Wikingowie zaczęli łupić, bo brakowało im kobiet?

W ostatnich latach VIII w. łodzie pełne bezwzględnych wojowników ze Skandynawii po raz pierwszy pojawiły się u brzegów Brytanii. Przez kolejne 300 lat Wikingowie byli postrachem całej północnej Europy.

Groźni i wściekli, bo nie mają żon?

Zdaniem Jamesa Barretta z uniwersytetu w Cambridge (Wlk. Brytania) młodzi wojownicy zaczęli łupieżcze najazdy, ponieważ chcieli zdobyć majątki, by zwiększyć swoje szanse na znalezienie żony. Uczony twierdzi, że w wyniku pogańskiego obyczaju zabijania niektórych nowonarodzonych dziewczynek w całej Skandynawii brakowało kobiet.

Barrett podkreśla jednak, że istnienie tego zwyczaju należy uważać jedynie za hipotezę. Wspomniają o nim co prawda średniowieczne sagi islandzkie, ale bardzo trudno odnaleźć jego ślady w materiale archelogicznym.

By uprawdopodobnić swoją tezę, Barrett przedstawił w artykule opublikowanym w magazynie naukowym Antiquity argumenty przeciwko innym hipotezom mającym wyjaśniać przyczyny wikińskich rajdów.

Często np. można spotkać twierdzenie, że wyprawy umożliwiło poprawienie się technik żeglarskich. Barrett wskazuje jednak, że już w V i VI w. mieszkańcy Skandynawii migrowali do Brytanii, więc rozwój łodzi Wikingów nie może być uznawany za przyczynę najazdów. Wcześniej też były możliwe.

Barrett podważa też inne proponowane przyczyny m.in. zmianę klimatu, przeludnienie, problemy ekonomiczne.

Uczony twierdzi, że za jego teorią przemawiają za to bogate pochówki wikińskich kobiet, w których znajdowano cenne metale, tkaniny i biżuterię. Szczątki dwóch kobiet znaleziono m.in. w jednym z najwspanialszych pochówków wikińskich, który odkryto na farmie Oseberg w Norwegii.

Na podstawie Discovery.

Argumenty Barretta niezbyt mnie przekonują. Skoro zabijanie części żeńskich noworodków było pogańskim zwyczajem, to czemu jego skutki skandynawscy mężczyźni zaczęli odczuwać dopiero pod koniec VIII w.? Zdecydowanie bardziej przemawiają do mnie teorie o przeludnieniu bądź to, że po prostu wojownicy ze Skandynawii właśnie w tym czasie zorientowali się, jak łatwo mogą się wzbogacić łupiąc bezbronne klasztory i kościoły u wybrzeży Brytanii, Irlandii i innych krajów. Bardziej prawdopodobne wydaje mi się, że gdy pierwsi śmiałkowie, którzy w 793 r. złupili klasztor w Lindisfarne w północnej Anglii, wrócili z łupami i wieść o tym rozeszła się po skandynawskich wioskach, to wkrótce znalazło się wielu chętnych na równie szybki zarobek.

Poza tym łupieżcze rajdy grup młodych wojowników były charakterystyczne dla wielu ludów germańskich (i być może słowiańskich, ale pewien nie jestem*). To właśnie takie oddziały chcących się wzbogacić młodzików były największym utrapieniem rzymskiego pogranicza na wiele stuleci przed epoką Wikingów.

~ - autor: Wojciech Pastuszka w dniu 19.09.2008.

Komentarzy 29 to “Wikingowie zaczęli łupić, bo brakowało im kobiet?”

  1. Panie Wojciechu, zgadzam się z panem w 100%. Dobrze jest to opisane w „Społeczeństwie feudalnym” Blocha. Ten brak kobiet to IMO mocno naciągana teoria.

  2. Zabijanie żeńskich noworodków nie musi być wcale nietrafioną teorią. Można tutaj przytoczyć przykład Chin, gdzie w wyniku polityki jednego dziecka i presji na posiadanie syna przez rodziców, jest spora dysproporcja płciowa i żony „importuje się” np. z Korei. Ale idąc tym tropem, należałoby zapytać, dlaczego wikingowie nie porywali kandydatek na żony w czasie wypraw?

    Co do piractwa, znajomi Łotysze onegdaj przytaczali mi zmodyfikowaną modlitwę z Danii (sic), która miała brzmieć coś na kształt „od głodu, ognia i Kurów zachowaj nas Panie”.

  3. >>“od głodu, ognia i Kurów zachowaj nas Panie”

    to bardzo ciekawe, bo Bałtów (baltyjskich i ugrofińskich) nie kojarzy się zwykle z takim procederem. Inna sprawa, że o kulturze i historii tych krain z epoki przed podbojem zakonu Kawalerów Mieczowych niewiele można się dowiedzieć, a jeśli coś, to raczej ogólniki. Słyszałem że również Estowie trudnili się łupieniem krajów z których pochodzili wikingowie, kiedy już ci ostatni przeszli na chrześnijaństwo. Łupem estońskich piratów miała paść np. szwedzka Sigtuna. Ale nie mam do tego żadnych źródeł, wyczytałem po prostu dawno temu w folderze turystycznym w tym mieście

  4. T ozabijanie dzieczynek wygląda mi trochę podejrzanie, ale może…
    W każdym bądź razie kobiety miały mocną pozycję wśród Wikingów. W czasie zasiedlania Islandii kobieta mogła zająć tyle ziemi ile dała radę obejść jednego dnia prowadząc krowę na postronku. Mężczyzna miał lepiej – zajmował tyle, ile objechał konno.

    W całej tej sprawie jest pewnie jak zwykle: kilka nakładających się przyczyn. Najłatwiej jednak zostać zauważonym, gdy się ogłosi jakąś ekstrawagancką hipotezę, a najlepiej „seksualną”.

  5. Ale idąc tym tropem, należałoby zapytać, dlaczego wikingowie nie porywali kandydatek na żony w czasie wypraw?

    Posiąć taką na kilka chwil, a mieć takie coś w domu trujące, to dwie różne sprawy ;)
    Na poparcie tezy badacza, mógłbym opisać zwyczaj jakichś szympansic, które, gdy widziały, że szympansy się gryzą nadstawiały im swe tyłki i waśnie w grupie się kończyły. też za discovery ;)

    A poważniej, to prawdopodobnie celem były rabunki, a gwałty, czy porywanie białogłowych mogłoby być raczej zbieraniem „bonusów” z druzgoczącej przewagi.
    Z kolei za porywaniem niewiast mogłoby przemawiać odświerzanie krwi, co zachodziło w innych nacjach, np jakieś wioskiw afryce wymieniały się kobietami. W małych zamknietych społecznościach łatwiej o chorobliwe społeczeństwo, czy powtarzalność wad wrodzonych.

  6. Wikingowie byli najgroźniejsi kiedy byli poganami tzn., że mogli mieć kilka żon jeżeli byli bogaci i żadnej jeżeli byli biedni. Rozwiązanie? Zasiedlić nową ziemię lub iść na wiking i zdobyć majątek na zakup żony. Niewolnica to nie rozwiązanie bo nie jest czystej krwi i dlatego jej zdobycie nie daje prestiżu społecznego.Analogia? Opisano miasto w Libii skąd młodzi Arabowie uciekają na dżihad do Iraku bo nie mają u siebie pracy, żony (koszt stada wielbłądów) i innych perspektyw. Szansa na seks tylko z ladacznicami co jeszcze obniża ich pozycję społeczną. Nawet ci, którzy się wysadzają mają odpowiednik w postaci szalonych berserków. To jakiś mechanizm społeczny wynikający ze zróżnicowania majątkowego i ograniczeń wynikających z obyczajowości i religii czyli to… robota dla socjologów.

  7. Teoria z kobietami mnie osobiście nie przekonuje, ale nie mam na ten temat żadnej wiedzy więc nie komentuję. Chciałem tylko potwierdzić że zwyczaj spędzania czasu na łupiestwie przez młodzież, dopóki się nie nałupili tyle by ich stać było na żonę był jak najbardziej obecny również u Słowian, są na ten temat źródła dotyczące Słowian połabskich a konkretnie bodajże Redarów – był to jeden z powodów dla których Sasi mieli z nimi tyle problemów i dlaczego podbój tak małego terenu zajął im aż 250 lat.

    No a co do słowiańakiego piractwa bałtyckiego to w ogóle jest na ten temat spora literatura, też popularna. Generalnie Słowianie (Obodrzyce, Ranowie i Pomorcy) nie byli nic gorsi od braci ze Skandynawii a niejednokrotnie skuteczniejsi. Tyle że ograniczali się do zamkniętego akwenu więc nikt poza Bałtykiem ich nie zaznał. Dopiero Duńczycy w połowie XII wieku ukrócili piractwo definitywnie (no i potem Hansa)

  8. embercadero napisał:

    Chciałem tylko potwierdzić że zwyczaj spędzania czasu na łupiestwie przez młodzież, dopóki się nie nałupili tyle by ich stać było na żonę był jak najbardziej obecny również u Słowian

    Znaczy, dobrze mi się zdawał, że gdzies o tym czytałem :) Dzięki.

  9. Kobiet nie brakowało (nie znam żadnej plagi, która wytłukła tylko kobiety) zachwiana została tylko ich „dystrybucja”. Jak pisałem wcześniej pewnie z powodu różnic majątkowych i pogańskiego wielożeństwa. Co do młodzików łupiących i szukających mołojeckiej sławy to jest oczywiście norma (choćby nasze stadiony) ale Wikingowie organizowali wyprawy wojenne a nie pijackie rozróby. Ktoś musiał finansować budowę statków, dostarczyć broń, zapasy żywności i dać przyzwolenie na nękanie sąsiadów, którzy przecież mogli przybyć z rewizytą. Gdyby młodzi mieli te środki to i na żonę by coś wysupłali.

  10. @Morlok przekonałeś mnie logiką argumentacji. Należy pamiętać, że oni byli kupcami/wojownikami- a stan ten zmieniali często zależnie od sytuacji zastanej po wylądowaniu w porcie, w zależności czy mieli do czynienia z silnymi autochtonami, czy ze słabymi. Jak mówi stare przysłowie: „zło szerzy się- jeśli mu na to pozwalamy”. Najwyraźniej średniowieczna degrengolada państwowa w Europie była tak daleko posunięta, że nie spodziewali się (silnych) odwetów.

  11. Mośliwe, że nie tylko degrengolada państwowa, ale i umiejętnosci żeglarskie. Wikingowie używali prostego instrumentu nawigacyjnego (nie pamiętam nazwy), który pozwalał na określanie szerokości geograficznej. Płynęli do określonego równoleżnika i następnie wzdłuż niego do celu (na wschód lub zachód), w związku z czym nie musieli trzymać się linii brzegowej z obawy utraty orientacji na pełnym morzu.

  12. Z nawigacją kierunków u Wikingów nie słyszałem. W ogóle jakoś się nie mówi, że na północy Europy było „coś” z cywilizacji. Mówię nie tylko o czasach Wikingów, ale też o starożytności. Matematykę jako pierwsi w Europie znali Grecy, jednak ci, co stawiali Stonehenge nie znali jej słabiej od Greków. Pisałem już o tym w artykule z sierpnia 2008 roku o Wikingach na Ostrowie Lednickim. Znajdowano bryły geometryczne w ziemi na terenach Anglii i Irlandii sprzed 3-4 tysięcy lat, ale nie jestem pewien, czy akurat tam. Zabijanie noworodków płci żeńskiej to chyba jakaś sprzeczność, jeżeli za argument podaje się ich wyprawy łupieżcze po nowe kobiety. Wyprawy rzeczywiście mogły istnieć, ale nie dlatego, że im brakowało kobiet z powodu ich zabijania, tylko dlatego, że chcieli „nowej krwi” i tyle. Jeśli obecnie u Chińczyków tak robią, a u Albańczyków chyba też, to te żony z Korei muszą Chińczycy „importować” nielegalnie albo już nie chcą mieć dzieci z rodaczkami. To podobnie można by sobie życie utrudniać spalając całe swoje drewno w lesie, a domy budować z drewna zagranicznego właśnie z powodu jego braku – też głupota, ale pomysł ok.

  13. Wyprawy wikingów organizowali jarlowie dla których sukces takiej wyprawy był najlepszą metodą pozostawania owym jarlem, bo jedyne co o tym decydowało to prestiż który dawało powodzenie w walce (co nie znaczy oczywiście że jarlem mógł zostać biedak, nie mógł, ale powodzenie w walce oznaczało również zdobycie majątku). Także statek i zaopatrzenie załatwiał jarl. Natomiast młodzież która musiała zarobić na „manie żony” wypełniała szarą masę załogi, dzięki temu po prostu zawsze było dużo chętnych.

    Aczkolwiek to jest bardzo duże (za duże) uproszczenie, u wikingów było o wiele więcej mechanizmów społecznych które powodowały tak wojowniczy tryb życia, cała struktura społeczna była temu podporządkowana (polecam książki prof Urbańczyka), więc można by długo o tym pisać. Natomiast wspomniany mechanizm młodzieży mającej społeczny obowiązek się wyszumieć i zarobić na żonę był za to głównym motorem zachowań agresywnych wcale nie u Skandynawów tylko u Słowian a również na przykład u Szkotów. I pewnie jeszcze w wielu miejscach.

    A z tym brakiem kobiet to w ogóle blaga. Szczególnie że Skandynawowie dość skrupulatnie rozróżniali która kobieta jest żoną a która tylko niewolnicą (zdobyczna raczej żoną nigdy nie zostawała), choć już potomków prawych i nieprawych traktowali tak samo. Ten profesor z Cambridge w każdym razie jakieś banialuki opowiada

  14. Jarl był wodzem, a nie księciem. Należała do niego organizacja wyprawy, ale nie jej całkowite sfinansowanie. Działał przecież świetnie system legundowy. Był on tak dobry, że przyjęli go jako jednostkę administracyjno-populacyjną Słowianie mieszkający przy morzu i żeglujący.
    O tym przyrządzie nawigacyjnym też nie słyszałem, ale może to być prawda- i bardzo mnie to zaciekawiło.
    QEuropitek- jakby Ci się przypomniały jakieś źródła o tym przyrządzie, to poproszę.

  15. @Glaude

    Informacja o tym „kompasie” pochodzi prawdopodobnie z:
    Farley Mowat „Wyprawy Wikingów” – wydana po polsku w pierwszej połowie lat 70. zeszłego wieku, chyba PWN.
    Podaję to z pamięci, ponieważ było to podstawowe żródło mojej pracy maturalnej w historii (w latach 70. można było pisać pracę zamiast zdawać ustny). Jeśli tam nie znajdziesz informacji, to poszukam tej pracy i sprawdzę. Myślę jednak, że tam znajdzioesz, ponieważ to gruba „cegła” traktująca temat kompleksowo.
    Pamiętam, że ten przyrząd był bardzo prosty i skuteczny. Przy jego użyciu Wikinkowie pływali np. na Islandię i Grenlandię. Zdaje się też, że wzmianki o nim są w eddach islandzkich – też było polskie wydanie (chyba w latach 60.). Niestety nie mam już ich, ponieważ podarowałem komuś rok temu, a nakład nie był duży, więc może być ciężko dostać nawet w bibliotekach.

  16. Kilka lat temu widziałem artykuł o ”sekstansie wikingów” albo w Wiedzy i Życiu, albo w Świecie Nauki, nawet na okładce było zdjęcie repliki. A w jednej ze sag jest mowa o słonecznym kamieniu, niektórzy badacze tłumaczą, że chodzi o szpat islandzki, dzięki czemu przy zamglonym, lub zachmurzonym niebie można określić kierunek ku słońcu. Szpat pozwala odróżnić światło spolaryzowane, ponieważ wykazuje dwójłomność, i na nieboskłonie ukazuje się ciemniejszy „krzyż polaryzacyjny”, którego ramiona wybiegają z miejsca niewidocznego słońca. Pozdrawiam.

  17. Tak, tak, też pamiętam opis tego urządzenia nawigacyjnego i sposobu go stosowania w książce Mowata (nawiasem mówiąc świetna, polecam, szczególnie że była reedycja niedawno) – ale cholera pamięć mam dobrą tyle że krótką i nazwa mi kompletnie wyleciała. Zasada działania była podobna jak sekstantu, mierzyło się kąt nachylenia słońca (a może gwiazdy polarnej?) nad horyzontem w południe i na tej podstawie wyznaczało położenie.

  18. O badaniach w kwestii słonecznego kamienia pisałem półtora roku temu: https://archeowiesci.wordpress.com/2007/03/05/wikingowie-nawigowali-za-pomoca-krysztalow/

  19. Dziękuję wszystkim za źródła. A co do Eddy to bodajże w zeszłym roku, lub 2 lata temu wydała ją mała oficyna z Sandomierza i to zarówno starszą jak i młodszą. Wydali też Mabinogion i dużo innych mitologii z całego świata.
    Pozdrawiam :)

  20. Wojtku, kryształ słoneczny to inna para kaloszy, to o czym mówimy to był rodzaj patyka (kilku patyków?) z podziałką którym mierzyło się jak wysoko jest słońce nad horyzontem. Kryształ z tego co rozumiem pozwalał ustalić gdzie jest słońce nawet jak go nie było widać.

  21. @embercadero

    O słonecznym kamieniu wspomniał Cyprian Vaxo dwa wpisy dalej i do tego się odnoszę.

  22. Ciekawy cytat źródłowy odnośnie piractwa Słowian w Danii:
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Wizymir#cite_note-8

  23. Nie chce mi się wierzyć w ten magiczny kamyk Wikingów. Już by dawno wykorzystali to Kolumb, Vespucci i ci inni. Ale widocznie nie chcieli wiedzieć, gdzie jest słońce. Jakby pojawiła się tu hipoteza, że ciężko było kiedyś pozyskać ten szpat do wyrobu „kompasów”, to ja od razu mówię, że wszystko było możliwe w handlu. Wspomnę jeszcze jedną rzecz, która mnie dziwi. Jak to się stało, że Holendzy, kolonizując Indonezję, nie namierzyli Australii jako oddzielny ląd, tylko uznali za część Papui, która nie jest zdatna do zamieszkania. Przecież musieli mieć dobrą nawigację, jeśli żeglowali z Europy do Azji wschodniej – stosowali już sekstansy i busole.

  24. Nie wiem czemu, ale mój komentarz poszedł nie pod moim imieniem. Niechcący weszło pod konto Anonima, teraz podpiszę się po swojemu. Jakby co, to ja to napisałem, a nie Anonim.

  25. Równie dobrze można powiedzieć, że Fenicjanie nie opłynęli Afryki ok. 600 r.p.n.e na zlecenie egipskiego faraona. Gdyby to zrobili, to połowa Europy pływałaby na wakacje w Kongu już w Średniowieczu, bo mapy i relacje z tej wyprawy byłyby do kupienia na każdym większym targu.
    Zdaje się, że w dawnych wiekach jakakolwiek sensowna wiedza była najczęściej ściśle strzeżoną tajemnicą.

  26. Ściśle strzeżona, bo przez to łatwo można było ciemnotę trzymać w garści, a przy tym zyskać szacunek dzięki swojej wiedzy i to często ze strony duchownych. Ile oni narobili złego to sam Bóg nie wie.

  27. Moja teoria o Wikingach:
    1.ludzie żyjący w górach są silni, bo stale muszą się wspinać i z wysiłkiem zdobywać potrzebne rzeczy w trudnych warunkach (podobnie silne są zwierzęta górskie) ale brakuje im żywności i soli, często są narażeni na głód i choroby, są porywczy i zuchwali
    2. ludzie żyjący nad morzem nigdy nie głodują, mają zawsze ryby i sól, są słabsi, bo nie muszą się wspinać, muszą być odważni, żeby żeglować i pomysłowi, aby budować sieci i łodzie.
    Wikingowie żyli w górach schodzących do morza, byli i Góralami i Żeglarzami jednocześnie, są dobrze odżywieni, wyrośnięci, silni i odważni. Brak im luksusów, lecz nikt, kto jest śmiały i zaradny, nie cierpi biedy. A jeszcze w górach Wikingowie maja złoża najlepszej w świecie rudy żelaza, z której robili groźną broń. Wystarczyła jedna udana wyprawa na klasztor w Anglii, gdzie okazało się, że nikt nie może dorównać sile olbrzymów z Północy i mocy ich stali, aby ruszyły setki wypraw do wszystkich rejonów Europy ….Krzysztof z Obornik

  28. Pytanie, czy wikingowie rzeczywiście żyli w górach?

    zwróćmy uwagę z jakich terenów pochodzili wikingowie (a więc mężczyźni Skandynawów = północnych Germanów, trudniący się profesją morskiego rabusia, pirata):

    1. Dania, zwłaszcza Jutlandia: nie ma tam żadnych gór, kraj jest bardziej płaski niż Polska
    2. Szwecja – równiny i pojezierza Skanii, Smalandii – również w ogromnej części kraju żadnych gór nie ma
    3. Gotlandia, wyspa płaska jak stół
    4. Norwegia – O.K., ten kraj jest cały górzysty, góry wyrastają prosto z morza. Ale czy w epoce wikingów było w ogóle jakieś istotne osadnictwo dalej od morza? Próbowałem znaleźć jakieś dane na ten temat, ale na razie nic nie wyszperałem. Chyba wszystkie ważniejsze osady, dwory jarlów, porty, były nad fiordami, to byli ludzie morza, nie gór, odwróceni od gór plecami. Jedyne co mieli z gór, to rudy metali – to kluczowe dla ich sukcesu, ale nie czyni z nich górali

  29. Ja też mam swoją teorię na temat sił różnych narodów.
    Chińczycy to silny naród, bo:
    1. Mieli ogromne rzeki i szeroki dostęp do morza. Umieli przez to dobrze żeglować, czego przykładem były ataki na Japonię.
    2. Ukształtowanie terenu (góry i niziny) pozwalało na dostosowanie się do różnych ciśnień, dzięki czemu nie bolała głowa niskociśnieniowcom. Tak trudną barierę pokonali, budując Wielki Mur.
    3. Warunki naturalne, jak pustynie i lasy. Każdy mógł znaleźć sobie miejsce do życia. Ci, co wolą suchszym powietrzem oddychać mieszkają na pustyni, a w lesie ci, co wolą wilgoć.
    Takie sprzyjające warunki są w wielu miejscach na Ziemi, a jednak Chińczycy mają najwięcej ludności na świecie. I gdzie tu reguła? Samemu mogłem szybciutko coś wymyślić na temat pochodzenia siły w ludności.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

 
%d blogerów lubi to: