Czy czaszka sprzed stu tysięcy lat wyjaśni pochodzenie Chińczyków

– To najważniejsze odkrycie w Chinach od czasu znalezienia człowieka pekińskiego na początku XX wieku. Rzuci nowe światło na kluczowy moment w ewolucji człowieka – uważa prof. Shan Jixiang, dyrektor państwowego urzędu zajmującego się dziedzictwem kulturalnym.

Znaleziskiem, które wywołało radość chińskiego profesora jest czaszka sprzed około 80-100 tys. lat odkopana w ubiegłym miesiącu koło Xuchang w prowincji Henan. Szczątki są tak doskonale zachowane, że widać nawet nerwy.

Naukowcy nie podali do jakiego gatunku ludzi zaliczają czaszkę. Ma ona jednak wystające łuki brwiowe i małe czoło. Są to cechy charakterystyczne dla gatunków poprzedzających Homo sapiens.

Znalezisko jest wyjątkowe, bo ten okres dziejów ludzi w Azji jest słabo znany. Większość paleoantropologów uważa, że ludność Chin to potomkowie Homo sapiens, którzy wyszli z Afryki 60 tys. lat temu. Jednak część chińskich naukowców wierzy, że Chińczycy wyewoluowali od człowieka pekińskiego – Homo erectusa, który żył na terenie Chin jakieś 250-400 tys. lat temu. Niestety znalezione w latach 20. XX weku szczątki człowieka pekińskiego zaginęły w tajemniczych okolicznościach w 1941 r.

Część specjalistów uważa jednak, że nie jest to tak ważne odkrycie, jak tego chce prof. Jixiang.

Na stanowisku niedaleko Xuchang archeolodzy odkopali również ponad tysiąc skamieniałych kości zwierząt oraz narzędzia wykonane z kamienia i kości.

Na podstawie Guardian. Głosy krytyczne zebrał Nature na swoim blogu. Gorąco polecam też artykuł dr. Marcina Ryszkiewicza.

~ - autor: Wojciech Pastuszka w dniu 25.01.2008.

Komentarzy 18 to “Czy czaszka sprzed stu tysięcy lat wyjaśni pochodzenie Chińczyków”

  1. Czyli jak dobrze zrozumiałem część chińskich naukowców uważa że Chińczycy nie są stricte Homo Sapiens?

  2. Nie całkiem tak. Chodzi o to, że zdaniem niektórych naukowców Homo sapiens pochodzą nie tylko z Afryki, ale wyewoluowali w co najmniej dwóch miejscach: Afryce i Wschodniej Azji, niezależnie od siebie. Afrykański Homo sapiens również pochodzi od Homo erectus.

  3. Hmm. O ile dobrze pamiętam biologię z liceum to ewolucja nigdy nie powtarza rozwiązań, zatem nawet jeżeli punkt startu był taki sam (homo erectus) to w różnych okolicznościach (Azja, Europa, Afryka) powinny powstać różne gatunki ?

    Ps.
    Świetny serwis, zaglądam tu regularnie :)

  4. No przepraszam, ale chyba są jakieś granice śmieszności – rozumiem jeszcze, że życie powstało samo i z niczego, ale że ten sam gatunek powstał samoistnie i z niczego w dwóch różnych miejscach, to już chyba przesada… :>

  5. z nicz3ego to nie, z Homo erectusa :), ale to naprawde mniejszościowy pogląd, który o ile dobrze sie orientuję popiera tylko częśc Chińczyków z wiadomych powodów.

  6. No właśnie nie wiem czy to nie jakaś chińska ściema. I jeszcze te szczątki co zaginęły w tajemniczych okolicznościach… ;)

  7. Szczątki zaginęły, ale zostały odlewy.
    Poza tym, to właśnie twierdzi hipoteza multiregionalna Wolpoffa – h.sapiens pojawił sie równocześnie w kilku miejscach globu. Takie zdarzenie było możliwe, ponieważ pomiędzy rożnymi populacjami h. erectusa istniał przepływ genów.
    Istnieje rowniez koncepcja posrednia: h. sapiens wyszedl z Afryki, ale krzyzowal sie z lokalnymi populacjami homo.

  8. No to hipoteza Wolpoffa mało naukowa jest….Albo, jeśli facet ma rację, jest to zwykłe maskowanie faktu (w dobie poprawności politycznej) że jednak rasy ludzkie istnieją (różne gatunki człowieka)

  9. Polecam artykuł dr. Marcina Ryszkiewicza
    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80355,4870920.html

  10. Co do Wolpoffa to nie wiem czy jakikolwiek gatunek na świecie powstał w tak dziwny sposób. To chyba sprzeczne ze wszystkimi modelami specjacji jakie znamy i jakie obserwowano. Gatunki albo powstają przez izolację geograficzną części populacji wyjściowej („zasiedlenie krainy po drugiej stronie gór albo na wyspie”) albo przez przystosowanie części miejscowej populacji do innej, wolnej dotychczas niszy ekologicznej, co również doprowadza do izolacji od występujących na tym samym obszarze geograficznym krewniaków. Nie zaś wyewoluowanie takiego samego gatunku w różnych miejscach ziemi, w zupełnie różnych warunkach siedliskowych, przy różnych czynnikach selekcyjnych i uzyskanie swobodnego przepływu genów między tymi powstałymi w różnych miejscach populacjami, zarazem przy uzyskaniu izolacji rozrodczej od formy wyjściowej (H. erectus). Hipoteza multiregionalna sugerowałaby raczej jakąś wyjątkowość biologiczną człowieka.

    Co do tego, czy rasy istnieją, to jedynie kwestia definicji rasy daje odpowiedź. Na pewno istnieją możliwe do wyróżnienia „oczami” fizyczne typy antropologiczne, odpowiadają one jednak zaledwie za kilka procent zmienności genetycznej człowieka, stąd potoczne stwierdzenie, że „rasy ludzkie nie istnieją”. Natomiast chyba nie istnieją dziś różne GATUNKI ludzkie, bo takie twierdzenie wymaga istnienia między wyróżnionymi gatunkami IZOLACJI ROZRODCZEJ z przyczyn innych niż geograficzna, np. niezdolności do krzyżowania, bezpłodności mieszańców lub ich niższego dostosowania, powodującego ograniczenia ich występowania do wąskich stref hybrydowych. Nic takiego nie ma miejsca, ludzie z różnych ras (jeśli zakładamy że istnieją) krzyżują się, dając płodne i dobrze dostosowane potomstwo. Wyjątkiem (i początkiem specjacji być może) są jedynie skrajne fenotypowo populacje jak np. biali nordycy czy wysocy czarni Niloci z jednej strony a Pigmeje i południowoazjatyccy Negryci z drugiej strony; nie wiem czy obie strony mają dla siebie nawzajem dość atrakcyjności fizycznej ;-) że też nie wspomnę o anatomicznych utrudnieniach, jakie mogłyby się pojawić przy tak dużych różnicach rozmiarów ;-) Czy np. są znane dane o skutecznym krzyżowaniu się Negrytów z otaczającymi je ludami?

  11. Oprócz możliwości wymienionych przez Eptesicusa za Hennigiem – są jeszcze dwa sposoby powstania nowego gatunku: poliploidyzacja (u zwierząt wyjątkowo, jeden niesporczak Hypsibius oberhauseri, częściej bywa to u roślin) i zmieszanie dwu gatunków w trzeci, płodny, trwale zachowujący nowe cechy jak np. czerwony wilk z USA, ale i tu nowe gatunki powstają raz, w określonym czasie i miejscu. Tak więc – H. sapiens powstał raz, i podbił świat.
    Natomiast co do intymnych spotkań przedstawicieli różnych ras to jeśli do nich dojdzie – wszystkie są płodne. Izolacja Pigmejów polega na tym, że otaczający ich murzyni Bantu nie uważają ich za ludzi, są (niepotwierdzone) dane o polowaniu na nich jak na zwierzynę. Ale przed kilkunastu laty czytałem zarówno o małżeństwie Murzyna z Eskimoską (młoda para pojechała w podróż poślubną szukać odpowiedniego klimatu) jak i o szczęśliwym małżeństwie Pigmejki z europejczykiem (Niemcem), zdaje się że mieli dziecko. Jako biolog zaobserwowałem u psów – moja niewielka suczka puściła się z dwa razy większym od niej psem, urodziła sześć sporych, jednakowych szczeniaków, z których jedna córka wdała się wzrostem w matkę, ale jeden ze synów był tylko odrobinę niższy od swego ojca, lecz równie masywny.

  12. jo, ino że poliploidyzacja nie zadziała chyba u kręgowców, taki zarodek nie będzie w stanie funkcjonować. Działa to nieźle u roślin i setki gatunków w ten sposób powstają, ot choćby apomiktyczne gatunki mniszków (Taraxacum)

  13. Odwołując się do artykułu Marcina Ryszkiewicza, mógłbym się pokusić o stwierdzenie, że ludzie wywędrowali z Azji, do Afryki, a nie odwrotnie, oczywiście jeśli czaszka należała do przodka wspóczesnych chińczyków. choc można by też założyc, że ludzie wedrowali wielokrotnie „w tę i we w tę” ;)

  14. do Zdzwionego – jeśli brać pod uwagę sam artykuł M.R. – to można i tak sądzić, ale faktycznie więcej faktów mówi o wywędrowaniu z Afryki kolejno dwu gatunków, lub podgatunków – mniejszy wędrowiec, H. erectus poprzez Gruzję osiągnął wiele punktów w Azji i zapewne w południowej Europie, a później podążający tymi drogami H. sapiens opanował terytoria znacznie dalsze, co0 nie wyklucza okresowo zmiennych kierunków wędrówek poszczególnych grup plemiennych.

  15. Może Kościół się wypowie w tej sprawie? ;-)
    Okaże się, że ludzkość wywodzi się z Rzymu ;-)

  16. Ludziom z otwartymi umysłami polecam lekturę Zakazanej Archeologii M.Cremo @ R.Thompsona. Są tam zebrane dobrze udokumentowane fakty – dot. wielu odnalezionych artefaktów – aczkolwiek niewygodne wielce dla głównego nurtu akademickiej Archeologii. Ponadto potężną wiedzę o historii tego rejonu zawierają staroindyjskie pisma (Mahabharata, Upaniszady..), które ciągle mają status pięknych legend i dopiero od niedawna rozpoczęto analizy pod kątem wartości historycznej tych opowieści. Bardziej odważnym polecam z kolei wiedzę pochodzącą z channelingów oraz opisów bezpośrednich kontaktów z Obcymi. Cóż, te źródła jednak są zakazane dla konserwatywnych autorytetów naukowych wszelkich dziedzin…. niestety…. :-((

  17. Zakazana archeologia nie jest książką z dobrze udokumentowanymi faktami.

  18. „Zakazana Archeologia” nie może niczego wnieść nowego gdyż napisano ją jako od razu jako książkę popularną, a zawiera informacje które nie przeszły wcześniej przez normalne sito profesjonalnej literatury naukowej. Informacje które chcą uchodzić za naukowe muszą spełniać pewne minimalne standardy formalne – co do języka, dokumentowania źródeł, opisu wyników badań (w tym wypadku znalezisk archeo), zastosowanych metod, przede wszystkim zaś – ZRECENZOWANIA PRZED DRUKIEM przez innych specjalistów z danej dziedziny wiedzy. Rozumiem, że autorzy zakładali istnienie spisku „konserwatywnych autorytetów naukowych” i wiedzieli, że stek bzdur, które tam powypisywali, żadnej recenzji by nie przeszedł. Ale jeśli nawet tak by było, to dlaczego ich książka – będąca ORYGINALNĄ DOKUMENTACJĄ rzekomych „WYNIKÓW BADAŃ” autorów, nie spełnia pozostałych kryteriów naukowości? Mogli przecież opublikować taką książkę w stricte naukowym stylu, z pełną dokumentacją archeologiczną, przypisami etc. – a dopiero później, opierając się na jej zawartości napisac książkę popularyzatorską, „dla ludzi”. Tak jest poprawna kolejność: najpierw publikacja naukowa, później popularyzacja wiedzy naukowej, komercyjnie sprzedawana. Tymczasem autorzy „Zakazanej archeologii” przeszli od razu do etapu drugiego, co sugeruje, że ich celem było po prostu zarobienie pieniędzy.

    A co do chanellingów i rozmów z Obcymi, to trudno, żeby nauka korzystała z metod, które są NIEUZGADNIALNE i nie możliwe do wzajemniej WERYFIKACJI między różnymi badaczami. Eksperyment można i należy powtórzyć w wielu różnych ośrodkach badawczych – dlatego tak dokładnie w naukowych artykułach opisuje się metodykę badań (żeby inni też mogli to zrobić albo wykryć błędy w metodyce). Obserwację można zarejestrować – sfotografować, nagrać, albo opisać w sposób umożliwiający potwierdzenie że widziano to co widziano. Dowód materialny można jako okaz czy zabytek włączyć do publicznie dostępnych zbiorów, tak aby inni mogli go obejrzeć i zbadać samemu. Z channelingami, rozmowami z Obcymi (co do których najpierw należałoby chyba udokumentować że istnieją) i bożymi objawieniami jest zupełnie inaczej – nic takiego nie da się zrobić, są to informacje których nie da się zweryfikować, powtórzyć wyników w innym laboratorium itp. – nic dziwnego, że nie należą one do nauki.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s