Anglosaskiego apartheidu nie było?

Germanie, którzy w połowie V w n.e. wylądowali w Brytanii, raczej nie wprowadzili apartheidu – uważa John Pattison z University of South Australia w Adelajdzie.

Anglów i Sasów do Brytanii nie przybyło wielu – zapewne kilkadziesiąt tysięcy w stosunku do około dwóch milionów celtyckich Brytów – ale to oni zdominowali wyspę. Prawie dwa lata temu genetycy z University College London stwierdzili, że w ciągu 15 pokoleń ponad połowa mieszkańców wyspy miała już germańskie geny. Ich zdaniem dzięki wojskowej i ekonomicznej wyższości nad tubylcami Anglosasi mieli więcej dzieci, które dożywały dorosłego wieku. Co więcej, wprowadzili swoisty system apartheidu uniemożliwiając ludności celtyckiej zawieranie związków małżeńskich z Anglosasami, a także wprowadzając wiele regulacji prawnych, w których Brytowie byli gorzej traktowani. (Czytaj: Jak Anglosasi zdominowali Brytanię)

Jednak Pattison uważa, że w rzeczywistości obie społeczności były dużo bardziej zintegrowane. Jego analizy brytyjskiego DNA wykazały, że ludzie pochodzenia germańskiego napływali do Brytani na długo przed, a także po inwazji Anglów i Sasów. I to własnie ten długi okres imigracji tłumaczy duży udział germańskich genów. Naukowiec podkreśla również, że około 60 proc. mieszkańców dzisiejszej Brytanii ma geny celtyckich Brytów, co mocno przeczy tezie o genetycznej germanizacji.

Pattison krytykuje też interpretację regulacji prawnych. Jego zdaniem np. wyższe podatki dla niegermanów nie były karą dla niższej klasy, ale raczej zachętą do przyjęcia germańskiej kultury i języka.

Na podstawie NewScientist.

~ - autor: Wojciech Pastuszka w dniu 24.04.2008.

Komentarzy 6 to “Anglosaskiego apartheidu nie było?”

  1. Ech, jakie to rozpaczliwie irytujące, gdy ktoś wyważa otwarte drzwi. O napływie ludności germańskiej do Anglii przed Adventus Saxonicus wiadomo od dawna; zauważyłem, że takie zdumienie własną ignorancją to w ostatnim czasie domena biologów właśnie. W sumie to nawet wygodne – dzięki własnej niewiedzy można dokonywać „przełomowych odkryć”.

  2. Wystarczy poczytać Modzelewskiego by zrozumieć jakie znaczenie miały prawa plemienne w społecznościach „barbarzyńskich”. Podobne regulacje dotyczyły choćby Franków w zromanizowanej Galii, Longobardów w Italii, czy Wizygotów w Hiszpanii. Pisanie dyrdymałów o Anglosaskim apartheidzie, to przenoszenie współczesnych doświadczeń i aparatu pojęciowego w odległe epoki. Anachronizm i zwykła nieprawda. Ale jak rozumiem, opowieści o anglosaskim apartheidzie sprzedają się znacznie lepiej niż żmudne studia nad najstarszymi przekazami praw plemiennych.
    A swoją drogą do zestawu: historyk, archeolog, historyk sztuki, historyk architektury etc, dochodzi nam jeszcze genetyk. Ile czasu zabierze wytłumaczenie genetykowi, że powinien zająć się swoją dziedziną i wyłącznie swoim aparatem naukowym, skoro archeolodzy do dzisiaj nie są w stanie tego zrozumieć, po 150 niemal latach rozwoju tej nauki? Dzisiaj nie tylko przedstawiciele tych dziedzin nauki będą wchodzili w cudze buty. Dołączą do nich genetycy, którzy na bazie swoich dociekań (dodajmy, że przemiany puli genowej są niezwykle trudne do wydatowania) będą tworzyli autorskie wersje historii.

  3. Jakies pare lat temu New Scientist zszedl na pieski. Niestety od pewnego czasu, to kiedys bardzo dobre czasopismo popularno naukowe, zajmuje sie publikacja temu podobnych „przelomowych” tresci. Do tego dochodzi upolitycznienie i znacjonalizowanie NS, ktorego zawartoscia staly sie wylacznie wydarzenia naukowe zwiazane w jakis sposob z Anglia. Nie mam nic przeciwko patriotyzmowi i moge jakos tam przebolec przerosniety nacjonalizm Anglikow, ale ta obsesja autorow tego periodyka stala sie dla mnie nie do strawienia. Po kilku latach prenumeraty zaczalem odnosic wrazenie jakby nic sie dzialo w swiecie nauki zanajdujacym sie poza granicami zgaslego imperium i gdyby nie Darwin, Newton lub Gauss to wspolczesna nauka by nie istniala. Tak wiec nie dziwi mnie mieszanie pojec i brak przygotowania w artykulach NS, poniewaz to wydaje sie byc norma.

  4. daj spokój gunther, przyszłość nauki to badania interdyscyplinarne, takie w których bierze udział i genetyk i archeolog i historyk w tym samym projekcie. Do tego ścisła, zdyscyplinowana metodologia, której akurat ci dwaj ostatni mogą nauczyć się od genetyka. Zgadzam się natomiast, że fatalnie jest, kiedy genetyk nie skorzysta z pomocy historyka i nie zapyta, co piszą w starych księgach, albo sam nie zgłębi ksiąg na tyle, żeby samemu móc nazywać się historykiem. Coś mu tam wyjdzie i zaczyna bredzić o apartheidzie anglosaskim ;-)) Ale fochy historyków na widok nowych metod i nowych dziedzin wiedzy krzyżujących się – coraz silniej – z historią, są równie śmieszne bo wynikają z zasady „nie rozumiem, więc zwalczam”. Podobne reakcje wykazywali lingwiści, gdy zaczęto stosować w językoznawstwie historycznym zaawansowaną statystykę, m.in. analizę skupień i wszelkie drzewa filogenetyczne, używane przez biologów do badania powiązań ewolucyjnych organizmów, aby klasyfikować i badać pokrewieństwa języków. Większość publicznie wypowiadanych „argumentów” przeciwko brzmiała (i to dosłownie!) „to bzdura” albo „nie zgadzam się” ;-))

    skoro mamy techniczne możliwości, warto z nich korzystać jak najwięcej. Zobaczcie jak rozwinęła się archeologia dzięki metodom geofizycznym, geochemicznym, datowaniu izotopowemu, różnym analizom biologicznym (palinologia, archeozoologia), geograficznym (GIS itp.). Jeśli ta archeologia skrzyżuje się (wbrew twoim radom, gunther) z historią, a ta z genetyką zaczniemy uzyskiwać coraz dokładniejszy obraz przeszłości. Ważne jedynie, żeby każda z dziedzin KORZYSTAŁA z dorobku innych, a więc żeby wyniki genetyka pomagał interpretować historyk, który siłą rzeczy lepiej wie co w księgach pisano, zaś obaj pytali archeologa, czy rzeczywiście w takim to a takim okresie widać wzrost liczby osad i ludności, o których piszą w księgach, a na które wskazują geny.

  5. Ależ ja jestem bardzo za badaniami interdyscyplinarnymi, ale ten postulat słyszy się od lat i od lat nie jest realizowany. Najczęściej interdyscyplinarne badania kończą się na braku kasy, albo nieporozumieniach między przedstawicielami różnych dziedzin wiedzy. Ale jestem za!
    Tyle, że powinno to wyglądać tak: archeolog robi swoją działkę, historyk swoją, genetyk swoją. Korzystają z usług fizyków, biologów, antropologów (fizycznych i kulturowych) i kogo tam akurat trzeba. Do tego wszyscy stoją nad facetem od GIS, który wprowadza dane do systemu. Na koniec uzgadniają wspólnie wnioski końcowe. Na razie wygląda to tak, że genetyk robi badania, a wyniki sam interpretuje zgodnie ze swoim wyobrażeniem o archeologii i historii. Archeolog też robi badania, ale jak znajdzie warstwę ze spalenizną to zamiast datować ją dostępnymi metodami, to szuka informacji o pożarze w źródłach pisanych (tak było np. w Gdańsku). Historyk natomiast bezkrytycznie łapie się za źródła archeologiczne i pisze później artykuły o pałacu Judyty w Wąchocku (swoją drogą wielki historyk, a taki babol – to znaczy, że może się to zdarzyć wszystkim; wtajemniczeni wiedzą o kogo chodzi). Krótko mówiąc jestem za interdyscyplinarnymi badaniami, ale nie w takim wydaniu jak to się często robi dzisiaj.

  6. A swoją drogą do zestawu: historyk, archeolog, historyk sztuki, historyk architektury etc, dochodzi nam jeszcze genetyk. Ile czasu zabierze wytłumaczenie genetykowi, że powinien zająć się swoją dziedziną i wyłącznie swoim aparatem naukowym, skoro archeolodzy do dzisiaj nie są w stanie tego zrozumieć, po 150 niemal latach rozwoju tej nauki? Dzisiaj nie tylko przedstawiciele tych dziedzin nauki będą wchodzili w cudze buty. Dołączą do nich genetycy, którzy na bazie swoich dociekań (dodajmy, że przemiany puli genowej są niezwykle trudne do wydatowania) będą tworzyli autorskie wersje historii.

    Bardzo interesujący pogląd!

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s