Kosowo – kolebka Serbii

W niedzielę kosowscy Albańczycy proklamowali niepodległość. Tysiące ludzi świętowały na ulicach Prisztiny i innych miast. Ich radości nie podzielali oczywiście Serbowie. Dla nich to szalenie smutny dzień. Ziemie, na których rodziła się Serbia, przestają już nawet formalnie być częścią ich państwa.

Cerkiew Matki Boskiej Hodegetrii w Peciu zbudowana około 1330 r.

Słowianie dotarli do Kosowa najwcześniej pod koniec VI w. n.e. Pierwsze serbskie księstwa były uzależnione na zmianę od Bizancjum i od Bułgarów. W 1180 r. książę Stefan I Nemanja wybił się na niepodległość, dając początek państwu serbskiemu. Centrum wczesnej Serbii znajdowało się właśnie na terenie dzisiejszego Kosowa. Szczególnie wielkie znaczenie miała Metohija, czyli okolice miasta Peć w zachodnim Kosowie, które można porównać z naszym Gnieznem. Od połowy XIV wieku Peć był stolicą serbskiego patriarchatu prawosławnego, a w okolicy powstały liczne cerkwie i monastyry, z których wiele stoi do dzisiaj (o jednym z nich piszę w Cudach świata). Dwa inne ważne miasta Kosowa – Prisztina i Prizren – były w różnych okresach stolicą średniowiecznej Serbii.

W Kosowie doszło też do najważniejszej dla wszystkich Serbów bitwy. 28 czerwca 1389 roku (dzień świętego Wita – Vidovdan) na Kosowym Polu wojska serbskie starły się z liczniejszymi Turkami. Zażarta bitwa zakończyła sie klęską Serbów, po której już nie odzyskali siły. Stopniowo użależniali się od Turków i w końcu cała Serbia znalazła się pod ich władzą. Pole bitwy z czasem stało się dla Serbów miejscem świętym.

Bitwa na Kosowym Polu ma ogromne znaczenie dla serbskiej tożsamości narodowej

Spisy katastralne przeprowadzone na terenie Kosowa przez Turków w XV w. wskazują, że Serbowie stanowili znakomitą większość ludności prowincji (najpewniej mocno ponad 90 proc.). Jednak w Imperium Osmańskim lepiej było być muzułmaninem. Co prawda niemuzułmanie mogli swobodnie wyznawać swoje religie, ale byli obarczeni wyższymi podatkami i nie mogli sprawować wielu urzędów. W dodatku co pięć lat Turcy brali przymusowo do armii chrześcijańskich chłopców. Przejście na islam znacznie ułatwiało życie. Na taki krok decydowali się zarówno Albańczycy jak i Słowianie.

W roku 1689 na tereny dzisiejszego Kosowa dotarła niewielka armia austriacka. Wielu Serbów wsparło ją licząc, że uwolnią się od tureckiej dominacji. Jednak Austriacy w 1690 roku musieli wycofać się z Kosowa. Razem z nimi prowincję opuścił urzędujący w mieście Peć patriarcha i kilkadziesiąt tysięcy Serbów. Osiedlili się oni za Dunajem w dzisiejszej północnej Serbii. Na opuszczone tereny zaczęli masowo napływać Albańczycy.

W 1878 r. powstało niepodległe państwo serbskie, ale Kosowo pozostało w rękach Turków. Dane z lat 70. XIX wskazują, że Serbowie stanowili wciąż około 60 proc. ludności Kosowa. Jednak taka sytuacja nie pasowała Turkom, którzy bardziej ufali będącym w większości muzułmanami Albańczykom (jednak, gdy Albańczycy stworzyli Ligę Prizreńską, która starała się o niepodległe państwo dla Albańczyków, Turcy bezlitośnie rozbili organizację), Szykany i prześladowania powodowały, że kolejni Serbowie opuszczali Kosowo, które stawało się coraz bardziej muzułmańskie.

Serbia odzyskała wreszcie Kosowo w latach 1912-1913 w wyniku wojen bałkańskich. Przeprowadzony w 1921 r. spis wykazał, że Albańczycy stanowili już trochę ponad 65 proc. ludności prowincji (a muzułmanie aż 75 proc.). Podobny odsetek ludności albańskiej utrzymywał się aż do lat 60., gdy zaczął znowu wzrastać. Wysoki przyrost naturalny Albańczyków i opuszczanie biednego Kosowa przez Serbów spowodowały, że na początku lat 90. Albańczycy stanowili już ponad 80 proc. mieszkańców kolebki Serbii. Pierwszy raz proklamowali niepodległość 7 września 1990 roku.

~ - autor: Wojciech Pastuszka w dniu 18.02.2008.

Komentarzy 41 to “Kosowo – kolebka Serbii”

  1. Zastanawia mnie, że początku Serbii datujesz już na VI wiek. Nowsze badania wskazują raczej na lata 20. VII w. Poza tym dobrze byłoby przedstawić koncepcję Noela Malcolma, bądź co bądź poważnego historyka, zdaniem którego w Kosowie nigdy za wielu Serbów nie było. Sam napisałem artykuł na ten sam temat na Histmagu, zapraszam do rzucenia okiem.

  2. A gdzie datowałem początki Serbii na VI w.? Wspomniałem tylko, że wówczas dotarli na tereny kosowa pierwsi Słowianie (proszę zwrocić uwagę, że nawet nie napisałem Serbowie). Co do Malcolma, to prezentuje on jakieś dowody? Bo serbska wersja jest zgodna ze wszystkimi znanymi spisami ludności tamtych terenów.

  3. Demografia historyczna Turcji nie jest moim konikiem, będę więc wypowiadał się ostrożnie.

    Przede wszystkim spisy ludności z XV wieku nie są źródłem pełnym – tureckie należą wprawdzie do najlepszych, ale tak ze względu na stan zachowania, cel ich tworzenia, jak i kompletność pozostawiają wiele do życzenia. Co więcej spisy ludności z czego wiem w żadnym razie nie ujmowały w tureckim prowincjach kwestii etnicznej. W ogóle doszukiwanie się narodowości w XV wieku według naszego rozumienia jest pewnym anachronizmem. W spisach zapewne umieszczano jedynie adnotację co do wyznania – bo to przekładało się na płacone podatki. Tymczasem Albańczycy wcale nie byli w XV wieku muzułmanami. Fakt, że są nimi dzisiaj nie znaczy, że byli zawsze. Proces asymilacji ich prawosławnej kultury trwał setki lat i nie sposób określić na jakim był etapie w XV wieku. Może 60% Albańczyków było wtedy muzułmanami, może 70? To kompletnie zaciemnia „wynik”.

    Poza tym nazywasz Kosowo kolebką Serbii – na jakiej podstawie? Archeolodzy serbscy rzeczywiście tak twierdzą, ale przesłanki mają raczej słabe. Zdaniem wielu badaczy zachodnich i albańskich Kosowo dominująca rolę zyskało stosunkowo późno i w żadnym razie nie można go nazywać kolebką. Szczególnie, że część Serbów też przeszła na islam.

    Dodam, że dopuściłeś się kilku może nie błędów, ale przynajmniej niedopowiedzeń. Wątpliwe czy pierwsze księstwa serbskie były już zależne od południowego sąsiada. Zagorje zostało ostatecznie „zwasalizowane” dopiero po śmierci ks. Czesława, a Primorje leżało w zasadzie poza sferą zainteresowań Bułgarii i Bizancjum. Również co do momentu dotarcia Słowian do Kosowa – abstrahując od tego czy byli oni Serbami czy nie – skąd tak wczesna data? Są na jej potwierdzenie jakiekolwiek argumenty?

    Na koniec podkreślę, że nie jestem ani wielkim zwolennikiem Kosowarów, ani przeciwnikiem Serbów. Myślę jednak, że tak zmitologizowaną historię zawsze należy przedstawiać z obydwu stron. Tymczasem przedstawiłeś nam jedynie serbską wersję prawdy.

    PS. Swoją drogą bardzo ciekawy blog, będę zaglądać częściej :)

  4. „Szczególnie że część Serbów….” miało być na końcu wcześniejszego akapitu ;-) Poprawiam, bo zrobiło się chyba niezrozumiale ;-)

  5. „Poza tym nazywasz Kosowo kolebką Serbii – na jakiej podstawie?” Bo było centrum państwa w momencie pojawienia się nazwy Serbia i tam była stolica serbskiego kościoła.

    „Dodam, że dopuściłeś się kilku może nie błędów, ale przynajmniej niedopowiedzeń.” – to jest krótki wpis w blogu, a nie książka, czy praca magisterska. Nie da się napisać o wszystkim, a wiele rzeczy trzeba uprościć, by mniej znający historię czytelnik nie padł w połowie.

    „Tymczasem przedstawiłeś nam jedynie serbską wersję prawdy” – to poproszę jakieś dowody na albańską. Poza tym celem wpisu było właśnie pokazanie serbskiej historii tych ziem, by ludzie wiedzieli dlaczego Kosowo jest dla Serbów tak ważne. Faktem jest, że w Kosowie są najcenniejsze serbskie budowle sakralne, a w nich grobowce wielu serbskich władców i pochodzą one z XIII-XIV w. i o tym jest wpis, a nie kłótniach historyków.

  6. „Bo było centrum państwa w momencie pojawienia się nazwy Serbia i tam była stolica serbskiego kościoła.”
    – skąd! określenie Serbowie w najwcześniejszych źródłach historycznych w ogóle nie jest konkretnie wiązane z danym terytorium. A jeśli jest to Zagorjem – termin Kosowo jest znacznie późniejszy. Co się rozumie jako Zagorje, to już inna sprawa i inna płaszczyzna: interpretacji, a nie faktów. Również kościół (jak o tym pisałem) serbski został do Kosowa przeniesiony prawdopodobnie stosunkowo późno.

    Na temat albańskiej wersji napisałem na Histmagu, tam też podałem literaturę. Zapraszam, jeśli jesteś zainteresowany. Bronić tej wersji nie zamierzam, bo sam w pełni się z nią nie zgadzam – jestem natomiast przekonany, że prawda leży pośrodku. I że nie można mówić, że Kosowo jest ważne tylko dla Serbów. Czym innym jest jest znaczenie kulturowe, a czym innym stwierdzanie czym Kosowo było w średniowieczu. I podawanie dość bezkrytycznie niepewnych danych, w rodzaju spisów tureckich.

  7. Piszę o nazwie Serbia, a nie Serbowie. Pojawia się w XIII w. Czym dla ciebie jest „stosunkowo późno”. Bo dla mnie najpewniej ta sama data jest „wystarczająco wcześnie”. Nic nie zmieni faktu, że najważniejsze serbskie budowle sakralne są w Kosowie i że tam chowano serbskich władców. To dla mnie dość, by zwać Kosowo średniowieczną kolebką współczesnej Serbii.

    Narodowość na podstawie tureckiego spisu określono prosto. W oparciu o imiona osób w nim uwzględnionych. Serbskie i albańskie znacznie różnią się od siebie. Dane te były opublikowane jeszcze w latach 80. Jakoś dotąd żaden proalbański historyk ich nie obalił, a przynajmniej nic o tym nie wiem. Dane ze spisu tureckiego potwierdzają w pewnym stopniu dane austriackie z lat 30. i 70. XIX w. wedle których 60 proc. ludności Kosowa stanowili Serbowie. Po 500 latach tureckich rządów i co najmniej dwóch znacznych migracjach ludności serbskiej na północ.

    A poza tym nie piszę, że Kosowo jest ważne tylko dla Serbów. Piszę dlaczego jest dla nich ważne. To duża różnica. Celem wpisu nie jest też prezentowanie wszelkich wersji historii Kosowa, jak w Twoim tekście. Tym bardziej, że ze twierdzeniami, że w zasadzie nigdy wielu Serbów tam nie było, nie stoją żadne dowody.

  8. Co do tego, że w Kosowie nigdy nie było za wielu Serbów: sam nie zgodziłbym się z opinią Malcolma, bo popełnił prosty błąd – przesadził. Wielu historyków, gdy stara się pokazać dobrze swoje zdanie posuwa się w nim o wiele za daleko. Natomiast tak naprawdę nie wiadomo czym była rzekoma wielka emigracja u schyłku XVII wieku. Czy rzeczywiście był to masowy ruch ludności, czy może coś w rodzaju naszej polskiej wielkiej emigracji. Wielkiej z nazwy, ale nie w ilości emigrantów. Tak samo rządy tureckie niekoniecznie implikowały zwiększoną emigrację – bo tak czy siak z samej Turcji Serbowie nie mieli szans uciec.

    Może skończę odbijanie piłeczki na tym, że w zasadzie dopiero wskazane przez Ciebie dane austriackie z XIX wieku są pewne, a co było wcześniej budzi liczne wątpliwości.Bo choćby Albańczycy uważają, że ich przodkowie mieszkali tu jeszcze w czasach rzymskich…

    Jeszcze tylko co do różnicy między Serbami a Serbią. Sam zapewne wiesz jako archeolog (podejrzewam, ze masz także przynajmniej ogólne wykształcenie historyczne), że źródła średniowieczne, w tym bizantyńskie, opisując ludy koczownicze nie określały ich państw, nawet kiedy te istniały. Bułgaria pojawia się w źródłach kilkaset lat po powstaniu – wcześniej spotykamy w nich tylko Bułgarów. Podobnie rzecz się miała z Chorwatami. Inny przykład można znaleźć w naszym regionie – Jarosław Mądry wyprawiał się na Lachów. Lachów, a nie Polskę czy państwo Lędzian.

    Zresztą, nazwa Serbia jako taka też jest wtórna. Państwo dynastii Nemanjoviców, czyli ta właśnie słynna kolebka Serbii, było określane jako Zagorje lub Raszka. Raszka tymczasem przypomnę leży poza Kosowem.

    No i na sam koniec: co znaczy dla mnie stosunkowo późno? XIV wiek jak sam podałeś. Tymczasem Zagorje/Raszka istniało prawdopodobnie już w VII w.

  9. „Bo choćby Albańczycy uważają, że ich przodkowie mieszkali tu jeszcze w czasach rzymskich…”

    A to zupełnie inna sprawa i w nią nie wchodziłem. W końcu Albańczycy z nieba nie spadli, a Ilirowie to całkiem niezłe wytłumaczenie ich pochodzenia :)

    Zapewne w tym czasie, gdy pisałeś swój post, uzupełniłem mój wcześniejszy post o informację, jak ustalano narodowość na podstawie tureckiego spisu.

    W ramach wyjaśnienia – nie jestem archeologiem.

  10. od drobiazgowości pojętej jak najbardziej formalistycznie zaczynają się wojny. Zupełnie niepotrzebnie, bo clou blogu Wojciecha Pastuszki leży zupełnie gdzieś indziej. Nie jest nam potrzeba pełna formalistyczna informacja. Inteligentny człowiek wie, że źródła historyczne nie są precyzyjne w 100% i ma na uwadze, że ich przedstawienie stanowi także zbiór poglądów czy ocen. Sam piszesz, że pisałeś o wersji albańskiej ale sam się z nią nie zgadzasz. Wojciech pisze o wersji kosowskiej, ale przynajmniej się z nią zgadza. Więc przyznam, nie odmawiając Ci racji co do oceny materiałów historycznych, że się czepiasz.

  11. w/w było do Janka, abym nie został źle zrozumiany :)

  12. oj, ja nie pisałem o wersji albańskiej! Rzuć okiem na mój artykuł, zanim ocenisz. Starałem się przedstawić obydwie wersje, bez wyciągania zbyt daleko idących wniosków.

    Co do tureckiego spisu – ciężko mi się wypowiadać, bo nie orientuję się na ile spis ten był kompletny i jaką metodą był przeprowadzany. W wolnym czasie to sprawdzę, bo rzeczywiście problem jest rzadko poruszany i może stanowić mocny argument.

    Co do Albańczyków sprawa podobno jak ze Słowianami – spadli jakby z nieba, a nikt nie wie skąd dokładnie ;-)

    PS. jak na osobę bez wykształcenia archeologicznego naprawdę świetnie orientujesz się w tej tematyce. Rzadko to się zdarza, kiedy jakaś nauka jest dla kogoś jedynie rodzajem hobby.

  13. Witam kolejny raz sie wypowiada tym razem na temat o ktorym wiem bardzo duzo:) jak zwykle ciekawy post Panie Wojtku! Tylko jedno spostrzezenie- z historycznego punktu widzenia kolebka Serbii nie jest wcale Kosovo a Raska, i sredniowieczny Ras ktory lezal gdzie w okolicy dzisiejszej Raszki (SERBIA a nie Kosovo) i wlasnie tam jest najstarsza serbska cerkiew bodajze swietego piotra, ale nie jestem pewna kto jest patronem :( Nie wiem co tak sie wszyscy uczepili Kosova w sensie kultury bo przeciez argument, ze jakis narod zyl w danym miejscu jest idiotyczny!!! tak myslac mielibysmy Celtow w Belgradzie:)) Pozdrawiam serdecznie i zapraszam na moj blog celem przeczytania moich spostrzezen spoleczno- politycznych na ten temat.Pozdrawiam Balkanblues

  14. „racje historyczne” są wykorzystywane przez polityków do określonych celów. Po II wojnie światowej podobnie było np. z niejakim Breslau i Wilnem w odniesieniu do Polski, Niemiec i Litwy. Wtedy zdecydowano się na przesiedlenia. Tutaj (Kosowo) opcje się zmieniły….

  15. Balkanblues, zgadza się, ale tereny Raśki nachodziły w momencie uzyskania niepodległości na przynajmniej część Kosowa, a bardzo szybko objęły całe.

    Chciałem też podkreślić, że nie twierdzę, że Kosowo powinno być serbskie. Po prostu chciałem uświadomić czytelnikom, że nie jest to dla Serbów jedynie utrata jakiejś tam prowincji na skraju ich ziem.

  16. Raska jako Raska zostala na terenie serbii, jej okreg sie podzielil… Kosovo powinno zostac serbskie nie ze wzgledu na racje historyczne czy kulturowe ale ze wzgledu na przyszlosc Europy…Co Pan mysli o tym? Tak nawiasem mowiac dodam, iz mlodzi Serbowie chetnie by puscili Kosovo w tzw diably byleby zyc normalnie. ja az za dobrze wiem jak bardzo sa rozgoryczeni i w pewnym sensie uposledzeni zyciowo przez polityke. Kocham Serbie ale tu zyc sie w tej chwili nie da, niestety, z wielu wzgledow. Nad czym bardzo boleje. Pozdrawiam!!!

  17. Co do młodych Serbów, oj choćby oceniając wczorajsze zamieszki głęboko w to wątpię. W Belgradzie to młodzi Serbowie protestowali i to młodzi Serbowie wzywali to czystek etnicznych, używając skrajnie nacjonalistycznych haseł…

  18. Już nie badź taki politpoprawny Janku. Tam jest od lat wojna. Zdziwiłbym się jakby nikt nie rzucał nacjonalistycznych haseł. Czytski etniczne robią Chińczycy w Tybecie i Żydzi w Palestynie. Telewizor za to pęka od serbskiego nacjonalizmu. A przecież suma sumarum to ofiarą czytski etnicznej w Kosowie stali sie Serbowie.

  19. No co do tej sumy i sumarum to bym dyskutował. A jeśli nawet, to chyba nie trzeba przypominać kto zaczął tą wojnę…

  20. Janek zmieniasz zeznania polemizujesz z tym czego autor bloga nie napisał. Podważasz wiarygodność źródeł przyznając, że ich nie znasz. Powołujesz się na prace Malcolma a nie znasz żadnych dowodów na podparcie jego i swojej tezy. Kompromitujesz się co krok. Nie obraź się ale nie sprawiasz wrażenia poważnego człowieka i historyka a twoje wpisy są momentami agresywne. Co do zaczynania wojny natomiast. Co powiesz na działania Hiszpanii za Franco? To on zaprowadził terror w kraju basków i Katalonii a teraz wszyscy umieszczają ETA na liście organizacji terrorystycznych jednocześnie wynosząc do władzy UCK, które też terroryzowało ludność serbską w Kosowie. W wojnie bałkańskiej nikt nie jest „czysty”. Każda nacja może oprócz Słoweńców i Macedończyków ma na rękach krew. A to, że Jugosławia broniła swojej integralności to zupełnie inna bajka i na gruncie prawa międzynarodowego miała do tego prawo. Równie dobrze można powiedzieć, ze to Słoweńcy wszczęli wojnę ogłaszając niepodległość. Bronisz racji jednej nacji tak jakby w konflikcie bałkańskim wszystko było czarne lub białe. Wojciech Pastuszka chciał pokazać po prostu, ze jest inaczej i że Serbowie też mają swoje racje.

    Panie Wojtku czytuję regularnie Pański blog. Gratuluję odwagi cywilnej i umiejętności spojrzenia także z tej drugiej strony niż patrzy reszta cywilizowanego świata. :)

  21. Swoją drogą pomyślałem właśnie o ciekawej analogii dotyczącej Rosji. Wszystkie (albo znakomita większość) ogólnohistorycznych książek traktujących o historii Rosji zaczyna się od Rusi Kijowskiej. Czyli od zupełnie innego tworu politycznego, do którego spuścizny bardziej prawa mają choćby Ukraińcy (a nawet Litwini) niż Rosjanie. To tak jakby historię USA czy Kanady zaczynać od choćby Normanów czy Anglosaksonów na wyspach brytyjskich.
    Dla mnie to bardzo zabawne, że Rosja tak popiera Serbów w tej kwestii bo chyba jest rzecznikiem we własnej sprawie.
    Nie wiem jak to nazwać – kradzieżą historii?
    Pozdrawiam!

  22. do janka i do wypowiedzi o mlodych serbach- protestuja malolaty ktore nie maja pojecia jak wyglada wojna i o co w tym wszystkim chodzi!!! protestuja bo kazde pokolenie chce miec idealy i moc protestowac!!! a juz pokolenie mego meza np chce zyc normalnie i ma kosovo ze tak brzydko powiem w nosie.Wypowiadasz sie na tematy na ktore masz dosc slabe pojecie podwazajac wypowiedzi innych, co wiedza ciut wiecej…

  23. i tak od historii do teraźniejszości
    od dyskusji do wojny

  24. Swoją drogą to fascynujące. Nie wiem zbyt wiele o historii Serbii, ale w całym tym bałaganie można pokusić się o refleksję ogólniejszą, dotyczącą służalczej roli historii i archeologii wobec czegoś co nazwać można „mitami narodowymi”. Od momentu powstania nowożytnych narodów i państw narodowych (co oczywiście nie miało miejsca przed XVIII – XIX w.) nauki historyczne wykorzystywane są do odbudowywania rozmaitych mitów narodowych. W ten sposób Niemcy mieli swego Kossinę, my swego Kostrzewskiego i prapolski Szczecin, Rosjanie i Ukraińcy Ruś Kijowską, Białorusini i Litwini Wielkie Księstwo Litewskie etc, etc
    Dziś archeologia wykorzystywana jest nie tylko przez rozmaite nacjonalizmy (jak ten serbski i albański). W pewnym sensie służy „internacjonalnej” idei Unii Europejskiej. Stąd moda w naszej polskiej archeologii na allochtonizm Słowian, podkreślanie roli Celtów i szukanie we wczesnym średniowieczu Wikingów, gdzie się tylko da i nawet tam, gdzie się nie da. W ten sposób ukazujemy wielonarodowy charakter naszej historii, współtworzonej przez tak wiele ludów. Zupełnie jak Unia dzisiaj. Przy okazji zapominamy, o tym, że pojęcie narodu, jest dla tych epok kompletnym anachronizmem, a problem przynależności etnicznej zwykłym mitem.
    Czy kiedykolwiek wydostniemy się z naszych narodowo – etnicznych szufladek? Albo inaczej: czy w końcu zaczniemy badać, zamiast podbudowywać ideologie?

  25. slide: Jakbyś przypadkiem serio przeczytał co pisałem, to byś zauważył, że ja żadnych „tez” nie wysuwałem. Jak chcesz dyskutować, to najpierw to zrób – bo kompromitujesz siebie, a nie mnie. Nie ten poziom.

    Krótko mówiąc: ja w ogóle nie broniłem Albańczyków, a jedynie pokazywałem, że też mają swoje racje. Podałem do tego źródła, artykuły, książki. Tak samo jak do serbskiej wersji wydarzeń. A panu Wojtkowi jedynie zwróciłem uwagę, że dobrze by było patrzyć na sprawę z obydwu perspektyw.

    Przeczytaj. Pomyśl. Później pisz. A nie co ślina na język przyniesie.

  26. Gunther: Myślę, że już tak źle nie jest. Moim zdaniem (pisałem o tym sporo w artykule na histmagu) takie wykorzystanie historii w Europie stanowi obecnie anachronizm. Np. nikt już dzisiaj nie naśladuje Kostrzewskiego w udowadnianiu, że to Niemcy były Polskie w V wieku a nie Polska germańska. Tak samo Niemcy i Francuzi nie biją się już o Lotaryngię. Sytuacja w Serbii jest swego rodzaju ewenementem – chyba nigdzie indziej wczesnośredniowieczna historia nie jest tak żywa.

  27. A pamięta {slide] info o ZASTRZELENIU podczas ucieczki (sfingowanej przez pograniczników z Macedonii) Albańczyków bodajżę? Oficjalne śledztwo z tego w Macedonni było…
    {Slide} napisał: […Macedończyków ma na rękach krew]

    A tak prawdę mówiąc to casus belli Serbów – przyczyną odpadnięcia ich kosowskiej prowincji…
    Przypomina to jako żywo Niemców utratę ziem wschodnich…
    Nie ma kary bez winy?

  28. @Janek – raczej późnośredniowieczna i nowożytna. gdyby nie osmańskie podboje na Bałkanach nie mielibyśmy raczej takich problemów…
    Co do anachronizmu – zgadzam się. Problem polega na tym, że teraz w modzie jest przechylenie wahadełka w drugą stronę.

  29. Cokolwiek byście Panowie napisali na ten temat , faktem jest , iż Chorwacja i Słowenia są znów w niemieckiej strefie wpływów,
    jakby w Austro- Węgrach. Państwo słowiańskie ( Jugosławia) na bałkanach zostało rozbite. Serbia okaleczona i wepchnięta w ramiona Rosji.

  30. Opieranie praw jakiegoś kraju do jakiejś ziemi na podstawie panowania nad nim w zamierzchłej przeszłości jest typowym politycznym mydleniem oczu.

    Niezależnie od zaszłości historycznych, Kosowo nie jest martwym kawałkiem ziemi. Ludzie, którzy tam mieszkają, na ogół urodzili się tam, mieszkają w większości od jakichś trzech pokoleń. To wystarcza, żeby człowiek stracił łączność z krajem, z którego przesiedlono jego pradziadów.

    Biorąc pod uwagę wszystkie animozje między Serbami a Albańczykami, nie ma co liczyć na to, że mieszkańcy Kosowa dogadają się na spokojnie między sobą i z Serbią.

    Owszem, jednym z możliwych rozwiązań byłyby przesiedlenia – tylko kogo, gdzie i za czyje pieniądze? 80-procentową większość albańską do Albanii? A dokąd konkretnie? Mimo wszystko łatwiej byłoby przesiedlić te 20% Serbów do Serbii, która i tak jest od Albanii większa. Ale przede wszystkim, kto miałby za tę operację zapłacić? Z czyich pieniędzy rekompensować pozostawione mienie, względnie za czyje wykupywać ziemię i mieszkania? I według jakich stawek?

    Jasne, politykom prościej pomachać szabelką, wysłać młodych zapaleńców do walki i po prostu wyrżnąć przeciwnika. W ciagu ostatnich parunastu lat Serbowie stosowali ten mechanizm kilkukrotnie – i gdyby nie wprowadzenie sił rozjemczych, prawdopodobnie mieliby „problem” już „rozwiazany”…

  31. Nie wiem gdzie leży prawda (pewnie pół metra pod ziemią i się przekręca) ale widziałem dokument, w którym pokazywali co Kosowarzy zrobili z niektórymi zabytkami prawosławnymi pamiętającymi czasy średniowiecza. Nie było to nic dobrego.
    PS
    A jak słyszę o „czyichś wersjach” historii to zalecam zamknąć taką historię w loszku na głucho i potrzymać ze sto lat. Po otwarciu będzie już tylko jedna wersja.

  32. niepodległość kosowa niezgodna zprawem międzynarodowym

  33. Wszyscy dobrze o tym wiedzą, że Kosowo i Metohia jest regionem, który należy się Serbom. Dlaczego? Dlatego że spośród wszystkich zamieszkujących obecnie tam narodowości Serbowie byli pierwszymi. Wszystkie wiarygodne fakty historyczne stoją za Serbami, Tłumaczeniem Albańczyków do albańskiego Kosowa jest takie, że Kosowo jest ich, i koniec! Albańczycy powołują się również na istnienie Ilirów, rzekomych przodków Albańczyków, jednak gdyby rzeczywiście Ilirowie byli ich przodkami to i tak jest to słaby argument, dlatego że Ilirowie zamieszkiwali niewielki obszar Kosowa, a gdyby przyznawać tak terytoria to min. Francja należałaby się Irlandczykom. Kosowo jako niepodległe państwo to nie tylko łamanie praw międzynarodowych ale i łamanie praw człowieka.

  34. Ja nie sprowadzałbym się do stwierdzeń „Kosowo dla Serbii!” albo „Nie Albańczykom!”. To zbyt proste. Liczenie przynależności ziemi do narodu pokoleniami, choćby Serbów do Kosowa, nie jest do końca prawidłowe. Przykład, Hiszpania ma już ponad 1000 lat, a Baskowie nadal nie mają swego państwa. W prosty sposób można z tego wybrnąć: uznać, że Baskonia jest terenem wielonarodowym i przyznawanie w pełni Baskom tego terenu, teraz i siłą, byłoby niewłaściwe, mimo że żyją tam jeszcze przed Indoeuropejczykami. Druga możliwość już się zdarzyła, czyli próba asymilacji Basków w przeszłości, skutkujące uznanie ETY za siewcę terroru. Jeżeli pokój utrzymuje się, nie ma sensu organizować jakichś dążeń. Czy Góralom Beskidzkim robi różnicę to, po której stronie granicy mieszkają? Chyba nie, jak nie słyszać o ruszeniach. Albańczycy ogłosili niepodległość, ale dlaczego nie pomyśleli, żeby włączyć się do Albanii? Serbom wyszło na minus za sprawą udzielenia się przez USA i Unię Europejską (nie używam formy „Europa”, bo jest ono nieścisłe, w większe problemy Europy udziela się zazwyczaj Unia Europejska). Wydarzenie zakończyło się zbyt szybkim przyznaniem Kosowa dla Albańczyków, żeby decyzję uznać za słuszną. Myślę, że Serbia dość dużo przeżyła rozłąk, jak rozpad Jugosławii, odłączenie się Czarnogóry. Gorzej, że teraz z Kosowa będzie uciekać mniejszość Serbska. Dobrze jest zobrazować sobie sytuację na przykładzie Polski. Taki kształt terytorium mamy od 1945 roku. I teraz żeby wszyscy Polacy znaleźli się w Polsce, Ukraińcy na Ukrainie, a Niemcy w Niemczech, trzeba pozmieniać granicę i to tylko po to, żeby wszyscy znaleźli się we własnej ojczyźnie. Już minęły czasy heroicznej walki o wolność, oddająć życie, co zostaje zapisane w kartach. Jak bieda ściśnie, to największy patriota opuści swój kraj. Pisanie o pierwszej w nocy trochę męczy, może to widać po moim poście.

  35. OGŁASZAJĄC NIEPODLEGŁOŚĆ NIE WSZCZYNA SIĘ WOJNY TO PROSTE-A SERBOWIE JĄ ZACZĘLI I TO JEST FAKT

  36. Kolejne opis historii, w którym słowem nie wspomina się, iż w bitwie na Kosowym Polu Serbowie i chrześcujańscy wtedy Albańczycy walczyli po tej samej stronie.

    • Bośniacy, Chorwaci, Wołosi, Węgrzy i Polacy też. A Serbowie byli również po stronie tureckiej. I co z tego? To nie jest szczegółowy opis Bitwy na Kosowym Polu, ale krótki tekst o zmianach demograficznych w Kosowie i znaczeniu tej krainy dla Serbów pisany w zasadzie z marszu.

  37. „kosovo i metohija” to pełna nazwa danego obszaru,
    METOH = serbskie średniowieczne słowo oznaczające: „ziemia kościelna” – była to ziemia nadana monastyrom przez władce aby mogły się same utrzymywać(najczęściej ziemia pod sady i vinogrona), monahowie mieli uprawę „przydomową” wszelkich produktów żywnościowych i prawo sprzedaży trunków. Pozatym więcej informacji jest na dysku multimedialnym pt. „kosovo and metohia the face of europe”(http://www.tipon.eu/p_kosovo.php) jest to prezentacja w 4 językach: Angielskim, Albańskim, Serbskim, Rosyjskim. – pokazana jest historia kosova i metohii od Neolitu(podpisy większośći mapek są niestety tylko po serbsku).

  38. Dawno mieli się pozbyć tych Albańczyków np.Po II wojnie światowej.Wtedy było by im łatwo a tak cierpią za swoją dobroduszność.
    Serbowie to najbliżej spokrewniony mentalnością naród do Polaków i nikt się tego nie wyprze.Nas nigdzie nie lubią-Serbów też nie da się ukryć.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

 
%d blogerów lubi to: