Wierzenia prahistorycznych górników, czyli jeszcze raz o Krzemionkach
W prahistorycznych kopalniach krzemienia pasiastego w Krzemionkach pracowano w niezwykle trudnych warunkach. Górnicy pozbawieni byli światła, narażeni na niskie temperatury, wąskie korytarze zmuszały ich do przyjmowania niewygodnych pozycji podczas wymagającej olbrzymiego wysiłku pracy.
- Musiała istnieć niezwykła motywacja, która zmuszała ówczesnych ludzi do wykonywania tak niebezpiecznych dla zdrowia i życia, wyjątkowo ciężkich prac. Nie wydaje się, by w grę wchodziły tu roboty niewolnicze lub wyłącznie motywy czysto ekonomiczne (…), człowiek archaiczny był przede wszystkim człowiekiem głęboko religijnym i wszystkie swoje utylitarne czynności łączył z magią i obrzędami – powiedział serwisowi Nauka w Polsce dr Jerzy T. Bąbel, zastępca dyrektora Muzeum Historyczno-Archeologicznego w Ostrowcu ds. spraw naukowych rezerwatu.
Dr Bąbel jest przekonany, że górnikom krzemionkowskim nie obce były uczucia religijne, lęki i nadzieje znane przedstawicielom tego zawodu w różnych epokach. Przywoływali siły nadprzyrodzone, aby skutecznie wykonać zamierzoną pracę i ochronić się przed niebezpieczeństwami robót podziemnych.
- Dowodami na tego typu zachowania są znaleziska rysunków wykonanych węglem na ociosach, filarach i płytach wapiennych odkrywane przez archeologów w kopalniach – tłumaczy naukowiec. – Przedstawiają one symbole ówczesnych bóstw – stópki ludzkie, głowę i rogi byka oraz postać kobiety. Znalezisko kości ludzkiej w gruzie wapiennym w podziemiach sugeruje, iż w magii starano się również odwoływać do pomocy zmarłych.
Postać rodzącej na stojąco bogini z rysunku znalezionego w korytarzu kopalni stała się symbolem rezerwatu “Krzemionki”.
Jak przypuszcza dr Bąbel, górnicy w czasach neolitu przechodzili inicjację odbywającą się w specjalnych podziemnych komorach. Dowiedziono, że w kopalniach pracowali tylko ludzie praworęczni. W opinii dra Bąbla świadczy to o tym, że prawa strona miała wówczas znaczenie pozytywne, a lewa nie. O powadze zawodu górnika świadczy funkcja, jaką w ówczesnym świecie pełniły krzemienne narzędzia. Wiąże się to ze swoistą mitologią, wiarą w to, że kiedyś niebo było kamienne, a deszcz trzeba sprowadzać za pomocą odpowiedniej magii.
Więcej informacji o kopalniach w Krzemionkach, w tym dużo bardzo ciekawych ilustracji. Religii poświęcona jest strona 8.

Ciekawy wpis. Ja w swoich przekonaniach idę nawet dalej i uważam, że większość życia ludzi pierwotnych uwarunkowane było religijnie. Przede wszystkim interesuje mnie tu kwestia wojny, której rytualne elementy przetrwały do dziś, zmieniły się tylko priorytety. Co do prawo i leworęcznych to przypomina mi się jeden z odcinków Dilberta (ongiś puszczanego na kanale Wizja1) gdzie w jakimś kraju trzeciego świata leworęczni byli traktowani jak niewolnicy i podludzie :)
Skoro Cię zainteresowało, to zajrzyj do Nauki w Polsce. Tam jest dużo więcej. Ja tylko przytoczyłem fragmenty.
dość zastanawiająca kwestia z tymi uprzywilejowanymi praworecznymi ale moze w tamtych czasach ludzie byli tylko lub głównie z tej strony ręcznymi. Dla mnie dość dziwny wniosek pana Bąbla.
a co do odnalezionej kości ludzkiej to mogł być to również “fragment” wyrobnika-biedaczyska który tam sobie wydłubywał przyszłe narządka. Irytują mnie osobiście wnioski jakie wyciągają archeolodzy w związku z odnajdywanymi artefaktami nie zaznaczając BARDZO WYRAŹNIE ze jest to PRAWDOPODOBNE PRZYPUSZCZALNE itp. Niestety laicy nie w temacie wychwytują takie stwierdzenia i rozgadują bez jakiego kol wiek kontekstu (np prasa) i wtedy robi sie wielki szum który powoduje jeszcze wiekszą dezinformacje.
Pan Bąbel w życiu chyba się pracą fizyczną nie skalał, skoro nie widzi praktycznej różnicy miedzy śmają a prawusem. Jako śmaja wiem, co to znaczy używać profilowanych narzędzi, czy pracować na stanowiskach przystosowanych dla prawusów ;) także, to jego pozytywne znaczenie było według mnie bardzo praktyczne.
A co do rodzącej na stojąco bogini, to ekhm, nie chciałbym wiedzieć co ten Bąbel opowiadałby u psychologa oglądając kleksy na papierze :D
Biorąc pod uwagę to, że pod ziemię schodzili po to by kopać, a nie modlić się, takich kilka kresek mogło oznaczać coś praktycznego, opis korytarza, warstwy gleby intensywność występowania żył krzemowych, czy cokolwiek innego.
Wierzenia z Krzemionek są oparte na kilku kreskach i kości znalezionej w gruzie – do tego dorobiono całą ideologię religijną, bo:
@zdziwiony: tak, a jeżeli nie wiadomo do czego przedmiot czy rysunek służył to z pewnością był kultowy :) Sprawy nie można jednak lekceważyć. Bodaj wszystkie znane nam ludy pierwotne (choć żyjące do czasów współczesnych) wiodły życie przesiąknięte religijnością i wiele prostych czynności, które my uznajemy za codzienne u nich pełnią rolę niemal obrzędów.
“Wierzenia z Krzemionek są oparte na kilku kreskach i kości znalezionej w gruzie – do tego dorobiono całą ideologię religijną”
O tym zagadnieniu niewiele wiem, ale jeżeli to prawda to teoria p. Bąbla jest naprwdę mocno naciągana…
Ciekawe, co powiedzieliby o nas archeolodzy za parę tysięcy lat i czemu by poprzypisywali znaczenia religijne, magiczne i obrzędowe. Zapewne wszystkiemu, począwszy od malunków naściennych („legia pany” – wyraźny objaw kultu), przez ubrania wyposażone w naszywane paski – bez wątpienia mające chronić przed złymi duchami, po rytualne conocne grupowe spożywanie napojów alkoholowych w wybranych miejscach.
@jurgi
W naszym przypadku nie będzie raczej kłopotów z interpertacją. Zostawimy tyle źródeł pisanych, że się nie pozbierają (no chyba, że przez jakiś kataklizm trafi je wszystkie szlag, czego przy niewielkiej trwałości naszych nośników – papier, pamięć komp. – nie można wykluczyć)
śmiech mię wzbiera pusty….
na cóż to, wydaje sie na uniwersytetach publiczne pieniądze?
:-/
Założyłem właśnie zaginięcie pisanych nośników wiedzy (potrzebna do tego by była zapewne jakaś katastrofa). Polecam „wstęp” do „Pamiętnika znalezionego w wannie” St. Lema — idealna parodia takiego właśnie myślenia, jak prezentowane przez Alojzego Bąbla. :)
Czy się nie mylę, czy przypadkiem rysunki w kopalni w Krzemionkach nie zostały wykonane w formie żartu w latach 60?
Wydaje mi się, że prof. K., który wtedy prowadził badania chyba wyjaśniał całą sprawę i przepraszał?
Krzemionki są fajne, ale szkoda, że trasa turystyczna jest tak sztuczna – na trasie 1, którą zwiedzałem w szkolnych latach, pogłębiono spąg, tak żeby można było chodzić na stojąco. Nie podobało mi się to, ale rozumiem, że niemożliwe byłoby wpuszczenie masowej turystyki do korytarzy wysokich na maksymalnie 1,2 m. A teraz czytam, ze potem otworzyli drugą trasę – wykutą współcześnie sztolnię, gdzie przez zamknięte hermetycznymi szybami okienka można oglądać prehistoryczne wyrobiska. Jeszcze większy dramat :-(
@Eptesicus
Poczekam, aż w Muzeum Powst. W-wskiego będzie można zwiedzać replikę kanału z pełną dozą doznań. Pobrodzić w fekaliach, pocuchnąć przez tydzień. Albo przeczołgać sie w podkopie ucieczkowym w muzeum stalagu żagańskiego…
Cóż tak złego jest w zwiedzaniu w formie współczesnej [byłem, byłem] w Krzemionkach?
>>Cóż tak złego jest w zwiedzaniu w formie współczesnej [byłem, byłem] w Krzemionkach?
a nie wiem, sztuczne jakieś to… no nie poradzisz nic na to – jeśli to ma być masowo dostępne dla turystów, tak właśnie musi być. Ale ja chciałbym sobie połazić (choćby na czworakach) po takich niepogłębionych, oryginalnych chodnikach, bez gipsowego górnika z kamiennym młotkiem i pogłębionego chodnika i wizjerów z szybą. To kwestia gustu, nie da się wytłumaczyć. “Jakiegoś tam maćka” drażnią anglojęzyczne słowa na forum, a mnie – pogłębiony chodnik w Krzemionkach (i solne krasnale tudzież woskowi górnicy w Wieliczce – bo chciałbym zobaczyć oryginalną, starą kopalnię w której praca stanęła dawno temu, nie zaś wesołe miasteczko).
eptesicus: ja się z Tobą zgadzam, też wolałbym zwiedzanie nie jarmarczne… nieststy takie przyjemności są dostępne wyłącznie dla naukowców z danej dziedziny… zwykły człowiek marne ma sanse się załapać do nieczynnych chodników w kopalni czy czegoś w tym rodzaju, nieskażonego masowością i komercją. Pozostaje tylko machina czasu ;)
A ja wspomnę post cipciusia (fajny nick), który zwraca uwagę na to, że dziennikarze coś pochwycą, a potem jak plotkujące sąsiadki na ławce rozgadują, tyle, że na większą skalę, bo w prasie. Właśnie dziennikarze robią to, no bo co innego by robili, jak to tylko humaniści. Umieją pisać artykuły ładnie, składnie, a że nie znają się jak zwykle na rzeczy, to nie douczysz ich. Lubią afery i nowości, i często bywa tak, że szybciej narobią rabanu niż zrozumieją. Oni robią największe szkody. Mamy niejeden przykład w telewizji.
“Ciekawe, co powiedzieliby o nas archeolodzy za parę tysięcy lat i czemu by poprzypisywali znaczenia religijne, magiczne i obrzędowe. Zapewne wszystkiemu, począwszy od malunków naściennych („legia pany” – wyraźny objaw kultu), przez ubrania wyposażone w naszywane paski – bez wątpienia mające chronić przed złymi duchami, po rytualne conocne grupowe spożywanie napojów alkoholowych w wybranych miejscach.”
A czy tak nie jest? Czy gromadzenie się wokół klubu piłkarskiego i ubóstwianie piłkarzy, włącznie do chęci oddania za ukochany klub życia nie ma w sobie elementu w jakimś sensie religijnego?
Paski chronią przed złem – jak masz akie na sobie, to Cię inny w paskach nie na…doli :D
….w latach szesdziesiątych kopał w Krzemionkach niejaki prof.Kowalczyk…czy on to własnie narysował? Badz co bądz zna sie na sztuce pradziejowej rysując takie , a nie inne przedstawienia…tylko dlaczego prof.Krzak wciąz głowi sie nad tymi rysunkami i pisze, ze w Krzemionkach było sanktuarium z szeregiem rysunków wykonanych węglem ( cytujac za S.Krukowskim), ktory kopal tam ewidentnie duzo wczesniej , niz prof.Kowalczyk???…podobno ludzie wydobywający tam wapien natkneli sie te rysunki w latach 20-30 XX w….jeden ze specjalistów sztuki pradziejowej w Italii utzymuje i przytacza , iz jest skromna ilosc przedtawiem wykonanych weglem pochodzaca najprawdopodobniej z epoki brązu………..