Odczytywanie genomu mamuta coraz bliższe ukończenia
Genetycy są coraz bliżej odczytania całego kodu genetycznego mamutów. Korzystając z dobrze zachowanych włosów dwóch zwierząt uczeni odtworzyli już 70 proc. jądrowego DNA tego wymarłego gatunku słoniowatych.
Uzyskanie kompletnego genomu mamuta to pierwszy krok ku sklonowaniu tych włochatych olbrzymów. Ilustracja na licencji Creative Commons Attribution 2.5. Autor: Mauricio Anton
Analizy zgromadzonego materiału wykazały m.in., że mamuty były bardzo blisko spokrewnione ze współczesnymi słoniami. Geny włochatych olbrzymów i słoni afrykańskich zgadzają się aż w 99,4 proc. Wcześniejsze badania pozwoliły ustalić, że wspólny przodek obu zwierząt żył około 7,6 mln lat temu.
Analizy genetyków wykazały, że jądrowe DNA mamutów składa się z około 4,7 mld par zasad. Zespół, którym kieruje m.in. Stephan Schuster z Uniwersytetu Stanowego Pensylwanii uzyskał 3,3 mld zasad z włosów dwóch mamutów. Jeden żył 20 tys. lat temu, a drugi 59 tys.
Naukowcy podejrzewają, że geny, które nie mają swoich odpowiedników u współczesnych słoni, odpowiadały za dostosowanie mamutów do zimnego klimatu.
Na podstawie ScienceNews.




Pierwszy krok do sklonowania – ok. I co dalej? Wypuszczą je na Syberii, gdzie niepokojone przez człowieka będą radośnie hasać? :) Czy wyprodukowane okazy trafią do ogrodów zoologicznych na całym świecie ku uciesze gawiedzi, której obrazki i opisy nie wystarczają?
Jaki jest cel przywrócenia wymarłego gatunku Ziemi?
nauka też coś z tego będzie miała. Zawsze móc obserwować żywe zwierzę to nie to samo co studiować zmarzłe truchło i gnaty. Nie wszystkie cechy da się wydedukować z sekwencji genomu
ale przynajmniej na obecnym poziomie wiedzy to mrzonki
Ok, obserwowanie… i czego dowiemy się o zwierzaku obserwowanym w niewoli? Przecież w takich warunkach jego zachowania się zmienią, nie wszystkie będą widoczne, część innych będzie wypaczona. itd.
W zasadzie nie ma to większego sensu, poza rozrywkowym.
To bedzie slon wygladajacy jak mamut, a nie mamut.
Sens by to mialo, jesli byloby zapotrzebowanie gospodarcze na wyhodowanie takich duzych bydlat dostosowanych do niskiej temperatury i nastepnie korzystanie z ich zalet.
Ale podobnie jak slonie maja marginalne zastosowanie, tak i mamuty – chyba, ze w roli zwierzat pociagowych, do roznych prac w tamtych terenach, bez koniecznosci zaopatrywania w paliwo?
Podobnie jak w Indiach.
Według mnie ekolodzy nie mają racji. Nie powinniśmy chronić gatunków zwierząt “dla następnych pokoleń” (maksyma ekologów), tylko chronić je, bo mają prawo istnieć tak, jak my. Wątpię, że istnienie przyrody jest wynikiem chęci człowieka do jej podziwiania. Za jakiś pewnie ogromny kawał czasu będziemy coś robić z innymi planetami Układu Słonecznego, będziemy je też przy tym niszczyć, i co wtedy? Nadal będzie trzeba wzywać ludzi do zachowania dla następnych pokoleń? Gdyby wraz z rozwojem wszystkich dziedzin życia, przestalibyśmy potrzebować drewna, skóry, mięsa, mleka, warzyw, siły pociągowej i innych korzyści, to co? Należałoby je wszystkie wybić i wyciąć? A że z nich od zarania dziejów korzystamy to tylko wynik naszej naczelności. Ciekaw jestem, czy naprawdę łańcuch pokarmowy, do którego należały mamuty, nie przystosował się do jego braku. Z tego wynikałoby, że odtworzenie mamuta jest takim tylko naukowym celem genetyków, a nie próba naprawienia systemu, a czy to coś zmieni? Na pewno projektu tego nie neguję, wyniki byłyby interesujące. Przyroda ogólnie ma zdolność do uzupełniania strat gatunków poprzez ich ewoluowanie do innych i przystosowywanie do klimatu (choć nietylko). Gdyby tak nie było, to wymarcie jednego gatunku pociągnęłoby za sobą całą resztę. Przykładem jest wymarcie wielu gatunków w Ameryce Południowej w czasie zasiedlania jej przez ludzi.
Nie powinno się odnawiać wymarłych gatunków. Może to spowodować zaburzenia ekosystemu, który nie bez powodu wyeliminował taki czy inny gatunek.
Moim zdaniem, ma to średni sens… Ten gatunek wyginął, i chyba był jakiś tego powód. Poza tym poza atrakcją dla ludzi i wątpliwych korzyściach naukowych nic z tego nie mamy.
Prawda jest taka jak zapowiedział Crichton – jeśli tylko to będzie możliwe, to na pewno ktoś to zrobi. Money makes the world go round, proste. Taki mamut to spory koszt ale zysk z pokazywania go murowany. I nie ma to nic wspólnego z ekologią, czysta ekonomia. Nie wszyscy naukowcy świata są etyczni, znajdą się ci nieetyczni i zrobią.
Ale póki co to chyba nie ma (jeszcze) powodu debatować bo do mamuta nadal daleka droga. Ale te 10 mln dolarów które podają dziś gazety jako koszt ewentualnego sklonowania nie wygląda na zbyt zaporowe
pomieszałem z wcięciem, zapomniałem dać / w drugim ;)
A ja mysle, ze moznaby go chodowac na mieso. Steki z mamuta na pewno sa pyszne, a przy masowej produkcji i cena n ie bylaby zbyt wysoka.
No to trzeba będzie zmienić starą polską przyśpiewkę na:
Miała baba mamuta, mamuta, mamuta,
wsadziła go do buta…
W kwestii odrodzenia wymarłych gatunków. Na pewno wolność, albo zoo to nie rozwiązanie.
Natomiast samo działanie genetyków może mieć na 100% pozytywne efekty. Starożytni Grecy też zajmowali się “głupotami” typu jak obliczyć pole trójkąta.
A doświadczenia z odnawianiem DNA być może przydadzą się w terapiach genowych, które są jeszcze przed nami. Może hodowanie narządów? “Regeneracja” organizmów osób chorych genetycznie?
Zasiedlanie i projektowanie systemów nowych planet, na których będą żyć ludzie – i budowanie DNA odpowiednio ukształtowanych organizmów.
Powiem Ci, że mam nadzieje że ludzie to spożytkują tak jak Ty mówisz Telesforze… Ale jestem sceptykiem co do natury ludzkiej. Projektowanie nowych systemów planet… hmm… jakby to powiedzieć… Nawet do końca nie wiadomo czy wylądowaliśmy na księżycu po są wątpliwości co do tej sprawy:)
@jakiś tam maciek: “Nie powinno się odnawiać wymarłych gatunków. Może to spowodować zaburzenia ekosystemu,” – To nie jest zaburzony?
“który nie bez powodu wyeliminował taki czy inny gatunek.” – Patrz ponizej.
@R-Chee: “gatunek wyginął, i chyba był jakiś tego powód.” – W przyrodzie nie ma powodow a juz szczegolnie kary dla mamutow z ich winy.
Być może jest sens odtwarzania gatunków, ale tak długo, jak jest dla nich miejsce. Musi być +/- zachowany zbliżony ekosystem, wolne (niezajęte przez nikogo) miejsce w sieci troficznej i w sieciach innych powiązań biocenotycznych.
nie wiem czy jest na ziemi miejsce dla mamuta. I czy jego przywrócenie nie spowodowałoby wypadnięcia z gry jakiśch innych gatunków, albo degradacji jakisch siedlisk. Pamiętajcie o jednym – to był gatunek, który musiał poważnie wpływać na ekosytem i pełnił zapewne funkcję “gatunku zwornikowego”. Kształtował strukturę roślinności – i gatunkową i przestrzenną. Zwornik wypadł, wszystko się przeorganizowało, niektóre gatunki pewnie z tego powodu lokalnie wymarły lub migrowały, inne zmniejszyły swoją liczebność, inne jeszcze właśnie rozprzestrzeniły się. Mamy nowy układ i żadnej gwarancji, że poza narobieniem szkód, odtworzenie mamuta w sensie “wypuszczenia na wolność” przyniosłoby odtworzenie tego dawnego, plejstoceńskiego ekosystemu.
W ochronie przyrody – tak jak w ochronie zabytków – obowiązuje zasada “poszanowania stanu zastanego” i NIERYZYKOWANIA. Ryzykować można sobie, jeśli i tak już wszystko przepadło. Gatunki które wymarły sto-dwieście lat temu i są wciąż zachowane ich siedliska, można by spróbować odtwarzać, choć nie jestem pewien czy rzeczywiście potrafimy. A nie ma sensu tworzyć czegoś co “mniej więcej przypomina oryginał” – ratujmy raczej to co jeszcze mamy, zamiast tworzyć NOWE gatunki. Bo żaden materiał wyizolowany z trupka w spirytusie (wilk workowaty), wypchanej skóry (kwagga) czy trupa mrożonego (mamut) nie jest kompletnym genomem. Pomysły, żeby te brakujące dziury (łącznie z “junk DNA”?) uzupełniać genami z blisko spokrewnionych gatunków, zupełnie w taki sposób jak uzupełniano braki w DNA dinozaurów w “Parku Jurajskim”). Niech mi kto powie, czy po takich zabiegach nadal uzyskany produkt to będzie TEN odtwarzany gatunek, czy też Z GRUBSZA GO PRZYPOMINAJĄCY (morfologicznie, biochemicznie, behawioralnie) EKWIWALENT? Poza tym – niech uda się skompletować genom JEDNEGO osobnika, spakować je w chromosomy, wsadzić do jaja, zwierzak się urodzi… To będzie nadal JEDEN osobnik. Niech uda się uzyskać dwa, albo kilka – jakie będzie zróżnicowanie genetyczne populacji wywodzącej się od tych kilku? Co to bedzie miało wspólnego ze zróżnicowaniem genetycznym populacji z której pochodził zamrożony trup? Wszystkie żubry na świecie pochodzą od kilkunastu osobników. Niby udało się uratować go jako gatunek, ale ciągle chwieje się on na krawędzi zagłady – poziom inbredu jest bardzo wysoki, żubry chorują na różne paskudne choroby, takie jak nekrotyczne zapalenie napletka u samców (brrr…) i nic nie wskazuje, żeby gatunek ten był w stanie kiedykolwiek wyjść “na prostą”, w pełni uniezależniając się od opieki człowieka. Może gdyby udało się sklonować genomy kilkuset osobników mamuta, to jakoś by to poszło.
do tego pewne cechy behawioralne, które mogą być przekazywane z pokolenia na pokolenie przez UCZENIE. Również one są “cechami danego gatunku” i dlatego uzyskane klony (pozbawione naturalnych rodziców) nie do końca będą tym, co ich wymarli przodkowie. Z roślinami byłoby łatwiej, bo w ogóle żadnego “behawioru” nie wykazują, no chyba że za taki uznać zamykanie liści pułapkowych u rosiczki :-)
żeby sobie poobserwować w hodowli i zdobyć dodatkowe dane o biologii tego gatunku – O.K., żeby przetestować nowe techniki klonowania, potrzebne gdzie indziej – O.K., ale raczej nie po to, żeby “przywrócić gatunek przyrodzie”. Zwłaszcza, że najczęściej już takiej przyrody jak “w owych czasach” dawno nie ma.
A w przypadku gatunków wytępionych przez człowieka – no cóż, musi być jakaś KARA dla tego ostatniego ;-))) Nie może być tak, że najpierw coś wytępimy, a potem (żal się zrobiło) odtworzymy w labie. “Extinction means forever!”. To musi zaboleć
@R-Chee
“Nie powinno się odnawiać wymarłych gatunków. Może to spowodować zaburzenia ekosystemu, który nie bez powodu wyeliminował taki czy inny gatunek”.
@eptesicus
“Kształtował strukturę roślinności – i gatunkową i przestrzenną. Zwornik wypadł, wszystko się przeorganizowało, niektóre gatunki pewnie z tego powodu lokalnie wymarły lub migrowały, inne zmniejszyły swoją liczebność, inne jeszcze właśnie rozprzestrzeniły się. Mamy nowy układ i żadnej gwarancji, że poza narobieniem szkód, odtworzenie mamuta w sensie “wypuszczenia na wolność” przyniosłoby odtworzenie tego dawnego, plejstoceńskiego ekosystemu”.
Jak czytam posty Was obydwu to mam wrażenie, że ożywiony mamut w przyszłości wyżre całą stepową trawę, swoim wielkim niezgrabnym cielskiem wyłamie drzeaw w tajdze, przetrzebi lokalną zwierzynę (pewnie przeważnie samce z braku wystarczającej liczby samic ;), a przede wszystkim doprowadzi do zagłady ludzkości wyjadając ogromne połacie ryżu na plantacjach w Chinach :)
Mnie się raczej wydaje, że genetycy mają raczej zamiar sklonować kilka sztuk w celach badawczych. Nie od dziś wiadomo, że wielka fauna plejstoceńska miała ogromny wpływ na życie człowieka w paleolicie. Taki eksperyment pozwoli na pewno częściowo wyjaśnić zachowanie zwierząt oraz ich zwyczaje, a co zatym idzie przystosowanie łowców do sezonowych wędrówek mamutów oraz ich przebieg. Myślę że nikt na poważnie nie myśli tu o “mamucim parku jurajskim” :)
@Sauron
masz złe wrażenie :-PPP
co do ryżu w Chinach i redukcji światowej populacji nagiej małpy tą drogą to nawet nie byłoby takie złe
parę sztuk na potrzeby badań O.K., popieram, sam pomysł fajny i nie żal na niego pieniędzy, pod warunkiem, że to będzie finansowane z kasy na badania a nie na ochronę przyrody (pod hasłem “przywracania przyrodzie wymarłych gatunków”). Natomiast jestem przeciwny absurdalnym pomysłom w rodzaju ostatnio lansowanego “odtworzenia plejstoceńskiej Ameryki” i groza mnie bierze, że coś takiego roi się w deklu pod hasłem “Conservation Biology” (w rzeczywistości ma to z tą dziedziną niewiele wspólnego poza hasłami). A papier o tych mrzonkach ukazał się w “Nature”, jeśli dobrze pamiętam. Przykre…
@eptescicus: Napisałeś: “co do ryżu w Chinach i redukcji światowej populacji nagiej małpy tą drogą to nawet nie byłoby takie złe” Każda istota pragnie żyć. Nie masz szacunku dla życia. Twoje słowa nic nie są warte. Mówisz o ewolucji, milionach lat rozwoju życia, rodzeniu się i umieraniu, ale te słowa są dla Ciebie puste, nic nie znaczą. Masz siebie i innych za gadające kukły, nie znasz swojej wartości. Żal mi Ciebie i tych których zatruwasz swoim jadem.