum, budowali wszedzie teatry?

  2. A dlaczegóżby nie mogli skorzystać z części dobrodziejstw?? Co niby przeszkadzało dostarczać wodę do tych miast, do których wodociąg już ukończono?

    Nie powiedziałbym też, że zakończyła się fiaskiem, bo przecież wszystkie miasta po drodze wodę dostawały.

    Dlaczego odgórnie zakładasz, że inwestycja miała charakter centralny? Rzym był państwem bardzo mocno zdecentralizowanym. A miasta Dekapolis cieszyły się szczegolnie mocną autonomią. Decyzja o inwestycji mogła zapaść na szczeblu lokalnym i być finansowana z lokalnych środków.

    Dlaczego zakładasz, że rozrywka w rzymskich teatrach nie była z gatunku tych tanich? Nam teatr kojarzy się z wielką sztuką. Wówczas jednak często pełnił rolę słabych oper mydlanych skrzyżowanych z brukową prasą. Zwłaszcza w rzymskim wydaniu.

  3. motto: niezależny specjalista od hydrauliki pożądany ;)
    .
    pytanie brzmi: jak na końcowym odcinku uzyskać przepływ rzędu 300-700 litrów (czyli 0,3-0,7 m sześciennego) na sekundę, jeśli odcinek początkowy o długości 60 km ma spadek rzędu 30 cm/km? Żeby to sobie uzmysłowić – to są 3 cm na 100 m, albo 3 mm na 10 m. Podejrzewam, że w wielu polskich mieszkaniach panele i parkiety ułożone są mniej dokładnie ;)
    .
    Dlaczego – poza podziwem dla precyzji budowniczych – wzbudza to wątpliwości? Bo przepływ w akwedukcie jest grawitacyjny, a nie wymuszony. Wynik 0,7 kubika na sekundę na końcu budzi uznanie, tylko jak go uzyskać, skoro wcześniej na odcinku 60 km woda praktycznie stała – a nie ma informacji o manipulowaniu np. światłem tunelu (nawiasem mówiąc – przy 2,5 m wysokości miał mieć szerokość (a nie długość) 1,5 m). Takie manipulacje miałyby zresztą swoje ramy – ograniczeniem byłaby rzędna odcinków otwartych.
    .
    Dalej – kontrola poziomu i utrzymanie spadku rzędu 3 mm na 10 m wymagałoby naprawdę precyzyjnych instrumentów optycznych. Dla sprawdzenia proponuję wziąć standardowy niwelator i ustalić „grubość” nitek krzyża w lunetce instrumentu przy czytaniu łaty oddalonej o 100 m – a w „naszym” przypadku rzecz dzieje się pod ziemią, zaś budowniczowie nie dysponowali długoogniskowymi instrumentami geodezyjnymi… Poza tym spąg tunelu musiałby być idealnie gładki, żeby jakiekolwiek pomiary w czasie kopania i kontrole spadku w ogóle miały sens.
    .
    Konkludując – całość moim skromnym zdaniem nie wygląda wiarygodnie. Zwłaszcza z profesorem hydromechaniki jako Indianą Jonesem. Jakieś niezależne info od lokalnej Służby Starożytności lub analogicznej instytucji wydają się pożądane ;)

  4. Akurat spadek rzędu 3 mm na 10 m czyli 1/3333 nie jest jakimś bardzo wyjątkowym osiągnięciem jak na Rzymian. Według starożytnych autorów spadek w akweduktach powinien mieścić się między 1/5000 a 1/200. Ostatnie 10 kilometrów akweduktu w Nimes ma spadek 1/14 000, czyli 3 milimetry na 42 m.

  5. „w “naszym” przypadku rzecz dzieje się pod ziemią, zaś budowniczowie nie dysponowali długoogniskowymi instrumentami geodezyjnym”

    Czy ja mam zwidy w czasie czytania czy jakiś „inżynier” każe przeprowadzać starożytnym Rzymianom pomiary w nieprzekopanym tunelu?

    „Poza tym spąg tunelu musiałby być idealnie gładki”

    Pomiarów dokonywano na powierzchni na kilka kijków sznurek z węzełkami i pion, sposób ten starczał starożytnym Egipcjanom do budowy piramid i przewidywania zaćmień, starczzał jescze Koppenigkowi i piwowarowi Hewelke. Masz ponad (?) 300 ptów kontrolnychnna powierzchni i ich odniesień z szybach (jeden punkt a nie cały spąg!).

    Tak kończymy w kraju, gdzie matma na maturze obowiązkowa nie jest a paciorek będzie.

  6. Jestem niechlujny alfabeta a z nerw jeszcze bardziej.

  7. ffatman
    nie odpowiadam za Twoją percepcję rzeczywistości. Na szczęście.
    .
    ad rem:
    .
    300 pkt kontrolnych na 100 km. W terenie. Którego powierzchnia nie jest płytą lotniska. W związku z czym długość Twojego sznurka z węzełkami w każdym otworze musi być przeliczona do rzędnej jego krawędzi.
    .
    Przy lokalnej głębokości szybu sięgającej 80. m dochodzi problem rozciągliwości Twojego sznurka. A więc zniekształcenia pomiaru. Bo inwarowych drutów raczej nie znali. A pożądana dokładność pomiaru głębokości szybu musiała być sporo mniejsza niż 0,5 cm. Bo najbliższe szyby są oddalone od siebie o 20 m. Wtedy żądany spadek miał wynosić 0,6 cm. A trudno oczekiwać, żeby błąd pomiaru był większy niż wyznaczana różnica wartości.
    .
    Jak rozumiem, uważasz, że wystarczyło wykopać szyby co 20-200 m, wyznaczyć poziom ich spągów z dokładnością do milimetra, po czym po prostu zacząć kopać z każdego w dwóch kierunkach, i już. Podziwiam humanistyczną odrębność wobec rzeczywistości. Przy okazji tylko poproszę o jakiś pomysł, jak z powierzchni kontrolować utrzymanie kierunku i poziomu, tak aby doszło do spotkania się dwóch ekip kopiących z naprzeciwka.
    .
    Matematyka to dobra rzecz. Proponuję jeszcze czasami zrobić coś własnymi rękoma. Na początek może być wbicie gwoździa.

  8. Panowie, bez przesady z tą dokładnością. Wbrew zwykłym skojarzeniom związanym ze słowem „akwedukt”, chodzi po prostu o tunel. A tunel ma to do siebie, że jeśli go z jednej strony zalać wodą, to ta woda w końcu wypłynie z drugiej… :-)

    Poza tym jeśli już łączymy dwa odcinki i jeden okaże się być wykuty zabyt wysoko, to przecież dno zawsze można wyrównać. Prosta metoda kontroli poziomu/spadku dna wygląda tak: wykuć w spągu niezbyt szeroki i dość płytki kanalik, wlać weń nieco wody i przyglądać się, czy spływa nim odpowiednio szybko i w dobrym kierunku. Nie wymaga to zupełnie zabawy ze sznurkami. Ewentualnie wymurować/ulepić taki kontrolny kanalik z gliny.

    Pytanie tylko, czy Rzymianie ten sposób znali… ;-)

  9. @homo_lupus
    Dno było betonowe. Beton zacierali tak, by woda nie musiała płynąć do góry. :-)

    Gładki spąg był im potrzebny o tyle, by głowy nie rozbili.
    Na tych 10 czy 100 metrach robotnicy kopali praktycznie poziomo. Aż się spotkali.

    Nikt im nie kazał kopać do milimetra. Jeśli gdzieś wkopali się o metr głębiej niż trzeba,
    to piachu i gruzu mieli pod dostatkiem.
    Jeśli za wysoko, to pogłębiali dno.
    A na to beton i zacieranie.

    A wodę do niwelacji i naczynia (niekoniecznie szklane rurki i wężyk) też mieli.

  10. ojej….
    czytałem spąg, myślałem strop..
    To zdanie o spągu się nie liczy. :-)
    (Pomroczność jasna jakaś czy co?)
    Zmęczenie. :-)

  11. hmm.. niesamowite akwedukt dochodzący do 80 metrów pod ziemią i spadek 3mm na 10 metrów , OGROMNA determinacja i to 120 lat pracy zapewne tysięcy ludzi- żeby między innymi popływać sobie w basenie:) nie ździwiłbym się gdby po głebszej analizie naukowcy doszli do wniosku że rurociąg na niektórych odcinkach służył do antycznego raftingu:D

  12. Ad rem.
    Nie odpowiadam za twoją recepcję rzeczywistości. Jeżeli chcesz mi udowodnić nieistnienie kanału to pomyliłeś adresatów. Kanał JEST imponujący, co nie znaczy, że od czasów Starego Państwa (Egipcjanie znali i prawo Pitagorasa, i prawo Talesa i pierwociny rachunku przybliżonego, dzięki któremu nie mieli greckiego problemu w kwadraturą koła) po Kopernika (no, dobra, miał, jako handicap, żelazną szynę) nie takie rzeczy pozycja Słońca, kilkoma kijkami, równo rozmieszczonymi węzełkami na sznurku, wężem lub rowkiem z wodą i pionem liczono. Piramidy, promień Ziemi, rzymskie i greckie tunele i akwedukty, rzymskie drogi i melioracje, gotyckie katedry i system heliocentryczny dla poprawienia oblicaeń dbia przestępnego.

    Umiem wbijać RÓŻNE gwoździe RÓŻNYMI młotkami. W swoim życiu trudniłem się tapicerką, budowałem łodzie i rozbijałem namioty cyrkowe (obsługa młota 5kilowego). Trochę pokory wobec przodków, z twoimi wymaganiami technicznymi, ty i twoi ludzie zginękibyście drugiego dnia w Germanii nad ranem, gdzie dałby sobie radę pierwszy lepszy centurion.

    Nie będzie więcej odpowiedzi. Nie po to zdawałem maturę z matmy i egzamin inżynierski.

    PS do analizy błędów: Sznurek rozciąga się TAK SAMO, zwłaszcza w klimacie śródziemnomorskim.

    PS2: Wystarczyło.

  13. Jeżeli nie zrowumiałeś mojego długiego postu: Trafiła kosa na kamień. Kolory kabelków też znam

  14. Upraszam o zrozumienie mojej ortografii, piszę z AZERTY, Czasami po ciemku i po winie.

  15. chyba faktycznie trzeba się napić, żeby Cię zrozumieć. Zwłaszcza to, że Twoim zdaniem kilka metrów sznurka rozciąga się tak samo jak metrów 80., wobec czego błąd jest taki sam. Jeśli to świadczy o poziomie Twojego profesjonalizmu jako inżyniera, to współczuję użytkownikom Twoich projektów.
    Nie pytam o pomysł na niwelację terenu i sposób na przeliczanie pożądanej głębokości każdego kolejnego szybu. Zdaje się, że wytrych pt. sznurek podparty dumą z dyplomu inżyniera mają robić za argument uniwersalny, rozstrzygający i ostateczny.

  16. Jarek – kiedy moje wątpliwości tyczą wielu kwestii. Masz rację – „wykończeniówka” w betonie mogła rozwiązywać sprawy spadku (choć wtedy cudze zwidy dotyczące pomiarów w tunelu byłyby baardzo rzeczywiste). Tylko… kto sprowadza wodę do celów spożywczych z bagien? No i chętnie poznam jakieś rzetelne wyliczenia dot. przepływów – wskazywany przez Wojciecha wodociąg w Nimes miał mieć (wg wikipedii) wydajność ok. 230 litrów na sekundę – czyli trzykrotnie mniejszą od maksymalnej wskazywanej tutaj.

    A generalnie – zbyt często spotykałem się z naciąganymi interpretacjami, nieuprawnionym wnioskowaniem i zwykłym fałszerstwem, żeby w „ciemno” kupować każdego newsa.

  17. Gdy pewien uczestnik dyskusji miał IQ wystarczające do zdania egzaminu inżynierskiego, doczytałby, że o niwelacji było w komentarzach 3x (a w kinkowanym angielskim tłumaczeniu oryginalnego artykułu wspomniana jest waserwaga z kiszek).
    Tak kilka(naście) metrów dobrze obciążonego ołowiem sznurka rozciąga się proporcjonalnie tak samo jak kilka(dziesiąt_, dzięki czemu budowniczowie popełniali taki sam błąd powzalający go pominąć. Histereza się kłania.

    @Jarek: Raz w linkowanym artykule jest beton a raz zaprawa. Myślę, że beton to przekłamanie. Rzymianie nie produkowali cementu a wydobywali w Italii naturalny. Nie sadzę by się im opłacało wozić przez morze i że wodoszczelną zaprawę robili z wapna wypalanego na miejscu.

    Inwarrr???!!!

  18. http://de.wikipedia.org/w/index.php?title=Datei:Setzwaage.jpg&filetimestamp=20051209210830 – nie mogłem se odmówić linku do antycznej poziomnicy (waserwaga byłoby tu nie na miejscu)/pionu/kątomierza w jednym.

  19. @homo_lupus
    Woda była potrzebna też rzemieślnikom.
    A bagna wyschły w ostatnich czasach.
    Może 20 wieków temu były tam całkiem duże zbiorniki wody. To moje przypuszczenie.
    O przepływach się nie wypowiadam, nie moja działka.
    A co do pomiarów to chyba nie doceniamy naszych przodków.
    Witruwiusz napisał „O architekturze ksiąg dziesięć”.
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Witruwiusz
    Przez te 10 ksiąg nie lał chyba wody. :-)
    A przecież nie on jeden znał się na tym fachu.

    @ffatman
    Ta wasserwaga z kiszek niezła. :-)
    A wczoraj się zastanawiałem, skąd w tamtych czasach wziąć wąż do niwelacji?
    Człowiek uczy się całe życie :-)

    A co do betonu, to czemu nie mógł być?
    Akurat ich beton doskonale się do tego nadawał.
    Był wytrzymały i do tego odporny na wodę.
    Piasek, drobne kamienie, zaprawa wapienna i popiół wulkaniczny dla zapewnienia szczelności. Myślę, że o popiołach wulkanicznych przy takiej konstrukcji nie zapomnieli.
    Może mieli niedaleko do jakiegoś wulkanu? :-)
    A poza tym, to beton wynaleźli nie Rzymianie a Asyryjczycy. A ci na pewno nie sprowadzali popiołów zza morza. :-)

  20. pierwsze słyszę o odrębnej skali IQ dla inżynierów, ale zdaje się, że byłaby potrzebna. Jakie znaczenie ma proporcjonalność błędu? Nie o niej była mowa – zresztą stwierdzenie (cytat) „błąd jest taki sam” mówi (inna rzecz, że błędnie) o wartości bezwzględnej błędu, a nie o jego proporcjonalności. Zrozumienie znaczenia iloczynu „wielkość błędu/jednostkę długości sznurka razy długość sznurka w jednostkach” nie przekracza chyba kompetencji przeciętnego inżyniera?

  21. proponuje stworzyć nową stronę internetową sugerowany przezemnie tytuł oscylowałby wokół ” archeo-kłutnie.pl” idealne miejsce do przekrzykiwania się wzajemnie kto ma wiecej racji a kto mniej- jak na sejmiku.pozdr

  22. taka refleksja mnie naszła:
    warszawską linię metra [23km] budowano 25 lat,
    Rzymianie akwedunkt długości ok 170km [w tym: tunel długości 106km] budowali 120 lat – tj. jakby nie patrzeć trochę szybciej niż warszawkie metro,
    szybsze tempo prac starożytnych nie wynika bynajmniej z tego, że dysponowali oni lepszym zapleczem technologicznym niż Polacy… może po prostu się nie kłócili? [patrz wyżej]

  23. Niestety, mając niesłuszny pogłąd, że wdawanie się w dyskusję, może przynieść pożytek, wdałem się. Nie moje jednak dzielo uczyć podstaw, dostępnych na trzy kliki w necie, w tym teorii błęłdów – „proporcjonalnie tak samo” – i bronić, czego nie napisałem. Mam pewne minimalne wymagania wobec dyskutanta.

    @dan: Naukowa dyskusja to nie obona pracy doktorskiej + ciasteczka i kawa.

    Mam jednak nadzieję, w kwestii niwelacji, że naprowadziłem niektórych (przy pomocy innych) dyskytantów na światłą myśl, do czego służy rowek z wodą, tudzież. że poziomnica w różnych swych formach, w szczególności kiszka zakończona szklaną rurką z podziałką, służy wyznaczaniu b. małych spadków (ww. kiszka dodatkowa w krętych chodnikach_, co powinien wiedzieć każdy, kto chce wybudować podjazd a nie zjazd do garażu bez invarowego druta.

  24. Zapewne rzymska inwestycja przerywana była na lata przez trzęsienia ziemi. wojny perskie, bunty chłopskie i zmiany władzy, stąd należy Rzymianom dać fory i liczyć budowę metra w Warszawie od początku, tj. od 1938 roku.

  25. ffatman powiedział 15.03.2009 @ 3:54
    „- nie mogłem se odmówić linku do antycznej poziomnicy (waserwaga byłoby tu nie na miejscu)/pionu/kątomierza w jednym.”

    Genialna rzecz, dlaczego ja tego wcześniej nie widziałem?!

    A co do dyskusji, to ja ci ffatman dziękuję za te opisy, bo jak sobie człek zaczyna sam wyobrażać jak oni to zrobili, to faktycznie może dojść do wniosku, że tego tunelu nie ma :).

  26. @Jarek: Najbliższy czynny wulkan to Thira/Santoryn. Stawiam na wodoodporną zaprawę wapienna tj, wapno+glina+coś-co-tam-nazywają-piaskiem-a-w-Polsce-prędzej-kruszywem+gruz. Italia dawała handicap w postaci złóż pucolany, zmieniającej zwykłą zaprawę wapienna czy gipsową w odpowiednik dzisiejszego betonu z cementu hutniczego. Co dp Asyrii i betonu… co i rusz natykam się u autorów na zamienne używanie raz słowa zaprawa (mortier) a raz beton (concrete), przez co każda wylewana zaprawa robi się betonem. Do tego cement, co o ile nie pamiętam znaczy klej.

  27. Co do sily roboczej, to za duzo drog tam chyba nie zbudowal?
    A przez 20 lat sluzby w legionie to taki legionista mial sporo zajec w swoim garnizonie – zeby „wojsko sie nie nudzilo”.
    Drog nie robili – to kopali podziemny tunel.
    Sadze, ze dowodcy rotacyjnie kierowali tam swoich wojakow, gdy przedluzala sie spokojna sluzba garnizonowa.
    Pytanie rowniez, co z wydobytym materialem skalnym o tak duzej objetosci? Watpie, zeby po prosu go rozsypano w okolicy – zapewne istnialo sporo zainteresowanych nim odbiorcow, ktorzy przypominali o sobie, gdy inwestycja zamierala z jakis przyczyn.

  28. „Pucolanę wykorzystano przy budowie falochronów w Cezarei u wybrzeży Palestyny pod koniec I wieku p.n.e.”

    Czuję się zażyty przez Rzymian z mańki. Jednak eksportowali poza Italię.

  29. Panowie, panowie. Ta dokładność wcale nie musiała być taka wielka – dopóki dno w żadnym miejscu nie podejdzie wyżej niż sięga góra wody na wcześniejszym odcinku, i dopóki na końcu będzie niżej niż na początku, woda będzie płynąć we właściwym kierunku. Tak mi się wydaje.
    Czy zgadzacie się ze mną?

    • Bardzo słuszna uwaga.

      Zdarzało się nawet z rzadka, że akwedukt był łożony na pewnym odcinku mocno pod górę, ale tak, by nie przekroczyć punktu wyjścia. Czasami Rzymianie przekraczali w ten sposób wąwozy, jak na tym obrazku podpisanym siphon http://www.waterhistory.org/histories/rome/Figure3.png

      • Z tym, że takie miejsca były na pewno narażone na zasypywanie czy chociażby zaszlamianie.
        Ale faktycznie nierówne dno to nie problem, nie musieli go w ogóle wyrównywać. Wystarczyło tylko z grubsza trzymać mały spadek tunelu.

  30. ffatman, można byłoby poprzestać na takim zestawieniu cytatów:
    .
    „Czy ja mam zwidy w czasie czytania czy jakiś “inżynier” każe przeprowadzać starożytnym Rzymianom pomiary w nieprzekopanym tunelu?”
    .
    „Mam jednak nadzieję, w kwestii niwelacji, że naprowadziłem niektórych (przy pomocy innych) dyskytantów na światłą myśl, do czego służy rowek z wodą, tudzież. że poziomnica w różnych swych formach, w szczególności kiszka zakończona szklaną rurką z podziałką, służy wyznaczaniu b. małych spadków (ww. kiszka dodatkowa w krętych chodnikach […]”
    .
    i potraktować pierwszy z nich jako autorecenzję drugiego. Tyle że nie czuję potrzeby kontynuacji dyskusji na takim poziomie. Jednocześnie przepraszam wszystkich, którzy byli świadkami wcześniejszej wymiany zdań – więcej opanowania byłoby niewątpliwie wskazane.
    Podaruj więc sobie uwagi o zwidach, maturze z matmy, paciorkach, IQ itd. – wtedy możemy rozmawiać.

  31. @Piotrek:
    I tak: Lokalnie, w zamkniętym tunelu, miedzy punktami kotrolnymi w szybach, „spąg” nie musi być idealnie gładki jak lustro i z idealnym spadkiem. Wstarczy, że przepływ się zgadza. Gdzie za wysoko, się pobierze, gdzie za nisko – podsypie. Godryk już wspominał jak to robiono. Kanalikiem kontrolnymm raz rytym, raz klejonym w gliny.
    I nie: Sama budowla akweduktu musi być pomierzona jak najdokładniej i generalne założenie też. Tu się Rzymianie o parę metrów pomylili na tych stuparudziesięciu km i zakończyli budowę bez wodotrysków. W Gadarze pobudowali (zawczasu?) „cylindryczny zbiornik” (po naszemu: wieżę ciśnień), która, napełniona grawitacyjnie, miała dawać odpowiednie ciśnienie hydrostatyczne na wejściu do miasta, wystarczające do napędu fontann. Błąd, nienaprawialny, popełniony na całej długości spowodował, że wylot wodociągu znalazł się za nisko. Być może zabrakło woli, środków lub możliwości technicznych – nie wiem jak wielki odcinek końcowy przerobić trzeba byłoby na syfon.

    @Wojciech Pastuszka: Tak, Rzymianie znali wodociąg z rur w kształcie U, zwany syfonem, a ich ołowiane rury podobno wytrzymywały 15 atmosfer. Zastosowano przy budowie akweduktu pergamońskiego o ile pamiętam.

  32. Z tego wszystkiego jasno wynika, że Obelix nie miał racji kiedy mówił swoje słynne: „Ale głupi ci Rzymianie”.
    Szkoda tylko, że dyskusja zeszła na tak „osobiste” zagadnienia jak wbijanie gwoździ i matura. Zawczasu chciałbym jednak przyznać się, iż ja sam matury z matematyki nie zdawałem, z czego najprawdopodobniej bierze się moja niezdolność do wzięcia udziału w dyskusji merytorycznej i konieczność skupienia się na treści podstawowej lektury do okresu rzymskiego w Europie…

  33. Było:
    “w “naszym” przypadku rzecz dzieje się pod ziemią, zaś budowniczowie nie dysponowali długoogniskowymi instrumentami geodezyjnym”
    Czy ja mam zwidy w czasie czytania czy jakiś “inżynier” każe przeprowadzać starożytnym Rzymianom pomiary w nieprzekopanym tunelu?

    Wg. ciebie jest:
    “Czy ja mam zwidy w czasie czytania czy jakiś “inżynier” każe przeprowadzać starożytnym Rzymianom pomiary w nieprzekopanym tunelu?”

    Drugi cytat pominę, bo gdzie Rzym a gdzie Krym.

    Cytat bez kontekstu jest cytatem bez sensu a co dopiero dwa oderwane cytaty połączone w jeden nowy nibysens. Manipulacja to Doceniam zdolności erystyczne ale manipulacja to jescze nie dyskusja. Nadal obstaję, że tunel istnieje, w związku z czym, bardziej mnie interesuje, jak go wybudowali a nie jak go nie wybudowali bez inwarowych drutów. Capisci?

  34. Myślę, że pomocne w rozwiązaniu zagadki akweduktu byłoby przeprowadzenie następującągo doświadczenia:
    1. Jak długo robotnik wykuwał 1 m 3 skały?
    W Petrze w Jordani jest skała piaskowa. Być może skała tunelu jest także piaskowa.
    2. Jakie było zużycie żelaznych przecinaków na 1 m 3 wykutej skały?
    Twardość skałay piaskowej jest podobna do granitu i wynosi 7 w skali Mohsa. Twardość utwardzanaj stali (narzędziowej), której nie znano w tamtych czasach – wynosi 6,5 w skali Mohsa. A więc zużycie żelaznych przecinaków musiało być znaczne.
    Usuwanie urobku skalnego na powierzchnię, także stanowi kwestię.

    • Panie Jerzy!
      Nie zwrócił Pan uwagi na inne poza twardością cechy skały, czyli kruchość i łupliwość. Piaskowce wykazują twardość krzemienia, ale ziarna kwarcu są zlepione różnym lepiszczem, stąd różna kruchość, są i takie, które można obrabiać nawet twardym drewnem, jak to robili dawniej kamieniarze wykańczając rzeźby.
      Nie można też porównywać obróbki skały wulkanicznej, czyli granitu, który łupie się podobnie w różnych kierunkach ze skałą osadową – piaskowcem, często rozpadającym się na bloki, a przynajmniej na warstwy.

  35. @J.Kijewski

    A jeśli rozgrzane ogniem twarde skały polewali wodą, to stal o jakiej twardości była im potrzebna? :-)
    Przed epoką Stihla i Boscha też sobie jakoś radzono.

  36. Może po prostu ten akwedukt i tunel powstały w epoce miękkich skał? dobra, nie ważne (:

  37. Panie Cyprianie!
    Ma Pan rację. Tylko że mnie nie chodzi o tego rodzaju szczegóły. Pragnę tylko zwrócić uwagę na jakąś zadziwiającą łatwość obróbki kamienia, zauważalną w całym starożytnym i prekolumbijskim świecie. Na przykład bazaltową Świątynię Słońca w Cuzco i granitowe miasto Machu Picchu w Peru wyskrobano i wykuto bez problemów, i nie potrzebowano do tego nawet żelaza. Wystarczyły narzędzia kamienne, miedziane i brązowe. Wydaje się jednak, że było to absolutnie niemożliwe do wykonania.
    Drugą zadziwiającą łatwością jest „wyjaśnianie” tych rzeczy:
    – Granitowe miasto Machu Picchu?
    – Jaki problem? Przecież wiadomo – Inkowie wykuli 500 lat temu.

  38. co to wogóle jest to jest nie porozumienie .

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s