Najstarszy złoty naszyjnik w Ameryce
Naszyjnik znaleziony niedaleko jeziora Titicaca w południowym Peru jest najstarszym w Ameryce przedmiotem wykonanym ze złota - twierdzą archeolodzy. Badania radiowęglowe wykazały, że ma on około 4000 lat. Wtedy tę okolicę zamieszkiwali jeszcze łowcy-zbieracze.
Odkrycie wskazuje, że podkreślanie statusu za pomocą złotej biżuterii zaczęło się przed pojawieniem się w Andach bardziej złożonych społeczeństw - przekonują naukowcy.
Archeolodzy odkryli naszyjnik razem z żuchwą dorosłego człowieka (prawdopodobnie starszej kobiety) w jamie grobowej obok prymitywnych ziemianek w wiosce Jiskairumoko, która byla zamieszkana 3300-1500 lat p.n.e.
Zdaniem naukowców naszyjnik wykonano najpewniej z bryłek rodzimego złota, które zostały spłaszczone kamiennym młotem, a następnie zwinięte w cylindry.

hehehe… fajne to jest… jeżeli nie wiadomo czym jest przedmiot, to jest kultowy a jeżeli to zawieszka to ozdoba podkreślająca status społeczny :) a ja zaproponuję trochę przekorne spojrzenie na ten problem. A może była to oznaka hańby? Przecież wartość złota nie koniecznie musiała być dla łowców-zbieraczy taka sama jak dla współczesnego człowieka. Może taki naszyjnik stanowił swoistą formę “szkarłatnej litery”? To oczywiście tylko taka teoria, więc prosze mnie za nią od razu nie równać z ziemią…
Złoto złotem, ale u współczesnych łowców i zbieraczy czy pierwotnych rolników naszyjniki i inne zawieszki RÓWNIEŻ są ozdobami, podkreślającymi status społeczny, więc trudno podejrzewać że wtedy było inaczej ;-))
Ok, nie mówię że nie. Zwracam tylko uwagę na możliwość istnienia “drugiej strony medalu”.
Proszę nie pisać o teorii. Teoria, to wynik scierania się wielu hipotez i wysiłku wielu ludzi. Hipoteza, to efekt gruntownej analizy podstaw naukowych i obserwowanego zjawiska lub obiektu. To, co prezentujesz, to pomysł na możliwą interpretację. Nie przeczę - możliwą, ale… myślę, że hańbę znaczyło się czymś trwalszym bezpośrednio na osobniku, a nie zdejmowalnym elementem, nad którym należało się jeszcze trochę napracować. Tym niemniej - zawsze istnieje “druga strona medalu” i może okazać się prawdą w najmniej spodziewanym miejscu. pozdrowienia
Hehe… napisałem o teorii nie sensu stricte w rozumieniu ścisłej definicji, ale w konekście potocznym. Chodziło mi o właśnie taką hipotezę, która podlega oczywiście krytyce. Niemniej nie jesteśmy do końca pewni jakie były zachowania społeczne ludzi pierwotnych, ale mogły w znacznym stopniu odbiegać od przyjętej przez nas racjonalności. A stawianie pytań i hipotez prowadzi właśnie do utrwalenia obecnego modelu (przez ich obalenie) albo do stworzenia nowego.
Pozdrawiam
Gdybym sprawnie przenosił myśli na papier, tak bym to napisał. :)
:))