Pterozaury jednak nie latały?

„To ważna informacja nie tylko dla paleobiologów, ale również filmowców: często pojawiające się w superprodukcjach pterozaury nie potrafiły fruwać. Dowiodły tego badania japońskiego naukowca” – donosi „Rzeczpospolita”.

Pterozaur Dimorphodon macronyx miał metr długości i skrzydła o rozpiętości około 1,5 m. Żył 200-180 mln lat temu. Rysunek na licencji Creative Commons Attribution 3.0 Unported. Autor: Dmitrij Bogdanow.

Pterozaury były gadami, które opanowały przestworza w epoce dinozaurów. Wśród naukowców panuje zgoda, że potrafiły latać. Jak pisze „Rzeczpospolita” zaprzeczył temu właśnie Katsufumi Sato z Uniwersytetu Tokijskiego. Dowód przedstawił podczas naukowego sympozjum na Uniwersytecie Stanforda w Kaliforni, o czym napisał „New Scientist”.

Sato badał zdolność latania dużych ptaków morskich, w tym albatrosów wędrownych. Rozpiętość ich skrzydeł jest największa wśród wszystkich żyjących współcześnie ptaków — wynosi ok. 3,5 metra. Kiedy przy sprzyjającym wietrze zostaną rozłożone, albatrosy mogą całymi godzinami szybować nad morzem. Gdy przestaje wiać, ptaki na zmianę szybują i machają skrzydłami, co kosztuje je wiele sił.

Naukowiec przymocował do skrzydeł ptaków malutki przyrząd od pomiaru przyspieszenia. Jego wskazania wykazały, że szybkość trzepotania skrzydłami była ograniczona wytrzymałością ptasich mięśni. Jak ustalił Sato, malała dla cięższych okazów z dłuższymi skrzydłami. Na tej podstawie naukowiec doszedł do wniosku, iż zwierzęta ważące ponad 40 kilogramów nie byłyby w stanie wystarczająco szybko trzepotać skrzydłami, gdy przestaje wiać.

Jak pisze „Rzeczpospolita” albatrosy wędrowne ważą średnio 22 kilogramy, więc mieszczą się w tym przedziale. Inaczej niż pterozaury. Największy, odnaleziony dotychczas ich przedstawiciel Quetzalcoatlus northropi miał rozpiętość skrzydeł rzędu 11-12 metrów i ważył aż 100 kilogramów.

Więcej w Rzeczpospolitej.

Wyniki badań Japończyka nie są ani trochę odkrywcze. Od dawna wiadomo, że im cięższy ptak, tym trudniej przychodzi mu latać. Nie jest przypadkiem, że największe ptaki to nieloty. Przedstawiona przez Japończyka granica 40 kg wydaje się jednak za niska w obliczu innych badań. Największy latający ptak – wymarły już Argentavis magnificens – ważył aż 70 kg, ale jak wykazały badania naukowców, potrafił latać, choć było to dla niego trudne.

Autorzy tekstów o badaniach Japończyka zapominieli też o jednym ważnym fakcie. Otóż istniały także małe pterozaury (nawet wielkości wróbla), które na pewno umiały aktywnie latać. Wątpliwości budzą jedynie największe latające gady. Dość długo sądzono, że potrafiły tylko szybować z wysokich urwisk. Potem jednak przeważył pogląd, że umiały aktywnie latać.

Problem w ocenie umiejętności latania takiego Quetzalcoatlus northropi wynika m.in. z kłopotów z ustaleniem jego wagi. Naukowcy przedstawiali szacunki od kilkudziesięciu do ponad 200 kg. Możliwe więc, że masa największego pterozaura nie była większa (bądź wiele większa), niż największego latającego ptaka.

Osobiście jestem przekonany, że wielkie pterozaury potrafiły bardzo skutecznie poruszać się w powietrzu. Świadczy o tym to, że żyły wiele milionów lat i zachowały swoje wielkie skrzydła. A przecież organ nieużywany powinien zaniknąć, tak jak to ma miejsce u ptasich nielotów.

Zainteresowanym wielkimi latającymi gadami polecam tekst z czerwca: Wielkie pterozaury polowały chodząc po ziemi.

~ - autor: Wojciech Pastuszka w dniu 3.10.2008.

Komentarze 42 to “Pterozaury jednak nie latały?”

  1. Wszystko to ładnie i pieknie, ale czy uwzględniono poziom tlenu w atmosferze i ciśnienie powietrza występujące w mezozoiku . A o ile wiem zdania badaczy sa na ten temat podzielone. Jesli ciśnienie i poziom tlenu były wyższe (niektórzy twierdzą ze znacznie wyższe), to wtedy poruszanie się w atmosferze mogło być o wiele łatwiejsze dla większych i cięższych organizmów

  2. Masz rację, chodzi o gęstość atmosfery, która prawdopodobnie była większa niż obecnie. Dotyczy to także innych organizmów np. olbrzymich ważek, które miały skrzydła- więc pewnie po to, żeby latać a nie chodzić. Tak duże owady nie mogłyby latać w obecnej atmosferze, śmiem nawet twierdzić, że nie dałyby rady chodzić. Pozostaje tylko kwestia ustalenia, dlaczego atmosfera była gęstsza a ciśnienie wyższe ?
    Pośrednio świadczyłoby to o tym, ze siła grawitacji musiała kiedyś być o wiele większa i przyciąganie było większe niż obecnie. Również ciśnienie w oceanach musiało być w związku z tym większe na tej samej głębokości niż obecnie.

  3. Trzmiel wedlug teorii naukowych tez nie ma prawa latac. Ciezar ciala zbyt duzy do powierzchni skrzydel.

    Odnosnie przeszlosci – sklad atmosfry jak najbardziej – wieksza ilosc tlenu , wieksza gestosc – cisnienie.

    Budowa – w artykule wspomina sie o niemoznosci ustalenia rzeczywistej wagi zywego osobnika.

    Dla ekstremistow – jest rowniez teoria o mniejszej Ziemii, posiadajacej nizsza grawitacje – wg nich Ziemia przyrasta wskutek zwiekszania masy o materie opadajaca z kosmosu, a dryf kontynentow jest nie dryfem, a efektem rozerwania sie pierwotnie jednolitej skorypy pokrywajacej cala Ziemie, poniewaz zaczela zwiekszac swoja objetosc – i kontynenty sa pozostalosciami tej skorupy przedzielonymi zwiekszajaca sie warstwa spodnia.

  4. @glaude

    1. ogromne ważki nie żyły w tym samym czasie co pterozaury.
    2. hipoteza o której mówisz, dotyczy wyższego ciśnienia parcjalnego tlenu i nie chodzi o to, czy zwierzę mogło się wzbić w powietrze, tylko o efektywność oddychania. Ogromne ważki nie były większe niż wiele większych współczesnych ptaków, które latają bez problemu. Ale ptaki, nietoperze, pterozaury mają lub miały PŁUCA i KREW PRZENOSZĄCĄ TLEN. Owady NIE MAJĄ i nigdy nie miały. Oddychają tchawkami – a więc specjalne rurki prowadzące z zewnątrz doprowadzają tlen do każdej komórki ciała, tak jak naczynia włosowate u zwierząt z czerwoną lub niebieską krwią. Tchawki jednak sprawdzają się tylko przy małych rozmiarach ciała, dlatego owady nie są w stanie przekroczyć współcześnie pewnej wielkości. Hipoteza ta jednak chyba jest już nieaktualna – opierała się na założeniu, że tlen u owadów dociera do tkanek tylko drogą dyfuzji, ewentualnie zmian ciśnienia w tchawkach na skutek ruchów ciała i hemolimfy. Ale dziś już wiadomo, że owady mogą oddychać podobnie jak kręgowce lądowe – kurcząc i rozszerzając aktywnie tchawki, jednym słowem POMPUJĄC powietrze. A z punktu widzenia mechaniki lotu Meganeura nie stanowiła zagadki. Tylko z punktu widzenia bioenergetyki wydawała się trudna do wyjaśnienia, ale jeśli taki był jej mechanizm oddychania, już takiej wielkiej zagadki nie stanowi. A nisza powietrzna (i prawdopodobnie nadrzewna też) była wówczas całkowicie wolna dla stawonogów – nie zajęta przez kręgowce

    http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/12543973?ordinalpos=1&itool=EntrezSystem2.PEntrez.Pubmed.Pubmed_ResultsPanel.Pubmed_RVMedline

    BTW, to że według wspomnianej pracy NAJWIĘKSZE pterozaury nie używały lotu trzepoczącego, nie oznacza że w ogóle nie unosiły się w powietrzu.

    Teoria pęczniejącej Ziemi jest absurdalna, choćby dlatego, że według tej teorii nadwyżkę masy ma tworzyć materia opadająca z kosmosu (a więc przykrywająca stare warstwy), a zarazem jej założenia (rozrywanie płyt) wymaga, aby Ziemia pęczniała od środka

  5. Swoją drogą na sympozjach to można różne bzdury gadać, ciekawe czy mu to gdzieś opublikują w naprawdę dobrym żurnalu

  6. @Krzysztof
    Nie słyszałem o takich teoriach- to tym bardziej dziwne, ze Ziemia była niegdyś większa (o Księżyc)- a nie mniejsza. Natomiast historia z trzmielem/bąkiem to anegdota :)

  7. do glaude

    Napisalem, ze dla ekstremistow:)
    Ale masz link a z niego do bibliografii

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Teoria_ekspandującej_Ziemi

    Co do trzmiela
    http://archiwum.wiz.pl/2000/00011900.asp

    Zagadka lotu trzmiela rozwiązana

    Kiedy w latach trzydziestych uczeni z Uniwersytetu w Getyndze po raz pierwszy przeanalizowali aerodynamikę lotu trzmiela – rezultaty wprawiły ich w zakłopotanie. Okazało się, że w myśl obowiązującej teorii trzmiel nie może latać. W ostatnich latach ów „paradoks trzmiela” rozwiązał prof. Charles Ellington z Uniwersytetu Cambridge, który zbudował mechaniczny model owada i wyjaśnił, że jego lot możliwy jest dzięki nieznanemu wcześniej zjawisku aerodynamicznemu. Dodatkową siłę nośną zapewniają trzmielowi wędrujące zawirowania powietrza wytwarzane na krawędzi skrzydeł.

  8. Mam bana?
    Nie moghe opublikowac odpowiedzi

  9. Zdezaktywowalem linki – moze przejdzie
    Napisalem, ze dla ekstremistow:)
    Ale masz link a z niego do bibliografii

    „http://pl.wikipedia.org/wiki/Teoria_ekspandującej_Ziemi”

    Co do trzmiela
    „http://archiwum.wiz.pl/2000/00011900.asp”

    Zagadka lotu trzmiela rozwiązana

    Kiedy w latach trzydziestych uczeni z Uniwersytetu w Getyndze po raz pierwszy przeanalizowali aerodynamikę lotu trzmiela – rezultaty wprawiły ich w zakłopotanie. Okazało się, że w myśl obowiązującej teorii trzmiel nie może latać. W ostatnich latach ów „paradoks trzmiela” rozwiązał prof. Charles Ellington z Uniwersytetu Cambridge, który zbudował mechaniczny model owada i wyjaśnił, że jego lot możliwy jest dzięki nieznanemu wcześniej zjawisku aerodynamicznemu. Dodatkową siłę nośną zapewniają trzmielowi wędrujące zawirowania powietrza wytwarzane na krawędzi skrzydeł.

  10. „Masz rację, chodzi o gęstość atmosfery, która prawdopodobnie była większa niż obecnie. Dotyczy to także innych organizmów np. olbrzymich ważek, które miały skrzydła- więc pewnie po to, żeby latać a nie chodzić. Tak duże owady nie mogłyby latać w obecnej atmosferze, śmiem nawet twierdzić, że nie dałyby rady chodzić. Pozostaje tylko kwestia ustalenia, dlaczego atmosfera była gęstsza a ciśnienie wyższe ?”

    Co slowo to blad logiczny.
    Wieksza ilosc tlenu w atmosferze to nie kwestia wiekszego cisnienia czy grawitacji.
    Coraz wieksze wazki, produkujace coraz wiekszy opor aby przezwyciezyc coraz wieksza gestosc wynikla z coraz wiekszej grawitacji?
    A dlaczego sie zwiekszyla?
    A dlaczego spadla?
    Nie wiem jak radzilyby se zwierzeta latajace z wysoka grawitacja ale, jezeliby nie mialyby sily chodzic, to na pewno nie latalyby a pelzaly.
    No i oczywiscie wzrost grawitacji produkowalby coraz masywniejsze zwierzeta ale coraz mniejsze – az do mrowek o proporcjach nosorozca (ale juz nie nosorozcow wielkosci mrowek) – proporcjach a nie wielkosci.
    Co do gestosci osrodka (bez zmiany grawitacji) – skrzydla ulegaja zmniejszeniu (co widac po latajacych w wodzie pingwinach i zolwiach morskich).

  11. Wojtek, a mojego posta wcięło – tak jak Krzysztofas. Podejrzewam, że również ze względu na linki – to był link do abstraktu pracy w „Science” zamieszczonego na PubMedzie. Nie masz przypadkiem tego gdzieś w skrzynce ze spamem? Bo drugi raz tego pisał nie będę :-((

  12. Opublikowane, antyspam jest zdecydowanie zbyt czuły na linki, ale niestety nic na to nie poradzę. Trzeba czekać na wzrost jego inteligencji :D

  13. Trzeba czekać na wzrost jego inteligencji :D

    Czyli ewolucja pełną gębą. Już nam kreacjoniści nie podskoczą, skoro nawet antyspam ewoluuje!

    W kwestii przyczyn wahnięć składu atmosfery, to należy też brać pod uwagę „działalność” płyt tektonicznych. Jakiś czas temu czytałem tekst odnośnie zderzenia Indii z Azją, co korelowało ze znaczącym wzrostem zawartości tlenu w atmosferze.
    A swoją drogą to jest jeszcze taki „grobny” problem, jak zakładanie wydajności przez analogie do dzisiejszych ptaków. Nie można chyba wykluczyć, że latające gady mogły mieć trochę inne parametry, jeśli chodzi o wydajność mięśni.

  14. Coś waży np. 22 kilogram-y, a nie kilogram-ów

  15. Ha! W „Rzeczpospolitej” widać tego nie wiedzą, a ja nie dostrzegłem kopiując ten fragment :)

  16. Domysł Wojciecha, że jeśli te gady miały skrzydła przez wiele milionów lat, to musiały ich używać – jest prawidłowy, a do czegóż można skrzydeł użyć? Do lotu, a jak są krótkie, to do pływania.
    Ale pojawiło się poza tym trochę nieścisłych wiadomości:
    1. Teorię ”puchnącej Ziemi” oraz bardzo gęstej atmosfery chyba możną odpuścić.
    2. Informacja z ”Rzepy” jest prawie właściwa, ale 22 kg to waga dwu dorosłych albatrosów. Tylko ich pisklęta osiągają 14-15 kg, a wtedy zmęczeni rodzice pozostawiają je, i młode tak długo głodują i ćwiczą skrzydła, aż uzyskają samodzielność.
    3. Najcięższe latające ptaki to drop europejski (16 kg) i amerykański łabędź trębacz (do 18 kg). Afrykański drop olbrzymi jest smuklejszy od naszego, samice i co chudsze samce latają, a samce zbyt ciężkie – uciekają pieszo. U łabędzia krzykliwego zanotowano co prawda 22 kg, ale był to okaz latem upasiony przez turystów, który na zimę już nie dał rady odlecieć.
    4. Podobna do ważki karbońska Meganeura miała skrzydła 50 do 70 cm długie, ale nie miała mięśni do trzepotania nimi. Prawdopodobnie wykorzystywała je do szybowania, mogąc nieco zmieniać ich profil, ponieważ wzdłuż każdego skrzydła ciągnęła się drobno żyłkowana strefa wyglądająca na elastyczną. Natomiast nie wiadomo, czy było możliwe składanie skrzydeł wzdłuż ciała.
    Tak więc, dopóki nie znajdzie się nowych skamieniałości, przypuszczenia p. Sato pozostają tylko przypuszczeniami.

  17. Cyprian, masz jakieś źródła o tym, że Meganeura nie potrafiła machać skrzydłami? To ciekawe – chętnie bym przeczytał.

  18. Eptesicusie – kilkanaście lat temu wykonałem, do wystawy muzealnej, możliwie szczegółowy rysunek tego owada w skali 1:1, na podstawie kilku różnych ilustracji. Na wszystkich – szerokość tułowia i odwłoka były podobne, co podkreślają U. Lehmann i G. Hillmer w ”Bezkręgowcach kopalnych”. Piszą oni co prawda, o całym plezjonie Megasecoptera, że były to owady szybko latające, ale, jak widać u największego gatunku – brak w tułowiu miejsca na większe mięśnie, natomiast masywne człony nóg sugerują sprawne chodzenie. Stąd moja supozycja o szybowaniu. Prawda, że owady skrzydlate zwykle latają aktywnie, ale już M. Siedlecki opisał z Jawy bierne szybowanie u liśćców, szybują też niektóre motyle.

  19. >>już M. Siedlecki opisał z Jawy bierne szybowanie u liśćców, szybują też niektóre motyle

    ale czy to znaczy, że wymienione przez Ciebie owady nie są zdolne do lotu aktywnego?

    >>Na wszystkich – szerokość tułowia i odwłoka były podobne

    z tego jednak nie wynika wprost, że w tułowiu brak miejsca na mięśnie poruszające skrzydłami, ale że i w tułowiu i w odwłoku było tyle samo miejsca na mięśnie

    >>co podkreślają U. Lehmann i G. Hillmer

    ale czy ci panowie piszą o tym, że Meganeura nie była zdolna do lotu aktywnego?

    >>Stąd moja supozycja o szybowaniu

    policz, jak wyjdzie to publikuj. Albo zaproponuj współpracę komuś, kto jest specem od biomechaniki i policzy to za Ciebie, ale nie wpadł na to. Mówię poważnie… Meganeura „robi wrażenie” i jest znana, więc pracę taką weźmie naprawdę dobry żurnal

    podoba mi się, że na tym blogu gospodarz nie irytuje się z powodu nagminnych offtopiców :-)

  20. Pomysł z publikacją dobry, ale ścisłych danych za mało: skrzydła meganeury znamy jako odciski, nie wiemy o ile w przekroju podłużnym były daszkowate, brak też informacji o ilości O2 i CO2 w karbońskim powietrzu, no i o jego faktycznej gęstości, w gęstszym powietrzu uderzenie skrzydła jest wydajniejsze, ale i opór czołowy większy. Trudno założyć, że u owada tej wielkości system tchawkowy zapewni mięśniom dość tlenu do wydajnej pracy. Największa współczesna ważka z Peru ma rozpiętość około 25 cm.
    U wszystkich owadów tułów zawiera aortę, przełyk, łańcuszek nerwowy a resztę wypełniają mięśnie, natomiast w odwłoku są inne narządy wewnętrzne (trawienie, wydalanie, rozmnażanie) i często worki powietrzne, natomiast niewielkie mięśnie są zlokalizowane głównie przy pierścieniach pancerza, więc nawet podobna grubość tych części nic nie rozstrzyga.
    Autorzy ”Bezkręgowców” charakteryzują całą grupę jako owady latające, nie pisząc o możliwym wyjątku.
    Duże motyle (np. nasz żeglarz) używają lotu trzepoczącego, a tylko czasem szybują, liczne szarańczaki po skoku opadają na na szeroko rozłożonych skrzydłach, a liśćce (Phyllium) nigdy nie poruszają drobnymi skrzydłami, szybują korzystając z szerokiego, płaskiego ciała. (Jak wyjaśniał M. Siedlecki – jest to sposób takiej ucieczki przed wrogiem, aby nie oddalić się zbytnio od ”swojego” drzewa, na które trzeba się później wspiąć)
    Piszę tu o rzeczach przyrodnikom znanych, ale korespondenci Wojciecha to nie tylko przyrodnicy, więc niech też dowiedzą się, o czym sobie trochę na boczku gwarzymy.

  21. O liścach i Siedleckim akurat nie słyszałem

    trzeba by w pierwszej kolejności ściągnąć ten oto papier:

    http://www.jstor.org/pss/2408082

    i ten

    http://journals.cambridge.org/action/displayAbstract;jsessionid=DE913F03D11794A6DF24B00C9CA7FFB1.tomcat1?fromPage=online&aid=755

    >>Trudno założyć, że u owada tej wielkości system tchawkowy zapewni mięśniom dość tlenu do wydajnej pracy

    właśnie ten problem próbuje rozstrzygnąć hipoteza o wyższym ciśnieniu parcjalnym tlenu w karbonie niż dziś, niezależnie od tego, czy jest aktualna czy nie

  22. Długo przyglądałem się temu rysunkowi i dochodzę do wniosku, że dana „gadzina” rzeczywiscie mogła mieć kłopoty z lataniem, ale z innego powodu – środka ciężkości przesuniętego do przodu w czasie lotu.

  23. Europiteku –
    Oglądając tukany i dzioborożce (google/grafika – Ramphus, Buceros) też trudno przypuścić, że w locie to ogromne dziobisko im nie przeszkadza, a jednak latają całkiem sprawnie. Ich dziób jest bardzo lekki, dużą jego część zajmuje tkanka kostna podobna do styropianu, tylko z zewnątrz ”oklejona” cieniutką skórką.

  24. Wiem i dlatego „długo przyglądałem się temu rysunkowi”. Nie wiem , czy w przypadku pterozaurów też można mówić o dziobie, czy tylko o „dziobie”. W dodatku mają dośc masywną szyję (też waży), co sugeruje jednak spory ciężar całej głowy. Ale to tylko wnioski z rysunku.

  25. A może te pterozaury w locie zaginały szyję w ‚S’ tak jak czaple czy pelikany?

  26. Jakieś kłopoty z takimi proporcjami ciała pewnie miały i jakoś musiały sobie z tym poradzić, jeśli chciały oglądać świat z góry. Możliwe też, że latały po jakichś liniach krzywych (wznoszenie-opadanie) lub pozycja ciała w locie nie była pozioma.
    Cofanie głowy też mogłoby dać pożądany efekt i to chyba spece od tych gadzin mogłiby uprawdopodobnić (budowa kręgów szyjnych).

  27. Teoria pęczniejącej Ziemi, o której pisał Eptesicus jest mi nieznana i wg mnie absurdalna. Co do gęstości atmosfery, nie wiem czy macie rację, czy nie. Dla mnie jednak jest to logiczne (zmiany gęstości wcale nie musiały być duże), natomiast porównywanie małych skrzydeł pingwinów jest nie na miejscu- bo powietrze nigdy nie było i nie będzie tak gęstym ośrodkiem jak woda. Stworzenia wodne mają większy problem z kierunkiem w DÓŁ- a latające w GÓRĘ- to warunkuje różne strategie poruszania się. Nawet jeśli te olbrzymie ważki szybowały- szybowały kiedyś, nie sądzę, żeby szybowały teraz. Druga kwestia, skoro poruszyłem wodę: dlaczego największe stworzenie morskie żyje w czasach obecnych , a nie np. w czasach dinozaurów ? Może jednak siła grawitacji była kiedyś większa i ciśnienie (gęstość) wody większe, co nie pozwalało im osiągać dużych rozmiarów ? Dlaczego dinozaury lądowe osiągały tak potężne rozmiary, a od 60 mln lat stworzenia nie mogą im dorównać pod tym względem ?
    Jeśli znacie rozwiązanie, to piszcie, bo chętnie je zobaczę. A przy okazji nauczę się czegoś.

  28. @glaude

    >>Co do gęstości atmosfery, nie wiem czy macie rację, czy nie.

    my też nie wiemy. Gdybyśmy wiedzieli, nie byłoby tej dyskusji :-)

    co do teorii ekspandującej ziemi, to jeśli lubisz pseudonaukę i masz poczucie humoru, polecam lekturę:

    http://en.wikipedia.org/wiki/Expanding_earth_theory
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Teoria_ekspanduj%C4%85cej_Ziemi

    oba z bogactwem linków do zewnętrznych źródeł

  29. znalazłę skamieniale kosci kawałki i nie wiem czy ta sa dinozaurów ????

  30. A gdzie znalazłeś? I w czym?

  31. Glaude!
    Pisząc o skrzydłach miałem na myśli ich główną funkcję, czyli odpychanie ciała od ośrodka gazowego lub płynnego. Konkretnie – większość ptaków lata w powietrzu (szybowanie, lot trzepoczący i lot specjalny, jak u kolibrów), a pingwiny latają we wodzie (ruchy skrzydeł podobne, ale same kończyny krótkie), w obu środowiskach poruszają się alki, nurzyki itp. które mają skrzydła małe, wolno nimi ruszają podczas nurkowania, ale gwałtownie przyspieszają ruchy po wynurzeniu, odrywają się od wody i lecą w prostej linii do gniazda położonego kilkadziesiąt metrów wyżej, na klifie czy innym urwisku. U lotników 2/3 mięśni piersiowych służy opuszczaniu skrzydeł, a u pingwinów połowa mięśni piersiowych skrzydła opuszcza, druga je unosi. U tych ostatnich zresztą – wyjątkowo – skrzydła pomagają także przy poruszaniu się po śniegu ślizgiem na brzuchu.
    Co do meganeury i paru niewiele mniejszych owadów karbońskich i permskich – to istotnie raczej szybowały, nie miały zresztą w powietrzu żadnej konkurencji, do czasu, gdy pojawiły się mniejsze owady ale latające aktywnie, (a później gady i wreszcie ptaki). O nielicznych owadach dzisiaj szybujących – p. wyżej.
    Dlaczego niektóre wieloryby są większe, niż jakiekolwiek poprzednie kręgowce morskie? Najkrótsza odpowiedź – mają co jeść. W morzach mezozoicznych jako szczytowe drapieżniki królowały amonity: wielka twarda i podzielona na komory muszla i niewielkie ciało w komorze ostatniej. Dużych ryb było niewiele, a ich miejsce zajmowały różne gady, plezjozaury, później ichtiozaury. Gdy 65 mln lat temu te zwierzęta wyginęły – wraz z lądowymi dinozaurami (i prawie całą resztą) – w morzach rozwinął się współczesny plankton, w którym poczesne miejsce zajmują skorupiaki, a także liczne jaja i larwy wielu zwierząt osiadłych, także ryb, narybek i masy ślimaków skrzydłonogich – jednym słowem jeść i tyć. Kilkadziesiąt mniejszych gatunków uzębionych (delfiny) łapią ryby, dwa największe to orka poluje na inne delfiny, a kaszalot nurkuje po wielkie kałamarnice. Kilkanaście gatunków zrezygnowało z łapania ryb, wykształciły fiszbiny, i wycedzają bezpośrednio wspomniany plankton, mają go dużo, więc mogą sobie pozwolić na coraz większe wymiary.
    Woda, jako ciecz jest bardzo mało ściśliwa, więc nie mogła osiągnąć wiele większej gęstości, gdzieś spotkałem obliczenie, że gdyby cała woda w oceanach „rozprężyła się” to ich poziom podniósłby się o 11 m.
    Nie umiem wyjaśnić ani konkretnie dlaczego wiele dinozaurów osiągało te swoje wymiary, ani dlaczego wyginęły później i największe ssaki w rodzaju Baluchiterium czy Indricotherium – po 5-6 m w kłębie, i 11 m od nosa do zadu, ale też przypuszczam, że nie miały co jeść. Pozdrawiam

  32. Nie rozumiem skąd twierdzenie że aby ciśnienie było większe, potrzebna jest większa masa planety?

    Gdyby tak było – na Tytanie atmosfera musiałaby być cieniutka, że nie wspomnę o mniejszej Wenus, mniejszej przecież od Ziemi, która przy braku pola magnetycznego – ma miażdżąco gęstą atmosferę.

    Z ogromną łatwością można sobie wyobrazić, że Ziemia mogła mieć w swoich cieplejszych okresach gęstszą atmosferę.
    A jeśli przy okazji – bardziej nasyconą tlenem – to wiele wypisanych powyżej hipotez może być prawdą. (Np – bardziej efektywne oddychanie, skuteczniejsze do-energetyzowanie, umożliwia zapewne podjęcie większego wysiłku np przy lataniu).

    Wiadomo, że przy wzroście ilości tlenu – metabolizm przyśpiesza, organizmy szybciej się starzeją, ale i szybciej rosną. W epoce dinozaurów Ziemia była wszak prawdziwą Gają, z wysokim tempem przyrostu biomasy na której „pasło” się wiele olbrzymich zwierząt. Współcześnie trudno dobić do tych wskaźników ;)
    :)

  33. Od takich nowości trzeba spalić wszystkie dotychczasowe książki, które informowały o lotach pterozaurów. Niedługo wszystko będzie trzeba do pieca powrzucać.

  34. Cyprianie

    >>Nie umiem wyjaśnić ani konkretnie dlaczego wiele dinozaurów osiągało te swoje wymiary, ani dlaczego wyginęły później i największe ssaki w rodzaju Baluchiterium czy Indricotherium – po 5-6 m w kłębie, i 11 m od nosa do zadu, ale też przypuszczam, że nie miały co jeść. Pozdrawiam

    z tym żarciem to nie wiem. Wydaje się, że przynajmniej dla roślinożerców teraz jest więcej żarcia, bo są trawy – ze swoim cudownym wynalazkiem, jakim jest merystem wstawkowy; z takim czymś (zamiast stożka wzrostu na czubku) można być po stokroć zgryzanym i odrastać w nieskończoność. W mezozoiku jak wiesz, traw nie było, ciężkostrawne żarcie typu sagowców, benetytów, kordaitów, paproci, wszystko włókniste jak cholera, nie odrasta tak łatwo po zgryzieniu

  35. Alternatywna historia wszystkiego :-)

    Po siedmiu dniach od stworzenia świata Ziemia zaczęła puchnąć. Puchła tak długo, aż grawitacja stała się nieznośnie wysoka, co spowodowało że Meganeura, Quetzalcoatlus i Argentavis spadły na ziemię, prosto na głowy żyjących razem z dinozaurami ludzi. Pokazuje to, jak bardzo inteligentny był to projekt i jak mało inteligentna jego realizacja. W końcu ekspandująca ziemia zrobiła się tak duża i ciężka, że doszło do przesilenia grawitacyjnego i potopu. Noe zabrał wszystkich na Arkę, ale zapomniał dinozaurów i się biedaczki potopiły. Ten to straszliwy dramat plejstocen-holocen spowodował, że kromaniońskie bezrozumne zwierzę musiało instynktownie szukać schronienia na Arce. Groza dramatu plejstocen-holocen spowodowała, że kromaniońskie zwierzę stało się człowiekiem rozumnym, zupełnie jak Noe, który np. nauczył się wiosłować. Dlatego po wyjściu z ładowni kromaniońskie zwierzę od razu zaczęło wyklepywać dolerytowym rylcem megality ze skał zmiękczonych przesileniem grawitacyjnym. Dalej poszło już z górki, bo przylecieli kosmici i nauczyli ludzi jak wyklepywać jeszcze większe megality czy (już w III w. p.n.e.) przerzeźbić mozaiką klockową Bazylikę Mariacką w Gdańsku, której zmiękczony bazalt znakomicie udaje cegłę średniowieczną. Wreszcie kosmici byli tak bezczelni, że nauczyli ludzi rzeźbić nawet kryształowe czaszki, no ale to żadna sztuka w dobie przesilenia grawitacyjnego. W końcu przesilenie stało się tak nieznośne, że kontynent Mu zapadł się w morze, przygniatając swoim bokiem Atlantydę i obalając połowę z wydłubanych trzciną w miękkim bazalcie posągów z Wyspy Wielkanocnej. Kosmici przerażeni odlecieli, a żyjący w tym samym czasie co karpie i ludzie Anomalocaris opadł na dno i znieruchomiał.

    Literatura: Kijewski (2008), Giertych (2005), Rzecznik Prawdy (2008), Behe (2002), Daeniken (2001, 2007), niepublikowane informacje z wymiarów niematerialnych i chanellingu

  36. Eptesicusie robisz sobie żarty z rzeczy, które ja chciałem poznać, a na które nikt z wypowiadających się na forum nie znał pewnej odpowiedzi. Nie jestem w stanie podać Ci w tej chwili artykułu, w którym czytałem o większej grawitacji Ziemi w przeszłości (co nie znaczy, że dużo większej). Była tam mała wzmianka o tym, że dzięki temu właśnie rozmiary niektórych zwierząt w przeszłości były większe, gdyż skład atmosfery był inny i ciśnienie było większe. Ja od fachowców chciałem się dowiedzieć, czy to prawdopodobne. Co do wielorybów, to odpowiedź mnie satysfakcjonuje. Reszta , nie bardzo.

  37. >>>Co do wielorybów, to odpowiedź mnie satysfakcjonuje. Reszta , nie bardzo

    Mnie też nie, ale nie wiem czy w ogóle jest znana… Ja jej nie znam i nie będę udawał, że znam odpowiedź, co więcej dotychczasowe wyniki badań takiej odpowiedzi nie dają. Jednak brak jest jakichkolwiek naukowych dowodów na większą grawitację w przeszłości. Nic o takim zjawisku jak zmniejszanie się grawitacji na Ziemi nie wiadomo. Należałoby zacząć od tego – przetestować hipotezę o wyższej grawitacji w mezozoiku, a gdyby nie udało się jej obalić – przyjąć i wtedy wnioskować, że grawitacja ta stanowi przyczynę większych zwierząt lądowych w przeszłości niż dziś. A nie na odwrót, bo wtedy robi się czysta spekulacja. Myślcie dalej.

    A jaja robię sobie nie z Ciebie przecież, tylko z pseudonauki, więc się nie dąsaj :-) Jeśli Cię to dotknęło, przepraszam

    co do innego składu atmosfery (konkretnie udziału tlenu), to owszem jest taka hipoteza, ale dotyczy ona nie dinozaurów, ale ogromnych paleozoicznych owadów, sprawę już wyjaśnialiśmy powyżej (choć wcale nie jest taka oczywista, a twierdzi się wręcz że hipoteza ta jest już nieaktualna). Jesli jednak uważa się, że spadek ciśnienia parcjalnego tlenu spowodował wymarcie ogromnych ważek (jak Meganeura) i innych karbońsko-permskich gigantów, to siłą rzeczy nie można uznawać wysokiego udziału tlenu za przyczynę gigantyzmu dinozaurów, bo te ostatnie pojawiły się po wymarciu gigantycznych owadów

    pozdrawiam

  38. Ja nie napisałem, że robisz sobie jaja ze mnie i nie obraziłem się. A artykuł o którym wspomniałem, był o słabnącym polu magnetycznym Ziemi. Był napisany logicznie i przekonująco (tzn. dla mnie). Może to była jednak tylko czyjaś hipoteza, a nie potwierdzona teoria.

  39. hehehehe
    wyglada na to ze naukowcy niewiele wiedza
    pul biedy jesli jawnie sie do tego przyznaja
    gorsza sprawa jesli tkwiac w bledzie upieraja
    sie przy nim.
    alternatywna historia ziemi, to zgrywa autora
    ale zgrywa z tych wszystkich glupot ktore plota
    nam naukowcy prubojac pogodzic fakty ktorych nierozumieja
    (a tak swoja droga za co im placa?), anierozumieja
    bo wszystko podporzadkowoja pod raz wymyslone bledne
    teoriee.
    tak wiec wyglada na to ze nic im sie iezgadza

    a jeden fakt z historii ziemi muglby wytlumaczyc
    im wszystko

    ale nie, naukowcy tego do tego jednego faktu
    nieprzyznaja sie nigdy.
    tak wiec mamy historie ziemi gdzie nasze najwiekrze
    pterodaktyle nielataja wogule.
    gdzie niema ciaglosci w ewolucji czlowieka
    gdzie niewiadomo jaka byla gestosc powietrza
    gdzie prawdopodobienstwo wystapienia zycia w calym
    nieskonczonym wszechswiecie rowna jest zero
    oczywiscie nieliczac ziemi
    gdzie 78 tonowe bloki z granitu antyczni
    egipcjanie dzwigali jakos…. jakos tak…..
    a moze siak….. ale dzwigali dowody stoja w egipcie.

  40. >>naukowcy prubojac pogodzic fakty ktorych nierozumieja
    (a tak swoja droga za co im placa?), anierozumieja
    bo wszystko podporzadkowoja pod raz wymyslone bledne
    teoriee

    co więcej, nauczyciele (a tak swoja droga za co im placa?) mogliby nauczyć ludzi porządnie ortografii :-))

  41. >>a jeden fakt z historii ziemi muglby wytlumaczyc
    im wszystko, ale nie, naukowcy tego do tego jednego faktu
    nieprzyznaja sie nigdy

    a jaki to fakt?

    >>wyglada na to ze naukowcy niewiele wiedza

    a dzięki komu wiemy, że w ogóle istniały jakieś pterozaury i jak wyglądały?

  42. @ Secutor – A co powiesz na taki ciąg:
    Sokrates rzekł – wiem, że nic nie wiem. Hoc erat in scientiae principio. Już jego uczeń, Plato wiedział coś o ideach, a z kolei jego kontynuator – Arystoteles przeszedł do praktyki, teorii nie opuszczając. I tak to poszło. Św. Augustyn modlił się ‚pecco – ergo sum’, a po paru wiekach Kartezjusz zrobił z tego swoje: cogito, ergo sum. Jakieś pół wieku temu – Archer podsumował – czym większa wyspa naszej wiedzy – tym dłuższe wybrzeże wątpliwości. I bardzo dobrze – rozwój widoczny, kierunek wydaje się słuszny, a że niewiedza z boku stoi i jakieś słabizny pokazuje, to też dobrze – wiadomo co należy wzmocnić w gmachu nauki. Zgadzasz się z takim postawieniem sprawy?

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s