DNA ujawniło ładunek starożytnego statku
Czy genetycy dostarczą historykom nowych informacji o antycznym handlu? Wyniki badań dwóch amfor wydobytych w 2005 r. z Morza Egejskiego niedaleko greckiej wyspy Chios wskazują, że jest to bardzo możliwe.
Amfory, które spędziły na dnie morza 2400 lat, były puste. Archeolodzy założyli więc, że wieziono w nich wino, gdyż Chios słynęło z eksportu doskonałych win. Jednak amerykańscy i szwedzcy naukowcy postanowili sprawdzić, czy z amfor nie uda się uzyskać DNA przewożonych towarów.

Amfory wyłowione z Morza Tyrreńskiego w muzeum we włoskim Lipari
Ku ich zaskoczeniu okazało się, że w amforach zachowały się niewielkie ilości DNA. Jego analiza wykazała, że założenie archeologów było błędne. W rzeczywistości w amforach wieziono oliwę i oregano. Naukowcy znaleźli również ślady wskazujące, że w środku naczyń mogło być wino i prawdopodobnie pistacje (niestety, nie znalazłem wyjaśnienia skąd cztery produkty w dwóch amforach; być może to pozostałość wcześniejszego ładunku).
Badanie genetyczne zawartości dwóch pozornie pustych amfor otwiera szansę na ustalenie, co przewożono w setkach, jeśli nie tysiącach amfor, których zawartości naukowcom nie udało się dotychczas poznać. A dzięki temu możemy znacząco wzbogacić naszą wiedzę o dawnym handlu.
Na podstawie depeszy Reutersa.
Aktualizacja z 10 listopada 2007 r.
Dotarcie do abstraktu pracy opublikowanej w Journal of Archaeological Science pozwoliło rozjaśnić wątpliwości. Oliwa i oregano znajdowały się w jednej amforze. W drugiej naukowcy znaleźli prawdopdoobnie ślady po żywicy z pnia pistacji mastyksowej. Żywice były zaś dodawane do wina jako konserwanty. Możliwe więc, że archeolodzy zakładający, że w amforach było wino pomylili się tylko częściowo.

Odpowiedz na watpliwosci jest dosc prosta: w przypadku pierwszej amfory byla to pr. oliwa z oregano (moja ulubiona zreszta :). W drugim przypadku wyizolowano fragment DNA, ktory jest prawdopodobnie roslinny i mogl pochodzic z wina albo pistacji albo jeszcze czegos innego (nie wykluczajac jakiejs zywicy uzytej do konserwacji).
I takim to sposobem archeolodzy i systematycy/biolodzy (od tzw “bar-coding”) moga sobie podac rece :). Pozdrawiam.
Niestety, rozwiązanie nie jest tak proste. W depeszy Reuters napisał: “But the two amphora in fact carried DNA from olives and oregano.” Więc oliwa z oregano powinna być w obu.
Pozdrawiam :)
takie badania pokazują, jak bardzo potrafią się mylić archeolodzy w swoich domysłach. może kiedyś doczekamy się archeologii, jako nauki ścisłej, a nie zbioru fantazji pomieszanych z faktami.
Archeologia nigdy nie będzie nauką ścisłą. Występuje w niej zbyt wiele niewiadomych, gdyż informacje o przeszłości są zazwyczaj bardzo niekompletne. Co prawda postępy w genetyce, chemii czy fizyce pozwalają uzyskać coraz więcej informacji, ale dziury między faktami wciąż będą. Trzeba niestety uzupełniać je domysłami. Nie ma innej możliwości.
I to mnie właśnie w archeologii martwi. Te domysły są polem do fantazji dla szukających sławy badaczy, ich wymysł się utrze, a potem pokolenia się z tym męczą. Bazując na tych tutaj naczyniach, ktos założył, że w naczyniach powinno byc przewożone wino. Gdyby nie badania DNA, w annałach odnotowano by, że prawdopodobnie wino w nich było. Potem ktoś inny, wzorując się na tej informacji napisałby w innej pracy, czy publikacji, że przewożono w tej okolicy właściwie tylko wino, inni tak twierdzą i tu tak stoi napisane, więc tak jest. A prawidłową informacją powinno być, że przewożono w amforach produkty niewiadomego pochodzenia. Taka według mnie powinna byc interpretacja danych według naukowca, bez danych o DNA.
No coż, jakich mamy naukowców, taką posiadamy wiedzę…
Co do dwojakiej zawartości jednej ze zbadanych amfor, można przypuszczać, że amfory były wielokrotnego użytku. I teraz można rozważać, czy były szanse, na mieszaną zawartość, czy były przewożone osobno, w odstępach czasu, czy w źródle informacja jest niedokładna, czy jest tego jeszce inny powód ;) Oczywiście, to wszystko, to tylko domysły :D Wiadomo tylko co i w czym…
Proponuje na przyszlosc szukac orgunalnych publikacji, a nie bazowac jedynie na depeszach prasowych. Pozdrawiam.
Ha, trzeba jeszcze mieć na to czas :)