Bratobójstwo u Medyceuszy?

Śmierć tego samego dnia 1587 roku Franciszka I Medyceusza, wielkiego księcia Toskanii, i jego małżonki Bianki Cappello od dawna wzbudzała podejrzenia. Niektórzy uważali, że za jednoczesnymi zgonami mógł stać brat Franciszka Ferdynand, który był wówczas kardynałem (został nim w wieku 14 lat!). Nie było jednak żadnych dowodów, że książęca para została zamordowana, więc zgony tłumaczono malarią.

Od lewej: Franciszek Medyceusz, Bianka Cappello i Ferdynand Medyceusz

 

Od pewnego czasu włoscy naukowcy badają szczątki wszystkich Medyceuszy, by lepiej poznać dzieje jednego z najpotężniejszych arystokratycznych rodów XV i XVI-wiecznej Europy. Medyceusze zaczynali jako bankierzy. Zbili ogromną fortunę i uzyskali władzę nad Florencją, a potem tytuł książęcy. Trzech Medyceuszy zostało papieżami. Z tego rodu pochodziły też dwie królowe Francji. Chętnie wspierali wielkich artystów, np. Massacia, Donatella, Michała Anioła, Sandra Botticelliego czy Leonarda da Vinci. Ich mecenatowi zawdzięczamy wiele wspaniałych dzieł. Z Florencji uczynili jedno z najważniejszych miast Europy.

Uczestnicząca w badaniach Donatella Lippi, profesor z uniwersytetu we Florencji natrafiła na dowody wskazujące, że najpewniej Franciszek i Bianka zostali jednak otruci. W starym dokumencie znalazła informację, że podczas autopsji usunięto ich organy wewnętrzne i włożono do terakotowych dzbanów, które umieszczono w podziemiach kościoła Santa Maria a Buonistallo, niedaleko willi, w której małżonkowie zmarli.

W nieużywanym już kościele Lippi natrafiła na podobne do tunelu pomieszczenie pełne śmieci. Przeszukała całe rumowisko gołymi rękami, by móc odróżnić kamienie od materii organicznej. Ta szalenie nieprzyjemna praca opłaciła się. Znalazła resztki terakotowych dzbanów, a w nich fragment wątroby wielkości orzecha laskowego i dwa inne kawałku pochodzenia organicznego trudne do zidentyfikowania.

Badania genetyczne wykazały, że fragment wątroby i drugi kawałek należały do mężczyzny, a pobrane z nich DNA pasowało do DNA Franciszka. Trzeci kawałek należał do kobiety. We wszystkich było wysokie stężenie arszeniku – niewątpliwy dowód otrucia.

Nie ma jednak dowodów na to, że za nafaszerowaniem arszenikiem książęcej pary stał kardynał Ferdynand. Są jedynie poszlaki w postaci jego dziwnego zachowania podczas 11-dniowej choroby brata i bratowej (bagatelizował ją, próbował utrudniać dostęp do chorych). Miał też motyw, bowiem groziło mu wykluczenie z sukcesji, a po śmierci Franciszka został księciem Toskanii i właścicielem gigantycznego majątku.

Szczegóły badań opublikowano w British Medical Journal. Skorzystałem też z artykułu w Guardianie.

~ - autor: Wojciech Pastuszka w dniu 30.12.2006.

Jedna odpowiedź to “Bratobójstwo u Medyceuszy?”

  1. Wydaje mi się, że włoscy naukowcy poszukują nowych sensacji archeologicznych stanowiących dowód rzekomego bratobójstwa. Osobiście, daję bardziej wiarę historykom dawnych wieków niż tym nowym odkryciom. Na poparcie mych przekonań, załączam fragment dot. śmierci Franciszka I i Bianki Cappello, wydanej w j. niemieckim w latach czterdziestych ubiegłego wieku, ulubionej mojej powieści historycznej p.t. „Historia Medyceuszy”.
    Koniec życia obojga małżonków można porównać do romantycznego olśnienia tej wielkiej miłości.Można powiedzieć, że zmarli oni jednocześnie w ich najbardziej przytulnym miejscu, w Poggio a Caiano. Willa ta, pochodząca z czasów Magnifica, została przez jego następców rozbudowana i wspaniale wyposażona. Sala wejściowa została wystrojona z inicjatywy Leona X wielkimi freskami z życia Magnifica i Kosmy Starszego. Andrea del Sarto rozpoczął, a dalsze prace kontynuowane były przez Pontorma, Franciabigio oraz Alloriego. Jadalnia z jej osobliwym sufitem i malowidłami ściennymi, wzbudza wrażenie jakoby się siedziało w środku jakiegoś toskańskiego ogrodu. Ogród zachwyca pełnymi wdzięku urządzeniami i prowadzi do parku zacienionymi ścieżkami drzew liściastych. Za nim sterczą porośnięte lasem pagórki zapraszające na polowanie.
    W październiku 1587 roku wprowadziła się tam wielkoksiążęca para, aby spędzić kilka szczęśliwych dni w umiłowanej samotności. Bianka była w najbardziej przyjaznym nastroju, gdyż udało jej się doprowadzić do pojednania z Ferdynandem. Po raz pierwszy przyjął on jej zaproszenie i obiecał, że spędzi u nich jakiś czas w Poggio a Caiano. Wraz z nim przybył również ich ulubiony gość, arcybiskup Florencji.
    Wszystko było wielką rozkoszą, gdy ósmego października zaczęto trąbić na rogach myśliwskich. Dzień był niesamowicie parny. Wielki książę był przesycony pełnią zadowolenia i dla skosztowania posiłku, będąc zalany potem, usiadł wraz ze swym towarzystwem nad brzegiem stawu. Tutaj doznał przeziębienia, a gdy wrócił do domu zaczął się trząść od silnej gorączki. Natychmiast wezwani lekarze zastosowali wszelkie znane im lekarstwa, a między innymi z zakresu alchemii, o których skuteczności przekonany był także wielki Książe, gdyż poznawał je w czasie osobiście dokonywanych eksperymentów. Owym skutecznym medykamentem było lekarstwo pochodzenia arabskiego o nazwie „bezzaur“,stanowiące wyciąg z żółci różnych zwierząt. Spowodowało ono silny przełom, ale gorączka nie ustąpiła.
    Bianka, która kręciła się nieustannie wokół chorego i troskliwie go pielęgnowała, została trzynastego października także zaatakowana tą samą chorobą, co jej małżonek. Stan Franciszka pogarszał się każdego dnia. Zmarł on dziewiętnastego października po dwudniowej agonii. Bianka nic o tym nie wiedziała, ale złożona chorobą, przeczuwała także swój własny koniec. Wysłała ona swojego spowiednika Fra Maranta do Franciszka prosząc go, aby mu przekazał jej słowa: „Przekażcie ode mnie pożegnanie mojemu panu Franciszkowi de Medici i powiedzcie, że byłam ciągle wierną i kochającą go małżonką. Powiedzcie mu, że nie mogę przyjść do niego, gdyż moja choroba jest tak bardzo ciężka i dlatego proszę go usilnie, aby mi wybaczył, jeżeli go kiedykolwiek obraziłam“.
    Gdy jednak z sąsiedniego pokoju usłyszała dochodzące odgłosy w czasie wkładania ciała do trumny, zrozumiała natychmiast, co się tam wydarzyło. Westchnąwszy głęboko powiedziała: „I tak spełniło się moje życzenie, że mogę umrzeć razem ze swoim panem“.
    Były to ostatnie jej słowa. Subtelna cisza rozjaśniła jej rysy i zasnęła na wieki w jedenastej godzinie po śmierci Franciszka.
    W obliczu nienawistnych wobec niej Florentczyków, nie mogło się obejść bez jej złego pomówienia. I tak można było się spotkać z następującą plotką: Bianka przygotowała dla Ferdynanda zatruty tort, ale w wyniku nieuwagi, posilił się nim Franciszek. Gdy Bianka ujrzała po zgonie swojego męża zgotowane przez siebie nieszczęście, skosztowała sama tego tortu ze śmiercionośną trucizną. Inna znów wersja głosiła, że to Ferdynand na skutek swoich niepohamowanych ambicji otruł arcyksiążęcą parę, by móc osobiście zasiąść na tronie. Ponieważ ten znał zbyt dobrze florentyńskich oszczerców, zarządził otwarcie trumien i zbadanie ciał, aby oczyścić się przed każdym haniebnym podejrzeniem.
    Dokładne badania wykazały, że tego rodzaju pogłoski były zwykłym wymysłem. Udowodniono, że oboje zmarli śmiercią naturalną. Bianka cierpiała od dwóch lat na opuchlinę wodną, która po dołączeniu się gorączkowego zapalenia doprowadziła do zgonu. Śmierć Franciszka spowodowana została środkami alchemicznymi, które doprowadziły do wewnętrznego zatrucia i paraliżu.
    Już po śmierci tej pary, Ferdynand pofolgował swojej antypatii wobec Bianki. Wydał on polecenie, aby z herbu rodowego usunąć dewizę Bianki i umieścić Joannę z Austrii, co przyczyniło się do wzrostu podejrzeń, jakoby to on był winien jej śmierci.
    Obydwa ciała przeniesione zostały do Florencji. Ciało Franciszka zostało zabalsamowane i pochowane w San Lorenzo z wielkim przepychem odpowiadającym jego randze. Gdy jednak budowniczy Buontalenti zapytał Ferdynanda gdzie ma pochować Biankę, otrzymał następującą odpowiedź: „Gdzie chcesz. My jednak nie chcemy jej u nas“.
    Doszło więc do tego, że do dzisiaj nie jest znane jej miejsce wiecznego spoczynku.
    Mimo, że jej ciało zaginęło, wspomnienia o niej żyją dalej.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

 
%d blogerów lubi to: