Dysk z Fajstos to falsyfikat?
Poemat? Święty tekst? Księga rachunkowa? Kronika? Od stu lat naukowcy głowią się czym jest złożona z 45 znaków inskrypcja na dysku z Fajstos, jednym z najsłynniejszych zabytków kultury minojskiej. Nie złamali jednak jego tajemnicy, choć wielu sądziło, że udało im się odczytać tekst.

Dysk z Fajstos. Niezwykły zabytek, czy jedno z największych fałszerstw w dziejach archeologii?
Amerykański uczony Jerome Eisenberg twierdzi, że znalazł przyczynę niepowodzeń naukowców. Jego zdaniem dysku nie da się rozszyfrować, bo jest falsyfikatem, a nie zabytkiem sprzed 3700 lat.
Eisenberg, specjalista od fałszywych dzieł sztuki, oskarża o sfabrykowanie dysku jego znalazcę Włocha Luigiego Perniera. Archeolog twierdził, że odnalazł dysk w 1908 r. w ruinach minojskiego pałacu w Fajstos na Krecie. Zdaniem Amerykanina Pernierowi bardzo zależało na wielkim odkryciu porównywalnym choćby z osiągnięciami Arthura Evansa, który odkopał minojski pałac w Knossos. I dlatego włoski archeolog miał wpaść na pomysł wzbogacenia swoich znalezisk fałszywym dyskiem z tajemniczą inskrypcją.
Eisenberg przekonuje, że o fałszerstwie świadczy zbyt dobre wypalenie dysku i równo przycięte brzegi. – Minojskie tabliczki nie były wypalane celowo, ale przypadkiem. Pernier mógł o tym nie wiedzieć – przekonuje Amerykanin.
Jednak takie argumenty nie brzmią zbyt przekonująco, więc Eisenberg chciałby poddać dysk badaniu termoluminescencyjnemu, aby określić datę jego wypalenia. Jednak greckie władze nie zgodziły się na zbadanie dysku poza gablotą, w której jest przechowywany (dysk jest w muzeum w Iraklionie). Ich zdaniem jest zbyt kruchy, by go ruszać.
Na podstawie The Times.

Coś jak nasza tabliczka z Podebłocia :)
Dla zainteresowanych:
http://storm.nazwa.pl/wiki/index.php?title=Tabliczki_z_Podeb%C5%82ocia
Oprócz tych wymienionych na podanej stronie jest też hipoteza, że tabliczka została spreparowana przez studentów pracujących przy wykopach :)
Gdzieś już czytałem ostatnio o dysku… Sprawa rozbija się o to, że ktoś (może to Eisenberg) zajął się sprawą poważnie i zidentyfikował znaki z dysku. Część z nich to nadal nieodczytane pismo linearne A, ale inne nawiązują do pisma linearnego B, a jeszcze inne nie mają analogii. Jak jest na prawdę trudno orzec. Dysk jest na tyle wyjątkowym przedmiotem, że będzie budził wątpliwości, aż do czasu gdy zostanie poddany porządnym badaniom.
@Rusek – co do Podebłocia, może to i studenci, ale skąd wzięli tą śródziemnomorską glinę? Podobno słynne posążki bożków z Wolina (w tym drewniany Światowit) też są dziełem studentów…
W zeszłym roku kumpel z drewna jakie mieliśmy z pradziejowej studni wyrzeźbił posążki bożków. Służyły nam do nabierania innych kolegów, ale do inwentarza nigdy nie ośmielilibyśmy się ich wciągnąć.
Hehe, przypomina mi to autentyczną historię gdy w późnych latach sześćdziesiątych w okolicach Soliny znaleziono tajemniczą i dość sensacyjną rzeźbę Światowida, która nawet przez parę lat funkcjonowała w obiegu naukowym. Dopiero po paru latach okazało sie, że rzeźba należała do Władysława Hasiora, który miał zamiar ją spektakularnie spalic, ale z jakiś powodów rzeźba zaginęła (dlaczego – tu jest szereg teorii i domysłów, od prozaicznych po fantastyczne). A w międzyczasie parę teorii naukowych powstało na temat rzeźby :-D
@Gunther: może poprostu wykorzystali kawałek ceramiki (jeden ze znalezionych) i na nim wykonali takie znaki? Jak pokazuje historia przytoczona przez Ciebie i Galaktycznego Edka, mógł to być żart który jednak wymknął się spod kontroli gdy prof. Gąssowski (jakby nie patrzeć autorytet) ogłosił swoje teorie na ten temat.
No ciekawe. Zważywszy na multum różnych teorii (może przydałoby się je zebrać w jednym miejscu) związanych i powołujących się na dysk z Fajstos (w tym również ezoterycznych, czy paranaukowych — jak kto woli nazywać), kupa ludzi musiałaby się zdenerwować.
Dziwne, że Grecy aż tak oponują przeciwko dokładnym badaniom dysku. Przecież chyba naukę mamy dość rozwiniętą, żeby zbadać takie znalezisko bez ryzyka uszkodzenia?
Bo może Grecy wiedzą to co Eisenberg podejrzewa. Sami go wcześniej zbadali, ale nie na rękę im taki skandal ;)
@Jurgi
Zgadzam się w 100%. Ja tutaj bym rozpatrywał sprawę w kategoriach bardziej psychologicznych niż stricte naukowych. Po prostu ujawnienie sprawy może być niewygodne, bo nikt nie lubi przyznawać,że został zrobiony w balona i jeszcze rozpropagowywanie to dalej. Ten Światowid o którym pisałem odbił się czkawką profesorom Łowmiańskiemu i Labudzie i tylko przy bliższym poznaniu ich uczniowie przyznają jak to starsi koledzy zostali wpuszczeni w maliny. A co do humbugów naukowych to sam pamiętam kilka jak człowiek z Piltdown, archeoraptor, znaleziska starych kamionek Shinichi Fujimury. W pewnym sensie zawsze należy być przygotowanym na różne “niespodzianki”.
A to pewnie dla tego, że wielu archeologów podchodzi do pracy niczym w naukach ścisłych, najpierw coś zakładają, a potem próbują udowodnić. ale, jak to już neurologia, czy inna dziedzina wykazała, to co widzimy nie jest prawdziwym światem, lecz jego subiektywną interpretacją na bazie tego co sie nam w umysłach znajduje. więc wielkich pretensji miec do badaczy nie można, raczej do ich metod i zbyt rozbudowanego ego ;)
@Galaktyczny Edek
Nie znam tej sprawy. Udział prof. Labudy strasznie mnie nie dziwi, w końcu poprał on swoim autorytetem aberracyjny pomysł na wąchockie palatium Judyty, którego istnienie wykluczyli wszyscy możliwi specjaliści od badań archeologiczno – architektonicznych (poza “odkrywczynią”).
Natomiast nabranie Łowmiańskiego mnie dziwi. Człowiek szalenie sceptyczny w kwestii religii pogańskich Słowian. W kwestii jej archeologicznych korelatów wykluczał np. istnienie jakichkolwiek kamiennych posągów bóstw (wszystkie odnalezione egzemplarze uważał za wcześniejsze lub późniejsze), wykluczał możliwość istnienia zorganizowanych miejsc kultu, a odkryte przez archeologów relikty tzw. świętych kręgów uważał po prostu za pozostałości kurhanów (pochówków).
@Gunther
Co do Łowmiańskiego to tu trochę sprawa przedstawiała się podobnie do sprawy innego nestora Instytutu Historii UAM tj. profesora Pajewskiego, który musiał być listkiem figowym swojej ponad 50 lat (tak, tak pięćdziesiąt) młodszej żony, pani Kosickiej-Pajewskiej, pracującej zresztą dzisiaj na UAM. Nie chcę roztrząsać sprawy publicznie, bo ta osoba która tak wpuściła Łowmiańskiego w maliny mimo że jest w podeszłym wieku jeszcze żyje. W każdym razie przyznam się, że o kulisach sprawy słyszałem od śp. prof. Brygidy Kurbis, która może była i humorzasta, ale była dla mnie wzorem uczciwości naukowej i osobistej. Słyszałem też tę historię zupełnie niezależnie od jeszcze jednej osoby z IH UAM. Niemniej część winy leży też po stronie prof. Łowmiańskiego, bo w nauce nie powinno sie nigdy wierzyć “na słowo honoru”.
Co do Labudy to zgodzę się całkowicie i jeszcze dorzucę, że często ten człowiek upiera się i upiera bardzo głupio, co wyszło też podczas badań nad palatium na Ostrowie Tumskim, dorabiając różne hipotezy pomocnicze, aby tylko nie zburzyć sobie wizji. Po prostu “ten typ tak ma”. Szkoda tylko, że często potrafi “przytłumić innych”. Ale to temat na zupełnie inne rozważania.
Mimo wszystko Labuda wielkim historykiem jest. A że nie zawsze ma rację… cóż, a kto ma?
Jeszcze a propos podważania odkryć
- napisz ile może być prawdy w tym co dali w artykule na Onecie. Czy to kaczka dziennikarska czy jednak takiego odkrycia dokonano, a jedynie interpretacja jest niepewna :
http://wiadomosci.onet.pl/1783627,16,item.html
@ Zin
Skomentowałem te doniesienia w komentarzach do tego wpisu:
http://archeowiesci.wordpress.com/2008/07/06/stan-wyjatkowy-w-pompejach/#comments
Ludzie, w ogóle się nie znacie!
Patrzcie na to wyjaśnienie tajemniczego dysku (zaczerpnąłem z netu):
“Leszek Matela, który badał oryginalny dysk w muzeum w Iraklionie, a także posiada w domu jego wierną kopię, jest zdania, że dysk przybył na Kretę drogą morską z południowego zachodu, a wykonali go potomkowie Atlantów. Jest skromną cząstką spuścizny cywilizacji atlantydzkiej. Dysk z Fajstos możemy potraktować jako rodzaj antycznego CD-ROM-u, zawierającego ogromną ilość informacji świadczących o wysokim poziomie zaawansowania technicznego cywilizacji sprzed tysięcy lat.”
Fajoskie, co?
Podoba mi się szczególnie to, że Leszek Matela posiada w domu wierną kopię dysku… A czemu nie, w sumie można je na straganach kupić po 1.50 – do 8 euro (w zależności od wielkości). Sam oprócz kopii wiernej, mam też autentyczny, minojski bryloczek do kluczy z tym dyskiem, ale jeszcze go tak dokładnie nie zbadałem jak ten pan z artykułu:)
Nie podałeś dalszego ciągu:
“Co mogło przerwać byt kwitnącej kultury minojskiej? Leszek Matela próbował to ustalić za pomocą medytacyjnej techniki retrokognicyjnej, polegającej na odbieraniu jasnowidczych sygnałów z przeszłości. W odpowiedzi na zadane pytanie pojawiła się wizja łodzi. Można to interpretować jako znak świadczący o ucieczce z pałacu jego mieszkańców. Czym jednak tak nagle poczuli się zagrożeni? Może, jak twierdzą niektórzy, wizytą kosmitów…”
:-)))
Pan Matela z takim talentem powinien koniecznie uzdrowić polską gospodarkę i scenę polityczną :D