Polacy natrafili w Sudanie na nieznane miasto
Ruiny ogromnej budowli pałacowej otoczonej dzielnicą zwykłych domostw mieszkalnych odkopali naukowcy z Instytutu Archeologii i Etnologii PAN. To centrum tętniło życiem w I i II wieku naszej ery – wynika z pierwszych badań.
Odkrycie rzuca nowe światło na historię osadnictwa na południe od Egiptu. Dokonała go ekspedycja kierowana przez dr. Bogdana Żurawskiego. Ruiny starożytnego miasta znajdują się koło miejscowości Selib, na prawym brzegi Nilu, dziewięć kilometrów w górę rzeki od Banganarti.
Pałac zajmował powierzchnię 900 metrów kwadratowych. Wokół niego rozpościerają się ruiny dzielnicy mieszkalnej, która zabudowana była zwykłymi domami, każdy o powierzchni około 100 metrów kwadratowych. – Sądząc po rozmiarach dzielnicy mieszkalnej – pas usłany ceramiką meroicką ciągnie się ponad kilometr wzdłuż starorzecza Nilu – miasto było jednym z ważniejszych centrów administracyjnych królestwa meroickiego; może mieściła się w nim siedziba gubernatora bądź lokalnego władcy – przypuszcza dr Żurawski.
Więcej w Rzeczpospolitej.

jak widać jest jeszcze wiele rzeczy do odkrycia w tym pelnym zagadek i niepowtarzalnym kraju jakim jest Egipt … !!!
Więcej jest do odkrycia niż tego co już wiemy. Nie mówiąc o tym, czego nigdy odkryjemy…..
@fijołka: To nie jest w Egipcie :P W starożytności była to Nubia a obecnie Sudan. Kraina jeszcze bardziej tajemnicza niż Egipt.
Na rzeczonych wykopaliskach był jeden z moich wykładowców od antropologii. Niestety tereny czwartek katarakty zostaną niedługo zalane i na zawsze stracone…
a tak na niearcheologiocznym marginesie: Wybudowanie tamy asuanskiej ma jeden ciekawy skutek uboczny, ktory malo kto zdaje sie dostrzegac . Otoz jakakolwiek wojna miedzy np Izraelem a Egiptem. Nie tak nieprawdopodobna, jak to sie moze wydawac w sytuacji postmubarakowskiej. Moglaby zmusic Izrael do podjecia trudnej decyzji o uzyciu bomby jadrowej w obliczu przewazajacych sil wroga. Co to ma wspolnego z archeologia? Gdzie nalezaloby taka bombe zrzucic zeby uzyskac najwiekszy efekt militarny? Na kair? Blad! Na tame w Asuanie. Zniszczenie tamy rowna sie calkowite zniszczenie Egiptu i to doslownie. Fala powodziowa porownywalna z ta jaka wlala sie do zatoki Hudsona z polodowcowego jeziora po tym jak puscil “czop lodowy”. A piramidy? Coz… Nil juz kiedys usunal skutecznie osady naniesione przez wiatry w epoce lodowcowej… Takze spieszcie sie ogladac piramidy bo moga dlugo niepostac. Nietrzeba wojny, wystarczy drobna awaria…
Hmmm, ja czytałem, że naniósł je sam Nil, gdy jeszcze był spokojniejszy :).
Interesujące. Mam nadzieję, że nasi archeolodzy z PANu nadal będą prowadzić tam dalej prace badawcze.
Rodzynek. Teraz Egipt jest pod dyksretną kontrolą USA, nawet uzbrojenie mają amerykańskie (ergo: bezwartościowe, bo do wyłączenia) wiec te Twoje spekulacje to odległe political fiction. Do czasu ewentualnej konfrontacji wodę z tamy można spuścić, a Izrael być może nie będzie miał wtedy monopolu na “zmuszanie” do podjęcia “trudnej” decyzji. Jak te słowa obłudnie brzmią nawiasem mówiąc…Z drugiej strony do takiej sytuacji nie dojdzie przy obecnym układzie sił w USA. Ten układ do tej pory miał tendencje wzrostowe. Chyba, że miałoby się to odbyć na zasadzie jak z Irakiem i Afganistanem. Groźba zmyśłonej BMS albo “atak” terrorystyczny sponosorwany przez ofiarę i biedne zaatkowane mocarstwo zostaje “zmusozne” - tworzy strefe buforową, depopuluje wroga i zasiedla osadnikami zdobyte tereny, które po kilku latach stają się “rdzenne”. Opinia publiczna ma tendencje antywojenne, ale odpowiednio podprowadzona kupi wszytsko. Ciemny lud, jak mawiał Kurski. Obstawiam, że za jakieś 100 lat okolice Kairu czy Damaszku będą przypominały Zachodni Brzeg albo Strefę Gazy. Chyba, że porzucone zostaną hasła “od ilu do Eufratu”. W takim razie Izrael będzie skazany na bycie małym krajem bez zaplecza strategicznego, a to pociąga koenieczność utrzymywania kontroli nad zapleczem, dziś np. USA. Zaplecze może wymknąć się spod kontroli i wtedy role zmieniają sie zasadniczo. Innymi słowy: mosty są spalone, a my - ludzie - po prostu za krótko żyjemy by obserwować proces obejmujący czas życia państw. W takich wypadkach warto posiłkować się historią, np. dziejami państek krzyżowców.
Błagam o ścislość - naukowiec dr B. Żurawski jest z Zakładu Archeologii Środziemnomorskiej PAN anie z IAE PAN!!!!!!!
Cóż, tak napisała Rzeczpospolita. Ja tylko przytoczyłem niezmienione akapity.